Sezon 2025/2026
Relacje meczowe: 1 Liga
Od początku wiedzieliśmy, że będzie to bardzo dobre spotkanie, pełne taktycznego spokoju i rozsądnej defensywy. ALPAN w mocno przebudowanym składzie podejmował niedawnego ekstraklasowicza, ekipę Tylko Zwycięstwo. Pierwsze minuty to klasyczne "szachy" i umiarkowany entuzjazm do szaleńczych ataków. Efektem było bardzo długie oczekiwanie na pierwszego gola, a duża w tym zasługa obu bramkarzy - Michała Wytrykusa oraz Sebastiana Blichty. Jednak po mniej więcej kwadransie gry, bardzo dobrym zagraniem popisał się Patryk Skrajny, który wypatrzył dobrze ustawionego Przemka Wycecha. Grający tyłem do bramki napastnik gospodarzy nie zmarnował wybornej sytuacji i zdobył jedyną, jak się później okazało, bramkę w pierwszej odsłonie. To co mogło się podobać, to dużo gry z pierwszej piłki w wykonaniu błękitno-białych gospodarzy oraz solidna praca w bloku obronnym TZ. Po zmianie stron inicjatywę przejęli goście, którzy ewidentnie nie zamierzali kończyć meczu bez punktów. Dwoił się i troił z przodu Andrzej Morawski, a świetne piłki dogrywali mu bracia Jałkowscy - Szymon oraz Mateusz. Mimo kilku prób "Androna", to jednak młodszy z wymienionego rodzeństwa - Szymon - zapakował piłkę do siatki, dając wyrównanie. Oglądaliśmy naprawdę bardzo solidne zawody, pełne wzajemnego szacunku przy jednoczesnej twardej walce. Kluczową akcją okazał się aut wykonywana przez Kamila Melchera, po którego wykonaniu do piłki, po raz drugi tego dnia, dopadł Przemek Wycech i pewnym strzałem po ziemi, w krótki róg, zapewnił swojej ekipie prowadzenie, którego już nie oddali do końca. Po świetnym meczu ALPAN pokonuje Tylko zwycięstwo 2:1.
Po spotkaniu FC Otamanów z Cleopartner spodziewaliśmy się bardzo wyrównanego i ciekawego widowiska, ale już w 2 minucie meczu doszło do sytuacji, która miała kluczowy wpływ na przebieg całego meczu. Obrońca Otamanów zatrzymał dośrodkowanie w swoim polu karnym ręką i sędzia musiał ukarać go czerwonym kartonikiem. Rzut karny pewnym strzałem na gola zamienił Stanisław Oseledchenko, a kolejne 10 minut gry w przewadze liczebnej pozwoliło zespołowi gości na zbudowanie przewagi, której Otamany po prostu nie miały szans dogonić. Oczywiście Ukraińska drużyna znana jest z niezwykle walecznej postawy i momentami nie było widać, że gra w osłabieniu, a bramkarz Cleopartner Oleksandr Petrovskyi musiał cały czas zachowywać czujność. Niemniej jednak do 15 minuty było już 0:4 dla Cleopartner – Stanisław Oseledchenko ustrzelił hat-tricka, a jedno trafienie dołożył Dmytro Zhdanov. Druga połowa rozpoczęła się od kolejnego gola dla Cleopartner, ale Otamany nie ustawały w atakach na bramkę gości. Ciasno ustawiona obrona nie pozwalała na zbyt dużo, ale gdy tylko nadążyła się okazja Konstiantyn Didenko wykorzystał rzut wolny i potężnym strzałem pokonał golkipera czerwonych. Ekipa Cleopartner szybko uspokoiła grę, zaaplikowała dwie szybkie bramki i praktycznie kontrolowała przebieg spotkania do ostatniego gwizdka. Wynik 3:8 nie oddaje raczej wyrównanej rywalizacji między zespołami z Ukrainy, ale sytuacja z samego początku niejako ustawiła wynik już na starcie. Mimo wszystko musimy przyznać, że rozwiązania taktyczne zespołu gości w połączeniu z umiejętnościami poszczególnych zawodników stawiają Cleopartner w roli faworytów do tytułu mistrzowskiego.
