Sezon 2014/2015
Relacje meczowe: 10 Liga
We wczesnych godzinach popołudniowych, mogliśmy obserwować mecz 10 ligi między Deluxe Barbershop, a WKS Bęgal. Gospodarze tego spotkania mają już zapewnione mistrzostwo, ale w dalszym ciągu walczą o zachowanie statusu niepokonanych w tym sezonie. Początek meczu to przewaga Deluxe Barbershop, ale WKS Bęgal nie pozostawało im dłużne i po objęciu prowadzenia przez gospodarzy, szybko im się zrewanżowali i doprowadzili do wyrównania. Niestety, od tego momentu do bramki w pierwszej połowie trafiali już tylko gracze Deluxe Barbershop. Veysov, Dadashov i Pashayev nie pozostawili złudzeń i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 4:1. W drugiej połowie trwała dominacja Deluxe Barbershop, a jej zwieńczeniem miało być wykonanie rzutu karnego przez bramkarza gospodarzy. Ten jednak nie trafił z „wapna”, ale nie miało to większych skutków dla jego zespołu. W końcówce Ernest Iwan trafił dwukrotnie, a to pozwoliło WKSowi na zmniejszenie rozmiarów porażki. Ostatecznie Deluxe Barbershop pokonał WKS 9:3 i podtrzymał swoją niewiarygodną passę 16 meczów bez porażki. Goście nie mają się jednak czym martwić, bo w najbliższym czasie czeka ich starcie za „sześć punktów” z Kozicami Warszawa i to na nim powinni się skupić.
Wyraźny spadek formy ekipy Na2Nóżkę zwiastował, że starcie z Kozicami Warszawa będzie dla nich wyjątkowo trudne i tak się niestety wydarzyło. Mimo, iż w szeregach gości brakowało Kacpra Napory, to Kozice bardzo szybko przejęły inicjatywę w spotkaniu i tylko świetna postawa Jakuba Pokorskiego między słupkami sprawiła, że mecz nie rozstrzygnął się już w pierwszej odsłonie. W szeregach gości szczególnie dobrze spisywał się Alli Abdullahi, który cały czas grał z podniesioną głową i bardzo dobrze widział wychodzących na pozycje strzeleckie kolegów. Efektem tego były dwie asysty, po których bramki zdobywali Kuba Wieteska oraz Kamil Faryniarz, a pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem 0:2. Brak Kacpra Bery w składzie gospodarzy był mocno widoczny, gdyż ofensywa N2N miała bardzo duże problemy ze stwarzaniem klarownych okazji. O ile pierwsza połowa, mimo optycznej przewagi gości, była w miarę wyrównana, o tyle po zmianie stron widowisko było zaskakująco jednostronne. Dość powiedzieć, że od stanu 0:2 Kozice zdobyły pięć bramek z rzędu, odbierając rywalom choćby cień szansy na punkty w tym meczu. W tym czasie do bramki trafiali odpowiednio: Debal Bose, Mariusz Grzybowski, Robert Afifi, dwukrotnie, All Abdullahi. W końcówce meczu bardzo efektowną serię trafień zaliczył jeszcze Rafał Woźnica, który w kilka minut skompletował klasycznego hat-tricka. Odpowiedź gości była, w kontekście ilości trafień Kozic, raczej skromna. Do bramki rywali trafiali Tymon Tomczykowski oraz Artur Szawedrak, jednak były to tylko gole na pocieszenie. Zdecydowana wygrana Kozic Warszawa 2:10 stała się faktem, jednak dla Na2Nóżkę nie miało to większego znaczenia, gdyż już dawno zapewnili sobie wicemistrzostwo 10-tej Ligi Fanów.
