Sezon Lato 2020
Relacje meczowe: 3 Liga
Gentlemani z zerowym dorobkiem punktowym podejmowali FC Torpedo, które w tabeli plasowało się nieco wyżej. W zapowiedziach stawialiśmy na gości i finalnie się nie pomyliliśmy, natomiast ich zwycięstwo podczas meczu stało pod dużym znakiem zapytania. Zaczęło się od bramki Domańskiego po asyście Danga. Otworzyli oni wynik spotkania, który utrzymał się niemal do końca pierwszej połowy! Bramkę na remis zdobył Ilnytskyi po asyście Savchuka. W pierwszej części spotkania obie drużyny bardzo opieszale rozgrywały i raczej koncentrowały się na braku utraty bramki, ale wszystko się zmieniło po zamianie stron. Padło w niej aż 7 bramek i działo się naprawdę sporo. Gentlemani dobrze czuli się tego dnia na boisku i było to widać przede wszystkim po wyniku. Dwubramkowe prowadzenie nad Torpedo dawało im spokój i upragnione punkty, ale w decydującym momencie wszystko się zmieniło. Po żółtej kartce dla bramkarza gospodarzy w bramce stanął Dang, a chłopaki grali w osłabieniu. FC Torpedo wykorzystało te kilka minut najlepiej jak się dało. Strzelili cztery bramki z rzędu i finalnie wygrali spotkanie 3:5. To pokazuje jak ważne jest wykorzystanie chwilowej niedyspozycji rywala i przekucie tego w sukces. Torpedo aktualnie znajduje się na 5. miejscu w tabeli, a Gentlemani dalej bez punktów są czerwoną latarnią ligi, ale przynajmniej z większym dorobkiem bramkowym.
Będąca w środkowej strefie tabeli drużyna Weiti United podejmowała zespół KS Centrum, który plasował się na pierwszym miejscu w strefie spadkowej. Różnica tylko jednego punktu pomiędzy tymi ekipami zapowiadała interesujące spotkanie. Zanim mecz się rozpoczął będący lekkim faworytem gospodarze mieli już swoje problemy. Musieli zmierzyć się tylko w sześcio-osobowym składzie przeciwko licznie zgromadzonemu oponentowi. Goście dzięki zdecydowanie większej frekwencji od samego początku mieli przewagę mentalną, a także na boisku. Pierwsza bramka dla zawodników KS Centrum padła w 5 minucie i wydawało się, że kolejne gole będą zdobywane bardzo szybko. Jednakże mimo przewagi w posiadaniu piłki rozważna gra w obronie gospodarzy nie pozwalała na podwyższenie rezultatu, a szybkie kontrataki parokrotnie realnie zagroziły bramce gości. Weiti nie zdołało umieścić piłki w siatce rywala, a na ich nieszczęście stracili drugą w ostatniej minucie pierwszej połowy. Druga część meczu była rozgrywana pod jeszcze większą dominacją KS Centrum, które umiejętnie wykorzystywało, iż rywal z każdą minutą coraz bardziej opadał z sił, a ofensywny styl pozwolił zdobyć kolejne pięć goli. Ostatnia bramka jaka padła w tym meczu była autorstwa zawodnika gospodarzy, lecz musieliśmy dopisać ją na konto gości, gdyż był to gol samobójczy. Weiti po przegranym meczu, w którym nie zdobyło nawet gola spadło tuż nad strefę spadkową, lecz oddajmy im, że mimo przeciwności walczyli do samego końca i zasłużyli na słowa uznania. Natomiast KS Centrum z dorobkiem sześciu punktów wyprzedzili swojego rywala plasując się tuż nad nim, a drugie zwycięstwo odniesione w sezonie letnim dedykują swoim Mamom. Obu drużynom dziękujemy za dostarczone sportowe emocje i wolę walki.
Po serii czterech zwycięstw z rzędu pierwsza porażka Hiszpańskiego Galeonu stała się faktem. Na poziomie trzeciej ligi już tylko drużyna Bejernu pozostaje niepokonana. Od pierwszych minut spotkania oba zespoły ruszyły zdecydowanie do ataku, żeby jak najszybciej otworzyć wynik meczu. Wszyscy zawodnicy nie odstawali od swoich rywali choćby na krok. Przez to często dochodziło do strat przez złe przyjęcie albo zagranie. Groźniejsi w swoich działaniach byli gracze gospodarzy, którzy szybko mogli wyjść na prowadzenie, ale piłka obiła tylko poprzeczkę rywala. W kolejnych minutach kluczową rolę dla Galeonu odgrywał ich bramkarz, który zamurował dostęp do własnej świątyni. Skapitulował dopiero w 8 minucie, kiedy gracze rywala wymieniając kilka podań skierowali piłkę do pustej bramki. Gospodarze poszli za ciosem i podwyższyli wynik na 2:0 po indywidualnym rajdzie Tarasa. Obrońcy AFC Niezamocnych zaczęli zostawiać coraz większe luki w formacji defensywnej, co wykorzystał napastnik rywali, który po podaniu przeszywającym wszystkie formacje znalazł się w sytuacji sam na sam i zdobył bramkę kontaktową. Dużą wartością dodatnią dla gospodarzy w tym spotkaniu był Marcin Taras, który zarządzał grą drużyny i do końca zachowywał zimną krew, wprowadzając spokój do gry AFC Niezamocnych. Jego trafienie z główki na 3:1 pozwoliło znowu złapać oddech jego kolegom. Następnie gracze Hiszpańskiego Galeonu podchodzili bardzo wysoko w pole karne rywala, dzięki czemu zmusili ich do błędu i po przejęciu piłki znowu zdobyli kontaktowe trafienie. Tuż przed samą przerwą mieli jeszcze świetną okazję do wyrównania z rzutu wolnego, ale bramkarz oponentów czuwał na posterunku. Po wznowieniu gry o mały włos doszło do wyrównania po dość kuriozalnej sytuacji niczym w finale Ligi Mistrzów w 2019 roku z udziałem Lorisa Kariusa. Tym razem na szczęście dla bramkarza piłka nie znalazła drogi do siatki. To wydarzenie podziałało na graczy AFC Niezamocnych jak zimny prysznic i od razu wrócili do gry z pierwszej części tej potyczki. Zdołali skutecznie zniwelować mocne strony przeciwnika i zdobyć kolejne dwie bramki, które przybliżyły ich znacząco do końcowego triumfu. Hiszpański Galeon walczył o punkty do ostatniej minuty. Udało im się jeszcze tylko raz pokonać bramkarza rywali i ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 5:3.
