Sezon Lato 2024
Relacje meczowe: 9 Liga
Zmagania 9 ligi rozpoczęło się od meczu pomiędzy FC Torpedo, a Crimson Boys. Niektórzy powiadają, że nazwisko zobowiązuje, a jak do tego dodać odpowiednie imię to po prostu musi się udać. Posiadająca w swoim składzie Piotra Zielińskiego ekipa Crimson już swoja pierwszą akcją pod bramką gospodarzy w pierwszej minucie zdobyła gola wychodząc na prowadzenie i to właśnie ta drużyna pokazywała swoją lepszą stronę w początkowych minutach. Torpedy odpaliły dopiero parę chwil po stracie drugiej bramki, a ich odpowiedź była tak skuteczna, że na pięć minut przed końcem to one prowadziły już jedną bramką. Nieustępliwa drużyna gości dogoniła swojego rywala i ta część meczu zakończyła się remisem 3:3. Po zamianie stron oglądaliśmy nie lada spektakl wymiany sił ofensywnych i parę parad bramkarskich po obydwu stronach boiska. Szybko zdobyta bramka przez gości została jeszcze szybciej zniwelowana, a na tablicy wyników wciąż był remis, tylko że 4:4. Ofensywne zapędy obu zespołów pozwoliły na regularne i jak się okazywało dość skuteczne wykazywanie się bramkarzy swoimi umiejętnościami. Najwięcej emocji przyniosła mam chwila pomiędzy 33 a 37 minutą, kiedy to na początku FC Torpedo wyszło na dwubramkowe prowadzenie, a ekipa gości ruszająca za odrabianiem strat w przeciągu sześćdziesięciu sekund wyrównała i ustaliła ostateczny wynik spotkania na 6:6. Bardzo przyjemnie oglądało się te zawody za co dziękujemy, a wynik może niezadawalający żądnej z stron w naszych oczach jest jak najbardziej sprawiedliwy.
I powróciliśmy na ligowe boiska! FC Vikersonn w starciu z Joga Bonito był pewną zagadką, po pierwsze dlatego, że w ostatniej chwili w ubiegłym sezonie awansował na „pudło” oraz dlatego, że podjęło Joga Bonitę w nowym wydaniu. Nie musieliśmy długo wyczekiwać na bramki, ponieważ gospodarze już drugiej minucie po przechwycie strzelili bramkę, ale już chwilę później za sprawą Sebastiana Kluczka oraz Mateusza Hnatio szybko wyrównali. Od tego czasu goście przejęli inicjatywę. Obserwowaliśmy krótkie i dynamiczne akcje, widać było, że ligowcy nie oszczędzali się w wakacje. Nikt nie bawił się w atak pozycyjny, tylko przechwyt i atak ławą zawodników. Gospodarze mogli liczyć także na bramkarza, który dwukrotnie stanął na wysokości zadania. Skutecznie wykorzystał swój zasięg ramion. Do przerwy widzieliśmy jeszcze dwie bramki Vikersonn i połowa zakończyła się wynikiem 3:1. Po zmianie stron Joga rzuciła się do odrabiania strat, strzeliła bramkę, spychała do głębokiej obrony. Nikt nie zwalniał nogi, ale gra była przeprowadzana zgodnie z zasadami fair play. Vikersonn szukał swoich szans w kontratakach, ale był nieskuteczny, natomiast goście mimo kreacji sytuacji również nie byli w stanie wyrównać, mimo że grali całym składem na połowie rywali. Nawet bramkarz ryzykował wychodząc niezwykle wysoko. W końcówce gospodarze mogli dwukrotnie zamknąć mecz, ale się pomylili. Na ich szczęście wynik nie uległ zmianie i ostatecznie zwyciężyli w premierowym spotkaniu 3:2.
Drugi zespół Awantury Warszawa na starcie z Bad Boys stawił się w bardzo licznym składzie. Weterani z ekipy gości musieli zatem liczyć się z tym, że tempo meczu będzie wysokie i zastosować zasadę: lepiej mądrze stać, niż głupio biegać. Mecz rozpoczął się zdecydowanie po myśli gospodarzy, którzy już w 1 minucie spotkania otworzyli wynik, kiedy to po podaniu Sebastiana Dydeckiego piłkę do bramki strzeżonej przez Krystiana Matyska posłał Daniel Szadkowski. Gracze gości jednak dość szybko otrząsnęli się z szoku bojowego, gdyż po bramkach Michała Podobasa oraz Damiana Sycha było już 2:2. Od tego momentu, z zupełnie nieznanego nam powodu, zaczęła się objawiać bezradność „Awanturników”. Świetny moment gry zanotował Damian Borowski, który miał udział przy trzech z czterech kolejnych trafień, dwukrotnie podając dobrze ustawionym kolegom oraz raz trafiając do bramki rywali osobiście. Bad Boys dość wyraźnie odjechali z wynikiem w pierwszej połowie, która ostatecznie zakończyła się stanem 2:6. Kiedy na początku drugiej połowy, po podaniu Damiana Sycha, piłkę do siatki skierował Bartek Krajewski, wydawało się, że jest „po meczu”, gdyż odrobienie pięciobramkowego deficytu było bardzo trudnym zadaniem. Gracze Awantury Warszawa II dwukrotnie jednak skracali dystans do dwóch trafień, a miało to miejsce po golach Patryka Dominiaka (5:7) oraz Daniela Szadkowskiego (7:9). Jednak doskonała postawa Bartka Krajewskiego w drugiej odsłonie potyczki sprawiła, że pogoń za wynikiem okazała się nieskuteczna. Bartek w tej części meczu zanotował aż cztery trafienia, do których dołożył asystę. Trzeba przyznać, że swoją skuteczność w grze prezentował zawsze wtedy, gdy rywale zaczynali niwelować przewagę, dzięki czemu hamował nieco zapędy rywali. Prezentował się także bardzo solidnie w destrukcji, a swoją postawą wywalczył sobie tytuł MVP kolejki w 9-tej Lidze Fanów. Był on także autorem trafienia ustalającego wynik spotkania na 7:12. Festiwal goli, wielka radość Bad Boys po wywalczeniu kompletu punktów, ale też brawa dla Awantury Warszawa II za walkę do końca!
