reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SUPERBET CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

PODSUMOWANIE - JESIEŃ 2025 - 6 LIGA!

Święta jak to święta - makowiec goni makowiec, a sylwester z pompą i nową energią. Ale powoli czas wrócić na ziemię... i do dobrej wagi. Tymczasem prośba by usiąść i przygotować miejsce na jeszcze jedną wielką ucztę, zaserwowaną z lekkim poślizgiem. Tym razem piłkarską. Ze swoimi podsumowaniami lądujemy w szóstej dywizji, gdzie bezsprzecznie króluje Mikstura. Zabawa jednak na całego zaczyna się pięterko niżej, gdzie będący drugi FC Zaborów ma pięć oczek przewagi nad... siódmą Saską Kępa! Zapraszamy do podsumowania szóstek dywizji Ligi Fanów. 

GÓRA

Pozamiatali. To, co Mikstura zrobiła reszcie stawki to K.O! Dziewięć meczów to ani jednej porażki i ledwie jednokrotna strata punktów poprzez remis 6:6 w spotkaniu z Shot Dj w ramach drugiej kolejki. Poza tym zielono, zielono i jeszcze raz zielono. Panie! Zwycięstwo za zwycięstwem! Czasem dość kuriozalne, bo 1:0 w szóstkach graniczy z cudem, będąc swego rodzaju totalnym odchyłem i wariactwem, a tak właśnie było. Poza tym kilka pewnych wygranych typu 11:2 z Saską Kępa, 9:2 z Sante, 7:2 z Szmulkami czy 6:2 z Bartolini, czyli raczej "na luzie", ale także i kilka gierek na żylecie 7:5 z Old Eagles Koło, 7:5 z Georgian Team (do przerwy przegrywali 1:3!) czy 6:4 z Green Lantern. Zieloni, tudzież seledynowi, w tej rundzie nie mieli sobie równych, a ich przewaga siedmiu oczek zdaje się zapewniać przyjemny bufor. Nawet jeśli noga na wiosnę poślizgnie się raz, drugi - to i tak dystans jest bezpieczny. Po pierwsze jednak trudno zakładać aby bezsprzeczny lider tej ligi zaczął masowo tracić punkty, a dwa, nie wiadomo przecież jak w tym czasie punktować będzie reszta stawki. Nie będzie kontrowersją kiedy przyznamy, że Mikstura jedną nogą stoi już na najwyższym stopniu podium. Kluczowe - jeśli nie chcą zostać strąceni z piedestału - będą w naszej opinii pierwsze dwie, trzy kolejki. Jeśli uda się na nich zrobić full punktów to w naszej ocenie mamy pewniaka do złota. Drugi Zabarów robił, co tylko w jego mocy, aby kroku dotrzymać. I owszem trzeba przyznać, że robota została wykonana dobrze, a może nawet i bardzo dobrze. Gdzieś tam wszak w oddali wciąż majaczy się drużyna Mikstury jako coś warte gonitwy, ale mimo usilnych starań strata jest pokaźna - trzeba na wiosnę jeszcze bardziej podkręcić