reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SOCCA CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

PODSUMOWANIE - JESIEŃ 2025 - 7 LIGA!

Dopiero co mówiliśmy, będąc w ósmej dywizji, o tłoku jak na Marszałkowskiej. Tymczasem wpadamy do ligi, która może o sobie powiedzieć dokładnie to samo. Ba! Metraż, na którym usytuowane jest aż dziewięć zespołów tej dywizji jest jeszcze mniejszy, bo ledwie dziesięciopunktowy! Dokładnie! Przedostatnie w tabeli KS DRIPERZY do liderującego Alash FC traci... dziesięć oczek. To niemal tyle, co ekip dzielące oba zespoły. A dla nas, postronnych obserwatorów nie ma nic piękniejszego, niż tak wyrównana rywalizacja! Między makowcem a sernikiem zapraszamy do podsumowania siódmej dywizji Ligi Fanów. 

 GÓRA

Ręka do góry (nie musi być dosłownie) kto z was bez sprawdzania z google maps wie gdzie leży republika Kiribati? Pomożemy. Te małe wyspiarskie państwo leży między Honolulu, Polinezją Francuską a Wyspą Cooka na Oceanie Spokojnym. Liczba ludności przekracza tam troszkę ponad sto tysięcy ludzi, czyli mniej więcej tyle, ile byłoby w stanie pomieścić stare Camp Nou. Oczywiście nie wspominamy o tym bez powodu: nie musisz sprawdzać witryny: nadal jesteś na stronie podsumowującą warszawską ligę szóstek, a nie na lekcji geografii. Ten lekko przedłużony wstęp jest podyktowany tym, że liderujący w lidze Alash FC nie tylko jest złożone z zawodników odległego Kazachstanu czy mniej odległej Białorusi, ale także właśnie graczy z tego państwa, Kiribati, będącego oddalonego od nas o prawie 14 tysięcy kilometrów (więc kiedy następnym razem będziecie narzekać na dojazd...), co, kto wie - czy nie jest rekordem ligi? Do sprawdzenia! Dobra, ekspresowo skupiamy się na stricte sportowej stronie kazachskiego Alash, bo ten klub, w tym sezonie, ma czym się pochwalić i na to zasłguje. Wyrzucając kiepski start poza nawias (remis i porażka - jeden punkt na sześć możliwych), przy którym możemy zwalić na problemy aklimatyzacyjne (co nie jest prawdą, ale niech będzie), pozostałe siedem meczów to aż sześć zwycięstw i tylko jedna porażka ze Skrą Warszawa. Zdecydowanie najlepszym okresem dla Kazachów i ich przyjaciół był październik, gdzie Alash FC wygrał aż cztery na cztery spotkania. Ich świetna forma w październiku i listopadzie oraz potknięcie Eagles na sam koniec, sprawiło, że to właśnie oni dumnie mogą przez zimę mianować się najlepszą ekipą siódmej dywizji Ligi Fanów. A co będzie potem? Zobaczymy! No właśnie, cóż te Orły wywinęły na sam koniec. Wystarczyło wszak tylko wygrać ostatni mecz, a to oni zostaliby "drużyną jesieni", ba! wystarczyłby nawet do tego remis! A tak to, dzięki dość niespodziewanej porażce ze Skrą Warszawa (która najwidoczniej lubuje się w zabieraniu punktów bogatym - niczym Robin Hood), a