W zapowiedziach zdecydowanie stawialiśmy na WKS Bęgal. Bejern jeszcze nie grał z drużynami ze ścisłej czołówki, więc założyliśmy ich porażkę. Nic bardziej mylnego. Drużyna gości pokazała naprawdę wyśmienitą dyspozycję kontrolując mecz od początku do końca. Filarem drużyny był oczywiście snajper Filip Pławiak, który i w tym spotkaniu ustrzelił dwie bramki, ale zostawił też coś dla kolegów. Hat-tricka zanotował Tomasz Skórka notując także dwie asysty, a po golu strzelili także Mateusz Zeleński i Michał Wojsznis. Bęgal w tym spotkaniu grał ostrożnie i taktycznie, natomiast większość akcji podbramkowych przerywała obrona rywali. Warto też pochwalić Macieja Miękinę, który tego dnia w bramce gości był w naprawdę w popisowej formie. Do przerwy wynik brzmiał już 1:4 i nic nie zapowiadało zmiany przebiegu spotkania w drugiej części meczu. Ciekawe rozegranie zaprezentowali goście przy pierwszej bramce w drugiej połowie. Na początku chłopaki bardzo spokojnie rozegrali piłkę od tyłu, a następnie przyspieszając tempo akcji w trójkącie, wymienili między sobą szybkie podania na małej przestrzeni. Ich finalizacją był mocny strzał zza pola karnego przy lewym słupku Pławiaka. Pod koniec spotkania przy bocznej linii boiska można było usłyszeć komentarz, że gra Bejernu to „mega ofensywny i atrakcyjny futbol”. Może to oznaczać, że chłopaki mają na pewno jeszcze wiele do pokazania w naszych rozgrywkach, dlatego nie możemy się doczekać kolejnych spotkań i niespodzianek, które nam zaprezentują. Aktualnie Bejern jest na pierwszym miejscu w tabeli, a Bęgal tuż za podium na 4. miejscu.
W niedzielny późny wieczór odbył się emocjonujący mecz pomiędzy drużynami Legion i BRD Dynamit. Przed rozpoczęciem spotkania, faworytem była drużyna Legionu, a BRD Dynamit uważano za zdecydowanego outsidera. Już w 2. minucie meczu spełniły się przedmeczowe przewidywania, gdy zawodnicy Legionu wyszli na prowadzenie. Illia Kopyl wpisał się na listę strzelców, wykorzystując piłkę odbitą przez bramkarza. Jednak ta bramka okazała się jedyną w pierwszej połowie. Mimo przewagi Legionu i wielu klarownych sytuacji, drużyna nie potrafiła znaleźć sposobu na pokonanie Adriana Kloskowskiego, który świetnie bronił dostepu do własnej świątyni. Zespół Dynamitu starał się wykorzystywać kontry, ale Oleksandr Dovgoliu również dobrze spisywał się w bramce. W drugiej połowie zawodnicy Legionu ponownie znaleźli drogę do bramki przeciwnika. Po rzucie z autu Vladyslav Barabash skierował piłkę do siatki, podwyższając wynik na 2:0. Legion nie zwalniał tempa i starał się zwiększyć swoją przewagę. Jednak Adrian Kloskowski kontynuował swoje show, skutecznie broniąc strzały i utrzymując swoją drużynę w grze. Jak się okazało starania bramkarze nie poszły na marne, ponieważ w końcówce dwukrotnie drogę do siatki Legionu znalazł Adam Wojciechowski, doprowadzając do niespodziewanego remisu. Podział punktów na pewno komplikuje sprawy w walce o mistrzostwo drużynie Legionu. Za to BRD Dynamit dzięki wywalczonemu punktowi zrobił krok do wydostania się z czerwonej strefy spadkowej. Obaj bramkarze tego wieczoru wykonali kawał dobrej roboty. Dużo więcej pracy i udziału w doprowadzeniu do remisu miał w tym meczu Adrian Kloskowski, który został doceniony nie tylko przez rywali, ale również organizatorów, zostając MVP kolejki.







)
)
)
)
)
)
)
)