PODSUMOWANIE - JESIEŃ 2025 - 8 LIGA!
Jedenaście punktów! To na tak małym metrażu jest usytuowanych aż dziewięć z dziesięciu zespołów! W tej dywizji prawie każdy może przegrać z każdym (wyjątek stanowi lider Q-Ice), a liga nie ma wyraźnego outsaidera. Ostatnie Dnipro od drugiego w tabeli Force Fusion dzieli "ledwie" jedenaście oczek i... niemal tyle samo, bo siedem ekip! Tłok jak na Marszałkowskiej w godzinach szczytu, a my - właśnie teraz - spróbujemy jakoś nad tym rozgardiaszem zapanować i nadać temu odrobinę porządku... Zapraszamy na podsumowanie rundy jesiennej w 8 lidze.
GÓRA
Q-Ice Warszawa przegrało w tym sezonie zaledwie raz na dziewięć prób! A kiedy już to się stało wynik nie pozostawiał złudzeń - FC Alliance wygrało aż 10:2 nad pomarańczowo-czarnymi. To był pierwszy i ostatni raz, gdy zespół ten, dał się zaskoczyć aż tak mocno, aż tak boleśnie. Mityczne wnioski po tej, powiedzmy sobie szczerze, dość kompromitującej porażce, zostały wyciągnięte, a od tego czasu Q-Ice nie przegrało już ani razu. Tylko w hicie kolejki Force Fusion przetrwał nawałnicę "Lodowatych" urywając im dwa oczka dzięki remisowi. W pozostałych spotkaniach, co dobrze obrazują rezultaty, nikt nie nie był nawet blisko sprawienia sensacji. W aż siedmiu z dziewięciu przypadkach klub ten już do przerwy pewnie wygrywał i dawał jasny sygnał, że nic innego, niż komplet oczek ich nie interesuje. Gdyby w szóstej serii gier zespół ten zdobyłaby ograć aktualnie drugi Force Fusion mielibyśmy niemal zamknięty temat mistrzostwa, bo wówczas przewaga mogłaby wzrosnąć do siedmiu oczek. To byłby faktycznie bezpieczny bufor. Teraz nadal przyszłość kreśli się w przyjaznych barwach dla lidera, ale gdzieś tam jeszcze jednak warto tę koncentrację zachować do końca. Bowiem takie ekipy jak Force Fusion będą naciskać do końca, dopóki nie opuści ich nadzieja. Ta, na ten moment, jak najbardziej ma rację bytu. Wszak pięć punktów straty to sporo, ale nie na tyle, aby machnąć na to ręką. Wygrany mecz bezpośredni i już Q-Ice będzie na wyciągnięcie ręki. Aby tak się stało trzeba jednak wejść na te same obroty, a może nawet i większe, jak na jesieni. Trzeba się wystrzegać takich wpadek, jak na "dzień dobry" z Synami Księdza, kiedy to FF uległo 4:6, co może nie było jeszcze aż tak bolesne, jak jedna z największych niespodzianek całej pierwszej rundy i przegrana 5:6 z ósmym Legionem. To właśnie w tych dwóch meczach bokiem uleciało sześć oczek. A przecież gdyby zasiliły one konto "różowych" to schodziliby zawodnicy tego klubu na przerwę zimową jako lider! Z drugiej strony może lepiej nie narzekać na los, gdyż ten dwukrotnie niejako uśmiechnął się do graczy tego teamu. Rzecz jasna, ci powiedzieć mogą że wszystko było pod kontrolą, zasłużone i pewne, ale kiedy dwa razy wygrywasz różnicą jednej bramki, jakość trudno nam wierzyć w spokój i kontrolę. Miało to miejsce w arcyważnym meczu z FC Alliance 8:7 oraz z Legionem UA 5:4. Pozostałe spotkania - oprócz dwóch remisów z Persami i Q-Ice - były raczej dość spokojnie wygrane. FC Alliance, które aktualnie punktowo współdzieli drugie miejsce miało wyjątkowo bolesny początek października. To wtedy, na dziewięć możliwych punktów zielono-czarni uzyskali tylko jeden remisując z Kresowią 5:5. To zdecydowanie był najgorszy moment tego zespołu w tej kampanii. Nie licząc już tylko jednej małej rysy, odniesionej