reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

PRZEŚWIETLAMY DRUŻYNY - ODCINEK 2.

Mówią o sobie, że mają wszystko. No, może oprócz wyników. Są jednym z ostatnich bastionów wytrawnej nuty żartu połączonej z rzetelną i długą analizą swoich dokonań bądź... bądź ich braku. Tak też czasem bywa (dosyć często). Zespoły tak zarządzane to gatunek na wymarciu. Pragmatyzm bowiem niemal zawsze króluje nad romantyzmem. Dziś w dobie szybkiego przemiału wszechrzeczy prześwietlamy kolejną markową drużynę w Lidze Fanów – POGROMCY POPRZECZEK. Zapraszamy przed Świętami do lektury.

Mamy dziś kilka szkół zarządzania mediami przez drużyny, z których ja bym wyróżnił głównie trzy: zespoły, które pisać nie muszą albo mogą robić to szczątkowo, bo bronią ich wyniki (do takich zespołów, jak już ustaliliśmy Pogromcy raczej nie należą) i ich byt na mapie szóstek jest względnie niezagrożony. Potem są zespoły kuriozalne, które piszą średnio co trzy miesiące, wracając na swoje media społecznościowe dziwnym trafem zawsze wtedy, kiedy akurat wynik w końcu się zgadza, robiąc przy tym niezły szpagat, gdyż patrząc na ich fanpage wydawać by się mogło, że ekipy te nigdy nie przegrywają. Tak zapewne myślą osoby postronne, które zbytnio się nad tym nie zastanawiają i są nie zaznajomione z ligową tabelą. Rzeczywistość jest zgoła odmienna. Trochę więc moralne salto, ale grunt że skuteczne. No i wreszcie jest jeszcze trzeci typ zarządzanych mediami zespołów, który stara się nie zważać na nic: ani na to czy rezultaty mają rację bytu, ani czy losy klubu śledzi garstka osób, typu Mama, Babcia lub najlepszy kumpel czy większe gro osób, choć wiadomo że niemal zawsze milej, jak jest to ta większa grupa. Po prostu kiedyś obrali pewną drogą i starają się z niej nie zbaczać niezależnie od okoliczności. Ja bym to właśnie nazwał rzetelnością, szczerością wobec odbiorcy i sumiennością. Za taki właśnie team uważam zespół Pogromców Poprzeczek, na który trafiłem kiedyś tak, jak oni do bramki rywala, czyli dość przypadkowo. I dziś parę słów o nich.

Pogromcy Poprzeczek powstali w 2016 roku. Gdzie? Wcale ani we Władku, ani w mękach, jak niemal wszystko, co polskie, ale w jeszcze bardziej absurdalnej scenerii, bo na autostradzie pod francuską Niceą. No dobra, to taka lekka hiperbola na potrzeby materiału. Owszem była to Francja – przynajmniej jeśli historia opisana przez samych Pogromców jest prawdziwa, a nie podkoloryzowana na potrzeby wygranej – ale w świecie wirtualnym, bo w "Euro Track Simulator". Tak się składa, że na potrzeby dogłębnego riserczu przeczytałem cały artykuł od A do Z (podrzucimy go w komentarzu), więc bogatszy o tę wiedzę, czuję się jakbym był już członkiem tej radosnej kapeli. Nawet brak umiejętności się zgadza.

Jakie były początki? Cóż, były to tak zwany czas pod robienie podwalin na sukcesy, który miały dopiero nadejść w późniejszych latach. Wiadomo jak to jednak jest z placem budowy, wszystko się może tam zdarzyć oprócz tego, co powinno. Tym samym choć Pogromcy Poprzeczek wyrobiły sobie wręcz autostradę po największe skalpy na krajowym rynku, te na razie pozostały nienaruszone. Dziwi to tym bardziej, iż przecież szefostwo PP zrobiło świetną rekrutację, o której najlepiej będzie, jak sami poczytacie – mnie przekonali tymi kryteriami. 

Tymczasem zapraszam do krótkich wypowiedzi zapraszamy Olka i Karolinę:

Jak trafiłeś do Pogromców?

Olek Markowski: Do Pogromców trafiłem z polecenia. Najpierw zapraszano mnie tylko na treningi na Szaserów. Swój debiut razem z nowymi zawodnikami zaliczyłem na turnieju pod Płockiem.

