reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
11:00

W meczu, w którym przyjemność miały zmierzyć się ze sobą drużyny MWSP i WKS Bęgal, nie możemy mówić o żadnej deklasacji, dominacji, lecz było to po prostu spokojne i pewne zwycięstwo gości. Od początku widać było, że są drużyną lepszą i mają wystarczające argumenty, dzięki którym zdobędą 3 punkty. Strzelanie rozpoczął Cezary Basior, który tego dnia był prawdziwym motorem napędowym swojego zespołu. Świetnie potrafił utrzymać się przy piłce oraz przedryblować nierzadko dwóch rywali, przez co przeciwnicy mieli z nim spory problem. Następnie wynik podwyższył równie dobrze dysponowany tego dnia Ernest Iwan. Do drugiej połowy Bęgalczycy przystępowali z dwubramkową zaliczką, która okazała się być wystarczającą, ponieważ pomimo bramek zdobywanych przez gospodarzy, nie byli oni w stanie realnie zagrozić oponentom. Na końcu utrzymały się dwa gole różnicy, co uniemożliwiło MWSP wywalczenie chociażby punktu w tej ciekawej rywalizacji.

2
13:00

W starciu na szczycie 10.ligi Gamba Veloce podejmowała FC Astra, która uwaga - miała pełny skład. Gospodarze od początku byli zaangażowani, bronili wysoko, aczkolwiek brakowało trochę skuteczności na początku. W końcu Sienicki otworzył wynik spotkania po wykończeniu podania Florczyka. Kolejne dwie bramki na konto Gamby i było 3:0. W pierwszej połowie mieliśmy głownie akcje krótkie i z ryzykownymi zagraniami, brakowało bardziej bezpośredniej gry, a w konsekwencji odpowiednich decyzji, które potrzebne są do zdobywania goli. W tym fragmencie gry warto też docenić postawę bramkarza gospodarzy, który mimo pojedynczych sytuacji był opanowany, szczególnie w ostatniej akcji pierwszej części gry. Do przerwy wynik 3:0. Po zmianie stron i zmianie bramkarza goście już w pierwszym, ale genialnym strzale po rajdzie prawą stroną Bondarenki trafili do siatki. Dużo było akcji bark w bark, obie ekipy były bardzo wybiegane, w potrzebie korzystały ze zmian i rotacji na boisku. Akcje były krótkie i żwawe, nie było usilnego trzymania piłki w posiadaniu lub co gorsza gry na czas. Astra pressowała i starała się o bramkę kontaktową - ta sztuka się udała. Jednak tylko na tyle było ich stać, trochę zabrakło czasu na trzecią bramkę, a trochę szczęścia. To był nietypowy mecz, z dwoma różnymi połowami. Wydaje się, że remis byłby uczciwy, ale to Gamba minimalnie wygrała i mogła sobie dopisać bardzo ważne trzy oczka w ligowej tabeli.

3
13:00

Starcie Hiszpańskiego Galeonu z ASAP Vegas, przynajmniej na papierze, miało w pełni przebiegać pod dyktando gospodarzy, którzy do tej pory tylko raz stracili punkty. Gracze Magnusa Michalskiego jak przystało na faworyta z impetem weszli mecz. Już w 2 minucie Jakub Szczypiorski wykorzystał dogranie Jury Linio i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Po tym golu mecz zrobił się bardzo wyrównany, akcje jednych i drugich kończyły się jednak na zasiekach obronnych rywali. Pierwsza połowa nie przyniosła nam więcej bramek, co zwiastowało niemałe emocje w drugiej odsłonie, bo Hiszpański Galeon na pewno chciałby prowadzić znacznie wyżej. Z kolei gracze ASAP Vegas mogli tutaj poczuć, że faworyzowany lider rozgrywek jest do pokonania. W drugiej połowie gospodarze wyglądali już trochę lepiej, dwa dokładne dogrania Adama Strobela na bramki zamienili Witold Podgórski i Krzysztof Małażewski. Od wyniku 3-0 ASAP Vegas zaczął trochę śmielej atakować, ich akcje były rozgrywane w szybszym tempie. Na 10 minut przed zakończeniem Mateusz Kania zdobył bramkę honorową dla swojego zespołu, ale był to jedyny akcent, na jaki było stać zespół gości i ostatecznie to Hiszpański Galeon podniósł z murawy kolejne 3 punkty, pogrążając tym samym swoich oponentów na samym końcu ligowej stawki.

