Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 8 Liga
Drużyna, znajdująca się na podium niezwykle wyrównanej ósmej ligi kontra ekipa z ujemnym wynikiem punktowym. Zwycięzca znany jeszcze przed pierwszym gwizdkiem? Nic bardziej mylnego. Typowaliśmy, że Elitarni, którzy tydzień wcześniej pokonali Sportowe Zakapiory, wygrają w tym meczu, ale mieliśmy nadzieję, że NAF da z siebie wszystko. I tak też się stało! Pierwsza połowa była niezwykle wyrównana, ale to goście stworzyli sobie więcej stuprocentowych sytuacji. Była poprzeczka po uderzeniu w stylu Mateusz Praszelik vs Stal Mielec (z daleka i po rykoszecie), była w końcu też bramka. Sebastian Groszyk pokonał bramkarza Elitarnych, sprawiając ogromną niespodziankę. Krótka rozmowa motywacyjna gospodarzy i na drugą połowę wyszli z zupełnie innym nastawieniem. Udało się wyrównać po szybko rozegranym rzucie wolnym przez Brzozowskiego i Głębockiego. Później ofiarnie interweniował bramkarz Gendusia, a o tym, że gol dla EG nie został uznany zadecydował system Goal-line technology (czyli czujne oko sędziego). W końcu faworyci zdołali jednak wyjść na prowadzenie, ale jak się okazało, Genduś nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w tej rywalizacji. Groszyk zdobył swoją drugą bramkę, ładnym uderzeniem pod poprzeczkę. Kolejne kilka minut ostatecznie zamknęło jednak to spotkanie. Trzy szybkie akcje Elitarnych i trzy ładne bramki. NAF ewidentnie opadł z sił, a gospodarze udowodnili, że nie bez powodu zajmują topowe miejsca w ligowej tabeli. W końcówce goście strzelili jeszcze gola na 5:3, ale nie byli w stanie odmienić losów tego spotkania.
Jedno z najciekawszych spotkań zeszłej niedzieli, a już na pewno najbardziej zacięte w 8-mej Lidze Fanów. Starcie nieobliczalnych, twardo grających Sportowych Zakapiorów ze zdyscyplinowaną przez trenera Artura Kałuskiego ekipą A.D.S. Scorpion’s. Zdecydowanie lepiej w to spotkanie wchodzą goście, aczkolwiek spory udział przy pierwszej bramce miał blok defensywny gospodarzy, gdyż po dziwnej stracie, piłkę do siatki rywali skierował Paweł Pytko. Mecz był dość ostry, a zawodnicy obu zespołów nie szczędzili sobie uszczypliwości, co kilkukrotnie wyłapywał sędzia. Niestety doszło do kontrowersji, po której jeden z graczy Skorpionów został ukarany bezpośrednią, czerwoną kartką, co oznaczało 10-minutową grę w osłabieniu. Mimo jednego gracza mniej, zorganizowali się na tyle dobrze, że zdołali zdobyć bramkę na 0:2, gdy po świetnym podaniu Przemka Prusarczyka trafienie na swoim koncie zapisał Olek Wawrowski. Zakapiory szybko się jednak otrząsnęły po stracie gola i do końca gry w przewadze skrupulatnie wykorzystywały większość ilość graczy na placu. Najpierw pięknym strzałem z dystansu popisał się Daniel Dąbrowski, dając kontakt 1:2. Świetna akcja Piotrka Maciuka to z kolei zalążek akcji, po której na listę strzelców wpisał się Kamil Możdżonek. Po raz pierwszy gospodarze wyszli na prowadzenie po akcji zainicjowanej przez Krzyśka Westenholza, po której piłkę do bramki rywali wpakował Łukasz Figura, a była to bramka ustalająca wynik pierwszej odsłony. Po zmianie stron emocje były na szczęście przede wszystkim piłkarskie, a świetna postawa obu bramkarzy, a w szczególności Daniela Lasoty sprawiły, że oglądaliśmy jeszcze tylko jednego gola. Co do golkipera Zakapiorów, był on absolutną ostoją swojego zespołu. Świetnie kierował formacją defensywną, a nie raz zaprezentował nienaganną grę nogami, kiedy jego zespół wychodził spod pressingu. Wynik spotkania na 4:2 ustalił Daniel Dąbrowski. Popularny „Legia” wykorzystał świetne podanie piętą Kamil Możdżonka i nie dał szans Jakubowi Rudnikowi. Świetne spotkanie, pełne napięcia i z kluczowym zwrotem akcji w pierwszej połowie dało ostatecznie komplet punktów Sportowym Zakapiorom !