tempo. Z perspektywy niebieskich kluczowe będą przede wszystkim mecze bezpośrednie z królującą Miksturą (w kontekście walki o wyższe lokaty) oraz z Shot DJ i Georgian Team (w kontekście zachowania swojej pozycji). Polski team kampanię 2025/26 rozpoczął wyśmienicie, bo pierwsze cztery mecze to cztery zwycięstwa, w tym jakże ważne 9:6 z Gruzinami czy z Old Eagels Koło aż 9:1 (!), niestety - patrząc z perspektywy omawianego zespołu - kolejki pięć oraz sześć - przyniosły rozczarowanie. Co prawda same spotkania były naprawdę dobre, zacięte, gdzie dominowała solidna defensywa oraz wyjątkowe jak na szóstki niskie wyniki (0:1 i 1:3), ale punktów z tego wyszło okrągłe zero. Końcówka jesieni mogła jednak nieco poprawić nastrój albowiem sześć na dziewięć punktów to świetny rezultat. Drugie miejsce w tabeli daje nadzieje na rundę rewanżową, a znając podejść FCZ do tematu (na ligę przychodzą ze swoją flagą, lider biega z opaską kapitańską) to wiemy, że będą walczyć do końca. Tak samo zresztą jak Shot DJ. Francusko-polskie połączenie napędzane w ofensywie przez trio Jabłoński, Szymański i Wasiak (łącznie zdobyło 43 bramek i zanotowało 18 asyst) nie powiedziało jeszcze w tym sezonie ostatniego słowa. Chłopaków znamy bardzo dobrze. Odkąd u nas grają, to jest od kampani 2021/22 zawsze prezentują odpowiedni, wysoki poziom. Lekko gorszy był tylko rok 2023, gdzie zakończyli na szóstym miejscu, ale trzy pozostałe rezultaty to 4., 2. i 1. miejsce. Granatowi mają w swoim piłkarskim CV mistrzostwo oraz wicemistrzostwo, tym samym z pewnością nie sposób nazwać ich drużyną przypadkową. Czy trzeci rok z rzędu zameldują się na podium, a jak tak, to z jakim koloru medalem na szyi? Początek był zaskakująco... zły. Raptem cztery oczka na dwanaście możliwych do zgarnięcia punktów - takiej ekipy taki rezultat nie przystoi! I kiedy wydawało się, iż w piątej serii gier DJ wymiksują się z tej przeplatanki dobrych i słabych meczów, znów nadeszło rozczarowanie, kiedy przegrali w szóstej kolejce ze Szmulkami. Na szczęście, jak to się mówi, prawdziwych facetów poznaje się po tym, jak kończą, a nie jak zaczynają. A koniec trzeba przyznać, że był już jak najbardziej na poziomie. Trzy mecze trzy zwycięstwa i można było się na przerwę zimową rozejść z uśmiechem na ustach. Na tę chwilę mistrzostwo tli się mgliście, ale atak na miejsce numer dwa? Jak najbardziej do zrobienia, Zaborów musi mieć się na baczności!

