Sezon Lato 2021
Relacje meczowe: 8 Liga
Minionej niedzieli na obiektach warszawskiego AWF-u mieliśmy przyjemność oglądać pojedynek pomiędzy Kozicami Warszawa, a BRD Young Warriors. Zarówno gospodarze, jak i goście stanowią dla nas niewiadomą. Gwoli wyjaśnienia, chodzi tu oczywiście o ich boiskową dyspozycję oraz formę, ponieważ fenomenalne spotkania przeplatane są miernymi wynikami. Dodając do tego kosmetyczne różnice w pozycjach obydwu ekip, zwiastowało to niezwykłe emocje. Strzelanie rozpoczęli goście, którzy po rzucie karnym objęli prowadzenie. Do piłki podszedł wtedy Marek Sanecki, który pewnym strzałem pokonał bramkarza rywali. Mimo tak fenomenalnego startu rywalizacji, BRD Young Warriors nie zdołało utrzymać należytej koncentracji w pierwszej odsłonie pojedynku, tracąc do przerwy trzy bramki. Zawodnicy w niebiesko-żółtych strojach nie poddali się jednak i po przerwie byli w stanie doprowadzić do remisu. Od tego momentu rozpoczęła się szalona wymiana ciosów, w której to raz jedni, raz drudzy wychodzili na minimalne prowadzenie. Niemalże do końca spotkania nie było jasne, komu bliżej do trzech punktów. Z jednej strony wśród gospodarzy mogliśmy obserwować kolektywną grę, w której monolit drużyny Kozic próbował zatrzymać szalejącego na murawie Marka Saneckiego. Finalnie z tego pojedynku nikt nie wrócił "z tarczą", co poskutkowało podziałem punktów a wynik końcowy to 7:7. Po obu stronach mógł być odczuwalny pewien niedosyt, jednak naszym zdaniem wynik ten nie krzywdzi nikogo, pozostawiając ekipy w grze o coś więcej niż tylko utrzymanie.
W 9 kolejce doszło do spotkania Hiszpańskiego Galeonu z Na2Nóżkę. Drużyna gości zajmuje miejsce w środku stawki, z kolei ich rywale są na ostatnim miejsce w tabeli. Pierwszą bramkę oglądaliśmy już w 1 minucie, gdy Sebastian Roguski wykorzystał błąd bramkarza i zdobył gola po rykoszecie. Goście się nie zatrzymali i dalej robili swoje. Hiszpański Galeon próbował się odgryzać, lecz czynił to bezskutecznie. Jak na razie to rywal dominował i mądrze punktował swoich oponentów. Na koniec połowy padają aż dwie bramki w przeciągu minuty po obu stronach. Wynik do przerwy 1:4. Na drugą połowę gospodarze wychodzą z dużo lepszym nastawianiem, dzięki czemu przejmują kontrolę nad spotkaniem. Udało im się strzelić dwie bramki z rzędu i do odrobienia została już tylko jedna. Po faulu na zawodniku drużyny gości Mateusz Rosłanowski strzela z rzutu wolnego i podwyższa prowadzenie swojej ekipy. Galeon wciąż walczy i nie odpuszcza, na skutek czego zdobywa kolejnego gola. Emocje kończy nam jednak Wiktor Sląz. Starcie zakończone wynikiem 4:7 dla gości. Gospodarze wyszli w drugiej połowie odmienieni, jednak mimo dużych chęci, straty z pierwszej części okazały się zbyt duże i tym samym Galeon zakończył rundę jesienną jako czerwona latarnia 8.ligi.
Mecz pełen goli mogliśmy zobaczyć w wykonaniu Saskiej Kępy grającej przeciwko Legionowi. Większość spotkania toczyła się pod dyktando gospodarzy, którzy dysponowali szerszą ławką rezerwowych. Goście mający tylko jedną zmianę dzielnie stawiali opór ofensywnym graczom Saskiej Kępy, lecz ci byli w wyśmienitej formie i ani myśleli się zatrzymywać. Pierwsza bramka która zobaczyliśmy, została zdobyta przez Sebastiana Sitka w 4 minucie z rzutu karnego. Goście zdołali doprowadzić do remisu dosłownie dwie minuty później, lecz nie dali rady wyjść na prowadzenie, w przeciwieństwie do swojego oponenta. Saska Kępa przy czterobramkowej różnicy trochę zwolniła tempo, dzięki czemu przed przerwą goście odrobili dwa gole i wciąż mieli szansę na zdobycz punktową w tym meczu. Kiedy zawodnicy wrócili na boisko po chwili przerwy, gospodarze szybko powiększyli swoje prowadzenie i oddali trochę inicjatywy rywalowi. Duet z Legionu Denys Dubovyi – Vladyslav Barabash skutecznie wykorzystywał nadarzającą się okazję na złapanie kontaktu, lecz czerwona kartka za faul taktyczny na osiem minut przed końcem zniweczyła starania w odrabianiu strat. Gospodarze sumiennie wykorzystali grę w przewadze, wygrywając ostatecznie 11:7 i przerwę zimową spędzą na fotelu lidera. Legion grający poniżej oczekiwań, jeżeli nie chce spaść do niższej ligi, na wiosnę musi wziąć się za odrabianie strat. No i przede wszystkim pomyśleć o wzmocnieniach, bo w naszej ocenie zawodników do gry jest u nich zdecydowanie za mało.
