Sezon Lato 2024
Relacje meczowe: 1 Liga
Początek starcia FC Freedom z ekipą ALPAN nie zapowiadał dramaturgii, jaką w pewnym momencie oglądaliśmy. Zaczęło się bowiem od pewnego prowadzenia gości, którzy bo kilku akcjach z udziałem Kamila Wycecha wyszli na prowadzenie 0:3, a wspomniany piłkarz dwukrotnie wpisywał się na listę strzelców i raz asystował. Sygnał do nawiązania walki dał Kyrylo Ivashchenko, który przepięknym strzałem z woleja posłał piłkę na poprzeczkę, a ta odbiła się jeszcze od linii bramkowej i wpadła do bramki. Dosłownie minutę później, wspaniałym strzałem po poprzeczkę popisał się Mateusz Marcinkiewicz, podwyższając prowadzenie swojego zespołu na 1:4. Kiedy ten sam zawodnik, płaskim strzałem po ziemi, zwiększył dystans między zespołami do stanu 1:5 wydawało się, że jest po meczu. Wtedy jednak serię dwóch świetnych akcji przeprowadzili gracze Freedom i po bramkach Kyrylo Ivashchenko oraz Ihoru Motruka pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3:5. Widowisko nabrało prawdziwych rumieńców, kiedy po raz trzeci tego dnia do bramki trafił Kyrylo Ivaschenko, doprowadzając do kontaktu. Zrobiło się naprawdę ciekawie i dość intensywnie, zarówno na boisku, jak i poza nim, co przyniosło efekt w postaci kartoników. Okres osłabienia skrzętnie wykorzystali gracze gości, którzy głównie dzięki świetnej grze Kamila Melchera oraz Mateusza Marcinkiewicza od stanu 4:5 odjechali na 4:9. Zawodnikiem meczu został Mateusz Marcinkiewicz, który na swoim koncie zanotował cztery trafienia, do których dołożył asystę.
Otamany nie mogli sobie wyobrazić lepszego rozpoczęcia spotkania z Tylko Zwycięstwo. Już po 3 minutach prowadzili 2:0, dzięki czemu mogli spokojnie czekać na swoje kolejne okazje. Po tych szybkich ciosach mecz się wyrównał, a obie ekipy pokazywały wysoką kulturę gry. Spotkanie rozgrywało się w dobrym tempie, akcje nie były szarpane i oba teamy starały się konstruować ataki wymieniając miedzy sobą sporą liczbę podań. Mimo ciekawych prób z jednej i drugiej strony, przez dłuższy czas nie zobaczyliśmy kolejnych bramek – w końcowej fazie akcji brakowało ostatniego podania, które otworzyłoby drogę do bramki. Otamany często wykorzystywali do rozegrania wysuniętego bramkarza i tak naprawdę przez to Tylko Zwycięstwo było najgroźniejsze po przejęciu piłki w środku boiska i błyskawicznym zagraniu do napastnika. Pomimo paru sytuacji nie zobaczyliśmy więcej bramek w pierwszej połowie. Po zmianie stron lepiej zaczęli goście. Najpierw świetnie głową uderzył Andrzej Morawski, a chwilę później fenomenalnie z rzutu wolnego uderzył Maciek Dombrowicz i mieliśmy remis. Otamany rzuciły się do ataków. Na 3:2 trafił Artem Papusha, a potem jedynie dzięki dobrym interwencjom bramkarza Tylko Zwycięstwo nie przegrywało większą ilością bramek. Końcówka należała jednak do gości. Najpierw na 3:3 wyrównał Mateusz Jałkowski, potem ten sam zawodnik wykończył bardzo dobrze rozegraną kontrę, a Otamanów dobił Andrzej Morawski, który wykorzystał błąd bramkarza. Tylko Zwycięstwo zdobyło wreszcie swoje pierwsze punkty, choć gdyby w tym meczu padł remis, chyba nikt by nie mógł mieć pretensji o takie rozstrzygnięcie.