Spotkanie dwóch drużyn z 9 ligi dostarczyło nam wielu emocji tego jesiennego dnia. Warsaw Gunners podejmowali na swoim terenie drużynę Hiszpańskiego Galeona. Mecz rozpoczął się "na spokojnie", aby w drugiej połowie przerodzić w istny bramkowy rollercoaster. Już w 8 minucie spotkania Gunners zdobyli pierwszą bramkę i wszystko zaczęło układać się po ich myśli. Jednak drużyna Galeonu nie zamierzała tego dnia odpuścić i spokojnie wyrównała na 1-1 w 12 minucie. Mocno podrażnieni zawodnicy gospodarzy ruszyli do natarcia i to się opłaciło. Do końca pierwszej polowy prowadzili już 4-2 i wydawało się, iż wszystko idzie po ich myśli. Jednak Hiszpański Galeon to nie nowicjusz a drużyna z ligowym doświadczeniem, więc dobrze wiedzieli jak się ostro zabrać za odrabianie strat. Już na samym początku drugiej połowy zdobyli bramkę kontaktową i naciskali coraz mocniej. Chwilę później mieliśmy remis 4-4 i wszystko trzeba było zaczynać od początku. Jednak gospodarze znów nacisnęli pedał gazu a Galeon delikatnie stanął na mieliźnie i Gunners prowadzili w 45 minucie 6-4. Wydawało się, że ekipa gospodarzy na spokojnie dowiezie to zwycięstwo do końca, lecz goście w ogóle nie przyjmowali tego do wiadomości. Huraganowe ataki dały im jednak tylko jedną bramkę i mecz zakończył się zwycięstwem Gunners 6-5. Może się wydawać, że obie ekipy będą bić się o awans, wiec kibiców na pewno czeka jeszcze wiele emocji w starciach z ich udziałem.
Drużyna TRCH przygodę z Ligą Fanów rozpoczęła w tym sezonie, więc dla nich jest to debiut w naszych rozgrywkach. Ich rywal, Dynamo Wołomin w niezłym zakończyli swój debiutancki sezon plasując się w górnej połowie tabeli. Spotkanie lepiej rozpoczęło się dla debiutantów, którzy już w drugiej minucie wykorzystali grę w przewadze jednego zawodnika i otworzyli wynik meczu. Kolejne minuty przyniosły nam liczne ataki z obydwu stron, jednak świetnie swoją pracę wykonywali golkiperzy obydwu zespołów i aż do 17 minuty nie dali się pokonać swoim przeciwnikom. W tej właśnie minucie po raz drugi drogę do bramki znaleźli zawodnicy gospodarzy, dzięki czemu podwyższyli swoje prowadzenie. Chwilę później powinno być już 3:0, ale piłka po ich strzale trafiła w słupek. Kolejna ich akcja zakończyła się bardziej precyzyjnym strzałem zakończonym golem, jednak już w następnej akcji odpowiedzieli goście i ponownie różnica wynosiła dwie bramki. Nic więcej w tej części spotkania się nie wydarzyło i w protokole meczowym widniał wynik 3:1. Drugie 25 minut lepiej rozpoczęli goście zdobywając bramkę kontaktową. Minutę później odpowiedzieli gospodarze, jednak kolejne dwie akcje skutecznie zakończyli przeciwnicy, dzięki czemu doprowadzili do remisu. W ostatnim kwadransie na boisku przebywali już tylko zawodnicy jednej drużyny - TRCH, którzy aż czterokrotnie pokonali bramkarza rywali ustalając wynik na 8:4. Na uwagę zasługuje bardzo dobra skuteczność napastnika gospodarzy Kamila Pasika - autora 5 trafień, który poprowadził swój zespół do historycznej wygranej w Lidze Fanów. Zawodnicy Dynama Wołomin długo walczyli jak równy z równym ze swoim przeciwnikiem, jednak w ostatnich minutach zabrakło im sił i koncentracji i spotkanie zakończyli bez zdobyczy punktowej.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)