tak to - niejako "z przyczajki" będzie trzeba atakować na wiosnę. Nie z pole-position, ale tuż za. Eagles FC podobnie jak Alash FC miało bardzo kiepski początek. Pierwsze trzy mecze to tylko trzy punkty, jedno zwycięstwo - ale za to z kim! - bo z samym wyżej wspomnianym głównym konkurentem. Forma przyszła dopiero z czasem. Nie licząc wpadki z ostatniej serii gier Orły wygrały pięć meczów z rzędu, dzięki czemu błyskawicznie podskoczyli w ligowych notowaniach. Tracąc ledwie jeden punkt do królującej ekipy z pewnością apetyty przez zimę pozostaną co najmniej zdwojone. Nim jednak przejdziemy do kolejnej ekipy - trzeba iść za ciosem - powracamy z kącikiem geograficznym. Wszak dopiero w Eaglesach mamy totalny miks kulturowy z przeróżnych zakątków świata... To właśnie w tym teamie grają gracze z takich krajów jak Maroko... Mozambik...Uzbekistan... Egipt... Azerbejdżan czy... Nepal! Totalne etniczne szaleństwo, ale w tym wszystkim puenta jest najpiękniejsza: nieważne skąd jesteś, ważne co nosisz w sercu. W tym przypadku oczywiście piłkę Zinę, no przecież wiadomo! Teraz już jednak definitywnie kończymy kącik geograficzny, a przynajmniej na jakiś czas (wrócimy jeszcze do niego przy Skrze) albowiem na świecznik wjeżdża polski band z jednym małym ukraiński akcentem - czyli zespół Czasoumilaczy! W odróżnieniu od dwóch poprzedników drużyna ta kampanię 2025/26 rozpoczęła jak najbardziej dobrze, a wręcz nawet bardzo dobrze. Pierwsze cztery mecze, to aż dziewięć na dwanaście możliwych punktów. Ofiarami super-formy Umilaczy zostało Tornado Squad, Skra Warszawa oraz Warsaw Gunners. W tym czasie tylko doświadczone Old Boys Derby wiedziały jak znaleźć sposób na rozpędzonego oponenta. W piątej serii gier byliśmy świadkami genialnego spektaklu, który zafundowali nam gracze drugiej i trzeciej aktualnej siły ligi, ale to oponent Czasoumilaczy tym razem był górą zwyciężając 3:2. Następne trzy spotkania to zero porażek, a jedynie remis z Watahą, który można uznać za lekką rysę. Natomiast na koniec znów - tak jak w meczu z Orłami - genialne widowisko, tym razem pierwszej z trzecią ekipą, które znów nie zostało wygrane przez polską drużyną i to mimo prowadzenia 1:0 do przerwy. Tym razem Alash FC wygrało 3:1. A przecież gdyby udało się zwyciężyć w tej ostatniej kolejce to właśnie omawiany przez nas klub zimowałby na pierwszym miejscu. W przypadku "niebieskich" warto zauważyć, że do przerwy w tym sezonie przegrywali tylko raz, co albo oznacza brak koncentracji na dalszą część meczu albo całkowite wyprucie się z sił w pierwszej odsłonie. Team ten jak więc widać ma jeszcze lekki zapas, w którym może progresować. Jeśli go poprawi, to faktycznie ich nazwa Czaso Umilaczy będzie miała swoje odzwierciedlenie w praktyce. Przynajmniej względem nas, organizatorów.

