reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
12:00

Minionej niedzieli na obiektach warszawskiego AWF-u mieliśmy okazję obserwować spotkanie pomiędzy drużynami Sante, a Szmulki Warszawa. Gospodarze rozpoczęli sezon od minimalnej porażki z Husarią III Mokotów. Goście natomiast zdobyli swoje debiutanckie trzy punkty w spotkaniu z FC Zoria Streptiv. Z tego powodu trudno było przewidzieć przebieg tego spotkania. Wszystko z powodu ogromnego doświadczenia Sante, które w zestawieniu z młodym ambitnym zespołem mogło stworzyć niezapomniane widowisko. Niestety dla postronnych obserwatorów starcie odbiegało od przedmeczowej predykcji. Drużyna w granatowych strojach pojawiła się na ten mecz w o wiele liczniejszym składzie personalnym. Należy również dodać, że rywalom oprócz zmian brakowało bramkarza, co walnie przyczyniło się do finalnej porażki. Pierwsza odsłona tego pojedynku była wyjątkowo jednostronna - 6:1 to wynik, który zasadniczo mówi wszystko o tym fragmencie spotkania. Reprezentanci Szmulek w dużej mierze zostali zepchnięci do defensywy, co skrzętnie wykorzystywali ofensywnie usposobieni zawodnicy Sante. W drugiej części goście pokazali charakter, prezentując się znacznie lepiej. Co prawda stracili kolejne sześć bramek, ale zdołali pokonać golkipera rywali, Adama Lewandowskiego trzykrotnie. Jest to dla nich swoisty promyk nadziei na lepsze jutro. Jedyne czego potrzebują to szerszej kadry meczowej, a większość problemów z pewnością sama się rozwiąże. Mamy nadzieję, że porażka 4:12 była jedynie wypadkiem przy pracy, a młody zespół zrehabilituje się już w najbliższy weekend.

2
15:00

Stawką meczu pomiędzy FC Zoria Streptiv, a Smoczą Furiozą były pierwsze punkty w tym sezonie, gdyż obie ekipy poległy w swoich pierwszych spotkaniach. Zaraz po pierwszym gwizdku sędziego goście ruszyli do ataku, zakończonego zdobyciem gola. Zaskoczeni gospodarze w równie szybkim tempie, bo jeszcze w tej samej minucie zdołali doprowadzić do wyrównania. Przez pięć kolejnych minut oglądaliśmy starania obu zespołów, by zdobyć bramkę nr 3. Kiedy na zegarze wybiła 6 minuta zawodnicy FC Zoria wyszli po raz pierwszy w tym meczu na prowadzenie i zaczęli dominować na boisku, sporadycznie dopuszczając rywala w obręb swojego pola karnego. Bezradni goście regularnie patrzyli jak ich bramkarz wyciąga piłkę z siatki, a przewaga rywala drastycznie rośnie. Pierwsza połowa zakończona 10:1 i styl, w jakim prezentowały się obie drużyny nie zapowiadał odwrócenia losów spotkania przez Smoczą Furioze. Druga odsłona wyglądała podobnie jak pierwsze 25 minut z bardzo niewielkimi różnicami. Goście jako pierwsi zdołali zdobyć tym razem dwa gole, lecz odpowiedź gospodarzy była bardzo bolesna. Siedem razy pokonali bramkarza Smoków w odstępie 10 minut i coraz swobodniej przemieszczali się po boisku. Zanim sędzia zakończył spotkanie zobaczyliśmy jeszcze pięć goli, a końcowa wygrana 20:5 dla FC Zoria Streptiv chyba najlepiej opisuje wydarzenia tego meczu. Wysoka wygrana i pierwsze punkty w sezonie bardzo ucieszyły zwycięską drużynę, natomiast Smoki z najgorszym bilansem bramkowym aktualnie są czerwoną latarnią swojej ligi.

3
17:00

Mecz zapowiadał się jako pojedynek dwóch zespołów, które w minionej kolejce odniosły zwycięstwa i dążyły do utrzymania swojej dobrej passy. Husaria Mokotów III pokonała w poprzednim spotkaniu Sante, choć nie było to łatwe zadanie, a Fuszerka uporała się z ekipą Smoczej Furiozy, chociaż i tu zwycięstwo nie przyszło w sposób prosty. Oba zespoły prezentowały podobny poziom, co wskazywało na to, że mecz będzie zacięty i nieprzewidywalny. Pierwsza połowa rozpoczęła się od dominacji Fuszerki. Zespół ten zdołał zdobyć sześć bramek, podczas gdy Husaria Mokotów III tylko dwie. Wydawało się, że Fuszerka kontroluje sytuację na boisku i jest bliska utrzymania swojej serii zwycięstw. W drugiej połowie Husaria Mokotów III podjęła zdecydowane próby odrobienia strat, ale niestety dla nich nie zdołała tego osiągnąć. Tomasz Hubner, zawodnik gospodarzy, próbował odmienić losy meczu, strzelając aż pięć bramek, jednak nie wystarczyło to, by odwrócić losy spotkania. Fuszerka kontynuowała dobrą grę jako zespół, a ich najjaśniejszą postacią okazał się Adrian Giska, który został nagrodzony przez organizację tytułem MVP kolejki oraz zawodnikiem meczu przez rywali. Ostateczny wynik to 10:7 dla Fuszerki. Po tym zwycięstwie znajdują się w topce tabeli i wydaje się, że mają poważne aspiracje, by utrzymać się na tej pozycji aż do końca sezonu.

