Sezon Lato 2024
Relacje meczowe: 4 Liga
Starcie dobrze spisujących się w tym sezonie Vikersonna i Mikstury, rozpoczynało zmagania w czwartej lidze w ramach 6.kolejki. Obie ekipy jak dotąd przegrały tylko jedno spotkanie i miały dokładnie tyle samo punktów. Początek pojedynku zdecydowanie dla drużyny z Ukrainy. Dość szybko gracze gospodarzy wyszli na prowadzenie i zanim team Mateusza Jochemskiego się zorientował, musiał odrabiać trzybramkowy deficyt. Od stanu 3:0 Mikstura zaczęła lepiej funkcjonować i po faulu na Mateuszu Jochemskim, Szymon Kolasa dał z rzutu karnego pierwsze trafienie dla zespołu z Bielan. Cóż z tego, jak w kolejnej akcji Vikersonn podwyższył wynik. Jeszcze przed przerwą po składnej akcji całego zespołu Jakub Ziemski dał kontakt na 4:2. Takim rezultatem zakończyła się pierwsza odsłona. Mikstura z nadziejami na lepszą grę i pogoń za wynikiem przystępowała do drugiej połowy. Już w pierwszych akcjach strzeliła bramkę na 4:3 i wydawało się, że zacznie odrabiać straty. Jednak goście w dalszej części meczu byli niedokładni i nie potrafili skutecznie finalizować swoich ataków. Rywale w ofensywie wyglądali lepiej, poszli za ciosem i skutecznie wypunktowali swojego przeciwnika. Przy stanie 8:3 Mateusz Pawlik strzelił bramkę, która nie dała jednak impulsu drużynie goniącej wynik. Ostatecznie ekipa z Ukrainy wygrała zasłużenie ten pojedynek i umocniła się na podium ligowej hierarchii. Mikstura musi po przerwie świątecznej wygrywać kolejne mecze, by pozostać w czołówce tabeli po rundzie jesiennej.
Jako pierwsi na boisku na Grenady pojawiły się zawodnicy FC Patriot i Bad Boys. Obydwie drużyny bardzo słabo rozpoczęły ligowe zmagania i znajdują się w dolnych rejonach ligowej tabeli. Lepiej spotkanie rozpoczęli gospodarze, którzy szybko otworzyli wynik. Chwilę później kolejne dwie dobre akcje w ich wykonaniu i zawodnicy tej drużyny szybko odskoczyli rywalom na trzy trafienia. Po tych ciosach powoli zaczęli do siebie dochodzić gracze Bad Boys, którzy coraz częściej gościli w polu karnym bramkarza Patriotów. Odrabianie strat rozpoczęli od dobrze wykonanego rzutu rożnego, a chwilę później szybka kontra zakończona bramką zmniejszyła ich straty do minimum. Na przerwę drużyny schodziły z prowadzeniem gospodarzy 3:2. Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście, którzy po strzale z rzutu wolnego Piotra Wardzyńskiego odrobili wszystkie straty z początkowych minut. Kolejne minuty to ataki obydwu drużyn, jednak żadna z nich nie zdołała długimi fragmentami przechylić szali na swoją stronę. W końcu dopięli tego Źli Chłopcy, którzy po raz pierwszy raz w tym spotkaniu wyszli na prowadzenie. Strata bramki sprawiła, że zawodnicy z Ukrainy rzucili się do ataku i na efekty tej szarży nie trzeba było zbyt długo czekać. Lada moment doprowadzili do wyrównania i mecz rozpoczął się na nowo. Ostatnie słowo należało do gości, którzy strzelając bramkę na 5:4, ustalili wynik meczu. Dla zawodników FC Patriot to kolejna porażka w tym sezonie i domyślamy się, że niedosyt po tym spotkaniu jest ogromny. Mimo prowadzenia 3:0, stracili całą przewagę i zostali z niczym. Dla Bad Boys to z kolei bardzo cenne trzy punkty, które dały tej drużynie drugie zwycięstwo w sezonie.