ŚRODEK

W środkowej części tabeli straty do góry w zasadzie jakby nie istniały. Można więc powiedzieć, iż nadal jesteśmy "u góry". KK Wataha Warszawa ma wszak raptem trzy oczka straty do lidera, dwa do Orłów, a z trzecimi Czasoumilaczami przegrywa jedynie bramkami. Na wiosnę będzie nowa karta, a dosłownie wszystko, jak najbardziej możliwe. I osunięcie się w dół ligowej tabeli i błyskawiczny marsz ku górze. Wilki dobrze zaczęły tegoroczną kampanię, gdyż po pierwszych czterech meczach na dwanaście możliwych punktów mieli dziewięć. Następnie lekcja gry od liderującego Alash, czyli bolesna porażka 5:13. Lekki pstryczek, ale po nim KK Wataha ruszyła na ponowny łów. A że został on świetnie spożytkowany niech poświadczy siedem oczek na dziewięć możliwych w seriach gier od szóstej do ósmej. Wśród tych spotkań świetny comeback z Czasoumilaczami, gdzie do przerwy Wilki przegrywając 0:3 zdołały odwrócić losy spotkania i to dosłownie, bo drugą część wygrali tym samym rezultatem 3:0, tym samym dzieląc się punktami z zespołem tuż nad nimi. I kiedy wydawało się, że wszystko co złe już dawno za nimi i że mknął nawet po złoto, wtem - dość nieoczekiwanie - w ostatniej kolejce rundy jesiennej ulegli Warsaw Gunners 6:8. Tym samym mimo, że team ten jak najbardziej nadal jest w grze o najwyższy skalp to na przerwę zimową musieli zejść z poczuciem wtopy na ostatniej prostej... w przeciwieństwie do Virtualnych Ń, które finisz rundy miał zabójczy. Dwa ostatnie mecze to wpierw wygrana ze Skrą Warszawa 6:4, a następnie 5:3 z Old Boys Derby. Ten zastrzyk punktów znacząco pomógł "zielonym", a zwłaszcza - że jak już doskonale wiecie - różnice w tej dywizji są minimalne, więc każdy taki "boost" od razu ma odzwierciedlenie w ligowej tabeli. W przypadku tego teamu mowa o piątej, silnej pozycji z dużymi perspektywami na więcej. Trzy oczka straty do wicelidera, cztery do lidera. To tyle, co tak właściwie nic. Ale nie zawsze było tak kolorowo, jak pod koniec rundy jesiennej. Na przykład kolejki sześć i siedem to dwie porażki, w tym jedna wyjątkowa bolesna - nie z powodów kolosalnej różnicy między dwoma zespołami - a właśnie tego, jak blisko było, a jak finalnie nic z tego nie wyszło. Szalony mecz, cios za cios, by finalnie na konto wpadło zero punktów i porażka 8:9 z wiceliderem Eagles. Do tego dorzucamy trzy porażki z Czasoumilaczami 3:9, 2:8 z Alash FC oraz 4:7 z KS Diperzy i trzy zwycięstwa z Tornado Squad 9:3, 9:2 z KK Watahą i 7:2 z Warsaw Gunners. Ocena za pierwszą część sezonu? Zdecydowanie na plus, a i na wiosnę można fajnie podkręcić temperaturę kręcąc się gdzieś w okolicach ligowego podium! Old Boys Derby gra w naszych rozgrywkach od sezonu 2019/20. Co roku znajdując się w czołówce każdej z lig, w której wzięli udział. Oprócz kampanii ubiegłorocznej, gdzie zajęli szóste miejsce zawsze w sezonach zasadniczych kończyli w TOP5. Mądrze grający gracze żółto-czerwonych mimo upływających lat nadal potrafią utrzymać się na powierzchni. Na półmetku ich przewaga nad strefą spadkową wynosi niby tylko jeden punkt, niby więc o włos, natomiast kiedy spojrzymy w drugą stronę, tę bardziej optymistyczną, strata do miejsc medalowych to trzy oczka. Wszystko w zasięgu jednego spotkania - i w górę i w dół. Najważniejsza będzie koncentracja do końca oraz konsekwencja w punktowaniu. Wydaje nam się, że tak doświadczony team jak Old Boys Derby na wiosnę jeszcze trochę poprawi swoją sytuację i tym samym ponownie zameldują się w czołowej piątce. Problemem OBD jest to, że z tymi lepszymi potrafią wspiąć się na wyżyny: pierwszy Alash FC 5:5, drugi Eagles 8:7, trzeci Czasoumilacze 8:5, by potem stracić punkty z tymi z dołu, jak 4:7 ze Skrą Warszawa czy 4:5 z Warsaw Gunners. Duży rozstrzał. Jeśli Derby ustabilizują formę z tego swojego "peaku", kto wie czy nawet nie przeprowadzą na wiosnę szalonej szarży po medale - jak widać po wynikach z czołową trójką - przecież wcale od nich nie odstaja, a wręcz potrafią ich stałmsić swoją grą punktując ich. Skra Warszawa miała - jak już wyżej wspominaliśmy - absurdalne rezultaty. Absurd w nich polega na tym, że raz potrafią (trochę tak jak Old Boys Derby) wygrać z najlepszymi (8:7 z liderem Alash czy 7:4 z wiceliderem Eagles), by potem przegrać z ekipą... która zdobyła w tej rundzie punkty jedynie na nich. Mowa o porażce z Tornado Squad 5:8. Gdyby udało się wykluczyć ze swojego repertuaru takie wpadki, zaś genialne mecze, jak z czołówką pozostawić Skra szłaby nawet po mistrza! A tak, gdzieś z tylnego rzędu wciąż może spoglądać nieśmiało w stronę podium. Do niego tracą aktualnie cztery oczka, ale jeszcze mniej, bo właściwe zero... punktów dzieli ich od strefy spadkowej. Na tę chwilę nie znajdą się w niej, a to dzięki wygranej w meczu bezpośrednim z ósmą ekipą. Niemniej bufor jest iluzoryczny. Nim przejdziemy dalej dodajmy, że Skra Warszawa, były nieistniejący już klub w jedenastkach mający swój dom na Polach Mokotowskich, tak jak Alash oraz Eagles ma zawodników z najróżniejszych krajów świata, takich jak: Nigerii, RPA, Belgii, ZEA, Tunezji, Ukrainy czy Brazylii. Co za etnicznie ciekawy miks!

