Sezon Lato 2021
Relacje meczowe: Ekstraklasa
Walczący wciąż o brązowe medale Tur podejmował Contrę, która pogodziła się już ze spadkiem z ligi. Świadczy o tym choćby skład, który przyjechał na Grenady, by po prostu dograć sezon do końca. Goście tym razem mieli kilku zawodników, którzy ostatnio nie pojawiali się na spotkaniach z różnych przyczyn i to zapowiadało raczej dominację ekipy z Ochoty. Od pierwszej minuty to właśnie Tur prowadził grę i kwestią czasu były pierwsze trafienia dla tego zespołu. Zaczął kapitan Konrad Kowalski, który po strzale Rafała Polakowskiego musnął piłkę, a ta kompletnie zmyliła Macieja Antczaka. Po chwili było już 0:2. Po akcji zespołowej Marcin Konopka miał na tyle dużo czasu, że mógł precyzyjnie uderzyć i podwyższyć wynik. Contra próbowała, ale szczelna obrona Tura nie pozwalała na za wiele przeciwnikom. Jedynie Tomasz Zagórski sprawiał zagrożenie pod bramką, w której stał Rafał Polakowski i to właśnie jemu udało się strzelić jedynego gola w pierwszej połowie. W końcówce uaktywnił się Paweł Tarnowski i to on dołożył kolejne bramki i świetnie wyglądał szczególnie w grze kombinacyjnej. Do przerwy było 1:6. Po zmianie stron Tur mając wynik grał swoją grę i przyjemnie się patrzyło jak piłka chodzi między zawodnikami jak po sznurku. Contra się starała, ale nie miała zbyt wiele argumentów. Tur powiększał przewagę, a jedynego gola w drugiej połowie dla gospodarzy zdobył Radek Parszewski. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:11. Contra już definitywnie spada z ligi i nie ma już matematycznych szans, które jeszcze miała przed tą kolejką. Tur czekał na ruch East Windu, bo w przypadku porażki teamu Sebastiana Dąbrowskiego ekipa z Ochoty może zapewnić sobie miejsce na podium.
In Plus & Pojemna Halina wciąż pozostawała w walce o mistrzostwo najwyższego poziomu rozgrywkowego, ale wpływ na to miało kilka czynników i to już niezależnych tylko od samych zawodników Pojemnej Haliny. Narodowe Śródmieście zajmujące ostatnie miejsce w tabeli w teorii miało okazać się łatwym rywalem dla wyżej renomowanych gospodarzy. In Plus & Pojemna Halina standardowo szybko zaatakowała swoich rywali, oczywiście dużo roboty robił bramkarz, który grał niemal na połowie Narodowego Śródmieścia, ale o zdobycie bramki było trudno. Dopiero po upływie kwadransa podanie Jana Skotnickiego wykorzystał Rafał Barzyc i otworzył wynik spotkania. Narodowe Śródmieście grało zaskakująco dobrze, nie pozwalali rywalom zbyt łatwo dochodzić do sytuacji bramkowych, a nawet samemu kilka sobie stwarzając. Efektem tych starań była bramka dająca wyrównanie, którą zdobył Alan Małecki. Pojemna Halina w pierwszej połowie zdobyła jeszcze jedną bramkę i z prowadzeniem 2:1 schodzili na przerwę. Druga połowa to już popis gospodarzy, a w szczególności wciąż walczącego o tytuł najlepszego asystenta ligi Jana Skotnickiego. Kilka efektownych zagrań, ładne bramki i w końcu upragnione zwycięstwo Pojemnej Haliny. Osobne słowo należy się graczom Narodowego, którzy walczyli dzielnie i zagrali naprawdę niezły mecz, zabrakło trochę sił i pewnie trochę czystych umiejętności, ale walka o każdą piłkę robiła wrażenie.
East Wind przystąpił do tego spotkania mocno osłabiony, bez wielu kluczowych zawodników, którzy przebywali w tym czasie w słowackich Koszycach. To odbiło się też na jakości zespołu gospodarzy, który siłą rzeczy nie przypominał tego, którego widzieliśmy w tej rundzie. East Wind zaczął więc spokojnie, czekając na rywala na własnej połowie. Impuls przejął w takim wypadku prowadzenie gry. To przyniosło wymierny efekt, bo już w 4 minucie wynik otworzył Vasyl Ivaniuk, dobijając z bliskiej odległości odbitą przez bramkarza piłkę. Ten sam zawodnik podwyższył na 0:2 mocnym strzałem z dystansu. East Wind próbował rewanżować się tym samym, ale aż nadto widać było braki z przodu. Trudno było gospodarzom dojść do klarownej sytuacji pod bramką rywala, a strzały z dystansu albo mijały bramkę, albo dobrze wyłapywał je bramkarz Impulsu. Gdy w końcu udało się zagrać skuteczną klepkę zabrakło szczęścia, bo piłka ostatecznie wylądowała na poprzeczce. W odpowiedzi Impuls trafił w słupek, a następnie znów zabrakło im milimetrów, by piłka po raz trzeci wpadła do siatki. Gol dla Impulsu wisiał w powietrzu i jeszcze przed przerwą udało im się podwyższyć rezultat. Konstiantyn Didenko w 23 minucie po przejęciu piłki trafił na 0:3. Po przerwie u gospodarzy doszło do zmiany bramkarza, która znacznie poprawiła grę tego zespołu. Tomasz Pietrzak odważnie wychodził do przodu tworząc przewagę w polu. Miało to też swoje minusy, bo Impuls nie raz i nie dwa mógł zamknąć to spotkanie, ale niekiedy zbyt długo rozgrywali piłkę, przez co szanse na kolejne trafienia przemykały im koło nosa. Za to pierwszą bramkę w tym spotkaniu zdobyli gospodarze i nadzieje na korzystny wynik odżyły. Gdy na dwie minuty przed końcem Filip Junowicz zdobył gola na 2:3 gospodarze ruszyli do ataku, jednak Vladyslav Budz szybko uspokoił zapędy rywala, minutę później ustalając wynik na 2:4. Impuls tym samym zapewnił sobie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej, przy okazji definitywnie pozbawiając East Wind szansy na zajecie trzeciego miejsca w Ekstraklasie.