ŚRODEK

Georgian Team ma już na swoim koncie ligowe złoto czy brąz. Było to jednak jakiś czas temu. Ostatnie dwie kampanie nie przynosiły żadnej zdobyczy medalowej, gdyż dwukrotnie trzeba było zadowolić się piątym miejscem. Czy ta kampania przyniesie przełamanie? Na półmetku musimy stwierdzić, iż są ku temu porządne przesłanki. Gruziński zespół wygląda naprawdę obiecująco i to pomimo fatalnego początku, kiedy na sześć możliwych do zdobycia punktów nie udało się zdobyć ani jednego. Przełamanie przyszło dopiero w kolejce numer trzy i to z nie byle kim, bo aktualnie będącym na trzecim miejscu Shot DJ. Warto zauważyć, że jakby taka sytuacja miała miejsce na końcu sezonu, a nie na jego półmetku, to właśnie czerwono-biali cieszyliby się z brązowego medalu, bo decydowałby mecz bezpośredni. Wracając jednak do tego, co już było, a nie, co być może. Następnie Gruzini zagrali sześć meczów z czego... tylko jeden przegrali... i to z liderem. Do czterech zwycięstw oraz jednej porażki dokładamy jeszcze jeden remis w ostatniej serii gier, który dość mocno rzutuje na aktualnie zajmowanie miejsce przez nich - bo w przypadku zwycięstwa mieliby po jesieni drugą lokatę, ale z drugiej strony jeszcze przecież nic straconego. Old Eagles Koło to przede wszystkim zespół z wielką historią i tradycją w naszych rozgrywkach. Panowie grają u nas nieprzerwanie od sezonu 2015/16, czyli - jak nie trudno policzyć - w tegorocznej kampani świetują swoje dziesięciolecie w naszych strukturach! Po dziewięciu kolejkach zanosi się, iż może być to świętowanie huczne. Co prawda aktualna piąta lokata może jeszcze nie prowokuje przesadnego hurraoptymizmu, ale raptem trzy oczka straty do podium, kiedy na wiosnę jest ich jeszcze do zgarnięcia dwadzieścia siedem, rzucają na tę sprawę nieco inny wydźwięk. A przecież mogło być jeszcze o wiele lepiej. Niestety, ale patrząc z perspektywy Orłów wszystko się sypnęło pod sam koniec rundy jesiennej, kiedy przyszło przegrać dwa mecze z rzędu wpierw z Georgian Team, a następnie z Shot DJ - także z rywalami z górnej półki, co pozwala trochę łagodniej podejść do tych rezultatów. Ponadto na czerwono zaświeciły się nam kolejki numer trzy i cztery, kiedy znów mieliśmy mini-serię porażek, ale ponownie: można ją zrozumieć. Wszak przyszło uznać wyższość lidera Mikstury oraz wicelidera FC Zaborów, także żaden to wstyd! Pozostałe mecze? Perfekcja! Zwycięstwo za zwycięstwem i tylko jeden remis ze Szmulkami w ramach pierwszej serii gier. A kiedy przy Szmulkach jesteśmy, to trzeba przyznać, że poszli oni niemalże identyczną drogą, co wyżej wspomniany rywal. Co znamienne los skojarzył oba te zespoły już w pierwszej kolejce, a remis 4:4, który padł w tym spotkaniu był dość symboliczny. Jasno wskazując, że potencjał obu klubów jest dość zbliżony, co jak czas pokazał, było prawdą. Praski team podobnie jak Orły miał bardzo dobry start (pierwszych sześć meczów to tylko jedna porażka z liderem Miksturą oraz remis z OEK) i kiedy wydawało się, że będąc na drugim miejscu po szóstej kolejce ekipa "błękitnych" zmierza ku dobremu nagle - dość niespodziewanie - wszystko sypnęło się w oka mgnieniu. Fatalną serię gier zapoczątkowała porażka 4:6 z Georgian Team, następnie trzeba było uznać wyższość Bartolini Pasta 4:7, a na domiar złego apogeum "ciężarów" nadeszło wraz z ostatnim meczem pierwszej rundy jesiennej, kiedy trzeba przełknąć gorzką pigułkę rozgroczynia ulegając wiceliderowi z Zaborowa aż 2:12! Mimo wszystko Szmulki Warszawa dzięki świetnemu startowi w kampanię 2025/26 nadal po tym trudnym okresie jak najbardziej pozostają w grze o coś. Mianowicie do podium tracą tak jak Old Eagles Koło tylko trzy oczka. Dystans, który błyskawicznie można zniwelować i właśnie tego musi się ta ekipa trzymać. Saska Kępa rok temu nas zachwyciła nas w fantastycznym stylu robiąc podium siódmej dywizji stając na jego najniższym stopniu. Niestety, ale w tym sezonie zawodnicy tego zespołu - przynajmniej jak na tę chwilę - do tego już nie nawiązali. Jasne ich sytuacja nadal jest dość w porządku i nie wymaga jakiejś nieuzasadnionej paniki. Co więcej! Przecież to kolejny zespół do duetu Szmulki i Old Eagles Koło, który do podium traci raptem trzy oczka. W wyścigu o brąz mamy wszakże wielki ścisk i nic nie jest jeszcze przesądzone. Szczególnie, że Saska to doświadczony team, który przecież dopiero co udowodnił nam, że kiedy trzeba docisnąć towarzystwo to nie pękają na robocie. Szczególnie, że po zadyszce września i października kiedy punktowali w kratkę zdaje się, iż w listopadzie odnaleźli dobre noszenie czego efektem było sześć punktów na sześć możliwych na samym finiszu rundy. Ofiarami padli gracze Green Lantern 7:6 oraz Sante 4:3, więc jak widać, choć łatwo nie było, to jednak udało się wyrwać rywalom bardzo cenne sześć oczek w dwóch meczach i tym samym podłączyć się pod aparaturę zatytułowaną "walka o podium na wiosnę" - a co z tego wyjdzie? To już tylko czas raczy wiedzieć... i po części piłkarze Saskiej!