DÓŁ

To totalnie szalone, ale będąca w strefie spadkowej ekipa Warsaw Gunners ma trzy punkty przewagi nad dziewiątym, przedostatnim teamem ligi (w tym jeszcze nic dziwnego nie ma) oraz cztery punkty straty do... podium. I to już jest dziwne, a aby taki układ wszedł w życie musi się dużo rzeczy zgrać naraz. Będąca na teoretycznie odległym ósmym miejscu ekipa ma bliżej do początku, niż końca, bo ma przewagę dziewięciu oczek nad ostatnią drużyną i siedem straty do Alash FC. Mówiąc kolokwialnie: no hit! W przypadku Kanonierów trzeba było sezon odkręcać po fatalnym początku, gdzie w pierwszych trzech meczach nie udało się wygrać ani razu! Przełamanie przyszło dopiero w czwartej serii gier, a o niebywałej sile woli Gunnersów niech poświadczy fakt, że w kolejkach numer cztery i pięć zwyciężali różnicą jednej bramki (5:4 Old Boys Deryb, 8:7 KS Diperzy). Następnie mieliśmy popularną przeplatankę. Na przegraną (szósta kolejka 3:7 z Eagels) udało się odpowiedzieć wygraną (6:1 z Tornado Squad), by znów potknąć się w następnej kolejce w meczu z liderem (4:7 Alash FC) i finalnie dobrze zwieńczyć rundę wygraną nad KK Watahą 8:6. Dając sobie przy tym dużo nadziei na to, że i wiosna może być przepiękna. Najważniejsze będzie, aby rozpocząć ją zgoła odmiennie od tego, co miało miejsce na jesieni. KS Diperzy choć mają delikatną stratę do czołówki to z całą pewnością da się to jeszcze spokojnie odkręcić. KSD to ostatni team, który załapał się na ten mały metraż, w który wepchniętych jest dziewięć zespołów, na którym wiosną będzie odbywać się "impreza". "Czerwoni" rozpoczęli bardzo dobrze, bo trzy pierwsze mecze, to dwa zwycięstwa. Mało kto mógł się spodziewać, że będąca wówczas w czołówce ligi ekipa nagle przegra aż pięć meczów z rzędu! Od początku października do połowy listopada nic nie szło po myśli Diperów, a goryczy dopełniał fakt, że dwukrotnie ulegli raptem jedną bramką (8:9 Eagles, 7:8 Gunners), a raz dwoma (Old Boys Derby 7:9). Przełamać się udało dopiero w ostatniej kolejce, kiedy Diperzy ograli ostatnią ekipą ligi Tornado Squad wynikiem 5:3, do przerwy wygrywając już 3:0. Był to właściwie taki mecz ostatniej szansy, zarówno dla jednych, jak i drugich. Gdyby Tornado wygrało ten mecz zrównałoby się punktowo z Diperami i nawiązały jakiś strzęp kontaktu z pozostałymi ekipami ligi. Sześć, siedem punktów straty do całego peletonu drużyn sprawiłoby, że realnym byłoby jeszcze pnięcie się w górę na wiosnę. Ale tak się nie stało. Tornado Squad niestety przegrało siódmy mecz z rzędu i mocno tym samym skomplikowało swoją sytuację. Nie ma co ukrywać - tylko cud sprawi, że ten polski team wygrzebie się jeszcze ze strefy spadkowej, w której zagrzebali się po pas. Nadzieja? Więcej takich meczów, jak ten z drugiej serii gier, kiedy ograli silną Skrę Warszawa 8:5 czy nawet wtedy, kiedy przegrali, ale po kapitalnym widowisku 5:6 z liderem Alash FC. Jak widać da się rywalizować z tymi z czołówki, może czasem jeszcze brakuje kilku detali, ale kto wie czy wiosna 2026 nie okaże się idealnym momentem na poprawienie tych niuansów? Może to właśnie runda rewanżowa będzie punktem zwrotnym w historii funkcjonowania tego klubu? Tego zawodnikom tej drużyny z całego serca szrzesze życzymy! 

