PODSUMOWANIE - JESIEŃ 2025 - 5 LIGA!
Od początku do końca Mareckie Wygi narzuciły tempo, które mogłoby wydawać się zabójcze dla reszty stawki. Mimo, że ten Team wykonał kapitalną robotę na półmetku nie może czuć się bezpiecznie. Tuż za ich plecami czyha Tylko Zwycięstwo, a wcale niedużo dalej Na2Nóżkę, Kryształ Targówek czy FC Fenix. Tym samym rajd po mistrzowski tytuł przynosimy z całą pewnością na wiosnę. Nim ona jednak nastąpi zapraszamy do podsumowania rundy jesiennej w 5 Lidze Fanów.
GÓRA
Jeśli zaczynać ligę, to tylko tak, jak Mareckie Wygi! Pięć pierwszych meczów? Proszę bardzo! Zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo i... i jeszcze jedno zwycięstwo. A co, ich nigdy mało! Piętnaście punktów na piętnaście możliwych - początek marzeń. I choć w szóstej serii gier trzeba było podzielić się punktami z Lagą Warszawa (remis 3:3), to już w siódmej serii gier mieliśmy powrót na zwycięski, jakże miły, szlak, dzięki wygranej 7:4 nad Warsaw Eagle. Tylko raz, przez całą rundę jesienną, Mareckie musiały uznać wyższość innej ekipy. Tą ekipą był będący w fenomenalnej formie Kryształ Targówek, który po pasjonującym meczu - i mimo że to Wygi do przerwy prowadziły 4:3 - zdołał jako jedyny pokonać lidera ligi. Nie zachwiało to jednak "granatowymi" gdyż ci już w następnym meczu kończącym rundę pewnie ograli drużynę Feniksu 7:4, tym samym pieczętując mistrza jesieni i stawiając "kropkę nad i" nad genialną pierwszą częścią sezonu w ich wykonaniu. Kapitalna robota, nic tylko pogratulować! Mimo, że przegrali tylko raz, to Tylko Zwycięstwo podąża za nimi jak cień. Aktualnie tracąc ledwie jedno oczko do lidera. Różnica między tymi dwoma drużynami jest taka, że Wygi zamiast dwóch porażek na swoim koncie mają przegraną i remis. Tym samym ten jeden punkt wywalczony (czy bardziej dwa stracone?) z Lagą stawia ich w uprzywilejowanej sytuacji. Tak samo jak mecze bezpośrednie. Co prawda po rundzie jesiennej one jeszcze nie mają znaczenia, ale na koniec sezonu to właśnie one będą decydować. A w nich Tylko Zwycięstwo praktycznie już jest bez szans, gdyż musieliby rewanż wygrać aż dziewięcioma bramkami, bo wynik pierwszego starcia lidera z wiceliderem to aż 9:1 na korzyść Mareckich. Nie chce się nam wierzyć, że "błękitni" będą w stanie odrobić to w meczu rewanżowym, dlatego przy równej liczbie punktów będą skazani na porażkę. TZ miało na jesieni trzy mecze, które do przerwy były w ich wykonaniu wręcz... fatalne. Jedno, to wyżej wspomniane spotkanie, więc je już zostawmy. Dwa kolejne to aż 0:4 po pierwszej połowie z Warsaw Eagle (gonili dzielnie, ale finalnie jednak ulegli 6:7) oraz 0:3 z Feniksem (tu udało się odwrócić losy spotkania i zwyciężyć 6:5), jak więc widać zespół ten ma problem z pierwszymi dwudziestopięcio minutami, bo schemat ten się powtarza. Pozostałe mecze były raczej bez historii. Same pewne - nomenomen - zwycięstwa. Kolejno nad Ajaksem, dwójką Dzików z Lasu, Kryształem, After Wolą, Na2Nóżkę, Feniksem i Lagą. Aktualnie podium zamyka Na2Nóżkę. Team ten ma trzy oczka straty do wicelidera oraz cztery do lidera. Jak więc widać niedużo, ale gorzej, bo mniejsza różnica jest jednak nad dołem. Tu przewagę aktualnie mają nad czwartym Kryształem tylko dzięki golom i bezpośredniemu spotkaniu oraz dwóch punktów nad piątym FC Feniksem. Sytuacja N2N jest jak widać dość złożona, a kierunek, w którym pójdą może mieć totalnie dwie różne ścieżki. "Czarni" kampanię 2025/26 zaczęli w katastrofalnym stylu, bo od potężnego lania od Mareckich Wyg aż 1:12. Na szczęście ten zimny wrześniowy prysznic podziałał na ten klub ultramoblizująco, gdyż trzy następne mecze to trzy pewne zwycięstwa, gdzie za każdym razem ich oponent zdobywał trzy bramki. Było to jednak stanowczo za mało, bo Na2Nóżkę zdobywali kolejno w tych grach po dziewięć (Kryształ), siedem (Ajaks) oraz sześć (Laga) goli. Dopiero w piątej serii gier gracze polskiego zespołu musieli ponownie uznać wyższość rywala, a konkretniej z Feniksem 1:3, przegrywając drugą połowę wynikiem aż 0:3! Cztery ostatnie mecze były już jednak jak najbardziej dobre, bo tylko raz gracze "czarnych" z boiska schodzili pokonani (porażka z wiceliderem Tylko Zwycięstwo 3:5), a w spotkaniach z After Wolą (13:3), Warsaw Eagle (5:2) oraz Dzikami z Lasu II (7:8) udało się wycisnąć maksa, czego nagrodą jest podium po pierwszej z dwóch rund oraz świetne perspektywy do ataku na wiosnę!
