Sezon 2020/2021
Relacje meczowe: 10 Liga
Meczem otwierającym zmagania w 10 lidze, był pojedynek Gamba Veloce z MWSP. Biorąc pod uwagę formę i osiągane wyniki w trzech pierwszych kolejkach, faworytem tego spotkania wydawali się gospodarze, u których można było zauważyć stałą zwyżkę formy. Goście pokonali jedynie zamykający tabelę ASAP Vegas, musieli więc szukać punktów również z nieco wyżej notowanym rywalem. Początek meczu zapowiadał wyrównaną rywalizację, gdzie obie drużyny wyglądały na równe sobie. Z czasem jednak zgodnie z przewidywaniami, zaczęła rosnąć przewaga Gamba Veloce, co miało również przełożenie na bramki. Wynik otworzył Mateusz Kiszka, a jeszcze w pierwszej połowie trafienia dołożyli Alan Długołęcki i Filip Wolski, co dało komfortową przewagę faworytom, której nie oddali już do samego końca. Przed przerwą goście zmniejszyli straty, co dawało im jeszcze nadzieję na odwrócenie losów meczu po przerwie. Tak się jednak nie stało, bo pomimo usilnych starań bramkarza MWSP, rywale dołożyli kolejne dwa trafienia i stało się jasne, że team Filipa Wolskiego nie da sobie wyrwać zwycięstwa. Przy stanie 5:1 MWSP stać było na jeszcze jeden zryw, Najpierw goście trafili na 5:2, a potem po błędzie bramkarza Gamba Veloce doszli na 5:3. Do końca meczu pozostało jeszcze parę minut, ale ani jedna, ani druga drużyna nie zmieniła już wyniku. Gospodarze zasłużenie wygrali, byli w tym meczu drużyną lepszą, z większymi indywidualnościami w postaci chociażby Mateusza Kiszki czy Filipa Wolskiego, którzy poprowadzili swój zespół do trzeciej wygranej z rzędu.
W 10 lidze doszło do starcia Hiszpańskiego Galeonu z zespołem WKS Bęgal. Zdecydowanym faworytem byli zawodnicy Magnusa Michalskiego, którzy w tym sezonie nie ponieśli jeszcze porażki i grają naprawdę ciekawy futbol. WKS Bęgal z trzema punktami plasował się w dole tabeli. Spotkanie rozpoczęło się zgodnie z oczekiwaniami, gospodarze szybko narzucili swój styl gry i wyszli na prowadzenie. Kolejne minuty utwierdzały nas tylko, że inny rezultat niż wygrana Galeonu będzie sporą sensacją. Faworyci wygrywali pojedynki jeden na jednego, byli bardziej zgrani a przede wszystkim mieli w swoich szykach zawodników, którzy w ciężkich warunkach atmosferycznych lepiej radzili sobie na mokrej murawie. Przy wyniku 3-0, na chwilę przebudzili się goście a dokładnie Patryk Opęchowski, który przed przerwą pokonał bramkarza Hiszpańskiego. Po zmianie stron obraz spotkania zupełnie się nie zmienił, dalej inicjatywę mieli gospodarze a szczególnie wyróżniła się Adam Strobel, który w tej odsłonie zdobył 3 bramki. W ostatnich minutach gra otworzyła się po obu stronach i wykorzystali to również goście, którym w końcówce udało się strzelić dwie bramki. Ostatecznie spotkanie kończy się wynikiem 7:3 i trzeba przyznać, że był to najniższy wymiar kary, jaki zgotował rywalom Hiszpański Galeon. Zwycięzcy udowodnili tym samym, że ich ambicje w tym sezonie są duże a skład jaki skompletował Magnus Michalski może gwarantować walkę o najwyższe cele. WKS Bęgal szybko musi wziąć się do pracy, bo czas nieubłaganie mija, a rywale odskakują im coraz bardziej.
W meczu 4. kolejki 10. ligi Essing Gorillaz pewnie pokonało Bielany Legends 5:1, notując swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Bohaterem pierwszej połowy był Jan Smokowski, który wrócił do gry po przerwie i strzelił dwa gole, co sam określił jako nie tylko „Wejście Smoka”, ale także „Powrót Smoka”. Jego dwa trafienia dały Essing komfortowe prowadzenie do przerwy i wyraźnie ustawiły przebieg spotkania. W drugiej części meczu Goryle kontynuowały ofensywę. Na 3:0 trafił Cieszyński, który oddał precyzyjny strzał z dystansu, nie dając szans bramkarzowi rywali. Chwilę później Zarzecki podwyższył wynik na 4:0, a na 5:0 trafił Hermanowicz, który do dwóch wcześniejszych asyst dołożył również bramkę. Bielany Legends zdołali odpowiedzieć jedynie honorowym trafieniem autorstwa Kamińskiego, który zmniejszył rozmiary porażki na 5:1. Essing Gorillaz, prowadzeni przez Franka Wita, w końcu odnieśli pierwsze zwycięstwo w sezonie, co pozwoliło im awansować do środka tabeli. Mimo tego sukcesu, wciąż tracą dwa punkty do Bielany Legends, które po świetnym początku sezonu i dwóch zwycięstwach, zaliczyły teraz dwie porażki z rzędu, spadając w tabeli. Obie drużyny będą musiały w kolejnych meczach walczyć o utrzymanie stabilnej formy, by zrealizować swoje cele na ten sezon. A cele te - z tego co mówili nam zawodnicy przed spotkaniem - są wysokie.
Szukający swoich pierwszych punktów w sezonie ASAP Vegas FC podejmował napędzony ubiegłotygodniowym zwycięstwem zespół FC Pers. Widać było, że ASAP Vegas chce w końcu przełamać kiepską passę i zdecydowanie postawił na poprawę gry obronnej, bo FC Pers kompletnie nie mógł zbliżyć się do pola karnego gospodarzy. Problem pojawiał się, gdy trzeba było zaatakować bramkę rywali, bo to akurat nie wychodziło już tak dobrze jak bronienie. Taka sytuacja oznaczała, że mecz był niezwykle zamknięty, a sytuacji bramkowych jak na lekarstwo. W końcu wybiła 16 minuta meczu i ku uciesze całej drużyny, Maciej Urban wyprowadził ASAP na prowadzenie, czym ustalił wynik w pierwszej połowie. Druga odsłona przyniosła nam znacznie więcej emocji, sytuacji podbramkowych oraz samych bramek. W zaledwie trzy minuty po wznowieniu gry Persowie wyszli na prowadzenie, z którego jednak nie cieszyli się zbyt długo, bo gospodarze znów doprowadzili do remisu. FC Pers nie odpuszczał, chciał podnieść z boiska komplet punktów a bracia Obidov robili co mogli, by wygrać ten mecz. Goście wyszli nawet na prowadzenie i gdy wydawało się, że mają w garści komplet oczek, to najlepszy w ekipie gospodarzy Norbert Dymiński znów doprowadził do remisu i wynikiem 4:4 zakończył się ten ciekawy pojedynek.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)