 

WYRÓŻNIENIA INDYWIDUALNE

TOP5 STRZELCÓW

  1. Szymon Kolasa (Virutalne Ń) - 31 goli 
  2. Hubert Korzeniewski (KK Wataha) - 29 goli
  3. Lewis Onuigbo (Skra Warszawa) - 18 goli
  4. Wiktor Stojek (KS Diperzy) - 17 goli
  5. Bartosz Dzikowski (Skra Warszawa) - 16 goli
  6. Denisio Chea (Eagles FC) - 16 goli

TOP5 ASYSTENTÓW

  1. Wiktor Stojek (KS Diperzy) - 15 asyst
  2. Piotr Cieślak (Czasoumilacze) - 14 asyst
  3. Marcin Wiktoruk (Oldboys Derby) - 13 asyst
  4. Bartosz Kaca (Virtualne Ń) - 11 asyst 
  5. Nurlykhan Yessenzhan (Alash FC) - 11 asyst

TOP5 KANADYJCZYK

  1. Hubert Korzeniewski (KK Wataha) - 39 punktów
  2. Szymon Kolasa (Virtualne Ń) - 36 punktów 
  3. Wiktor Stojek (KS Diperzy) - 32 punktów 
  4. Piotr Cieślak (Czasoumilacze) - 28 punktów
  5. Lewis Onuigbo (Skra Warszawa) - 27 punktów 

 

 

 

TOP5 MVP

  1. Hubert Korzeniewski (KK Wataha) - 31 punktów
  2. Szymon Kolasa (Virtualne Ń) - 36 punktów 
  3. Yunus Karakaz (Alash FC) - 29 punktów
  4. Madiyar Seiduali (Alash FC) - 28 punktów
  5. Piotr Cieślak (Czasoumilacze) 27 punktów 

 

TOP5 BRAMKARZE

  1. Marek Reszczyński (Warsaw Gunners) - 1.00
  2. Piotr Szwedo (KK Wataha) - 0.52
  3. Aleksander Sordyl (Eagles FC) - 0.50
  4. Ihar Khyshau (Alash FC) - 0.44
  5. Kacper Puławski (Czasoumilacze) - 0.31

 

Jak w przypadku klasyfikacji asyst i bramkarza sytuację mamy totalnie niewiadomą, tak w przypadku trzech pozostałych, to jest najlepszego strzelca, kanadyjczyka oraz najlepszego zawodnika, sytuacja jest dość klarowna. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy obstawić, że w tych kategoriach wygra ktoś z duetu Hubert Korzeniewski z Watahy lub Szymon Kolasa z Virtualnego Ń. Nad goniącą resztą stawki mają dużą przewagę, a już zwłaszcza w klasyfikacji na najlepszego strzelca. W przypadku asyst Wiktor z Diperów owszem ma lekkie handicap, ale może on błyskawicznie stopnieć. Podobnie ma się rzecz w przypadku najlepszego goalkeepera choć tu bufor bezpieczeństwa jaki ma Marek z Warsaw Gunners sprawia, iż zmiana warty raczej szybko nie nastąpi - przewaga jest bezpieczna.

PREDYKCJE (7 LIGA)

I bądź tu człowieku mądry. Jasne możemy iść na łatwiznę, powiedzieć, że skoro kazachskie Alash jest pierwsze to najprawdopodobniej oni zostaną mistrzem. Ale jeśli mamy podejść do tego fair to istnieje wariant, w którym Alash FC już po pierwszym meczu rundy rewanżowej nie tylko traci miejsce, ale i podium. Dlatego na tę chwilę wróżenie cokolwiek w tej lidze jest jak z fusów - ogólnie - niezbyt z sensem. Jedyne co możemy założyć z niemal stuprocentowym przekonaniem to to, że Tornado Squad nie zostanie mistrzem siódmej dywizji, a Alash FC z niej nie spadnie... chociaż nie, czekaj - wróć. Mając siedem punktów przewagi nad strefą spadkową, gdzie w grze jest jeszcze dwadzieścia siedem oczek do zgarnięcia, akurat tego zagwarantować jeszcze nie można. I to najlepiej obrazuje złożoność, a zarówno urok, tej ligi. 

Facebook

Reklama

Tabela

Social Media

Youtube

Reklama