4
20:00

Przed pierwszym gwizdkiem, faworytem tego meczu wydawał się FC Kryształ Targówek, zwłaszcza po ich przekonującym zwycięstwie nad rywalem tydzień wcześniej. Perła WWA miała więc trudne zadanie przed sobą, starając się uniknąć podobnego losu jak Młodzieżowcy. Kacper Romanowski udowodnił, że wysoka frekwencja w jego zespole w pierwszej kolejce nie była przypadkiem, ale staje się regułą. Ekipa z Targówka pojawiła się na boisku AWFu z 12-osobową kadrą, co z pewnością dawało im pewną przewagę psychiczną nad rywalem już przed rozpoczęciem meczu. Szybko okazało się, że FC Kryształ jest w doskonałej formie, zdobywając pierwsze bramki, które zainkasowali Kubiszer oraz Grabiec. Tym samym, Kryształ wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. Jednak w 11. minucie Oliwier Tetkowski z Perły WWA zdołał zdobyć kontaktowego gola, co pozytywnie wpłynęło na kolegów z zespołu. Gra stała się bardziej wyrównana, ale to zawodnicy z Targówka byli bardziej skuteczni w swoich akcjach, co pozwoliło im prowadzić 4:2 po pierwszej odsłonie. W drugiej połowie to Oliwier Tetkowski stał się jednym z liderów drużyny Perły WWA, ale mimo jego wysiłków nie udało się odwrócić losów meczu. Dodatkowo bramkarz gości, Kacper Romanowski, skutecznie obronił rzut karny Oliwiera, co jeszcze bardziej utrudniło zadanie gospodarzom. Mecz był pełen emocji i bramek, ale FC Kryształ Targówek utrzymał swoje prowadzenie i zdobył cenne trzy punkty. Perła WWA po raz kolejny schodziła z boiska pokonana, ale pomimo tego, że była skazani na porażkę, pokazała się z dobrej strony w grze z trudnym rywalem. Jesteśmy przekonani, że zakończenie tej złej passy może nadejść lada moment.

 

5
21:00

Obie drużyny podeszły do tego meczu maksymalnie skoncentrowane – Młodzieżowcy chcieli jak najszybciej zapomnieć o meczu z Kryształem Targówek, Cosmos liczył na to, że zgarnie kolejny komplet punktów. Początek meczu to wzajemna próba sił, oba zespoły chciały zdobyć pierwszą bramkę a każdy z zawodników wykonywał kawał dobrej roboty dla drużyny. Na tym etapie nieco więcej z gry miała ekipa Cosmosu, to właśnie goście stwarzali większe zagrożenie pod bramką Wiktora Sławińskiego. Piłka bywa jednak przewrotna i to Młodzieżowcy objęli w tym meczu prowadzenie – Piotr Gratkowski zgrał piłkę do Krystiana Koniarczyka, ten przy linii bocznej ograł obrońcę rywala, i mocnym uderzeniem przełamał ręce bramkarza, piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do bramki. Gospodarze z prowadzenia cieszyli się niespełna cztery minuty – Maciej Bogusz przejął piłkę w środkowej strefie i strzałem w długi róg dał remis swojej ekipie. Cosmos poszedł za ciosem i wyszedł na prowadzenie 2:1, a to jeszcze nie koniec tego co działo się w pierwszej części. Młodzieżowcy wyrównali po tym jak Igor Jagodziński wykorzystał błąd defensywy przeciwnika, ale znów nieco przysnęła defensywa gospodarzy, bo kilka sekund później Cosmos ponownie był na prowadzeniu! Mało kto by się spodziewał, że coś jeszcze wydarzy się w premierowych 25 minutach tymczasem nie dość, że Młodzieżowcy wyrównali, to jeszcze w ostatniej akcji wyszli na prowadzenie 3:4! Taki obrót spraw mógł nieco spuścić powietrze z zawodników Cosmosu, ale po przerwie nie było tego widać w ich poczynaniach. W drugiej połowie zobaczyliśmy już tylko jedną bramkę – przytomnym wyrzutem z autu Mateusz Kusznieruk uruchomił Marcina Kowalskiego, a ten jak się okazało ustalił wynik meczu na 3:5. Młodzieżowcy szczególnie w końcowych minutach bronili prowadzenia, każdy z zawodników mocno pracował na rzecz drużyny. I taki to właśnie był mecz, bo trudno nam było wskazać zawodnika, który na tle pozostałych jakoś szczególnie się wyróżnił. I dotyczy to zarówno Cosmosu, jak i Młodzieżowców.

Reklama