Sporo obiecywaliśmy sobie po meczu Shot Dj oraz Mreckich Wyg. Jednak już początek spotkania wskazywał, że będzie to jednostronne starcie. Goście mimo że nie mieli kilku podstawowych zawodników, to wyglądali na boisku o co najmniej dwie klasy lepiej niż rywale. Tylko początek meczu był w miarę wyrównany, lecz z każdą minutą dominacja gości było coraz większa. Znakomite zawody zagrali wszyscy zawodnicy Mareckich Wyg. Cała drużyna grała zespołowo i ze stoickim spokojem rozgrywała piłkę pod bramką ekipy Elie Rosinskiego. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Szymon Pietrucha, który tego dnia był nie do zatrzymania. Do przerwy mieliśmy wynik 1-8. Po zmianie stron i kilku trafieniach gości emocje opadły całkowicie. Drużyna Marceckich Wyg nie zatrzymywała się i zdeklasowała rywali. Wynik 3:13 mówi sam za siebie. Goście zgarniają cenne trzy punkty, dzięki czemu odskakują rywalom na cztery oczka. Gospodarze muszą ustabilizować sytuację kadrową, zacząć grać zespołowo i przede wszystkim wykorzystywać wszystkie stworzone przez siebie sytuacje. Konieczne będzie wsparcie doświadczonych graczy, którzy stanowili o sile tego zespołu w poprzednich sezonach.
Mecz na szczycie – tak śmiało możemy określić pojedynek pomiędzy Warsaw Gunners FC a FC Polska Górom. Obydwie drużyny bardzo dobrze radzą sobie w tym sezonie i zajmują miejsce gwarantujące awans na wyższy poziom rozgrywkowy. Od początku mecz stał na bardzo wysokim poziomie a pierwszą bramkę po składnej akcji zdobyli goście. Riposta gospodarzy była natychmiastowa – sprytnie rozegrany wrzut z autu i już było 1:1. Chwilę później gospodarze mieli doskonałą okazję aby wyjść na prowadzenie, gdyż żółtą kartkę za faul otrzymał zawodnik gości, co oznaczało 3-minutową karę. Niestety dla nich ten fragment spotkania zagrali bardzo słabo i nie dość, że nie zdołali pokonać golkipera rywali, to jeszcze grając o jednego więcej więcej stracili bramkę. W pierwszej połowie nic więcej wartego uwagi nie odnotowaliśmy i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 2:1 dla FC Polska Górom. Początek drugiej połowy to ataki Kanonierów, które nie przyniosły oczekiwanego efektu. Mądrze broniący się zespół gości sprytnie czekał na nadążające się okazję na kontrę i właśnie jeden z takich ataków zakończył skutecznym strzałem. Parę minut po straconej bramce gracz Gunnersów został upomniany żółtą kartką, ale ponownie drużyna przeciwna nie wykorzystała gry w przewadze i wynik nie uległ zmianie. Kilka minut przed gwizdkiem kończącym spotkanie faulowany w polu karnym był zawodnik gospodarzy i pewnym strzałem z rzutu karnego zdobył bramkę kontaktową. Ostatnie minuty to dążenie do wyrównania przez ekipę Arkadiusza Trwogi, ale jedna chwila nieuwagi kosztowała ich straconą bramkę, która ustaliła wynik spotkania na 2:4. Po bardzo emocjonującym i wyrównanym meczu zespół FC Polska Górom odnosi cenne zwycięstwo, które pozwala im przeskoczyć bezpośrednich rywali w tabeli i przerwę między rundami spędzić na drugim miejscu. Zawodnicy Warsaw Gunners FC mogą czuć duży niedosyt, bo przy odrobinie lepszej skuteczności mogli tutaj liczyć na zdobycz punktową.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)