4
14:00

Będące ostatnio w dobrej formie zespoły FC Pers oraz Essing Gorillaz wyszły na spotkanie rozgrywane na arenie AWF nastawione na zwycięstwo. Widać to było zresztą w początkowych fragmentach. Już przed upływem 5 minuty FC Pers za sprawą Akobira Numonova wyszli na prowadzenie, ale goście nie pozwolili, by rywale cieszyli się z niego zbyt długo, bo juz w pierwszej akcji po wznowieniu gry Mateusz Hermanowicz doprowadził do wyrównania. Po dwóch szybkich ciosach mecz delikatnie stracił na tempie, choć akcje Persów bywały groźne, a ich strzały często obijały obramowanie bramki. Na prowadzenie pierwszy raz w meczu wyszli jednak goście, którzy w krótkim odstępie zdobyli dwie bramki i mając dwa gole zapasu schodzili na zasłużony odpoczynek. Druga połowa to już istna jazda bez trzymanki. Mecz zrobił się wewnętrznym pojedynkiem między Matim Musoevem, który kilkukrotnie asystował przy bramkach swoich kolegów, a Mateuszem Hermanowiczem, który dwoił się i troił, by jego drużyna wyszła zwycięsko z tego starcia. FC Pers miał jednak w swoich szeregach braci Obidov, którzy po raz kolejny w dobitny sposób pomogli osiągnąć upragnione zwycięstwo. W drużynie gości ewidentnie zabrakło kogoś do wsparcia dla Mateusza Hermanowicza. Starał się bardzo Miłosz Zarzecki, lecz okazało się to zbyt mało i ostatecznie Gorylki musiały się pogodzić z minimalną porażką.

5
18:00

Faworytem kończącego zmagania w 10 lidze pojedynku byli zawodnicy Bielany Legends. Ich rywal Compatibl w tym sezonie gra bardzo nierówno i wiele zależy od tego, w jakim zestawieniu goście pojawią się na meczu. W obecnej kampanii potrafili bowiem walczyć jak równy z równym chociażby z Gamba Veloce, by następnie gładko przegrać z Essing Gorillaz. Gospodarze prezentowali stabilniejszą formę, nie było więc zaskoczeniem, że to im dawaliśmy więcej szans na zwycięstwo. I przynajmniej na początku nasze przewidywania okazały się trafne, bo już w 5 minucie ekipa z Bielan wyszła na prowadzenie. Nie poszła jednak za ciosem i w dalszej części meczu, pomimo paru okazji z jednej i drugiej strony, wynik nie ulegał zmianie. Compatibl okazał się wymagającym rywalem i walczył z Bielany Legends jak równy z równym, aż do 20 minuty, kiedy to gospodarze w końcu trafili po raz drugi. 2:0 - takim rezultatem zakończyła się pierwsza część spotkania. W drugiej wydawało się, że gospodarze będą spokojnie kontrolować przebieg meczu, czekając na odpowiednie okazje do podwyższenia wyniku. Tymczasem stało się coś dokładnie odwrotnego. To goście chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy zdobyli bramkę kontaktową, a potem wyrównali po rzucie karnym. Team z Bielan stosukowo szybko roztrwonił przewagę i mecz zaczął się na nowo. W dalszym fragmencie obie ekipy trafiły po razie i przy stanie 3:3 Compatibl zdecydował się na grę z lotnym bramkarzem. To zdało częściowo efekt, bo wtedy wyszli po raz pierwszy na prowadzenie. Gospodarze nie dali jednak za wygraną i niemal w samej końcówce doprowadzili do wyrównania, choć wynik na pewno ich nie zadowala. Team z Bielan mógł ten mecz spokojnie wygrać, ale trochę na własne życzenie stracił punkty. Być może zabrakło koncentracji, na pewno trochę dokładności, ale również spokoju i cierpliwości przy korzystnym wyniku. Compatibl natomiast nie może narzekać. Dla nich każdy punkt jest tu niezwykle cenny, ale musimy przyznać, że goście zaprezentowali się naprawdę bardzo solidnie na tle mocnego rywala i jest to dla nich jakaś iskierka nadziei na ostatnie trzy kolejki. 

Reklama