Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 9 Liga
Ekipa Tekton Capital w meczu z Miksturą była przymierzana jako zdecydowany faworyt tego pojedynku, mimo że te zespoły zajmowały przed tą kolejką drugie oraz trzecie miejsce w 9.lidze. Gospodarze na przekór naszym słowom już w pierwszej minucie pozwolili sobie wbić bramkę. Kolejne minuty były nerwowe po obydwu stronach, żadna z drużyn nie potrafiła przez dłuższy czas utrzymać się w posiadaniu. W końcu Tekton przełamał obronę rywali i zdobył dwie bramki w mniej niż minutę. Mikstura od tego czasu była bezbronna, nie potrafiła wykreować sobie szans bramkowych, a napompowani rywale z każdą kolejną minutą stwarzali coraz większe zagrożenie w polu karnym rywali i to doprowadziło do tego, że do przerwy wyszli na prowadzenie 4:1. Po zmianie stron sytuacja boiskowa nie uległa zmianie, gospodarze przez cały czas napierali na rywali stojąc wysokim pressingiem, który uniemożliwiał kreowanie sytuacji podbramkowych Mikstury. Wydawało się, że na tle rywali są o tempo spóźnieni. Po zmianie stron goście szybko otrzymali żółtą kartkę, jednak podczas gry w osłabieniu wynik pozostał ten sam. Kolejne minuty to budowanie akcji ofensywnych Tektonu całym zespołem, co zaprowadziło ich do kolejnych celnych strzałów i w konsekwencji strzelonych bramek. Głównymi aktorami w drużynie gospodarzy byli Marcin Skowroński oraz Olivier Aleksander. Jednak siłą Tektonu był monolit, każdy z zawodników dodał coś od siebie - także bramkarz. A fakt zanotowania 11 asyst przy 14 strzelonych bramkach tylko to potęguje. Ostatecznie Gospodarze pewnie zwyciężyli 14:1 i tym samym uciekają stawce w ligowej tabeli wciąż będąc niepokonaną drużyną w tym sezonie.
Zarówno zawodnicy Shot Dj jak i Legionu do meczu przystępowali w bardzo dobrych humorach. Gospodarze po słabym początku sezonu ostatnie dwa spotkania zakończyli jako zwycięzcy i były to dla nich pierwsze zdobyte punkty. Goście natomiast po porażkach w dwóch pierwszych meczach mają serię pięciu kolejnych zwycięstw. Lepiej spotkanie rozpoczęli zawodnicy pochodzący z Francji, którzy już w drugiej minucie objęli prowadzenie. Po kolejnych dziesięciu minutach goście doskonale wykorzystali grę w przewadze jednego zawodnika i doprowadzili do wyrównania. Kolejna akcja dała ponowne prowadzenie zespołu gospodarzy, którzy przewagę utrzymywali aż do ostatnich sekund pierwszej połowy meczu. Tuż przed gwizdkiem kończącym tą część spotkania do wyrównania doprowadził Oleksandr Chamara i drużyny schodziły na przerwę z wynikiem 2-2. Początek drugiej połowy również należał do drużyny Shot Dj, którzy za sprawą drugiego trafienia w tym spotkaniu Marca Lebolec ponownie byli lepsi o jedną bramkę od swoich rywali. Po dwóch kwadransach gry na boisku zaczęła wyraźnie dominować ekipa gości. Pierwsza ich akcja zakończyła się na poprzeczce, kolejna już przyniosła zamierzony efekt i doprowadziła do wyrównania. Ostatnie dziesięć minut spotkania to koncertowa gra zespołu Legionu. Strzelanie z rzutu karnego rozpoczął Nazar Fiialkovskyi, który na sam koniec meczu ustalił wynik spotkania na 3-6 dla gości. Zespół Shot DJ długimi fragmentami prowadził, ale ostatecznie musiał uznać wyższość zespołu Legionu, który kontynuuje zwycięską passę i pnie się w ligowej tabeli.
Żartobliwie można powiedzieć, że byliśmy świadkami kuchennych derby, bowiem Gastro Sparta, czyli potentaci restauracyjno-piłkarscy, podejmowali Bartolini Pasta, a więc ekipę związaną z branżą makaronową. Co wyszło z tego gotowania? Dość ciekawe widowisko, biorąc pod uwagę odległość w tabeli, jaka dzieliła oba zespoły. Początek spotkania zdecydowanie po myśli gości. Po akcji kombinacyjnej braci Zaremba, czyli Rafała oraz Marcina, pada bramka, której autorem jest drugi z wymienionych Panów. Stan na 0:2 podwyższa Michał Cholewiński, który skutecznie wykorzystał sytuację wykreowaną podaniem Krzyśka Gniadka. Kiedy na 0:3, po rzucie rożnym i świetnym podaniu „krzyżakiem” od Rafała Zaremby podwyższył Mateusz Pęczek, wszystko wskazywało na pogrom. Niestety dla strzelca wspomnianej bramki, Mateusza Pęczka, zapisał on na swoim koncie także trafienie samobójcze na 1:3. Trochę to zdekoncentrowało gości, gdyż chwilę później dokładne podanie Vlada Ovdiyenko wykorzystał Karol Rodak, strzelając bramkę kontaktową na 2:3. Akcją zamykającą pierwszą połowę i to w fantastycznym stylu, był strzał Marcina Zaremby, który „rogalem” z połowy ustalił wynik tej części gry na 2:4. Trzeba w tym miejscu podkreślić, że całe spotkanie odbywało się w atmosferze fair-play, co zawsze z przyjemnością pochwalimy w każdej relacji meczowej. Uprzejmości piłkarskich jednak nie było, a udowodnił to Michał Cholewiński podwyższając prowadzenie swojej ekipy na 2:5. „Spartanie” nie dawali jednak za wygraną i po akcji Karola Rodaka i dograniu do Szymona Ilnickiego oglądaliśmy bramkę na 3:5. Skracanie dystansu przez rywali nie spodobało się najwyraźniej Michałowi Cholewińskiemu, który bramką na 3:6 skompletował hat-tricka. Złość piłkarską na statystyki zamienił natomiast Tomek Onopiuk, kiedy po podaniu Michała Opińskiego huknął jak z armaty, a piłka po jego strzale odbiła się od słupka i wpadła do bramki, zmieniając stan gry na 4:6. Zrobiło się bardzo ciekawa końcówką, gdyż gospodarze uwierzyli, że mogą wycisnąć z tego meczu choćby punkt, jednak kropkę nad „i” postawił najlepszy strzelec tego spotkania, Michał Cholewiński, ustalając wynik potyczki na 4:7. Trzy punkty dla Bartolini Pasty, a gorycz porażki do przełknięcia dla Gastro Sparty.
