WYWIAD Z JAKUBEM TWORKIEM
Zespół Playboys Warszawa powrócił do rozgrywek po kilkusezonowej przerwie. To dobra informacja, bo po względem piłkarskiej jakości ta ekipa gwarantuje bardzo dobry poziom, chociaż akurat w pierwszym spotkaniu Ligi Letniej, nie wszystko poszło po jej myśli. Jakie mają cele na ten sezon? Skąd wzięła się nazwa ich drużyny? I dlaczego do swojego zespołu chętnie dopisaliby Jacka Grealisha? :) O tym wszystkim porozmawialiśmy z kapitanem Playboys, Jakubem Tworkiem. Zapraszamy!
Kuba zacznijmy może od podstawowego pytania - gdzie byliście, jak Was nie było? :)
- Zrezygnowaliśmy z regularnej gry w Lidze Fanów głównie z powodu braku czasu. Wielu z nas ma różne zobowiązania w weekendy, co często utrudniało nam zebranie się w pełnym składzie. Nie chcieliśmy też grać przypadkowym składem, dzwoniąc po kolegach na ostatnią chwilę. Dodatkowo, dojazdy na Białołękę bywały męczące i czasochłonne.
Do Ligi Fanów wróciliście po dwóch latach. Niby to niewiele, ale zaszło u nas trochę zmian, głównie jeśli chodzi o lokalizację. Jak Ci się podoba teraz w Lidze Fanów?
- Bardzo nam odpowiada gra na AWF, ponieważ z Piaseczna jest prosta i szybka droga, dojazd metrem jest również zdecydowanym plusem. Dodatkowo niedzielne godziny wieczorne są także dogodne dla każdego. Co najważniejsze, Liga Fanów pozostaje najlepiej zorganizowaną ligą w Warszawie, o niepowtarzalnym klimacie i atmosferze rywalizacji.
Pierwszy mecz w Lidze Letniej zakończony minimalną porażką z Virtualnym Ń. Chyba nie tak wyobrażaliście sobie początek sezonu...
- To nie był dla nas wymarzony początek. Zagraliśmy tragicznie i nie powinniśmy mieć żadnych problemów ze zwycięstwem. Popełniliśmy wiele indywidualnych i drużynowych błędów. W naszej grze brakowało też zrozumienia taktyki, próbowaliśmy grać „futbol totalny” i liczyć na łut szczęścia, zamiast konsekwentnym utrzymywaniem się przy piłce irytować przeciwników i dążyć do klarownych sytuacji.
A dużo zmian zaszło w Waszej ekipie w porównaniu do kadry sprzed dwóch lat?
- Niestety, Mateusz Szymczak zrezygnował w tym sezonie, ale dołączył do nas Jakub Czajka. Poza tym, większość składu pozostała taka sama. Teraz mamy nadzieję, że uda nam się utrzymać stabilność kadry i nie będziemy musieli uzupełniać składu o zawodników spoza drużyny.
Jakie w ogóle cele sobie stawiacie w tej edycji i czy zastanawiacie się nad udziałem w naszej lidze również od września?
- Naszym celem w tej edycji ligi jest oczywiście zdobycie mistrzostwa. Mimo słabego początku, wierzymy, że mamy zespół zdolny wygrać każdy kolejny mecz. Wracając do sezonu wrześniowego - wiemy, że pojawią się standardowe problemy z czasem, ponieważ wielu z nas gra w drużynach 11-osobowych. Jednak jeśli udałoby się poszerzyć naszą kadrę, nie musielibyśmy martwić się brakiem zawodników.
Wiele osób ciekawi geneza powstania Waszej nazwy :) Skąd wzięli się Playboys Warszawa? Gdzie się poznaliście?
- Krystian Kozik wymyślił nazwę "Playboys Warszawa" podczas naszych pierwszych rozgrywek w piaseczyńskiej Playarenie. To zabawna gra słów, która odzwierciedla nas jako chłopców, którzy grają w piłkę. Mimo że graliśmy wtedy w różnych zespołach, które teraz już nie istnieją, wszyscy się znaliśmy. Poznawaliśmy się w podstawówce, gimnazjum, a także na boisku. Oprócz bycia drużyną, jesteśmy również dobrymi kolegami, którzy lubią spędzać razem czas. Ta więź sprawia, że utrzymujemy świetną atmosferę w zespole.

Doszły do nas słuchy, że masz za sobą przygodę z piłką 11-osobową. Opowiesz o tym trochę więcej?
- Tak, mam doświadczenie z piłką 11-osobową. Zacząłem grać od najmłodszych lat i przeszedłem przez różne kategorie wiekowe, aż do rozgrywek seniorskich. Przez całe życie byłem związany ze Spartą Jazgarzew, z rocznym epizodem w Agrykoli za czasów juniorskich. Ostatnio grałem na poziomie okręgówki, ale od najbliższej rundy niestety już tylko na poziomie A-Klasy. Przez pewien czas pełniłem także rolę sędziego piłkarskiego, zdarzyło mi się nawet posędziować turniej na Stadionie Narodowym, ale teraz skupiam się głównie na samej grze, co sprawia mi większą frajdę niż bieganie z gwizdkiem.
A czym na co dzień zajmuje się Kuba Tworek?
- Na co dzień pracuję i studiuję informatykę na PJATKu. Zawodowo jestem programistą, odpowiedzialnym za tworzenie architektury aplikacji z obszaru bankowości korporacyjnej w jednym z największych banków w Polsce. A resztę czasu, który mam spędzam z moją kochaną dziewczyną Gabrysią.
Ostatnia kwestia – gdybyś mógł ściągnąć jednego profesjonalnego zawodnika do Waszego zespołu, byłby to..? I dlaczego on?
- Zdecydowanie byłby to Jack Grealish, jest to sprawdzony w boju zawodnik i miałbym pewność, że podołałby naszym weekendowym zgrupowaniom, a na boisku w niedzielę dalej byłby w stanie dawać dużo jakości.
Dobry wybór! Kuba, dziękujemy za rozmowę i mamy nadzieję, że przygoda Playboys z Ligą Fanów będzie trochę dłuższa niż ostatnio. Do zobaczenia w niedzielę!