Jakie cele mają PP na najbliższe sezony?

OM: Celem jest dobra zabawa, wynik to kwestia często drugorzędna. Mamy ochotę wygrywać, ale nie za wszelką cenę. Jeśli miałbym określić swoje cele, to wydaje mi się, że drużynę stać na udział w turnieju, do którego dostaniemy się zajmując 5 miejsce.

Czy jesteś w stanie zagwarantować, że z Tobą na pokładzie PP zdobędą medal którejś z lig?

OM: Gwarancji dać nie mogę, mamy o wiele mocniejszym skład niż rok temu. Zdecydowanie lepiej czuje się na boisku – wróciłem do boksu więc kondycja powoli wraca. Wydaje mi się, że podejmiemy się sprawienia niespodzianki i powalczymy o ostatnie miejsce podium.

Co cenisz najbardziej w Pogromcach? 

OM: Zdecydowanie atmosfera, mimo że poziom jest różny to każdy jest zaangażowany.

Jaki był najpiękniejszy moment w PP?

OM: Wyjazd do Soczewki na turnieju. Sportowa zabawa na boisku i elegancka delegacja na samym festynie, który obok darmowej kiełbasy był największą atrakcją.

Jak trafiłaś do Pogromców?

Karolina Figiel: Do Pogromców trafiłam w sumie w ciekawych okolicznościach ponieważ kiedyś na ich fanpagu zauważyłam, że będą mieć mecz przede mną, więc dodałam komentarz, że wpadnę obejrzeć i tak się złożyło, iż założyli się ze mną o trafienie w poprzeczkę gdzie miałam na to pięć prób. Niemałe było ich zdziwienie, kiedy trafiłam za pierwszym razem. Od tamtego dnia Mateusz Niewiadomy żartował, że fajnie byłoby jakby z nimi pograła. Z czasem jak widać żart przerodził się w rzeczywistość. I oto na wiosnę 2020 roku ogłosili mój transfer...

Co najbardziej cenisz w tej drużynie?

KF: W Pogromcach Poprzeczek cenie najbardziej atmosferę, jesteśmy jak jedna wielka, kochająca się rodzina. Każdy na każdego może liczyć w najtrudniejszych momentach zarówno na boisku, jak i poza nim.

Czy czujesz się inaczej traktowana będąc dziewczyną, biorąc pod uwagę że szóstki są zdominowane przez mężczyzn?

KF: Nieee, raczej nie czuję się inaczej traktowana, bo zdarzają się takie mecze, gdzie to ja mogę pokazać swoją wyższość pod względem indywidualnym, piłkarskim, niejako zawstydzając umiejętności facetów. Wiadomo: nie zawsze jest tak kolorowo, ale staram się na 110% mimo wszystko i zawsze!

W swoim debiutanckim sezonie w kampanii 2017/18 zdobyli mocne trzy punkty na sześćdziesiąt sześć możliwych. Słowem: nie za dużo. Z optymistycznych wieści: do przedostatniego miejsca brakło "ledwie" sześć oczek, natomiast aby wykaraskać się ze strefy spadkowej i utrzymać przy tym w piątej wówczas lidze... uhh, tu już ciężary, bo strata to aż 22 oczek. Ale szczerze, to chyba nawet nie w punktach było widać te największe dysproporcje, a w golach. Dziewiąta ekipa miała ich siedem na plusie, dziesiąta minus pięć, jedenasta (o zgrozo! dwucyfrówka!) minus sześćdziesiąt sześć, natomiast ostatni w tabeli Pogromcy... minus dwieście dziewięćdziesiąt osiem (zapisze to słownie, aby było łatwiej zobrazować: -298) i wiecie co? I w sumie nic to. Zespół jak był, tak jest i ma w nosie jakiekolwiek tego typu antyrekordy. W tym tkwi cała siła tego zespołu. Tu naprawdę liczy się przede wszystkim, by się ruszać i ma to swój niewątpliwy urok. A od czasu do czasu, no dobra od czasu do baaaaaardzo odległego czasu, a nuż zdarzy się jakaś wygrana. I proszę sobie wyobrazić jakież wówczas święto? Gladiatorzy czy EXC, aby tak się cieszyć muszą wygrać jakąś ligę, trwa to u nich dosłownie latami, a tu? Każdy kolejny pojedynczy mecz ma w sobie potencjał tego historycznego... sprytne!