Przed tym pojedynkiem wiedzieliśmy, że gospodarze już na pewno w przyszłym sezonie nie zagrają w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wiedzieliśmy również, że Kebavita może walczyć już tylko o miejsce w czołowej piątce, które zagwarantuje im grę w Pucharze Ligi Fanów, bo zwycięstwo Tura Ochoty sprawiło, że zespół Buraka Cana nie miał już szansy na podium. Pierwsze 5 minut należało do faworyta. Z bardzo dobrej strony pokazał się Moatasem Aziz, który zdobył gola i zanotował asystę. Kolejne kilka momentów dla odmiany zabrał dla siebie gospodarz, który po 2 bramkach Suliatytskyija zdołał doprowadzić do wyrównania. Kilka minut później bramkę po bardzo ładnej akcji zdobył Lewis Onuigbo. Mixamator jednak nie dawał za wygraną i tuż przed przerwą trafienie na 3:3 zanotował Victor Yaremii. W 28 minucie pierwszy raz w tym spotkaniu na prowadzenie wyszli gospodarze. Bardzo dobrze wyglądający na murawie tego dnia Kamil Kamiński po raz pierwszy pokonał Michała Dryńskiego. 180 sekund później zrobił to po raz drugi i po nieco ponad pół godzinie gry outsider niespodziewanie prowadził 5:3. Kiedy spadkowicz w 39 i 41 minucie dołożył kolejne gole, to wszyscy obserwujący spotkanie z boku wietrzyli sensację. Ostatnie momenty tego meczu należały jednak do gości, którym opłaciła się konsekwentna gra z wysuniętym bramkarzem. Najpierw sam golkipier zdobył gola na 7:4. Chwilę później na 7:5 trafił Aziz. W 49 minucie po raz kolejny Dryński znalazł drogę do bramki rywala, a w ostatnich sekundach spotkania Aziz doprowadził do wyrównania. Na więcej nie pozwolił arbiter i po bardzo emocjonującym meczy Mixamator remisuje z FC Kebavita 7:7.
Lider Gorlicka podejmowała wciąż walczącą o udział w Pucharze Ligi Fanów ekipę AnonyMMous. Gospodarze wygrywając mogli przypieczętować mistrzostwo stąd nie dziwił nas solidny skład jaki wystawił Daniel Gello. Goście od początku starali się solidnie zagrać w defensywie i czyhali na kontry. Jednak dość szybko schematy Gorlickiej dały prowadzenie i plan teamu Maćka Miękiny szybko został zweryfikowany. Gospodarze nie zatrzymywali się i już w pierwszej połowie starali się zdobyć przewagę. Kolejne akcje i szczególnie zmysł Eryka Murawskiego, który tego dnia znakomicie dostrzegał swoich kolegów powodowała, że szybko faworyci zdobyli kolejne bramki . Anonimowi starali się, ale widać było, że w praktyczne każdej sferze piłkarskiego rzemiosła są słabsi. Do przerwy było 5:0 i tylko jakiś kataklizm mógł spowodować stratę punktów przez Gorlicką. Druga połowa to walka gości o chociażby zmniejszenie wyniku i po golu Dominika Trepiaka padła jedyna tego dnia bramka dla Anonimowych. Gospodarze grali na luzie, czasami nawet trochę nonszalancko, ale obyło się bez poważnych konsekwencji. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 7:1, co w pełni odzwierciedla to co się działo tego dnia na Grenady. Po końcowym gwizdku nastąpiła feta Gorlickiej szampany wystrzeliły, śpiewy i radość zawodników z Mistrzostwa Ligi Fanów trwała trochę czasu. Anonimowi mają wciąż szanse na udział w Pucharze Ligi Fanów, ale muszą wygrać swój mecz z Impulsem i czekać na to czy Contra postara się wygrać z Kebavitą.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)