reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
11:00
( 3 : 3 )
6 : 6
Raport

Niewykluczone, że konfrontacja Zjednoczonej Ochoty z Contrą, była pod względem ważności jednym z kluczowych meczów całej 17.kolejki. Ci pierwsi robią bowiem wszystko, by ich przygoda z 1.ligą się nie zakończyła, brawurowo walcząc o utrzymanie, z kolei drudzy chcą się z 1.ligi jak najszybciej wydostać, tyle że w ich sytuacji oznaczałoby to awans do Ekstraklasy. Jedni i drudzy, by zwiększyć prawdopodobieństwo realizacji swoich celów musieli wygrać, a jednak los okazał się przewrotny, albowiem to starcie zakończyło się mało satysfakcjonującym obydwie strony remisem. Jak do niego doszło? W pierwszej połowie oglądaliśmy walkę cios za cios. Gdy jedni strzelali, to drudzy natychmiast odpowiadali, chociaż Contra miała znacznie więcej okazji, ale czasami nie potrafiła zmieścić piłki nawet w pustej bramce. To jednak nie miało większego znaczenia, bo na starcie drugiej połowy faworyci zanotowali serię dwóch goli z rzędu i wydawało się, że to jest moment, w którym odjadą oponentowi i nie będą musieli sprowadzać wszystkiego do nerwowej końcówki. Jednak Ochota nie załamała się takimi okolicznościami. Zjednoczeni również odpowiedzieli dwupakiem, z kolei na kilkanaście minut przed końcem to oni byli o bramkę z przodu! Łatwo więc wyobrazić sobie, jak wyglądały finałowe fragmenty tej potyczki. Contra cisnęła i na wiele sposobów próbowała, by zmusić do kapitulacji Aleksandra Gęściaka. Ten nic sobie jednak z tego nie robił, lecz w końcu napór faworytów przyniósł efekty i po bramce na 6:6 emocje zrobiły się jeszcze większe. Oba zespoły wiedziały, że jeden punkt to zdecydowanie za mało jak na ich potrzeby a okazji, by ten stan zmienić nie brakowało. Więcej goli jednak nie zobaczyliśmy. Co ten remis oznaczał? Contra dała się niestety wyprzedzić na finiszu Explo Team i może się okazać, że mimo iż niemal cały sezon była na miejscach dających promocję, to będzie się musiała obejść smakiem. Byłoby to niezwykle rozczarowujące i teraz nie wszystko już zależy od nich, bo będą musieli trzymać kciuki, by swój mecz w niedzielę przegrało wspomniane Explo Team. W przypadku Zjednoczonej Ochoty sprawa jest już klepnięta. Trzy punkty straty do Narodowego Śródmieścia co prawda da się odrobić, jednak nawet w przypadku zrównania się w tabeli z tym zespołem, Zjednoczeni nie wskoczą przed Narodowe ze względu na słabszy bilans bezpośrednich spotkań. A to oznacza, że zawodnicy z Ochoty, mimo nieprawdopodobnej walki o utrzymanie, muszą niestety pogodzić się z myślą, że w kolejnej edycji zagrają co najwyżej w 2.lidze.