I tutaj chciałem zauważyć mały skandal, gdyż pomimo spadku w sezonie 2017/18 otwieram sezon następny patrzę na skład V ligi, a tam znowu oni! Widocznie są układy ponad niektóre siły! Ewentualnie Miles został ugadany w niebotyczny progres przez lato Pogromców. Czy tak się stało? Hm, no z pozytywów nie skończyli na ostatnim miejscu. Je zajęła bowiem ekipa, która po czterech kolejkach wypisała się z ligi - mimo to walka szła łeb w łeb. W dodatku mogliśmy też zauważyć znaczący progres w bramkach, bo tym razem na minusie nie zrobiło się ich 298, a tylko 230. Niestety dorobek punktowy był ten sam, co w sezonie 2017/18, czyli jedna wygrana na dwadzieścia dwie możliwych. No nic, życie. Co gorsza: prezes Ligi Fanów tym razem nie dał się już omamić perspektywami obiecywanych zmian i stracił cierpliwość. Tym samym Pogromcy Poprzeczek w sezonie 2019/20 obudziły się w ósmej dywizji i to bynajmniej nie Ligi Mistrzów, ale...

Ale okazało się to strzałem w dziesiątkę! Może jeszcze obyło się bez szturmu na podium (panie, a na co to komu?), ale luz, bezpieczeństwo i pewniak w środkowej części tabeli, brzmi jak dobra pozycja wyjściowa na następne lata. Szóste na dziesięć możliwych miejsc, co za historia! Okej, aby być sprawiedliwym trzeba dodać adnotacje, że dziewiąte Skorpiony miały raptem o dwa punkty mniej, ale w sumie po co to rozgrzebywać? Fakty były takie, że Pogromcy Poprzeczek na luzaku się utrzymały i... i spadły ligę niżej. No jest to doprawdy bardzo ciekawa formuła, że gdy spadasz to zostajesz, a gdy zostajesz, to spadasz, ale widocznie dla wyjątkowych ekip są wyjątkowe prawidła! Natomiast – jak się okazało – sezon 2019/20 był tym historycznym, jednym poza strefą spadkową. Dziewiąta liga (w odróżnieniu od ósmej okazała się ponad siły!) w sezonie 2020/21 to ostatnie miejsce z, ulubionym już, dorobkiem trzech punktów. Kampania 2021/22 to już chyba kres cierpliwości Milesa do Pogromców (bądź samych zainteresowanych), bo spadek aż do jedenastej ligi, a tam znów czerwona strefa. Z tą różnicą, że tu byliśmy świadkami historycznych piętnastu punktów (!), a bilans meczów 5-0-13 brzmi już całkiem dumnie. Niemniej do utrzymania (przynajmniej utrzymania w teorii, bo różnie bywa, masz powyżej) brakło jednego oczka. Mimo wszystko można było ten sezon uznać za pełen pięknych przygód i aż pięciu zwycięstw! 

Nic dwa razy się nie zdarza? Potrzymaj mi poprzeczkę! Sezon 2022/23 to znów jedno miejsce od bezpiecznej strefy i znów ten jeden przeklęty punkt straty! Tym razem cudem spod jarzma potężnych Pogromców wywinął się zespół NieDzielnych. Złych ponoć diabli nie biorą. Świetnie się zgadza, bo wychodzi na to że PP to dobra drużyna, gdyż los (Miles, autorefleksja, prośby innych zespołów – sam już się gubię w tym kto nad tym miał pieczę) zesłał ich w jeszcze głębsze czeluści Ligi Fanów, a mianowicie do aż trzynastej dywizji. A jak trzynastka, to przecież wiadomo, że pechowo i tu akurat trudno winić Poprzeczki o kolejne zwieńczenie ligowych zmagań na dnie tabeli. Tym razem na miejscu dziewiątym, mając nad sobą znów NieDzielnych, a za sobą Old Boysów. Pomimo spadku całego tria, to owszem spotkało się ze sobą w przyszłym sezonie raz jeszcze, ale znów w tej przeklętej trzynastej lidze! Tu dojeżdżam do czasów teraźniejszych, gdyż we wciąż trwającym sezonie 2024/25 Pogromcy Poprzeczek w 13. lidze zajmują świetne ósme miejsce z realnymi perspektywami na napisanie historii futbolu na nowo. Strata do mistrzostwa, to raptem osiemnaście punktów, sęk w tym, że między Poprzeczkami, a aktualnie będącym na szczycie Sandaczem jest jeszcze sześć innych ekip. Może więc zostawmy mistrzowskie dywagacje na inny czas, na przykład następny sezon, i skupmy się na ewentualnym wyjściu ze strefy spadkowej. Szóste (Green Team) i siódme (a jakże! NieDzielni) mają bowiem tylko trzy małe punkciki przewagi. Żaden to bufor, a nadzieję podkręca fakt, że Pogromcy kontraktują coraz większe persony świata piłki sześcioosobowej. Dowód? Zapraszam akapit niżej:

