Sezon Lato 2025
Relacje meczowe: 6 Liga
W poprzedni weekend byliśmy świadkami niesamowicie emocjonującego spotkania między FC Pers, a ekipą FC Legion UA. Obie drużyny już tak naprawdę nie liczą się w walce o TOP 3, natomiast na ten mecz wyszły bardzo zmotywowane. Legion, który był tutaj faworytem, od początku pokazywał, że zasługiwał na to miano. Już w 1 minucie strzałem z rzutu karnego wynik otworzył Vlad Seniuk, a następnie wynik podwyższył Yehor Shliakhov. Zespół FC Pers po tych dwóch trafieniach jednak szybko się obudził i strzelając trzy gole z rzędu wyszedł na prowadzenie. Nie zrobiło to jednak wrażenia na drużynie Legionu, która po raz kolejny, za sprawą dwóch trafień Vitalija Kadlubitskyego, wygrywała w tym meczu. Po przerwie, już kolejny raz mieliśmy zmianę prowadzenia. Swoje gole strzelali Komil Obidov i Mati Musoev z FC Pers i tym razem to goście musieli gonić wynik. Chwilę później ta szuka im się udała, ponieważ do bramki drugi raz piłkę wpakował Vlad Seniuk i wynik brzmiał 5:5. Końcówka spotkania należała jednak do Persów, która dużo lepiej odnajdywała się na boisku i była w stanie ostatecznie ustalić wynik na 7:5, tym samym przesuwając się w tabeli na 4 miejsce.
Mecz Sokil – Nagel, mimo że miał różne fazy a zawodnicy nie zawsze pałali w nim do siebie sympatią, był jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym spotkaniem 6.kolejki. Starło się ze sobą dwóch godnych siebie oponentów, którzy mieli jasny cel – wygrać. Bo chociaż jedni i drudzy byli pewni medalu na koniec sezonu, to tylko wygrana przedłużała nadzieję na złoto. W pierwszej połowie lepsze wrażenie robił Nagel. Prowadził 1:0, grał odpowiedzialnie, ale przytrafił mu się krótki okres słabości, który rywale bezlitośnie wykorzystali i zanotowali dwa trafienia z rzędu. Podopieczni Radka Przybylskiego odwdzięczyli się jednak tym samym i to oni na przerwę schodzili z minimalnym prowadzeniem. Prowadzeniem, które oprócz zasługi strzelców, było też dziełem bramkarza Damiana Sadkowskiego, który bronił bardzo pewnie. Druga połowa była z kolei prawdziwą bitwą. Jedni strzelali, drudzy odpowiadali, a świetnie w obozie Sokila spisywał się Zakharii Mor, który napędzał praktycznie każdy atak swojej drużyny. To głównie dzięki jego grze Sokoły odzyskały prowadzenie, ale potem straciły je po sprytnie rozegranym stałym fragmencie gry przez Radka Przybylskiego i Maksimo Stesiuka. Rywale szybko wyciągnęli wnioski z tej sytuacji i lada moment także pokazali, że potrafią wykorzystać rzut wolny w sposób wyrachowany i mieliśmy 5:4 dla Sokila. Do kolejnego remisu doprowadził Tomasz Rębiewski, a wszystko zaczęło się oczywiście od rzutu wolnego. No i mniej więcej wtedy przyszedł kluczowy moment spotkania. Nagel musiał grać w osłabieniu i nie udało mu się zachować w tym okresie czystego konta. Zakharii Mor zdobył gola na 6:5, a potem ten sam gracz przypieczętował sukces ekipy z Ukrainy w stosunku 7:5 i Nagel musiał się uznać za pokonanego. Ale tak jak wspomnieliśmy na wstępie – to było bardzo dobre widowisko, które oglądało się z przyjemnością, bo widać że obydwu zespołom bardzo zależało na wygranej. Finalnie cel osiągnął Sokil, który zapewnił sobie przynajmniej srebrny medal, a wciąż jest w grze o złoto. Nagel skończy rozgrywki na trzecim miejscu, natomiast znając ten zespół wiemy, że do meczu ostatniej kolejki i tak podejdzie z pełnym zaangażowaniem. Bo mimo wszystko to był naprawdę dobry sezon w jego wykonaniu i warto zakończyć go zwycięstwem.
O 17:00 na sektorze D odbył się mecz FC Vikersonn ll z Warsaw Pistons. Długo oczekiwaliśmy pierwszej bramki. Mecz był zacięty i bardzo przyjemny dla oka. Było dużo walki i nikt nie odpuszczał. Pierwszy gol wpadł za sprawą nominalnych gości. Dalsza część pierwszej połowy należała jednak do gospodarzy, którzy w niewielkim odstępie czasu byli w stanie strzelić 3 bramki. Wiele sytuacji obronił też bramkarz Vikersonna, stąd łącznie w premierowej odsłonie zobaczyliśmy ledwie cztery trafienia. W drugiej połowie pomarańczowi wyszli na pewne prowadzenie 5:2. Wydawało się że mecz został zamknięty, gdyż czasu pozostało niewiele a dobra dyspozycja drużyny z Ukrainy nie pozwoli na stratę aż tylu goli. Po bramce na 5:3 zespół gości poczuł wiatr w żaglach i zaczął się proces odrabiania strat. Chłopakom udało się nawet doprowadzić do remisu, lecz w ostatniej minucie meczu Vladyslav Sitko zdobywa zwycięską bramkę z rzutu wolnego dla FC Vikersonn. Wynik końcowy zatrzymał się więc na 6:5.
Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia gospodarzy. Elekcyjna FC wpadła w pole karne przeciwnika i po faulu został odgwizdany rzut karny, ale Eryk Gumowski nie wykorzystał tej okazji. Po chwili Yurii Buts strzelił na 0:1 i już były widoczne pierwsze pęknięcia w drużynie gospodarzy. Po chwili jednak zrobiło się 1:1, po drugim w tym meczu rzucie karnym dla Elekcyjnych - tym razem Eryk był górą nad bramkarzem gości. Wynik 1:1 okazał się jednak ostatnim korzystnym dla gospodarzy tego dnia. FC Patriot grał lepiej i sprawiał wrażenie bawiącego się grą, natomiast oponenci byli w totalnej rozsypce. Elekcyjna FC więcej zaangażowania wkładała w zespołowe uszczypliwości niż w mecz - było dużo gry na chodzonego i bardzo luźne krycie w obronie. Elekcyjna konkretny zryw miała w ostatnich minutach pierwszej połowy, dwukrotnie świetnie próbował Eryk Gumowski, ale dwoma fantastycznymi interwencjami popisał się Yevhen Malenko. Ostatecznie premierowa odsłona zakończyła się wynikiem 1:5. Niestety druga połowa nie przyniosła zmian. Dalej dominowali goście, a gospodarze się frustrowali. Świetnie grał Yurii Buts, Artem Bondarchuk oraz Mykyta Rai, którzy napędzali kolejne ataki FC Patriot. Przy wyniku 1:11 Elekcyjna FC pytała ile do końca, co raczej należy potraktować jako rzucenie ręcznika niż szacowanie czasu potrzebnego na efektowny comeback. Szczególnie, że w ostatnich minutach stracili jeszcze trzy bramki i przegrali 1:14. Gracze FC Patriot mogą tym samym ze spokojem przygotowywać się na mecz z FC Pers - biorąc pod uwagę przewagę aż 19 bramek nad Sokilem, można śmiało powiedzieć, iż komplet punktów będzie oznaczał dla nich złote krążki na uroczystym zakończeniu sezonu.







)
)
)
)
)
)
)
)