“Uff, w końcu przerwa zimowa” - odetchnęli głęboko reprezentanci Tsubasy, którzy ostatnio złapali niemałą zadyszkę. Zaliczyli świetny początek sezonu i spodziewaliśmy się, że będą z Junakiem okupować miejsca na podium. Tymczasem to gospodarze przystępowali do tego meczu w roli faworyta, siedząc w fotelu lidera. Swoją wyższość planowali zaprezentować od samego początku. Po sześciu minutach prowadzili już 2:0, wykorzystując kiepską organizację zagubionych zawodników Tsubasy. Nie takie numery z mistrzami powrotów! Między jedenastą i trzynastą minutą goście zdobyli trzy bramki, których autorami było wspaniałe trio: Wodnicki, Niemirski, Pawlak. Niedługo cieszyli się prowadzeniem. W następnej fazie meczu inicjatywę przejęli doświadczeni gracze Junaka. Wyrównanie dał im Yuriy Trush, przewagę samobój Janka Napiórkowskiego, a dwie bramki na plusie ponownie Trush. Po przerwie powtórzył się scenariusz z pierwszych minut - trzy szybkie gole Junaka i przewaga była już naprawdę imponująca (8:3). Bracia Jankowscy wiedzieli jednak, że nie mogą tak tego zostawić. Zachęcili swój zespół do ostatniego zrywu w nadziei na kolejny udany comeback. I byli bardzo blisko osiągnięcia tego celu! Na 8:4 i 8:5 strzelał Pawlak, a na 8:6 i 8:7 Wodnicki. W międzyczasie bramkarz gospodarzy obronił dwa rzuty karne, odbierając Tsubasie nadzieję na korzystny rezultat. Gol z końcówki spotkania, autorstwa Groszkowskiego, ostatecznie pogrzebał szanse TO i zagwarantował Junakowi kolejne trzy punkty. Należy pochwalić Tsubasę za walkę do samego końca, ale należy również pamiętać, że za imponujące pościgi punktów nie przyznajemy. Jeśli goście chcą powalczyć o awans muszą w rundzie wiosennej grać na większej koncentracji przez całe mecze.
W meczu zespołów, które wciąż realnie myślą o zajęciu pozycji w strefie medalowej emocji nie zabrakło. Zaczęło się od ładnego gestu fair play Nalewkarzy, którzy rozpoczęli mecz o jednego zawodnika mniej, bo jeden z zawodników Decco dotarł na mecz spóźniony. Jak już zespół gości skończył z delikatną pomocą dla Decco, to zaczęli grać w piłkę na bardzo wysokim poziomie. Szalał w środku pola Sławomir Ogorzelski, który asystował przy trzech pierwszych bramkach swoich kolegów z boiska i Nalewka objęła prowadzenie 0:3. Wydawało się, że Decco, które przyjechało ostatecznie na to spotkanie bez ani jednej zmiany, stając naprzeciw nie dość, że doświadczonej, to w dodatku licznie zebranej drużynie, już się z tych opresji nie wydostaną. Nic bardziej mylnego! Decco ruszyło do zdecydowanych ataków, często akcjami indywidualnymi pokazując gościom dużą jakość czysto piłkarską. Zaowocowało to doprowadzeniem do wyrównania jeszcze przed końcem pierwszej połowy. Na ostatnie dwadzieścia pięć minut rundy jesiennej Decco wyszło naładowane jak najlepsze baterie Duracella, natomiast FC Po Nalewce jakby straciło energię, ich akcjom brakowało tempa, dokładności i odpowiedniego podjęcia decyzji w kluczowych momentach pod bramką rywali. Gospodarze nie mieli tego problemu, a duet Maciej Kuca – Michał Janik dostarczyli swojemu zespołowi łącznie aż sześć bramek i dwie asysty, co przy ostatecznym wyniku 7:4 robi olbrzymie wrażenie. Stawka w 8 lidze jest bardzo wyrównana, sami jesteśmy ciekawi jakie będą końcowe rozstrzygnięcia, ale na ten moment młodzi gracze Decco są bliżej miejsc medalowych, choć wiemy, że FC Po Nalewce będzie walczyło na wiosnę do ostatniego gwizdka sezonu.
Mecz zespołów, które przed rozpoczęciem meczu dzielił w tabeli zaledwie jeden punkt, nie była to co prawda walka o mistrzostwo, a próba poprawienia sytuacji i odbicie się od dna ligowej tabeli, Orły Białe AUUU mają gigantyczne problemy ze zdobywaniem punktów w tym sezonie, a ich rywalem były Borowiki, którzy wiedzą jak wygrywać mecze, ale w tym sezonie gdzieś zatracili te dość ważną umiejętność. Mecz to jednak pełna dominacja Borowików, którzy jakby ostatnim meczem w rundzie chcieli sobie poprawić humory przed rewanżami i pokazali czym jest radosny, ofensywny i skuteczny futbol. Cztery bramki wbite Orłom Białym do przerwy nie pozostawiały złudzeń, kto jest w lepszej dyspozycji podczas ostatniego meczu rundy jesiennej. Orłom Białym AUUU w drugiej połowie zaczęło grać się lepiej, jakby padający z nieba deszcz pozytywnie wpłynął na ich morale. Jednak zdołali oni zdobyć zaledwie trzy bramki, a Borowiki napędzani fenomenalną grą Adama Kolanowskiego dołożyli do zdobyczy z pierwszej odsłony jeszcze dwa gole. 6:3 dla Borowików oznacza, że sezon nie jest jeszcze stracony i są na dobrej drodze do uniknięcia spadku, z kolei Orły Białe AUUU mają całą zimę, żeby solidnie popracować nad formą i od wiosny zacząć piąć się w górę tabeli.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)