Mecz pełen sportowej walki i trzymający w napięciu do ostatnich sekund mogliśmy zobaczyć w wykonaniu Team Ivulin i Sportowych Zakapiorów. Gospodarze jak na razie nie mogą być zadowoleni ze swoich występów. Z zaledwie trzema punktami znajdują się w strefie spadkowej. Goście natomiast prezentują się lepiej, bo z trzema zwycięstwami pozostają w walce o podium. Spotkanie od pierwszych minut było bardzo wyrównane. Oba zespoły prezentowały podobny styl gry i ciężko było się dopatrzeć jednostronnej przewagi. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się remisem, Sasha Dovzhenok w 22 minucie zdobył dwa gole i dał prowadzenie Team Ivulin. Sportowe Zakapiory trochę jakby się zagubiły i do przerwy ich gra wyglądała chaotycznie. Po zmianie stron oba zespoły zaczęły grać bardziej ambitnie i odważniej w szeregach ofensywnych. Pięć minut po rozpoczęciu tej części meczu gospodarze powiększyli swoje prowadzenie, lecz tym razem goście bardzo szybko odpowiedzieli. Przewaga Sportowych Zakapiorów zaczęła wypływać na wierzch i 10 minut przed końcowym gwizdkiem doprowadzili do wyrównania. Wydawało się, że mają mecz pod kontrolą. Gospodarze przez dłuższą chwilę nie mogli się przedostać pod bramkę Andrzeja Groszkowskiego, a kiedy to już się udawało, nie potrafili go pokonać. Coraz bardziej pachniało podziałem punktów. Jednak duet Arsieni Vanicki & Sasha Dovzhenok wzięli sprawy w swoje nogi i trzy minuty przed ostatnim gwizdkiem dali dwubramkowe prowadzenie gospodarzom. Aleksy Sałajczyk był ostatnim zawodnikiem, który zdobył gola w tym meczu, lecz nie wystarczył on do osiągnięcia remisu. Team Ivulin głównie za sprawą Sashy Dovzhenoka sięgnął po swoje drugie zwycięstwo w tej rundzie, przybliżając się do opuszczenia „czerwonej strefy”. Sportowe Zakapiory zaliczyły drugą porażkę z rzędu, a z racji pozostałych wyników, środek tabeli bardzo się spłaszczył.
O 14:00 na sektorze B do starcia 4-ligowego przystąpiły drużyny Rock'N Roll oraz Wiecznie Drudzy. Nie da się ukryć, że faworytem spotkania był zespół gospodarzy, dysponujący kompletem punktów. Cała pierwsza połowa toczyła się pod dyktando Rock N Roll. Chłopaki pewnie wykorzystywali prowadzenie, gdyż prawie od początku wygrywali 1:0. Bardzo dobrze ustawiali się i taktycznie przeprowadzali ataki. Nie otwierali się, nie dopuszczali przeciwnika do zbyt wielu sytuacji, nie spieszyli się, nie pchali gry do przodu. Zespół gości był niestety zdominowany w środku pola. Ataki z kontry się nie sprawdzały, a granie pozycyjne było niestety zbyt wolne i czytelne dla rywali. Do przerwy wynik brzmiał 3:0. Druga połowa była nieco lepsza w wykonaniu Wiecznie Drugich, którzy nie dawali już tak łatwo przechodzić przeciwnikowi przez centrum boiska. I chociaż stracili bramkę na 0:4, to nie poddawali się. Nie wolno było im odebrać i waleczności i determinacji. W końcu udaje im się zdobyć bramkę honorową oraz doprowadzać do sytuacji bramkowych, jednak w wielu okazjach brakowało skuteczności. Pod koniec meczu gospodarze zdobywają bramkę na 5:1. Wynik spotkania jest jak najbardziej uczciwy i zasłużony. Obserwując Rock N Roll Warsaw możliwe, że skończą ligę bez porażki, a Wiecznie Drudzy niestety na komplet punktów muszą poczekać co najmniej do 7 kolejki.
Spotkanie Szmulek Warszawa z BJM Development od początku było wyrównane i zapowiadało emocje aż do ostatnich minut. Szmulki szybko przejęły inicjatywę i próbowały wykorzystać chaos w obronie BJM, tworząc kilka bardzo groźnych sytuacji, z których jednak żadna nie przyniosła gola. Rywale starali się odpowiedzieć, ale także brakowało im skuteczności, co zapowiadało zaciętą walkę o każdą bramkę. Dopiero w 7. minucie Jakub Kaczmarek popisał się pięknym strzałem z dystansu, otwierając wynik spotkania na korzyść gospodarzy. BJM, mimo że miało swoje momenty, nie potrafiło sforsować defensywy Szmulek. Jan Chmielewski starał się pobudzić ofensywę gości i przynosił wiele groźnych akcji, lecz mimo jego wysiłków bramkarz przeciwników nie dał się pokonać, broniąc z pełnym zaangażowaniem. Gospodarze zdołali wykorzystać kolejną okazję i zakończyli pierwszą połowę z dwubramkową przewagą, dzięki czemu mogli wejść w drugą część meczu z dużym komfortem. Po przerwie inicjatywa całkiem przeszła na stronę BJM Development, którzy przejęli kontrolę nad grą i dłużej utrzymywali się przy piłce. Ich wysiłki zaowocowały rzutem karnym w 40. minucie, jednak nawet ta dogodna sytuacja nie przyniosła gola. Chwilę później Szmulki wykorzystały ten błąd i w 45. minucie zdobyły kolejną bramkę, powiększając przewagę do 3:0. Pomimo przygnębiającego wyniku, BJM zdołało odpowiedzieć trafieniem Oliviera Aleksandra, jednak nie zmieniło to ich sytuacji. Mimo kilku obiecujących sytuacji BJM brakowało skuteczności i odpowiedniego tempa, by realnie zagrozić prowadzeniu gospodarzy. Szmulki Warszawa, grając konsekwentnie i zespołowo, wywalczyły trzy cenne punkty, co pozwala im z nadzieją patrzeć na kolejne mecze i walczyć o bezpieczne miejsce w tabeli czwartej ligi.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)