Drugi tydzień z rzędu mieliśmy okazję, by na Arenie Grenady obejrzeć mecz z udziałem FC MokryWilly Cartel. No i stety lub niestety, ale obydwa wyglądały niestety bardzo podobnie, czyli zanim jeszcze ich potyczka na dobre się zaczęła, to już wiedzieliśmy, że zwycięstwo trafi do braci Mućka i spółki. Tak było wcześniej przeciwko Piwo Po Meczu FC i tak było również w konfrontacji z A.D.S. Scorpion’s II. Zanim się obejrzeliśmy, to faworyci prowadzili już 5:1, a królem polowania okazał się tym razem Mateusz Mućka. To on pod nieobecność Łukasza Kobusa wziął na siebie ciężar zdobywania goli, chociaż słowo „ciężar” nie jest chyba do końca fortunne, bo ten zawodnik z dużą łatwością poprawiał swój dorobek indywidualny. I to głównie dzięki niemu Cartel prowadził po 25 minutach aż 7:1, co powodowało, że skłamalibyśmy pisząc, iż nie mogliśmy się doczekać finałowej odsłony. Oddajmy jednak przegrywającym, że mimo iż przystępowali do drugiej połowy bez wiary w końcowy sukces, to znacznie podnieśli swoją jakość w stosunku do tego, co działo się wcześniej. Ba! Skuteczna gra przede wszystkim Patryka Szewczuka spowodowała, że tę część meczu Skorpiony wygrały 5:4! Oczywiście nie było w ich obozie wielkiej euforii z tego powodu, jednak wiedząc, że jest to zespół w dużej mierze na dorobku, który zdaje sobie sprawę ze swojego miejsca w szeregu, to warto się cieszyć nawet z tych mniejszych rzeczy. Końcowy wynik brzmiał 11:6 i nawet tym, którzy nie widzieli spotkania nie pozostawia on złudzeń, kto był lepszy. MokryWilly dzięki kolejnym trzem punktom buduje serię zwycięstw i jeżeli chłopakom udałoby się pokonać w najbliższy weekend FC Warsaw Wilanów, to przyjemnym akcentem zakończyliby sezon. Skorpiony skupią się z kolei w niedzielę na poszukiwaniu pierwszego i jednocześnie jedynego zwycięstwa w trwającej kampanii. Zagrają bowiem z FC Piwo Po Meczu, a więc drużyną, która jest tuż nad nimi w ligowej hierarchii. I jeżeli zaprezentują się na przestrzeni całego starcia tak, jak przez ostatnie 25 minut z Cartelem, to wcale nie stoją na straconej pozycji.
Ekipa z Wilanowa wygrywając z Piwo Po Meczu mogła sobie zapewnić piąte miejsce i start w Pucharze Ligi Fanów. Warunek był jeden – musieli wygrać to spotkanie. Początek był dość wyrównany – oba teamy budowały akcje od własnej połowy, jednak im bliżej było pola karnego, tym trudniej było utrzymać płynność ataków. Chęć do zdobycia premierowego trafienia była spora z obu stron i akcje przenosiły się dość szybko z jednego pola karnego na drugie, ale długo były one bezskuteczne. Piwo Po Meczu próbowało niekiedy rozgrywać piłkę z daleko wysuniętym bramkarzem, co w paru przypadkach mogło być wykorzystane przez rywala. Z kolei zawodnicy gości ewidentnie nie mogli się wstrzelić, trzy – cztery strzały zostały oddane niemal z tej samej pozycji, ale piłka nie była odpowiednio dokręcona, przez co mijała tylko słupek. Pierwszą bramkę zobaczyliśmy dopiero w okolicach 19 minuty i strzelec miał przy tym też sporo szczęścia. Piotr Wdowiński uderzył mocno z dystansu i gdy wydawało się, że bramkarz Piwa poradzi sobie z tym strzałem, piłka po rękach wpadła mu do siatki. Warsaw Wilanów, podobnie jak w poprzednim meczu szybko poszedł za ciosem i minutę później zdobył kolejną bramkę. Do przerwy utrzymał się wynik 2:0. Po zmianie stron Michał Supłat popisał się ładną indywidualną akcją i podwyższył na 3:0, ale riposta gości była błyskawiczna i po przejęciu piłki na środku boiska ładną klepką doprowadzili do stanu 3:1. Niestety dla nich był to pierwszy i ostatni ich gol tego dnia, bo do siatki trafiali już tylko rywale. Choć gracze Piwa też mieli jeszcze swoje okazje, ale dobrze między słupkami spisywał się Maciej Dobrowolski. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 7:1 i raczej zwycięstwo Warsaw Wilanów nie podlegało dyskusji. I to właśnie tę drużynę zobaczymy na Pucharze Ligi Fanów, bo do ostatniego meczu z MokryWilly Cartel gospodarze mogą podejść już bez większej presji.







)
)
)
)
)
)
)
)