Sezon 2025/2026
Relacje meczowe: 7 Liga
Niezwykle emocjonujące i wyrównane spotkanie mogliśmy oglądać dzięki drużynom 7 ligi, a dokładniej czwartej Więcej Sprzętu Niż Talentu I i ostatniej KS Partyzant Włochy. Walcząca o podium drużyna gospodarzy rozpoczęła mecz bardzo spokojnie, badając dyspozycje gości, którzy od samego początku próbowali grać ofensywnie, co nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Za to gospodarze tego spotkania bez skrupułów już w czwartej minucie wykorzystali błąd w obronie „Partyzantów" wysuwając się na prowadzenie. Gospodarze swoją sumiennością w rozegraniu powiększyli prowadzenie, na które w ekspresowym tempie zareagowała drużyna z Warszawskich Włoch doprowadzając w przeciągu minuty do remisu. Z taką sytuacją nie mógł się pogodzić napastnik Więcej Sprzętu i Talentu I Łukasz Krysiak ustalając wynik do przerwy 4:2. Po zamianie stron goście lekko zmniejszyli stratę bramkową, lecz nie na zbyt długo. Duża ilość popełnianych błędów w obronie wysunęła gospodarzy na trzy bramkową przewagę. Partyzanci mieli szansę odwrócić losy tego spotkania, kiedy to w czterdziestej czwartej minucie jeden z zawodników gospodarzy dostał, aż dwie żółte kartki (w efekcie czerwoną), a swoją pierwszą i trzecią w tym zajściu zawodnik spoza pola. Chaotyczna gra w pogoni za wynikiem okazała się niewystarczająca do zremisowania i przerwania passy niepowodzeń dając cenne trzy punktu gospodarzom, którzy cały czas liczą się w walce o „pudło".
W pełnym zwrotów akcji meczu Przeciwko Kubanom swoje pierwsze punktu straciła drużyna SGS. Mające nadzieję na grę w Pucharze Ligi Fanów Kubany musiały zacząć wygrywać, przerywając tym samym passę trzech porażek z rzędu. Gospodarze do tej pory dwukrotnie remisowali, a w debiucie łatwo wygrali swoją pierwszą potyczkę, co zapowiadało bardzo interesujące spotkanie. Początek meczu w wykonaniu gości był wręcz bliźniaczo podobny do tego rozgrywanego w weekend majowy. Szybkie prowadzenie 3:0 zostało zmniejszone prze gospodarzy dopiero w dwudziestej minucie i na ich nieszczęście zmniejszona strata nie trwała długo. Za sprawą bardzo dobrze grającego po prawej stronie boiska tego dnia Kamila Pozorskiego, który wyróżniał się skutecznością, opanowaniem piłki i pięknymi zagraniami, dzięki którym jego koledzy zwiększali prowadzenie a i sam wpisywał się na listę zdobywców bramek strzelając choćby bezpośrednio z rzutu wolnego tuż obok wewnętrznej strony słupka. Coraz częstsze strzały SGSu w końcu zaczęły przynosić oczekiwane rezultaty i dosłownie parę minut przed końcem spotkania zbliżyli się do gości na jedną bramkę. Mimo ich woli walki brak czasu, oraz gol Andrzeja Połatyńskiego przyniosły pierwszą stratę punktów dla gospodarzy w tej rundzie.
W 13 kolejce Ligi Fanów zespół lidera tabeli siódmej ligi Laga Warszawa podejmował zajmującą ósmą lokatę drużynę Żoliball. Mecz od początku rozpoczął się szczęśliwie dla gości, którzy już po kilku, pierwszych minutach prowadzili 0:2. Stało się to po bramkach Mariusza Kowalskiego na 0:1, kiedy to asystował Łukasz Sypiański, który również chwilę później dołożył trafienie po samodzielnym przechwycie. Od tego momentu Laga Warszawa rzuciła się do odrabiania strat. Jakub Dmitruk zdobył bramkę kontaktową, ale chwilę później rzut karny wykorzystał ponownie Łukasz Sypiański, który rozgrywał tego dnia bardzo dobre zawody. W pierwszej połowie nie oglądaliśmy więcej bramek i zakończyła się ona wynikiem 1:3. Druga połowa to już prawdziwa pogoń gospodarzy, która przełożyła się na bramki, a to za sobą przyniosło odrobienie strat. Jakub Dmitruk strzelił bramkę kontaktową, a chwilę później wyrównał Wojciech Buraś. Laga Warszawa do końca spotkania kontrolowała spotkanie utrzymując się dłuższy czas przy piłce. Dało to efekt w postaci dwóch kolejnych bramek Patryka Szeligowskiego. Gospodarze można powiedzieć, że wrócili z „dalekiej podróży" i uzyskali końcowy rezultat 5:3. Dzięki temu Laga pozostaje na pozycji lidera 7 ligi, a Żoliball przy takiej grze, wciąż ma nadzieję, że zła karta się odwróci i dogonią Wiecznie Drugich.
Drużyna Wiecznie Drugich po dwóch porażkach z rzędu, żeby myśleć o spokojnym utrzymaniu musiała zacząć punktować. Przed nimi było trudne zadanie, ponieważ drużyna FFK Oldboys świetnie rozpoczęła wiosenne zmagania gromiąc swoich przeciwników. Dodatkowo na pewno złą dla nich wiadomością była obecność na boisku Przemka Szabata, który już w drugiej minucie dał o sobie znać i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Kilka minut później zrobiło się już 0:3 dla gości i zapowiadało się na kolejne ostre strzelanie tego zespołu. Na szczęście dla gospodarzy i dla widowiska chwilę po straconej bramce pierwsze trafienie zanotowali Wiecznie Drudzy. Niestety dla nich ponownie przyspieszyli zawodnicy gości i dwukrotnie pokonali bramkarza rywali. Ostatnie słowo w pierwszej części meczu należało do gospodarzy, którzy najpierw trafili piłką w słupek, a chwilę później znaleźli drogę piłki do bramki swoich rywali. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Oldboysów 5:2 i wynik ten gwarantował sporo emocji w drugiej części spotkania. Już na jej początku kolejną składną akcję przeprowadzili goście i powiększyli swoją przewagę do czterech bramek. W kolejnych minutach tempo meczu nieco siadło i na zmianę wyniku czekaliśmy aż do 40 minuty, kiedy to kolejną bramkę stracili gospodarze. Pod koniec spotkania obydwa zespoły po razie pokonały bramkarza przeciwników i ostatecznie mecz zakończył się sprawiedliwym wynikiem 8:3 dla FFK Oldboys. Drużyna ta dzięki zdobytym trzem punktom utrzymała miejsce na najniższym stopniu podium. Wiecznie Drudzy natomiast ponoszą trzecią z rzędu porażkę i niebezpiecznie zbliżają się do miejsca zapewniającego spadek.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)