Pogromcy Kowalem Własnego Losu? 

Umówmy się: jak kontraktujesz takie gwiazdy, jak Marcin Kowalski, to nie możesz mówić już tylko o walce o przedostatnie miejsce. Z urzędu twoje aspiracje powinny minimum sięgać formalnego utrzymania! A że transfer okazał się transferem pokroju Lewandowskiego z BVB do Bayernu, niech świadczą liczby Marcina: osiem meczów, dziesięć goli, dziewięć asyst i aż sześć tytułów MVP Pogromców! Presja przy przenosinach z klubu do klubów potrafi wiązać nogi, przekonał się o tym chociażby w to lato Kylian Mbappe (aktualizacja: tekst był pisany dawno, teraz Kylian coś tam już kopie), ale jak widać wciąż młody Francuz powinien w tym aspekcie brać lekcje od poczciwego, już niezbyt jednak młodego Kowala. 

Tymczasem zapraszamy na krótką rozmowę z samym zainteresowanym:

Czy czujesz presję niczym Kylian Mbappe, który przychodził tego lata do Realu Madryt? Presja myślę bliźniaczego kalibru...

Marcin Kowalski: Na szczęście drużyna Pogromców Poprzeczek przez kilka lat, które gra w Lidze Fanów, na nikim presji nie robiła więc podchodzę do tego na luzie, choć nie ukrywam, że wszędzie gdzie gram chce wygrywać i tutaj jest podobnie. Jednak piłka nożna to sport zespołowy, gdzie jeden zawodnik może zrobić różnicę, ale nawet w 13 lidze nie zawsze daje to zwycięstwa i punkty. Wiem że koledzy i koleżanka z drużyny liczą na mnie i staram się grać najlepiej, jak umiem.

Czy możesz obiecać, że z Tobą w składzie Pogromcy Poprzeczek zameldują się kiedyś na ligowym pudle?

MK: Obiecać nie mogę, ale bardzo bym chciał. Niestety w tym sezonie chłopaki nie przepracowali okresu przygotowawczego i z marszu weszli grać w lidze, co było widać na boisku, kiedy brakowało czasami sił. Najważniejsze jednak jest to, że boisko na Szaserów jest już po remoncie i drużyna ma gdzie trenować i dobrze przygotuje się do rundy rewanżowej! Ja cały czas gram minimum dwa razy w tygodniu, więc na wiosnę forma powinna być stabilna.

A jak wyglądały kulisy tego – jak już ustaliliśmy albo zrobiłem to ja sam – transferu lata?

MK: Moja ekipa, z którą grałem w poprzednim sezonie przynajmniej na rok musiała zawiesić granie z różnych powodów. Ja będąc na AWFie 17 godzin zawsze godzinkę lubię się poruszać, więc nie wyobrażałem sobie nie grać w tym sezonie. Miałem kilka propozycji ale jakoś wpadłem na pomysł, żeby zapytać zarząd Pogromców czy jest możliwość zagrania z Nimi. Grał tam mój brat po kontuzji i znałem wszystkich z tej drużyny. Poza tym w tej lidze grają takie ekipy, jak Oldboys Derby, Niedzielni, Gentelman Warsaw i Green Team, gdzie jest wielu fajnych zawodników i znam te ekipy od kilku ładnych lat i zawsze chciałem z nimi zagrać więc okazja była idealna. I tak za mną pierwsza runda w barwach Pogromców, a jak długo ta przygoda będzie trwać czas pokaże.