Oba zespoły przystępowały do tego spotkania w dobrych nastrojach, ponieważ wygrały swoje mecze na inaugurację ligi. Od pierwszych minut meczu goście narzucili wysoki pressing, z którego gospodarze wychodzili bez najmniejszego trudu. Ich zgranie oraz szybkość rozgrywania piłki po ziemi sprawiły, że z łatwością mijali kolejne formacje rywala. Jako pierwszy na prowadzenie wyszedł właśnie Niski Press, który skrupulatnie budował swoją przewagę w tym spotkaniu. Autorem pierwszej bramki był Dawid Wichowski. Tym razem to drużyna gości była zmuszona do cofnięcia się na własną połowę. Nacisk Niskiego Pressu na rywali był przyczyną ogromnej ilości popełnianych błędów przez graczy Deportivo. Jeden z nich wykorzystał Patryk Hull, który po przejęciu piłki wpakował ją do siatki. Goście mogli pozwolić sobie tylko na zrywy Konrada Szkopińskiego, któremu zostawiali mało miejsca. Jednak raz udało mu się znaleźć miejsce do strzału, który zamienił na bramkę kontaktową. Potem już całkowicie zniknął i był wyłączony z gry przez rywala. Niski Press mądrze rozgrywał piłkę i zdobywał kolejne bramki. Jedna z nich padła po całkowitym braku komunikacji między obrońcą, a bramkarzem Deportivo. Tuż przed końcem pierwszej część spotkania goście zdobyli swoją drugą bramkę i na przerwę schodzili z wynikiem 5:2. W drugą połowę meczu lepiej weszli gości, którzy szybko zdobyli bramkę. Mecz stał się bardziej wyrównany. Dwukrotnie goście zbliżali się do rywali. Raz na 6:5, a drugim na 7:6, ale Niski Press nie dał wydrzeć sobie choćby jednego punktu. W końcówce gospodarze odjechali już rywalom na 10:6 i pozbyli ich nadziei na wywiezienie korzystnego rezultatu.
W meczu Drunk Teamu z FC Freedom patrząc na składy jakie pojawiły się na Grenady zdecydowanym faworytem do zwycięstwa był team z Ukrainy. Gospodarze mieli ogromne problemy w tym tygodniu by zestawić meczową szóstkę i trochę w eksperymentalnym zestawieniu przystąpili do rywalizacji. Goście od początku spotkania grali bardzo wysoko pressingiem, ale przynajmniej na początku spotkania ekipa Łukasza Walo grała na tyle dobrze w defensywie, że na pierwszego gola musieliśmy trochę poczekać. W polu karnym niefortunnie interweniował Damian Wolski i sam wpakował piłkę do swojej bramki. Po tej bramce Freedom zaatakował jeszcze mocniej i kolejne trafienia były tylko kwestią czasu. Do przerwy udało się sześć razy pokonać bramkarza rywali. Gospodarzom udało się raz zaskoczyć obronę teamu z Ukrainy, a potężny strzał Piotrka Zygiela dobił Łukasz Walo i było 1:6 po 25 minutach rywalizacji. Po zmianie stron oglądaliśmy fragment spotkania gdzie obie ekipy naprzemiennie strzelały bramki. Ekipa gości trochę rozluźniona wysokim prowadzeniem nie broniła tak agresywnie, co dawało szanse na bramki dla rywali. Końcówka meczu to jednak dominacja teamu z Ukrainy. Drunk Team nie mając zmian opadł z sił, ale trzeba przyznać, że cały mecz na miarę możliwości starał się walczyć i za to należą się brawa dla chłopaków. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4:12. Gospodarze muszą postarać się o szerszy skład, bo liga jest naprawdę silna i meczową szóstką ciężko powalczyć o korzystne wyniki.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)