Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 2 Liga
W niedzielę na Arenie Grenady rozegrano spotkanie 4. kolejki 2. ligi, w którym FC Zoria Streptiv podejmowała drużynę Rock’n Roll Warsaw. Gospodarze przystępowali do meczu z nożem na gardle – po trzech porażkach z rzędu potrzebowali punktów jak tlenu. Zupełnie inne nastroje panowały w zespole gości, którzy dysponowali kompletem oczek.
Już pierwsze minuty zapowiadały, że czeka nas niezwykle otwarte widowisko. W 2. minucie Maksim Hladchenko precyzyjnym strzałem zza pola karnego otworzył wynik meczu i dał prowadzenie Rock’n Roll Warsaw. Zoria odpowiedziała błyskawicznie – kilka minut później Platon Marchenko doprowadził do wyrównania. Tempo meczu nie zwalniało. Vladyslav Voronov ponownie wyprowadził gości na prowadzenie, lecz końcówka pierwszej połowy należała do gospodarzy, a główną rolę odegrał Vitalii Lisnychenko. W krótkim odstępie czasu zdobył dwa gole i sprawił, że to jego drużyna schodziła na przerwę z prowadzeniem 3:2.
Druga odsłona była równie emocjonująca, ale tym razem FC Zoria Streptiv okazała się skuteczniejsza pod bramką rywali. Vitalii Lisnychenko kontynuował swój koncert, kompletując hat-tricka, a swoje trafienie dołożył również Artur Prokop, który podwyższył wynik. Chwilę później Lisnychenko błysnął ponownie, zdobywając swoją czwartą bramkę w tym spotkaniu. W końcówce Rock’n Roll Warsaw zdołał jeszcze odpowiedzieć trzecim golem, jednak było to zbyt mało, by odwrócić losy meczu.
Ostatecznie FC Zoria Streptiv pokonała Rock’n Roll Warsaw 6:3, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie i sprawiając sporą niespodziankę. Ale obu zespołom należą się brawa za determinację, ofensywną grę i widowisko, które z pewnością mogło się podobać kibicom.
To spotkanie zapowiadało się na naprawdę wyrównane — i tak też wyglądała jego pierwsza odsłona. Obie ekipy długo się badały, a akcje ofensywne budowały z dużą rozwagą i pomysłem.
W drużynie gości największą różnicę robił Szymon Kołosowski. Gdy tylko pojawia się na meczach Bandziorsów, od razu wnosi ogromną jakość – i nie inaczej było tym razem. Jego dwa trafienia pozwoliły gościom objąć prowadzenie.
Ale Vikings to zespół, który nigdy się nie poddaje. Pod wodzą Andriia Dutchaka gospodarze szybko zabrali się za odrabianie strat i trzykrotnie znaleźli drogę do bramki rywala, z czego dwa gole były autorstwa zawodnika wspomnianego chwilę wcześniej. Pierwsza połowa zakończyła się minimalnym prowadzeniem gospodarzy, choć z przebiegu gry trzeba przyznać, że było to bardzo wyrównane i stojące na wysokim poziomie spotkanie.
W drugiej części meczu do głosu ponownie doszli Bandziorsi, którzy ruszyli do ataku z dużą determinacją. Na szczególne uznanie zasługuje Maciej Kiełpsz – autor trzech bramek, który odegrał kluczową rolę w powrocie swojej drużyny do meczu. Jego dwa gole z rzutów wolnych były prawdziwą ozdobą spotkania – rzadko oglądamy takie uderzenia w naszych ligowych rozgrywkach.
Obie ekipy dołożyły jeszcze po jednym trafieniu, a finalny wynik 6:6 doskonale oddaje to, co działo się na boisku. Zarówno Vikings, jak i Bandziors mieli swoje momenty, które potrafili dobrze wykorzystać, a całe spotkanie stało na naprawdę wysokim, wyrównanym poziomie.
Na poziomie 2. ligi rozgrywek Ligi Fanów przyszło się zmierzyć ekipom Agape Team oraz Ternovitsii. Z tego starcia górą wyszli goście, którzy pokonali przeciwnika 10:6.
Od pierwszego gwizdka widoczna była wyraźna różnica w przygotowaniu motorycznym – Ternovitsia była bardziej aktywna, jej zawodnicy agresywnie pressingowali, skutecznie utrudniając gospodarzom budowanie ataków pozycyjnych. Goście stworzyli sobie kilkukrotnie więcej okazji do podwyższenia prowadzenia, jednak często brakowało im przysłowiowej „kropki nad i”. To dawało nadzieję Agape na odwrócenie losów spotkania, zwłaszcza że po pierwszych 25 minutach tablica wyników wskazywała 4:2 na korzyść Ternovitsii.
Druga połowa nie zmieniła obrazu meczu. Goście nadal konsekwentnie atakowali, a ich dominacja przekładała się na kolejne bramki. Piłkarze Agape próbowali przełamać napór rywala, jednak brakowało im pomysłu – ich akcje były czytelne i skutecznie neutralizowane przez dobrze zorganizowaną defensywę gości. Prawdziwą zmorą dla ekipy Agape okazał się Volodymyr Hrydovyi, który tego dnia był w znakomitej dyspozycji. Zanotował dwa hat-tricki – zarówno w golach, jak i asystach. Był motorem napędowym swojej drużyny, nie tylko kończąc akcje z zimną krwią, ale też kreując liczne sytuacje dla partnerów z zespołu.