Jakie są najważniejsze wartości w zespole Pogromców Poprzeczek?

MK: Muszę przyznać, że ta drużyna zaimponowała mi od początku gry w Lidze Fanów. Statystycznie przegrywając na początku tyle spotkań można by było się załamać i rzucić to wszystko w cholerę. Ale chłopaki potrafią mieć dystans do siebie otoczenia bawić się grą a do tego potrafią to wszystko medialnie sprzedać w sposób perfekcyjny. Bardzo to doceniam i szanuję. Poza tym każdy jest tutaj równy i widomo, że chcemy wygrywać ale jak nie wygramy to nic się nie dzieje.

Trochę tajemnicy i napięcia też musi być, wiadomo. Dobra Kowal, a jak grać, jak się ustawiać, aby grać tak dobrze, jak Ty? Tu lewa na zamach, tu prawa cyk cyk. W imieniu młodych adeptów proszę o kilka rad, czy tego w ogóle da się nauczyć czy z tym się człowiek rodzi?

MK: Moja przygoda z piłką 6-osobową trwa blisko ponad 20 lat. Oczywiście lata najlepsze mam za sobą, ale nadal pewne rzeczy jak mawiał klasyk się nie zapomina. Zawsze byłem zawodnikiem ofensywnym, który strzelał sporo bramek. Im dalej z peselem tym więcej asystuje bo lepiej jest zagrać dobrą piłkę do młodszego kolegi i niech on biega, niż mam to robić Ja. Stąd teraz częściej podaje, niż strzelam. Jak każdy chciałem grać w piłkę na dużym boisku, ale to były czasy gdzie była tylko pierwsza druga i trzecia liga nie było tyle szczebli, co teraz. Grałem w Gwardii Warszawa i miałem nawet pojechać z pierwszą drużyną na obóz, ale wszystko się rozmyło bo to były czasy gdzie zawodnicy z pierwszej drużyny zarabiali sporo jak na te czasy, a młodzi nie mieli szans na wejście bo nawet na treningu nikt nie odstawił nogi, a wręcz polowali na nogi graczy, którzy mogli zająć ich miejsce. Odpuściłem, ale na szóstkach szło dobrze. Ze swoim zespołem grałem najpierw w drugiej lidze, a później kilka sezonów w pierwszej czyli obecnej ekstraklasie. Mam medal za trzecie miejsce, co jest sporym osiągnięciem. Trochę to śmiesznie zabrzmi ale strzelałem bramki Tiki Tace, Turowi , Agresywnym, Moczymordom i wielu mocnym ekipom, a teraz czuję się równie dobrze bo nie mam kontuzji i mogę nadal grać w piłkę. Skala inna ale nadal jest fan.

Oraz dodatkowo zapraszamy na wcale niemniej owocną w barwne wypowiedzi z ikoną – chyba tak to szumnie można określić – tego klubu, Mateuszem Niewiadomym. 

Skąd pomysł na taką enigmatyczną nazwę?

Nazwa Pogromcy Poprzeczek została wymyślona przez naszego legendarnego zawodnika #PM22 (czyli Pawła), który to spotkanie drużyny w celu wyboru nazwy potraktował nadzwyczaj poważnie i przygotował chyba niemal z 10 propozycji. Na kanwie popularności tekstów Tomka Hajty w tamtym czasie (czyli przełom 2016 i 2017 roku), niewiele brakowało, by zwyciężyła nazwa Te Detale, ale Pogromcy Poprzeczek brzmieli bardziej stanowczo, uniwersalnie, a przy tym ta nazwa miała w sobie jednocześnie coś walecznego, a przy tym pewien rodzaj dystansu do samych siebie, więc w głosowaniu właśnie ta opcja wygrała.

Czy staracie się śledzić losy najwyższych klas rozgrywkowych? Wiecie kto lideruje, kto jest w czołówce w Ekstraklasie lub pierwszej dywizji Ligi Fanów? Czy jest to dla was osobna galaktyka, abstrakcyjne uniwersum, inny wszechświat? 