pod koniec rundy jesiennej, kiedy Alliance zremisowało dość nieoczekiwanie z Legionem UA 6:6, pozostałe mecze były wygrane. Czterokrotnie normalnie, na boisku, a raz - na sam koniec - dzięki darmowym punktom oddanym przez Legion poza. Mecze Obcych z Persami czy Sithable nie były łatwe, w pierwszym przypadku udało się zwyciężyć jedną bramką, a w drugim dwoma, ale co najważniejsze udało się zgarnąć w nich full punktów, a zgodnie ze znaną i starą maksymą – zwycięzców się nie sądzi. Nieco łatwiej było zaś w pozostałych meczach, czyli z FC Dnirpo United (mimo że do przerwy przegrywali 1:2) 6:3 oraz - co było z perspektywy czasu chyba największą sensacją tej ligi - aż 10:2 z liderem Q-Ice Warszawa! Przed zielono-czarnymi runda wiosenna pełna emocji i walki o wyszarpanie złota. Oczywiście jest to wariant odważny i optymistyczny, gdyż ukraiński team wpierw musi uciec całej stawce, która kręci się wokół niego i goni, nim sama zacznie gonić... a przecież trochę tych zespołów wokół jest...
ŚRODEK
...wśród nich na przykład Synowie Księdza, którzy wygrali dwa jakże wymagające i trudne mecze z drugim i trzecim zespołem ligi, by następnie... przegrać z siódmym i dziewiątym teamem w listopadzie, kiedy runda jesienna dobiegała końca. Ten duży rozstrzał sprawił, że ci zamiast usadowić się tuż za liderem aktualnie zimują poza podium. Sezon dla nich rozpoczął się fantastycznie, bo w pierwszych trzech meczach nie przegrali ani razu (dwa zwycięstwa, remis), w tym chociażby wygrywając z wiceliderem Force Fusion 6:4, ale pierwsza porażka nadeszła wraz z początkiem czwartej serii gier, kiedy trzeba było uznać wyższość lidera Q-Ice. Swoją drogą Synowie Księdza dla tego liderującego teamu zrobili kapitalną robotę. Wpierw dali sobie samemu zabrać trzy oczka, a następnie pozbawili jakichkolwiek punktów dwóch goniących Q-Ice zespołów, niejako taranując im drogę po mistrzostwo. Względem pomarańczowo-czarnych miłe, ale nie o to przecież w tym wszystkim chodzi... W każdym razie wracając już stricte do dzieci księdza czwartą kolejkę odkuli sobie w piątej i szóstej serii gier, pewnie wygrywając z FC Alliance oraz FC Persami. I kiedy po sześciu kolejkach mieli tyle samo punktów, co wyżej wspomniany Q-Ice oraz na rozkładzie jazdy kolejno szóstą, ósmą i dziesiątą ekipę ligi wydawało się, że mamy team, co zimę spędzi na tronie, bo ma łatwy rozkład jazdy. Siedem na dziewięć punktów trzeba by było traktować w kategorii wręcz porażki (kiedy masz aspiracje mistrzowskie inaczej tego określić się nie da), tymczasem Synowie Księdza na dziewięć punktów z starć z Kresowią, Dnipro oraz Shitable... zrobili tylko trzy - tym samym nie tylko tracąc pierwsze miejsce, ale i nawet podium. Duży zawód. Nie tylko dla nas, ale zapewne i dla nich samych także. Wiosną będzie trzeba się odkuć oraz zachować koncentrację na cały okres trwania sezonu. Trzy ekipy na finiszu rundy, to jest na cztery kolejki przed końcem, punktowały najlepiej. Wśród nich był Legion UA. Zawodnicy w tych pięknych szaro-czarnych koszulkach długo nie mogli złapać rytm. Pierwsze pięć meczów to raptem... jedno zwycięstwo. Do tego remis w meczu z Synami Księdza, co oznacza ledwie cztery oczka na piętnaście możliwych do uzyskania. Na szczęście, patrząc z ich perspektywy - tak jak wcześniej wspomnieliśmy - finisz mieli zabójczy. Nie licząc remisu z jakże silnym FC Alliance w ósmej