Ostateczny wynik 10:6 to w pełni zasłużone zwycięstwo Ternovitsii, która sięgnęła po komplet punktów. Agape Team tym razem musiało obejść się smakiem, ale z pewnością przyjedzie na następną kolejkę mocno zmotywowane, by się „odkuć”.
Starcie dwóch drużyn z czołówki 2. ligi Ligi Fanów zapowiadało się jako wyrównane i emocjonujące widowisko. Obie ekipy miały na koncie po 6 punktów i od początku sezonu prezentowały solidną formę. Tymczasem kibice obejrzeli jednostronne show w wykonaniu Cyrkulatki, która rozbiła Husarię Mokotów aż 8:0, zadając rywalowi cios za ciosem – szczególnie brutalnie w końcówce spotkania.
Pierwsze fragmenty meczu nie zapowiadały jednak katastrofy gości. Gra była wyrównana, oba zespoły miały podobne posiadanie piłki i próbowały konstruować ataki. To jednak gospodarze byli nieco konkretniejsi, co szybko przełożyło się na wynik. W 6. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego defensywa Husarii popełniła fatalny błąd. Apoczkin, próbując przeciąć tor lotu piłki, niefortunnie skierował ją do własnej bramki. Kilka minut później goście grali w osłabieniu po żółtej kartce, co natychmiast wykorzystali gospodarze – Marcin Wieliczuk podwyższył na 2:0.
Do przerwy gra się wyrównała. Husaria starała się dłużej utrzymywać przy piłce, ale świetnie zorganizowana defensywa Cyrkulatki skutecznie rozbijała ich ataki, nie dopuszczając do poważniejszych zagrożeń pod własną bramką.
Po zmianie stron gospodarze wrócili jeszcze mocniejsi. Już kilka minut po wznowieniu gry Kostrubiec zdobył gola na 3:0, coraz bardziej odbierając gościom nadzieję na jakikolwiek punkt. Husaria próbowała przejąć inicjatywę w środku pola, ale niewiele z tego wynikało – Cyrkulatka grała cierpliwie, mądrze i bardzo groźnie kontratakowała. Ostatnie dziesięć minut spotkania to był prawdziwy nokaut. Gospodarze zdobyli aż pięć bramek, całkowicie demolując bezradną już Husarię. Na listę strzelców wpisali się dwukrotnie Marcin Wieliczuk (kompletując hat-tricka), a także Wasielewski, Kostrubiec i Stalewski.
Ostatecznie Cyrkulatka w pełni zasłużenie rozgromiła Husarię Mokotów 8:0, potwierdzając, że należy do najpoważniejszych kandydatów do awansu.
W drugiej lidze doszło do naprawdę ciekawego i pełnego emocji spotkania pomiędzy Contrą a FC Dzikimi z Lasu. Już sam początek meczu pokazał, że oprócz rywalizacji na wysokim poziomie zobaczymy też piękny gest fair play.
Contra rozpoczęła mecz w osłabieniu – tylko pięciu zawodników mogło wybiec na murawę, ponieważ jeden z graczy nie zdążył na czas. Rywale zachowali się jednak z ogromnym szacunkiem wobec przeciwnika i zgodzili się rozpocząć spotkanie również w piątkę. Dopiero po kilku minutach, gdy brakujący zawodnik Contry dotarł, gra wróciła do standardowego wymiaru 6 na 6. Trzeba przyznać – takie zachowania budują ducha tej ligi. I choć można się zastanawiać, czy ten gest nie kosztował Dzikich końcowego wyniku, to bez wątpienia zasługuje on na ogromne uznanie.
Na boisku od początku działo się sporo. Już w 5. minucie Piotr Jamroż otworzył wynik meczu, dając Dzikim prowadzenie. Contra jednak błyskawicznie odpowiedziała – Kuba Lisowski wykorzystał swoją okazję i doprowadził do remisu. Pierwsza połowa była prawdziwą wymianą ciosów – obie ekipy grały ofensywnie, bez kalkulacji, co przynosiło kolejne trafienia. W 15. minucie pięknym golem z kontry popisał się bramkarz Contry, Damian Zalewski, który wyrównał stan na 2:2. Ostatecznie pierwsza część spotkania zakończyła się jednobramkową przewagą gospodarzy.
Po przerwie Contra szybko podwyższyła prowadzenie i wydawało się, że w pełni kontroluje przebieg gry. Dziki z Lasu jednak nie zamierzały się poddawać – potrafiły zbliżyć się na jedną bramkę, a w końcówce ruszyły do zrywu, który mógł jeszcze odmienić losy meczu. Mimo ambitnej pogoni zabrakło im jednak czasu – spotkanie zakończyło się wynikiem 7:6 dla Contry.
Obydwie drużyny zostawiły po sobie bardzo dobre wrażenie – Contra za skuteczność i opanowanie, a Dziki z Lasu za postawę fair play, która warta była przynajmniej jednego punktu. W kontekście wyrównanej tabeli drugiej ligi to spotkanie może mieć duże znaczenie, ale niezależnie od wyniku – było jednym z tych meczów, po których pozostaje pozytywny klimat i uznanie dla obu stron.







)
)
)
)
)
)
)
)
)