reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
19:00

W pierwszym spotkaniu najwyższej klasy rozgrywkowej ligi letniej FC Kebavita podejmowała drużynę Narodowego Śródmieścia. Obie ekipy znają się dobrze z ligowych boisk, więc ciężko było czymś zaskoczyć przeciwnika. Kebavita to drużyna która zawsze walczy o prymat, ale i Narodowe Śródmieście nigdy nie odpuszcza, więc można było się spodziewać fajnego widowiska. Gracze Kebavity przygotowujący się do walki w Socca Mistrzostwach Polski od samego początku zaczęli z wysokiego "C". Niezawodny Vladyslav Budz szybko trafił na 1-0 po ładnym przechwycie w środku pola. Na 2-0 strzelił Kacper Pyrek i ekipa Kebavity miała w tym momencie dużą przewagę. Na 3-0 swoje trafienie dołożył niezawodny Christian Nnamani, chwilę później ponownie Vladyslav Budz i pod sam koniec tej części spotkania Baris Kazkondu, który wykorzystał ładne podanie klepką Vladyslava Budza. Mieliśmy więc 5-0 dla gospodarzy w pierwszej połowie. Śródmieście co prawda atakowało, ale jednak czegoś brakowało aby stawić czoła oponentom. Na drugą połowę drużyna Kebavity wyszła jeszcze mocniej zmotywowana, ale i "Narodowcy" nie mieli zamiaru odpuszczać, wszak charakterne chłopaki tak już mają. Jednak to gospodarze ponownie mocno zaczęli i szybko trafili na 6-0. W tym momencie ekipa gości postawiła wszystko na jedną kartę i szaleńczymi atakami trochę przycisnęła drużynę gospodarzy. Szybkie dwie bramki strzelone przez Śródmieście dały nam wynik 2-6 i nadzieje na dogonienie przeciwnika. Niestety dla gości, ekipa Kabavity to jedna z najmocniejszych drużyn w Lidze Fanów, potrafiąca utrzymać korzystny dla siebie wynik meczu. Następne minuty to ponowna przewaga gospodarzy, szybkie 3 bramki i - zdawałoby się - pełną kontrolę do końca spotkania. Nic bardziej mylnego! Chłopaki ze Śródmieścia ponownie mocno przycisnęli, Kebavita miała w tej części meczu kilka łatwych strat i goście trafili trzy razy z rzędy, "robiąc" wynik 5-9. Jednak minuty nieubłaganie uciekały, a jak wiadomo, jak gonisz wynik to czas leci kilka razy szybciej. To spowodowało, że nie udało się tutaj ugrać nic więcej. Gospodarze wykazali się dużym doświadczeniem i mecz zakończył się satysfakcjonującym dla nich wynikiem 9-5. Może to być dobry prognostyk przed walką w nadchodzących Socca Mistrzostwach Polski. Po tym meczu FC Kebavita plasuje się na pozycji wicelidera 1.ligi, tuż za Ogniem Bielany a Narodowe Śródmieście ląduje na 8 miejscu.

2
21:00

Meczem do jednej bramki można było nazwać spotkanie w pierwszej lidze, w którym Ogień Bielany zmierzył się z Dream Team Warsaw. Już w pierwszej minucie spotkania, świetnym indywidualnym rajdem popisał się Kacper Cetlin, który pewnie otworzył wynik tego spotkania, a dwie minuty później dołożył drugą bramkę dla gospodarzy. W siódmej minucie, po niepotrzebnym wślizgu Bielan arbiter podyktował wapno dla Dream Team. Do jedenastki podszedł Krystian Kołodziejski, który mocnym strzałem skierował piłkę w słupek bramki, lecz po skutecznej dobitce Dream Team złapał kontakt z oponentem. Tyle, że gospodarze dominowali w każdej części boiska i w połowie pierwszej części meczu choćby Kacper Cetlin mógł się popisać hat-trickiem. W piętnastej minucie na listę strzelców gospodarzy wpisał się Bartosz Kaczmarczyk po dobrym podaniu ze skrzydła Karola Gozdalika. Wynik do szatni 5-1 ustalił Jan Napiórkowski, przy asyście Cetlina. Po przerwie dalej mogliśmy oglądać istną dominację Bielan, a najjaśniejszą ich gwiazdą w tej części był Kacper Cetlin, który pokonywał bramkarza jeszcze 5 razy! Jak widać spotkanie to nie miało wielkiej historii, a Ogień udowodnił, że ma w tej edycji duże aspiracje.