serii gier 6:6 (3:3 do przerwy) to trzy zwycięstwa. Ten zastrzyk dziesięciu oczek na dwanaście możliwych pozwolił im wystrzelić z ogonów ligi w sam jej środek, do tego z dużymi perspektywami na więcej. Przecież obecnie do wicelidera Force Fusion tracą ledwie trzy oczka - dystans więc, który można zniwelować nawet jednym meczem. Bardzo dobry bilans bramkowy, odpowiednia forma, odnaleziony rytm. Jeśli tylko zawodnicy Legionu UA nie prześpią okresu przygotowawczego wiosna w ich wykonaniu może być przepiękna, a podium będzie całkiem realne. Czy może ono paść również łupem szóstej w tabeli Kresowii Warszawa? Białoruski klub grający w naszych rozgrywkach od dłuższego czasu w kampanię 2025/26 wszedł kapitalnie, mówiąc po piłkarsku, z futryną. Długo wydawało się, że mowa o przyszłym medaliście. Pierwsze cztery spotkania to brak jakiejkolwiek porażki. Chyba że za takową uznamy dwa punkty na sześć możliwych za sprawą remisów z Dnipro oraz FC Alliance. Wszak bokiem uciekły cztery punkty. Z drugiej strony osiem oczek po czterech seriach gier, a do tego status ekipy niepokonanej... nic nie zwiastowało koszmaru, który miał wkrótce nadejść. I nadszedł w najmniej spodziewanym momencie. Zawodnicy Kresowii podejmując ostatnią w tabeli ekipę Shtiable wydawało się że spokojnie odniosną kolejne zwycięstwo. Tymczasem to Shitable sensacyjnie ograło "białych" wynikiem 9:8. I wtedy jakby coś w zawodnikach z Białorusi pękło - do tej jednej porażki dołożyli trzy kolejne - i oczywiście można mówić, że terminarz był, jaki był. Że kiedy przegrywali to z pierwszym, drugim i piątym teamem, więc miało to się prawo zdarzyć. Niemniej, takie cztery porażki z rzędu w środku ligowej rundy jesiennej wyglądały, a w zasadzie nadal wyglądają, bardzo źle. Na całe szczęście białoruski klub odnalazł w sobie siłę, energię. Zmobilizował się. Dał sobie nadzieję. Dzięki nieoczekiwanej wygranej nad będącą w czubie ekipą Synów Księdzia 8:5 Kresowia rzuciła sobie koło ratunkowe - czy skorzystają z niego? O tym przekonamy się już w rundzie rewanżowej. Czy był to "ślepy rzut" czy może moment zwrotny w tym sezonie? FC Pers mimo dwóch dobrych pierwszych meczów, na sześć punktów do zdobycia, zdobyli jedynie jeden. Remis z Dnipro 7:7 oraz przegrana 7:8 z FC Alliance już na dzień dobry postawiła ich w trudnej sytuacji. Sprawę tym bardziej skompilował fakt, że... dwa następne mecze były jeszcze gorsze i nie przynosiły im ani jednego oczka. Przełamanie nadeszło dopiero w piątej serii gier, kiedy udało się ograć Legion 5:3. Radość jednak nie trwała długo, gdyż już w następnej kolejce trzeba było uznać wyższość Synów Księdza ulegając im 3:5. Końcówka jednak była już jak najbardziej dobra. Co prawda na trzy mecze udało się wygrać tylko raz, z Shitbale 5:3, ale takie mecze jak remis 8:8 z drugim w tabeli Force Fusion, a nawet porażka 4:8 z liderem Q-Ice Warszawa są porządnym rezultatem, bez wstydu. Finalnie zespół z odległego Tadżykistanu mając osiem punktów wisi nad przepaścią w postaci strefy spadkowej raptem na jednopunktowej poduszce. W ich przypadku bliżej im do dołu, niż góry. Oczywiście wizja wspinaczki na wyższe miejsca wcale nie jest mrzonką. Jeśli pojawi się seria jednego, dwóch, a najlepiej trzech meczów wygranych z rzędu sytuacja diametralnie i błyskawicznie może się zmienić. I z tą myślą do rundy wiosennej muszą podejść gracze Persów.