W meczu siódmej kolejki zmierzyły się ze sobą drużyny Mareckich Wyg i Moralnych Zwycięzców. Spotkanie to zdecydowanie obfitowało w spore emocje związane z bliskim sąsiedztwem w ligowej tabeli siódmej ligi. Po szóstej serii gier ekipy dzielił zaledwie jeden punkt – przez co spodziewać mogliśmy się zaciętego starcia. Pierwsza odsłona tego meczu pod kątem wyrównanej gry bezapelacyjnie nie zawiodła. Zarówno jedni jak i drudzy z rozwagą konstruowali swoje akcje, z tego powodu na tablicy wyników widniał skromny rezultat 3:2 na korzyść gospodarzy. Niestety dla graczy pod batutą Sebastiana Falickiego druga część spotkania, oraz mniej wartościowa ławka rezerwowych zadecydowała o finalnym rezultacie. Wcześniej wymieniony kapitan Moralnych Zwycięzców i napastnik Sebastian Bartosik zdołali „dorzucić” od siebie po jednym trafieniu co w kontekście kapitalnego tego dnia Damiana Glijera i Damiana Kotowskiego (9 bramek i 2 asysty) okazało się niewystarczającym. Mareckie Wygi odniosły pewne, a przede wszystkim przekonywujące zwycięstwo 9:4 i mogą cieszyć się z wyjścia ze strefy spadkowej. Mamy nadzieje, że sukces ten podziała na nich motywująco, oraz że ekipa z podwarszawskich Marek rozłoży skrzydła – szybując niemalże na same pudło. Strata do miejsc 3-4 jest niewielka, dlatego wszystko jest jeszcze możliwe. Moralni Zwycięzcy muszą natomiast zakasać rękawy i wziąć się do roboty, ponieważ dwa ostatnie mecze, które pozostały im przed końcem rundy mogą okazać się decydujące w aspekcie rundy rewanżowej.
Gospodarze przed tym meczem w trzech spotkaniach z rzędu zdobyli tylko sześć goli i nie zdobyli żadnych punktów. Nie można jednak powiedzieć, że grali bardzo źle, więc nie wykluczaliśmy ich przełamania. Pewne jest to, że obu drużynom bardzo zależało na dobrym wyniku, bo już w pierwszych minutach padło kilka goli. Za pierwsze dwie odpowiedzialny był duet z Oldboysów, a więc Bugajski i Włodarczyk. Szybciutko kontaktową bramkę zdobył Wójcik, ale chwilę później ponownie trafił Włodarczyk. Gdy do rywali znowu zbliżyli się zdesperowani NieDzielni, doprowadzając do wyniku 2:3, ODII kolejny raz lekko odskoczyli. Bugajski przełożył obrońcę i uderzeniem od słupka pokonał bramkarza. Później historia znów się powtórzyła. Kontakt złapali ND, dzięki Krzysztofowi Kasce, ale rezerwy Oldboysów kolejny raz odskoczyły na dwie bramki. Gospodarze chyba mieli już dość tych nieskutecznych prób pościgu, bo w drugiej połowie sytuacja nieco się zmieniła. Dwie asysty Włodarczyka doprowadziły do wyniku 3:7 i w końcu można było liczyć na trochę spokoju. Kapitan NieDzielnych nie pogodził się jednak z takim obrotem spraw. Marcin Aksamitowski dał swojej drużynie sygnał do ostatniej pogoni, dobijając strzał przyjaciela z drużyny (radość była tak ogromna, że padło słowo “kocham”!) Zmotywowany bramkarz ND kilkukrotnie stopował kontry Oldboysów, utrzymując swój zespół przy życiu. I słusznie, bo niedługo później oglądaliśmy piękne okienko po rzucie wolnym, a wynikiem było już 5:7. Niestety dla dzielnie walczących gospodarzy, Jastrzembski trafił na 5:8 i zamknął to spotkanie. Gratulujemy obu drużynom wyrównanej walki i trzymamy kciuki za punkty w kolejnych meczach.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)