Fc Almaz kontra Niski Press - obydwie drużyny przed tym spotkaniem po 3 kolejkach miały po 2 zwycięstwa w lidze. Zapowiadało Nam to dobre widowisko bowiem pewne było, że chęć dorzucenia trzeciego zwycięstwa do kolekcji, w obu ekipach była ogromna. W pierwszych minutach meczu zobaczyliśmy kilka groźnych akcji, które pachniały bramką, jednak piłka nie chciała znaleźć drogi do żadnej z bramek. W końcu ta sztuka udała się zawodnikom Niskiego Pressu i to oni zdobyli bramkę jako pierwsi. Znakomitym strzałem popisał się Dębski, który otrzymał podanie od Kazanowksiego i z prawej strony boiska uderzył tak, że piłka znalazła się w lewym rogu bramki. Przebieg gry pozostawał wyrównany, ale strzelać bramki zaczęła drużyna gospodarzy. Wyrównującego gola po indywidualnej akcji zdobył Rubashnyi, który wypracował sobie miejsce żeby ustawić piłkę na prawej nodze i silnym strzałem umieścił piłkę w bramce. W pierwszej części spotkania gracze Almazu strzelili jeszcze dwie bramki i to oni z lepszą sytuacją schodzili na przerwę. Drugą część spotkania lepiej rozpoczęli piłkarze gości i chwilę po jej rozpoczęciu zdobyli kontaktowego gola, piłkę po interwencji bramkarza dobił Kazanowski. Poziom i intensywność gry była w tym meczu wysoka, co na pewno odczuli piłkarze Niskiego Pressu, ponieważ grając bez zmian przeciwko dobrze grającej drużynie Almazu nie udało im się już odwrócić losów tego meczu, a od stanu 3:2 stracili jeszcze 4 bramki i mecz nie zakończył się dla nich korzystnie. W tym starciu waleczność nie wystarczyła na drużynę Almazu i to oni po tym meczu z 9 punktami zajmują 3 miejsce w tabeli ligowej.
Sporo do wyjaśnienia sobie po Letniej Lidze Fanów mieli zawodnicy Cleopartner oraz Green Lantern. W trakcie bardzo zaciętego, letniego pojedynku doszło do wielu utarczek, ale tym razem obie ekipy skupiły się na aspektach czysto piłkarskich. Efektem skupienia na grze była genialna pierwsza połowa w wykonaniu obu ekip. Dużo dobrej gry kombinacyjnej, mnóstwo okazji strzeleckich i świetna dyspozycja obu bramkarzy. Jako pierwszy skapitulował Michał Dąbrowski, który był bezradny w sytuacji, w której jego kolega z obrony stracił piłkę, a tę przechwycił Andrei Trukhan i pewnie wpakował ją do siatki. Wyrównanie nastąpiło po bardzo ładnej akcji skrzydłem Patryka Przygody, który wypatrzył Kacpra Bełczyńskiego, a ten z zimną krwią skierował futbolówkę do bramki. „Zielone Latarnie" miały sporo pecha, gdyż wiele ich strzałów ocierało się o słupki. Nie wykorzystali także 100% sytuacji, po której piłka przeturlała się wzdłuż linii bramkowej. Zemściło się to jeszcze przed przerwą, kiedy do piłki zagranej przez Dmytro Zhdanova dopadł Andrej Trukhan, ustalając wynik pierwszej części gry na 2:1. Po zmianie stron gościom zaczęły puszczać nerwy i do odbiło się na ich grze. Mimo, iż gracze Cleopartnera marnowali sporo sytuacji – w tym jedną, gdzie dwukrotnie z bliska obijali słupki – to tworzyli ich tyle, że byli w stanie kontrolować przebieg meczu. Bardzo dobrze w tej odsłonie prezentował się Maksim Salauyou, który dwiema świetnymi asystami obsłużył kolegów z drużyny, z czego jedna z nich miała miejsce po niesamowitym popisie techniki i dryblingu Maksima. Ostatecznie gospodarze wygrali zasłużenie spotkanie aż 6:1, ale gra była dużo bardziej wyrównana, niż wskazuje na to wynik. Piękny mecz !







)
)
)
)
)
)
)
)