DÓŁ
Legion mimo że zimę spędzi w strefie spadkowej, to ich szanse na progres są jak najbardziej realne. Wszak do szóstej Kresowii Warszawa tracą ledwie cztery oczka. Gorzej z pogonią za TOP5, które daje darmowy turniej Ligi Fanów w czerwcu. Aktualnie strata do będącej aktualnie na tej lokacie ekipy... Legionu, ale z dodatkiem UA (choć oba kluby reprezentują niebiesko-żółte barwy) wynosi siedem oczek. Dystans jeszcze do zniwelowania, ale jeśli realnie chce się o tym myśleć trzeba zacząć punktów szukać już od pierwszej kolejki rundy rewanżowej. W innym przypadku może być o to szalenie ciężko. Mimo wszystko chyba aktualnie lepiej będzie skupić się na próbie wyjścia z dołka, jakim jest strefa spadkowa. Aby ją opuścić trzeba odrobić dystans zaledwie jednego punktu, co przy dobrej formie wydaje się jedynie formalnością. Trzeba też jednak uważać, bo jak łatwo wbić się w górę tak łatwo jest spaść w jeszcze większą otchłań ligowego dołu. Przewaga nad ostatnim zespołem wynosi wszak – tak jak i do bezpiecznego miejsca – ledwie jeden punkt. Gorąco zapowiada się więc dla Legionu runda wiosenna. Shitbale nie było w stanie w pierwszych czterech meczach zdobyć kompletu punktów. Trzeba było się więc zadowolić jednym w starciu z Dnipro United 5:5. To jednak natchnęło ten zespół, aby w piątej serii gier zrobić przełamanie. W szalonym meczu udało się wygrać 9:8 nad Kresowią Warszawa, co było dużym zaskoczeniem. Dwa następne mecze to ten sam wynik, ale raz do przodu 8:6 z Synami Księdza, a raz 6:8 z FC Alliance. Na dwie kolejki przed końcem sytuacja Shitbale zaczęła nabierać rumieńców, a perspektywy zajęcia miejsca gdzieś w środku tabeli były realne. Realne gdyby udało się zagrać o wiele lepiej w ostatniej i przedostatniej kolejce. Dwie porażki w ósmej i dziewiątej serii gier sprawiły, że Shitbale zakończy rundę jesienną w strefie spadkowej, ale mimo małego falstartu ich sytuacja punktowa wcale nie jest taka, jakby wskazywała ich nazwa. Do siódmej, bezpiecznej pozycji, tracą ledwie jeden punkt. Dlatego tak jak w przypadku pozostałych drużyn w tej lidze – wszystko rozstrzygnie się na wiosnę. Dnipro United mimo że zamyka tabele wcale nie jest wyrzucone poza nawias. Nic z tych rzeczy. Jeśli na wiosnę zaliczą zwyżkę formy w moment mogą minąć kilka ekip. Do szóstej Kresowii tracą obecnie pięć oczek, a jeśli do zdobycia jest ich aż dwadzieścia siedem, to znaczy, że możliwości do mijanki w tabeli będzie dużo, bardzo dużo... A mówimy przecież o gonieniu szóstej ekipy. Pomiędzy są jeszcze Persowie, Legion czy Shitable. Przypadek "niebieskich" jest jednak dość... wyjątkowy? Wszak kiedy widzimy przypisane do nich sześć oczek niemal z automatu zakładamy, że na dziewięć meczów pewnie dwa wygrali. Prawda jest jednak taka, że do jednego zwycięstwa dorzucili aż trzy remisy. Ostatnia ekipa ligi do piątej serii gier była... niepokonana – brzmi to dość absurdalnie, tak jest! Trzy remisy oraz wygrana 8:5 nad Legionem UA sprawiło, iż w tamtym momencie wydawało się, że mamy do czynienia z teamem mknącym nawet po... medal, bo w sumie czemu nie? Któżby jednak wówczas mógł przypuszczać, iż po pierwszych czterech kolejkach, kiedy nie przegrali ani razu, pięć następnych zostanie przez nich przegranych? Jak widać Dnipro potrafi grać z większością jak równy z równym, jeśli w przyszłości poprawią kilka detali ich progres w tabeli może być błyskawiczny.