2
14:00

Pojedynek pomiędzy Green Lantern, a Narodowym Śródmieściem był bezpośrednim meczem o utrzymanie w 1 lidze. Spotkanie rozpoczęło się po myśli gospodarzy, bo już minutę po rozpoczęciu prowadzili 1:0. Goście dążyli do wyrównania, mieli nawet kilka dogodnych okazji do zdobycia bramki, ale świetnie między słupkami spisywał się Adrian Mańk. Właśnie po tym jak z dużym poświęceniem ratował swój zespół przed utratą gola, z zabójczą kontrą wyszli zawodnicy Green Lantern i zamiast remisu mieliśmy podwyższenie na 2:0. Nie minęła minuta od wznowienia gry, a Zielona Latarnia prowadziła już 3:0 po świetnie rozegranym rzucie wolnym. A to wszystko działo się w pierwszych 10 minutach spotkania i wydawało się, że będziemy świadkami meczu bez większej historii, gdzie Green Lantern zrobi olbrzymi krok w stronę utrzymania. Mało tego, po zagraniu piłki ręką w polu karnym został podyktowany rzut karny dla gospodarzy, a pewnym egzekutorem okazał się Damian Górka. Od tego momentu Narodowe Śródmieście jakby otrząsnęło się po tym nokdaunie i po błędzie bramkarza zdobyło swoje premierowe trafienie. Przed przerwą udało się zanotować drugiego gola i po 25 minutach przewaga gospodarzy stopniała do stanu 4:2. Po zmianie stron znów zaczęliśmy od mocnego uderzenia teamu Mikołaja Wysockiego, ale potem bramki zdobywali już tylko zawodnicy Narodowego Śródmieścia. Przebudził się Bartosz Januszewski, który w przeciągu niespełna 5 minut skompletował hat-tricka. Najpierw wykorzystał rzut karny, chwilę później precyzyjnie wykonał rzut wolny, a następnie wykorzystał błąd w rozegraniu i stratę piłki przez bramkarza Green Lantern i z niemal połowy boiska umieścił piłkę w pustej bramce. Mało co wskazywało na to, że Narodowe Śródmieście podniesie się po takim początku, a jednak w tym momencie mecz zaczął się na nowo. Dla obu zespołów remis był najgorszym możliwym wynikiem, dlatego każdy szukał swoich okazji. Skuteczniejsi okazali się zawodnicy Marka Szklennika, a wynik meczu na 5:6 ustalił Arkadiusz Kibler. I choć do końca meczu zostało jeszcze kilka minut, to Narodowe Śródmieście mogło cieszyć się z wywalczenia 3 punktów, a zawodnicy Green Lantern długo zastanawiali się jak mogli wypuścić wydawało się pewne zwycięstwo z rąk. 

3
16:30

Porażka zespołu FC Almaz w poprzedniej kolejce sprawiła, że drużyna ta straciła szansę na medale i zajmie miejsce w środkowej części tabeli. FC Otamany również ostatni mecz zakończyli bez zdobyczy punktowej, ale cały czas zdobycie tytułu mistrzowskiego zależy tylko od nich. Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy w 5 minucie otworzyli wynik spotkania. Kilka minut później zespół gości doprowadził do wyrównania, ale kolejna akcja dała ponowne prowadzenie zawodników Almazu. Kolejne minuty to przewaga goniących wynik zawodników Otamanów, ale piłka po ich strzałach lądowała na słupku oraz poprzeczce i rezultat w pierwszej połowie pozostał bez zmian. Drużyny schodziły na przerwę z niespodziewanym prowadzeniem zespołu gospodarzy w stosunku 2:1. Początek drugiej połowy do wymiana ciosów z obydwu stron. Na bramkę gości szybko odpowiedzieli rywale, jednak chwilę później popełnili kolejne dwa błędy i pierwszy raz na prowadzenie wyszli goście. Riposta ich przeciwników była niemal natychmiastowa i kolejny raz w tym spotkaniu mieliśmy wynik remisowy. Ostatnie minuty to koncert jednej drużyny - FC Otamanów, którzy w końcowych fragmentach aż trzy razy pokonali golkipera rywali. Bramki te sprawiły, że po bardzo wyrównanym spotkaniu drużyna ta wygrywając 7:4 zdobywa komplet punktów. I jak się później okazało, zwycięstwo to zapewniło im tytuł mistrzowski. Drużyna FC Almaz po świetnym meczu w ich wykonaniu tracąc bramki w ostatnich minutach kończy tę rywalizację bez jakiejkolwiek zdobyczy.