3
21:00

Na inaugurację sezonu letniego Energia mierzyła się z Contrą. Przed pierwszym gwizdkiem spotkania w roli faworytów stawiani byli podopieczni Michała Raciborskiego i tylko boisko na warszawskim AWF-ie mogło zweryfikować nasze przedmeczowe przypuszczenia. Zespół Contry już na początku spotkania chciał zaznaczyć, że interesuje go tylko zwycięstwo. Już w 2 minucie meczu po składnej akcji zespołu bramkę mocnym strzałem po krótkim słupku zdobył Maciej Kurpias, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Szybko stracona bramka dała Energii impuls do ataku, która od razu rzuciła się do odrabiania strat. W akcjach ofensywnych czynny udział brał wysoko grający goalkeeper gospodarzy i to właśnie on rewelacyjnym strzałem z połowy boiska doprowadził do wyrównania. Radość nie trwała długo, ponieważ sprytem popisał się Dawid Biela zaskakującym trafieniem bezpośrednio po wznowieniu ze środka. W pierwszej połowie Contra jeszcze dwukrotnie znalazła skuteczną drogę do bramki rywali. Do przerwy widniał wynik 1-4. Po zmianie stron Energia bardzo chciała odmienić losy meczu i po świetnym podaniu w pole karne bramkarza Bohdana Ivaniuka, Vasyl Ivaniuk zmniejszył przewagę rywala do dwóch trafień. Gospodarze jeszcze niejednokrotnie stwarzali groźne sytuacje pod bramką konkurentów, ale na niezbyt wiele pozwalał im dobrze dysponowany w tym dniu bramkarz Damian Zalewski. W końcówce spotkania Energia walcząc o kolejne gole za bardzo się otworzyła, dzięki czemu Contra powiększyła swoją przewagę. Mecz zakończył się zwycięstwem Contry, która dopisuje do swojego konta premierowe 3 punkty.

4
22:00

Przed Brygadą Progres stało naprawdę nie lada wyzwanie w ich debiucie w Lidze Fanów. Wydawało się, że można było łatwiej trafić w pierwszej kolejce, aniżeli na Otamany, a więc zespół, który od września będzie grał w Ekstraklasie LF i ma za sobą naprawdę udany sezon ligowy. Tak naprawdę, to tutaj nie zastanawialiśmy się, czy Otamany wygrają, ale jak wysoko odprawią z kwitkiem swojego przeciwnika. Jednak już pierwsze minuty tego spotkania pokazały, że Brygada Progres to naprawdę bardzo ciekawa ekipa. Dobrze przygotowana motorycznie, z wieloma zawodnikami o fajnych umiejętnościach indywidualnych i to sugerowało, że rywalom wcale nie będzie tak łatwo. Jedyne czego brakowało drużynie Michała Królikiewicza, to zgranie. Wielu zawodników zostało dopisanych bezpośrednio przed meczem i na boisku widać, było, że w tym aspekcie jest jeszcze sporo do poprawy. Ale mimo wszystko i mimo, że mecz z Otamanami zakończył się ostatecznie porażką, to tutaj jest na czym budować. To nie było zresztą spotkanie do jednej bramki. Otamany najwyżej prowadziły różnicą dwóch bramek, ale Brygada cały czas czaiła się za plecami swojego rywala i były momenty, w których ten zespół rokował na doprowadzenie do remisu. Brakowało trochę doświadczenia, z kolei w obozie Otamanów dobrze wyglądała współpraca Kostiantyna Didenki z Vitalijem Yakovenką, którzy mieli udział przy większości bramek swojej ekipy. Nie wolno też zapomnieć o bramkarzu drużyny z Ukrainy – Oleg Bortnyk wybronił naprawdę sporo piłek, co tylko potwierdza, że tutaj trzy punkty dla zwycięzców wcale nie były takie oczywiste. Końcowy wynik 6:4 mimo wszystko sprawiedliwie oddaje przebieg boiskowych wydarzeń, chociaż gdyby była taka możliwość, to jeden punkt przyznalibyśmy Brygadzie, bo wrażenie pozostawiła po sobie naprawdę dobre.

Reklama