WYRÓŻNIENIA INDYWIDUALNE
TOP5 STRZELCÓW
- Vlad Yarmoliuk (Q-Ice Warszawa) - 29 goli
- Ruslan Yakubiv (Force Fusion FC) - 24 goli
- Voldymir Lazaruk (FC Alliance) - 21 goli
- Kirill Pshyk (Kresowia Warszawa) - 19 goli
- Pior Ziembiński (Synowie Księdza) - 17 goli
TOP5 ASYSTENTÓW
- Mati Musoev (FC Pers) - 14 asyst
- Maks Kondarevych (Q-Ice Warszawa) - 12 asyst
- Mikołaj Tiuryn (Kresowia Warszawa) - 10 asyst
- Oleh Leschyshyn (Force Fusion FC) - 9 asyst
- Eduard Vakhidov (Q-Ice Warszawa) - 9 asyst
TOP5 KANADYJCZYK
- Vlad Yarmoliuk (Q-Ice Warszawa) - 34 punktów
- Ruslan Yakubiv (Force Fusion FC) - 30 punktów
- Mati Musoev (FC Pers) - 27 punktów
- Volodymir Lazaruk (FC Alliance) - 26 punktów
- Kirill Pshyk (Kresowia Warszawa) - 22 punktów
- Kamol Obidov (FC Pers) - 22 punktów

TOP5 MVP
- Maks Kondarevych (Q-Ice Warszawa) - 35 punkty
- Paweł Pryciński (Synowie Księdza) - 27 punkty
- Eduard Vakhidov (Q-Ice Warszawa) - 27 punkty
- Ruslan Yakubiv (Force Fusion FC) - 27 punkty
- Vasyl Pidluzhnyi (Q-Ice Warszawa) - 25 punkty
TOP5 BRAMKARZE
- Leonid Isayenia (Kresowia Warszawa) - 1.00
- Paweł Pryciński (Synowie Księdza) - 0.74
- Eduard Vakhidov (Q-Ice Warszawa) - 0.54
- Volodymyr Antoshka (Force Fusion FC) - 0.39
- Orkhan Huseynii (Kresowia Warszawa) - 0.38

W tej dywizji, co chodzi o wyróżnienie indywidualne, nie mamy aż tak oczywistych faworytów do końcowych triumfów. Oczywiście, kilka zawodników, takich jak Yarmoliuk w klasyfikacji strzelców, Konarevych w MVP czy Isayenia w klasyfikacji bramkarzy wyrobili sobie fajną przewagę, ale zdecydowanie zbyt wcześnie, aby uznać to za stuprocentowy pewnik. W przypadku ósmej dywizji indywidualne skalpy – podobnie jak te drużynowe – będą rozstrzygały się w rundzie rewanżowej.
PREDYKCJE (8 LIGA)
Liderujące Q-Ice Warszawa złapało takie noszenie, że naszym zdaniem nawet przerwa zimowa nie wytrąci ich z tej siły uderzenia. Na wiosnę oczekujemy albo takiej samej gry albo nawet jeszcze lepszej. Pięć punktów jeszcze niczego nie gwarantuje, ale w naszym odczuciu Q-Ice tego nie wypuści. Miejsca 2-5 są usytuowane na zaledwie trzech punktach, a to w sumie tyle, co nic. Przy dobrych wiatrach dystans możliwy do zniwelowania nawet w jedną kolejkę. A niewykluczone, że i szósta Kresowia bądź siódmi Persowie podłączą się pod walkę o czołowe lokaty. Trudniej będzie o to Shitable, Legionowi czy Dnipro, ale i w ich przypadku jakaś genialna seria zwycięstw może wywindować ich w górne rejony tabeli - w tej lidze nic nie jest jeszcze pewne na sto procent. Ale to już przecież doskonale wiecie...





Warszawa
Łódź