DÓŁ

Analizując sytuację Bartolini Pasta możemy stwierdzić, że ich droga przez jesień była bardzo... dziwna? Ich rezultaty są bowiem dość zwariowane. Zaczęło się wręcz tragicznie, bo od czterech porażek na "dzień dobry" w tym z dwoma zespołami, które - wyprzedzając niejako fakty - zakończyły jesień za nimi. Z kolei dla odmiany następnie ograli jako jedni z nielicznych wicelidera dywizji FC Zaborów 3:1, nieomal ograli czwarte Georgian Team remisując 5:5 (do przerwy prowadzili jednak aż 4:1!), postawili się liderowi Miksturze (0:1 do przerwy, finalnie 2:6). Do tego dorzucamy punkt za kolejny remis, tym razem z Saską Kępa 3:3 oraz trzy oczka za zwycięstwa nad Szmulkami Warszawa 7:4. Finalnie osiem punktów, które po pierwszej rundzie ma Bartolini trochę przekreśla nadzieje na atakowanie podium. Aktualnie do niego tracą wszak drugie tyle oczek, co mają. Natomiast walka o TOP5, czyli darmowy czerwcowy turniej Ligi Fanów wydaje się jak najbardziej w zasięgu. Sante ma do niego trochę dalej. Uściślając dwa punkty straty więcej, aby więc wlecieć do TOP5 doświadczonej ekipie brakło siedem oczek. To już jest jakiś dystans, a jego niwelowanie na wiosnę nie będzie łatwe. Aby miało to sens gracze "granatowych" musieliby zanotować serię dwóch trzech zwycięstw z rzędu. I analizując rezultaty na jesieni nadzieje ów wydają się dość odważne. Sante fajnie zaczęło, bo w pierwszych czterech meczach dwa razy zdołali wygrać, ale następne pięć kolejek był tylko stopniowym osuwaniem się w dół. Z perspektywy tego teamu szczególnie bolesne wydają się dwie porażki wynikiem 3:4 z Old Eagles Koło oraz Saską Kępa. Ta drużyna swoją drogą zawsze dzielnie trzyma się do przerwy (m.in. remis z liderem, wiceliderem), ale potem ewidentnie brakuje tchu i siły. Umiejętności są, cóż - chyba gorzej z kondycją i to ma przełożenie na dorobek punktowy. Jest on jednak większy, niż ten Green Lantern, co jest niestety dla nas dość dużym zaskoczeniem. Przecież w barwach tej ekipy grają zawodnicy, którzy w przeszłości rozgrywali międzynarodowe turnieje w barwach Gladiatorów Eternis... no dobra, konkretniej jeden, a na myśli mamy oczywiście Mikołaja, ale nawet i jego gole czy asysty (9G + 12A) ma się nijak do poprawy sytuacji "zielonych". Jedyna zdobycz punktowa i to od razu "za trzy" miała miejsce niemal na początku, bo piątego października, kiedy GL wygrało 4:2 z Bartolini Pastą. I mimo że kilka razy było blisko, jak w meczach z - swoją drogą - czołowymi ekipami Shot DJ 7:9, Mikstura 4:6 czy Saską Kępa 6:7, to niestety koniec końców na dobrym wrażeniu tylko się kończyło. Z przykrością tym samym stwierdzamy, iż zespół który jeszcze z dwa sezony temu grał w bardzo silnej drugiej dywizji jest już nie tylko "zieloną latarnią", ale i "czerwoną" ligi  - mimo wszystko cieszy nas nieustępliwość tej paczki w tym, aby dalej przychodzić, grać, walczyć. To jest postawa godna pochwały i za nią należy się ogromny szacunek!