Na szczypcach kraba można policzyć u nas osoby, które interesują się najwyższym poziomem w LF. Parę nazw obiło nam się o uszy, czasem ich mecze obserwujemy z boku, ale to tak jak patrzenie przez teleskop na inną galaktykę oddaloną o wiele lat świetlnych. Bardziej nas interesują ligi, które są niżej od nas (sic!), albowiem tam spoglądamy z tęsknotą i zazdrością, bo do dzisiaj nie rozumiemy, dlaczego przydzielono nas do trzeciej ligi od końca. Patrzenie w dół przyprawia nas o lęk wysokości.

Jakie są najważniejsze wartości panujące w pogromcach?

Nasze wartości to wsumie najważniejsze spoiwo w naszej ekipie. Mamy zróżnicowane umiejętności piłkarskie, które jednak staramy się szlifować, natomiast dla nas liczy się najbardziej charakter. Nie ma u nas miejsca dla osób, dla których wygrywanie jest najważniejsze. Robimy mnóstwo błędów na boisku, ale nie mamy do siebie o to pretensji. Nikt od nas nigdy nie wyleciał za to, że za słabo grał. Transfery polegają na tym, że ludzie się do nas odzywają sami i pytają, czy mogliby u nas zagrać, bo widzą naszą atmosferę, spokój i szacunek jakim się nawzajem darzymy. Od samego początku istnienia nie zanotowaliśmy żadnej kłótni czy wyzwisk pomiędzy naszymi zawodnikami. I to jest fundament, na którym jesteśmy zbudowani i dzięki któremu trwamy.

Tworzycie wartościowy, inteligentny i żmudny kontent. Tak z ręką na sercu, szczere: czy – mówiąc kolokwialnie – nie boli cię, że trafiacie tylko to dość wąskiego grona?

Nie mam żalu czy pretensji, że nie mamy tysięcy followersów. Nasz content ma na celu dowartościowywać głównie nas samych, bo skoro nie mamy wyników, to przynajmniej pokazujmy sobie, że każdą osobę można docenić, pokazać statystyki każdego z zawodników, albo jakieś dobre zagranie na pomeczowym skrócie. Kiedyś robiliśmy tego więcej, ale teraz stawiamy bardziej na sumienność. Od czasu do czasu lubimy jeszcze czymś zaskoczyć. Cieszy nas każdy lajk, każdy nowy fan. Ale jak ich nie będzie, to też nic się nie stanie. Umiemy się bawić we własnym gronie. W ogóle jakbyś zobaczył naszego excela ze statystykami.... to ma on kilkadziesiąt zakładek i wymyślaliśmy takie statystyki, żeby się jakoś podbudować na tle rywali, bo sama kolejność w tabeli to zawsze było dla nas trochę za mało (śmiech).

W którejś przodujecie, którą można uznać za godną uwagi? Chyba kiedyś wygraliście w klasyfikacji fair play, prawda?

No wygrana w klasyfikacji Fair Play to był sztos. Stąd też gwiazdka w naszym logo (śmiech). Właściwie to pewnie trochę nieprecyzyjnie powiedziałem, bo te statystyki to bardziej porównania nas samych do samych siebie z poprzednich rund czy sezonów i usiłowanie znalezienia progresu w różnych rzeczach.

I udaje się czy trzeba uprawiać mocną gimnastykę, ażeby tezę progresu poprzeć?

Zawsze się znajdzie jakaś statystyka, w której jest progres. Niektórzy uprawiają kreatywną księgowość, a my się bawimy w kreatywną statystykę (śmiech).

Czy to jest jednak propaganda sukcesu czy obiektywne i trzeźwe spojrzenie? Patrząc po nowych nazwiskach, myślę że progres faktycznie może być. 

Bardzo lubimy propagandę sukcesu, ale ostatnio faktycznie jest też lepiej sportowo. Mocno jakość nam podnoszą bracia Kowalscy, a przy tym to mega sympatyczni ludzie, więc sumienie mamy czyste!

Najmilsze wspomnienie z Pogromcami?