4
19:00
( 1 : 1 )
2 : 2
Raport

Wydawać by się mogło, że batalia między Warszawską Ferajną a MixAmatorem to klasyczne starcie o pietruszkę. Absolutnie tak jednak nie było, bo ci pierwsi wciąż mieli matematyczne szanse, by utrzymać się w 1.lidze, z kolei drudzy walczyli o to, by zagwarantować sobie szóstą lokatę, która na tym poziomie rozgrywkowym skutkuje udziałem w Pucharze Ligi. Faworytem był MixAmator, aczkolwiek długo nie było tego widać na placu boju. Jedni i drudzy mieli swoje okazje, aczkolwiek głównymi bohaterami początkowych minut byli bramkarze. W końcu jednak i oni dali się pokonać – najpierw sposób na Mateusza Karpińskiego znalazł Patryk Stefaniak, z kolei Bartek Wojciechowski miał pecha, bo strzał Łukasza Widelskiego wydawał się do złapania, jednak piłka zaliczyła po drodze paskudny rykoszet i nie dała szansa golkiperowi Ferajny. Wynikiem 1:1 zakończyła się pierwsza połowa. Druga rozpoczęła się znakomicie dla zespołu Kacpra Domańskiego. Świetna asysta Patryka Stefaniaka i na listę strzelców wpisuje się Patryk Brzozowski. To jednak nie zbiło z tropu Mixów. Ten zespół zaczął układać sobie grę i trzeba powiedzieć, że w wielu fragmentach nie dawał rywalom dojść do głosu. Często oglądaliśmy obrazek, w którym wystarczyło jedno podanie Ferajny i od razu następowała strata. Tyle że goniący nie potrafili swojej przewagi zmaterializować na trafienie wyrównujące. Blisko byli tego kilkukrotnie – zaliczyli strzał w poprzeczkę, w słupek, raz piłkę sprzed linii bramkowej wyekspediował jeden z obrońców, a całość zamknęła fatalna pomyłka Damiana Starosty. Myśleliśmy, że lepszej okazji już mieć nie można, ale MixAmator ani myślał odpuścić i wreszcie los się do niego uśmiechnął - gola na wagę remisu zdobył Żenia Baiew. Wynik 2:2 pozostał końcowym i mimo, że optycznie przewaga była po stronie podopiecznych Michała Fijołka, to podział punktów wydaje się sprawiedliwy. Oznacza on jednak, że Ferajna już na 100% żegna się z 1.ligą, aczkolwiek to nie jest tak, jak bywa na wielu innych poziomach rozgrywkowych, że swoje miejsce oddała bez walki i ten niedzielny mecz był tego potwierdzeniem. Natomiast MixAmator jeśli tylko nie odda walkowera w ostatniej serii, to nie da się przeskoczyć Narodowemu Śródmieściu. A to oznacza, że już może się szykować na ostatnią niedzielę czerwca i Puchar Ligi Fanów!

5
20:30

Pierwsze spotkanie pomiędzy drużynami Warsaw Bandziors a Explo Team zakończyło się rzadko spotykanym na naszych boiskach wynikiem bezbramkowym. Dodatkowo obydwie drużyny cały czas liczą się w walce o medale i ciężko było przed spotkaniem wskazać faworyta tego pojedynku. Lepiej mecz rozpoczęli goście, którzy już w 4 minucie strzelili pierwszą bramkę. Kolejne fragmenty mimo kilku sytuacji bramkowych nie przyniosły zmiany rezultatu. Doskonałą szansę na odrobienie strat mieli gospodarze, ale piłka po ich strzale wylądowała na słupku. Niewykorzystana sytuacja zemściła się na nich chwilę później, kiedy to goście podwyższyli swoje prowadzenie. Ostatnie minuty pierwszej części to wymiana ciosów z obydwu stron, czego efektem były bramki - po jednej dla każdej z drużyn i drużyny schodziły na przerwę z wynikiem 1:3. Drugie 25 minut to powtórka z pierwszego pojedynku pomiędzy tymi drużynami. Duża intensywność spotkania, sporo sytuacji bramkowych, jednak nic nie chciało wpaść. Gospodarze próbowali odmienić losy spotkania, ale defensywa zawodników Explo Team w drugiej połowie stanowiła monolit i przez całą drugą połowę kontrolowała przebieg spotkania. Finalnie mecz zakończył się zwycięstwem zespołu Explo Team 3:1, dzięki czemu zespół ten nadal liczy się w walce o medale i awans. Porażka Warsaw Bandziors sprawiła, że zespół ten stracił szansę na mistrzostwo, ale w przypadku wygranej w ostatniej kolejce utrzyma drugie miejsce w ligowej tabeli. Warto też zwrócić uwagę na bardzo wyrównany przebieg dwumeczu pomiędzy tymi drużynami. W meczach tych padły tylko 4 bramki i zostały strzelone w jednej połowie! 

Reklama