WYRÓŻNIENIA INDYWIDUALNE

TOP5 STRZELCÓW

  1. Saba Lomia (Georgian Team) - 33 goli
  2. Jan Jabłoński (DJ Shot) - 21 goli
  3. Lasha Gabrichidze (Georgian Team) - 14 goli
  4. Michał Wasiak (Shot DJ) - 14 goli
  5. Wiktor Januszewski (Szmulki Warszawa) - 13 goli

TOP5 ASYSTENTÓW 

  1. Lasha Gabrichidze (Georgian Team) - 16 asyst
  2. Patryk Zych (Mikstura) - 11 asyst
  3. Jeremi Szymański (Shot DJ) - 10 asyst
  4. Mariusz Żywek (Old Eagles Koło) - 10 asyst
  5. Kuba Marciniak (Szmulki Warszawa) - 9 asyst 

TOP5 KANADYJCZYK

  1. Saba Lomia (Georgian Team) - 39 punktów
  2. Lasha Gabrichidze (Georgian Team) - 30 punktów
  3. Jan Jabłoński (Shot DJ) - 24 punktów
  4. Artur Zawadziński (Mikstura) - 20 punktów
  5. Michał Wasiak (Shot DJ) - 19 punktów
  6. Mikołaj Wysocki (Green Lantern) - 19 punktów

TOP5 MVP

  1. Jan Jabłoński (Shot DJ) - 32 punkty
  2. Saba Lomia (Georgian Team) - 32 punkty
  3. Cezary Kubalski (Mikstura) - 28 punkty
  4. Piotr Szczypek (Bartolini Pasta) - 27 punkty
  5. Mikołaj Wysocki (Green Lantern) - 26 punkty

TOP5 BRAMKARZE

  1. Cezary Kubalski (Mikstura) - 0.95
  2. Jakub Bauer (FC Zaborów) - 0.73
  3. Piotr Szczypek (Bartolini Pasta) - 0.56
  4. Jan Drabik (Old Eagles Koło) - 0.52
  5. Andrzej Liwiński (Mikstura) - 0.50

Mimo że klasyfikacja klubów na to nie wskazuje, bo Georgian Team zajmuje w niej czwartą lokatę, to jej zawodnicy indywidualnie lśnią aż miło. Praktycznie na wyłączność zawłaszczając sobie klasyfikacje strzelców, asystentów oraz kanadyjczyka. Dopiero kiedy mowa o MVP to Jan Jabłoński z Shot DJ rzucił wyzwanie Lomii z gruzińskiego zespołu, a rywalizacja ta zdaje się jeszcze trochę potrwa, co nas bardzo cieszy. W ostatniej indywidualnej klasyfikacji Kubalski ma przewagę nad drugim Bauerem, ale jest ona zdecydowanie wciąż zbyt mała, aby cokolwiek przesądzać. 

PREDYKCJE (6 LIGA)

Musiałoby się naprawdę dużo zadziać, ażeby Mikstura nie wygrała szóstej dywizji. Naszym zdaniem niespodzianki nie będzie, a zawodnicy tego klubu w czerwcu będą dumnie nosili na swoich szyjach złote krążki. Kwestia następnych miejsc pozostaje sprawą totalnie otwartą. Patrząc tylko przez pryzmat ostatniej formy to faworytami po miejsca za Miksturą byłby Shot DJ i Georgian Team, ale jako że mamy teraz kilka miesięcy przerwy, to bardzo możliwe, że będzie miało to duży wpływ na ekipy, kiedy to powrócą do grania na wiosnę. Ze strefy spadkowej - przynajmniej na ten moment - tylko Bartolini Pasta daje realne przesłanki ku temu, że mogą jeszcze wykaraskać się z czerwonej strefy spadkowej.

Facebook

Reklama

Tabela

Social Media

Youtube

Reklama