Najmilsze wspomnienia to chyba turniej w Soczewce, niedaleko Płocka w roku 2023, gdzie było trochę strasznie i trochę śmiesznie, a organizacja turnieju i niektórzy uczestnicy to był wspaniały folklor. Podobnie jak nagrody, które na końcu przyznano. Nie wyszliśmy z grupy, ale to był piękny dzień, zakończony oczywiście tradycyjnie wizytą w KFC.

Jak wygląda hierarchia, obecna i kiedyś. Kto jest "prezesem", kto był założycielem czy było ich może kilku? 

Trener M., czyli Tomek, mieszka obecnie w Szwajcarii. Ja podjąłem się więc organizacji treningów i odpowiadam za fanpage i robienie skrótów. Za liczenie statystyk odpowiada BR07, a pisanie pomeczowych artykułów ogarnia AM02. Prezesem pozostaje dalej Prezes B., czyli Andrzej (AB28). Ja mam natomiast na sobie część funkcji kierowniczych. Klub założyli właśnie Tomek i Andrzej, a do dzisiaj w składzie mamy 4 osoby z założycielskiego składu. A licząc ze mną i Norbertem (dołączyliśmy w połowie pierwszego sezonu), jest to 6 osób. I bardzo nas to cieszy.

Czy Wy macie jakieś wyroki, że ukrywacie się pod inicjałami?

Nie, tak jest bardziej klimatycznie, coś jak RL9 albo CR7

Czy Pogromców stać na podium jakiejś ligi? Medal z turnieju, gdzie startuje więcej ekip, niż trzy? 

Nie celujemy na razie w podium i medale. I nawet trochę boję się czasów, kiedy stwierdzimy, że jest to nasz cel. Dlatego bardzo radują nas turnieje, w których dostaje się puchar już za uczestnictwo. Dzięki temu mamy już o sporo więcej trofeów, niż Pogoń Szczecin.

Czy spotykacie się poza meczami ligowymi? Czy każdy ma swoje obowiązki i trudno z czasem?

Spotykamy się poza meczami na poniedziałkowych treningach/gierkach. Poza tym raz do roku mamy imprezę, na której wręczamy sobie nagrody za ubiegły sezon, czyli Złote Poprzeczki. Poza tym również raz w roku Hubert (HD11) zaprasza do siebie na urodziny, bywa też, że spotykamy się na finale Mistrzostw Świata lub Europy (także u Huberta), a czasem jeszcze niezobowiązująco w jakimś lokalu przy złocistym trunku (herbata z cytryną), a co większe hardcory zamawiają colę. I to nie że taką Zero!

Podsumowując. Tekst o Pogromcach zaczęliśmy pisać jeszcze pod koniec 2024 roku. Wszak do tak potężnej ekipy należy dojrzeć. Wydaje się, iż teraz jest już odpowiedni moment. Machina nieomylnych, szalonych i zjawiskowych Pogromców Poprzeczek powróciła na salony. Znów raczą wszystkich swym blaskiem oraz oryginalnym kunsztem. 

Ich poczynania przerwaliśmy na rundzie jesiennej, a przecież możemy Wam zaserwować mały updated: oni znów to robią, znów oddają punkty! Tym razem dla odmiany przegrali z trzecim zespołem Inferno Team (dosłownie dla odmiany i to nie żart, pierwszy mecz bohatersko wygrali 4:3!) oraz po heroicznym boju roz... roznieśli w drobnym mak drużynę FC Wombaty remisując 3:3! Co za przemarsz, co za demonstracja sił! To wszystko na oczach milionów fanów oglądających tę sympatyczną ekipę z trybun warszawskiego AWFu! 

Historię tej drużyny tworzy i tworzyło o wiele więcej osób, niż tu wyżej wymienione. Niestety, ale historia tak bogata, iż nie starczyłoby znaków, ażeby wszystkich zasłużonych tu uhonorować. Mamy nadzieję że w ich sercach nigdy nie ustanie pasja do wspólnego kopania, kolekcjonowania Złotych Poprzeczek, a dla żartu kiedyś i jakiś medal za dokonania ligowe wpadnie do kieszeni. Cóż to byłaby wówczas za historia? Wiemy jedno: będziemy tam, lecz nie wiemy, czy będziemy na to gotów...

Facebook

Reklama

Tabela

Social Media

Youtube

Reklama