Sezon Lato 2025
Relacje meczowe: 9 Liga
W tym spotkaniu wyraźnym faworytem była Rodzina Soprano, ale goście musieli się mieć na baczności, bo Force Fusion jest bardzo niewygodnym i nieprzewidywalnym przeciwnikiem. Dyspozycja w pierwszej połowie okazała się kluczem do sukcesu, bo zanim się obejrzeliśmy Rodzina Soprano wypracowała sobie bezpieczną przewagę, którą utrzymała przez praktycznie cały mecz. Już w 3 minucie pojawiła się szansa na otworzenie wyniku, ale rzutu karnego nie wykorzystał Krzysztof Kulibski. Za to w 6 minucie po indywidualnej akcji Girma Ramos nie dał szans Volodymyrowi Antoshce. Po chwili na 0:2 podwyższył Michał Chaciński, ale gospodarze długo dłużni nie pozostawali i gola kontaktowego strzelił Ruslan Yaniw. Już w kolejnej akcji RS wróciło na zwycięskie tory – sędzia ponownie wskazał na „wapno”, ale tym razem do piłki podszedł golkiper Rodziny Aleksander Grabowski i pewnym strzałem zapakował piłkę do siatki. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy dwa trafienia zaliczył Krzysztof Kulibski i Rodzina Soprano schodziła na przerwę z komfortowym prowadzeniem 1:5. Mając taką przewagę goście kontrolowali dalszy przebieg gry. Force Fusion atakowało, ale wyraźnie brakowało wzajemnej komunikacji i jakiegoś przebłysku geniuszu. Ruslan Yakubiv robił co mógł, ale większość ataków gospodarzy rozbijała się gdzieś w środku pola. Goście za to dokładali kolejne trafienia i zanim się obejrzeliśmy było już 1:8. Szczególnie interesujące było trafienie z 32 minuty, kiedy po dalekim wyrzucie Aleksandra Grabowskiego piłka spadła pod nogi Krzysztofa Kulibskiego, który z absolutnym spokojem i wirtuozerskim wyrachowaniem przyjął piłkę, rozejrzał się dookoła i nie mając do kogo zagrać po prostu przelobował bramkarza, trafiając w samo okno bramki. Force Fusion walczyło do końca i tej ekipie udało się zapunktować jeszcze dwukrotnie, ale wobec sporej przewagi wypracowanej przez napastników Rodziny Soprano, okazało się to zwyczajnie niewystarczające i goście wywieźli z tego spotkania trzy punkty.
Drużyna Hetmana bardzo dobrze spisuję się na wiosnę i w ostatnich czterech spotkaniach zdobyła 9 punktów. Elitarni Gocław po niezłej rundzie jesiennej w tej nie prezentują się tak solidnie i powoli zbliżają się do strefy spadkowej. Lepiej mecz rozpoczęli gospodarze, którzy już po 3 minutach prowadzili 2:0. Pierwsze momenty tego spotkania zapowiadały grad bramek, jednak nie do końca tak było. Mecz kontrolowali gospodarze, którzy skrupulatnie bronili dostępu do swojej bramki. Mimo kilku sytuacji bramkowych do końca pierwszej części meczu nie padła już żadna bramka i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 2:0 dla Hetmana. Drugą część meczu z większym animuszem rozpoczęli goście, którzy tuż po wznowieniu zdobyli bramkę kontaktową. Jak się później okazało kolejne minuty ustawiły losy tego spotkania. W ich trakcie zawodnicy gospodarzy trzy razy pokonali golkipera rywali, dzięki temu odskoczyli na bezpieczną przewagę. Pod koniec spotkania drugie trafienie zaliczyli gracze z Gocławia, jednak było to dla nich marne pocieszenie, ponieważ ostatecznie mecz zakończył się ich porażką 2:5. Zespół Hetman FC przez większość meczu kontrolował boiskowe wydarzenia i zasłużenie zdobył komplet punktów, które utrzymują go zespół w walce o medale. Porażka Elitarnych Gocław sprawiła natomiast, że zespół ten ma już tylko punkt przewagi nad strefą spadkową.
Będąca tuż nad strefą spadkową Varsovia mierzyła się z ostatnią drużyną w ligowej tabeli – FC Łazarski. Pierwsza połowa była dość jednostronna. Nieposiadający żadnej zmiany gospodarze przeważali na boisku sporadycznie pozwalając swojemu rywalowi na efektywne zagrożenie swojej bramki. Wszystkie strzały FC Łazarskiego skutecznie bronił Kartik Dutt, wzmacniając morale zespołu. Mimo przewagi faworytów, dopiero w 15 minucie objęli prowadzenie zdobywając nie jednego, lecz dwa gole. Po stracie dwóch bramek goście cofnęli się do obrony, lecz nie byli w stanie zatrzymać rozpędzonych gospodarzy, przegrywając pierwszą połowę 5:0. Druga odsłona tego meczu nie była już jednostronna. Zmęczenie zawodników Varsovi, wraz z wiarą w dość bezpieczne prowadzenie zaczęli wykorzystywać oponenci, zdobywając szybko trzy gole. Tym razem to Varsovianie zostali zmuszeni do cofnięcia się pod własne pole karne i odbudowanie skutecznego z pierwszej połowy ustawienia. Dopiero strata czwartego gola zadziała na nich rozbudzająco. Pojawiające się widmo remisu a może nawet porażki zadziałało na faworytów niczym adrenalina dająca nowe siły. Oba zespoły zaczęły grać jeszcze szybciej i bardziej ofensywniej, a w takich okolicznościach lepiej czuli się gospodarze, którzy cztery minuty przed końcem wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Waleczni goście mimo swoich wysiłków nie zdołali dogonić rywala i przegrywając trzema bramkami "umocnili się: na ostatnim miejscu w tabeli. Varsovia odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w tym roku i pozostaje w walce o premiowane grą w Pucharze Ligi Fanów piąte miejsce.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)