ŚRODEK
Zespół Kryształ Targówek mówiąc językiem potocznym strollował resztę ligi - co jest normalne (trollować) dla gwiazd TikToka - udając na początku, że grać w piłkę, to oni nie potrafią. Pierwsze trzy mecze? Typowe pod uśpienie rywali. I dopiero wtedy, kiedy trzecia porażka z rzędu została klepnięta (Na2Nóżkę 3:9, Laga Warszawa 7:9, 5:10 Tylko Zwycięstwo) zrzucili z siebie szaty looserów i pokazali swoją prawdziwą, zwycięską naturę. Kryształki po tym jak na dziewięć punktów do zarobienia w pierwszych trzech kolejkach zarobili okrągłe zero, w sześciu następnych gierkach, kiedy pula wzrosła podwójnie - na osiemnaście do uzyskania punktów uzyskali osiemnaście. Można? Można. Na sześć zwycięskich meczów z rzędu złożyło się m.in. ogranie lidera ligi (jako jedyni) Mareckich Wyg 10:8 czy 10:6 Warsaw Eagle. Nie brakowało także kontentu w postaci boiskowych thrillerów albowiem ekipa z Targówka wygrała aż trzy (!) mecze szalonym wynikiem 9:8, co jest dość pop... no, szalone. Emocje? Były. Zwroty akcji? Były. Medal? Na ten przyjdzie jeszcze solidnie popracować na wiosnę, ale podwaliny pod autostradę na pudło zostały z lekkim trzykolejkowym poślizgiem wylane... Czy tą samą drogą podąży FC Fenix? Ukraińsko-białoruski team jest totalną odwrotnością Kryształu. Kampanię 2025/26 zaczęli nie-by-wale wygrywając wszystkie pięć pierwszych meczów. Tym samym po piątej serii gier mieli full punktów, współdzieli z Wygami pierwsze miejsce, a nad kolejną goniącą ich ekipą (Tylko Zwycięstwo) mieli bezpieczne sześć punktów przewagi! Wtem jednak wszystko sypnęło się, zupełnie jak domek z kart. Następne cztery mecze, gdzie do zgarnięcia było dwanaście oczek, to ledwie jeden punkt. Zaczęło się od pierwszej porażki w sezonie, kiedy Kryształ ograł Fenix 9:8. To wytrąciło z rezonu "białych" na tyle, że ci zamroczeni "oddali" następnie dwa oczka w próżnię remisując z Lagą Warszawa, a na domiar złego w przedostatniej kolejce grali na wicelidera (przegrali z Tylko Zwycięstwo 5:6 i to mimo prowadzenia 3:0 do przerwy!), a następnie samego lider (przegrali z Mareckimi 3:7), w przypadku Fenixu sprawa jest więc dość klarowna. Kiedy przychodzi do grania na teoretycznie niżej ulokowanych rywali - nie mają z nimi problemów. Kiedy jednak idzie grać z ekipami nad nimi zaczynają się potężne "schody". Wydawać by się mogło, że ekipa ta po prostu straciła rezon, ale prawda może być taka, że decydujący był w ich przypadku terminarz. Na początku bardzo dobry, a następnie bardzo trudny. Ajaks Warszawa to powrót do... Kryształu. Wcześniej wspominaliśmy, że Fenix był odwrotnością ekipy z Targówka, zaś o Ajakasie trzeba powiedzieć, iż byli - tudzież są - ich lustrzanym odbiciem. Niemal dosłownie. Niesamowite, że można wpierw przegrać pięć meczów z rzędu, by następnie nie przegrać żadnego. Ile w piłce znaczy głowa, mental czy złapanie fali. Pierwsze trzy mecze to trzykrotnie porażka... tym samym wynikiem, 3:7 (Tylko Zwycięstwo, Mareckie Wygi, Na2Nóżkę - jak widać - z samą czołówką, co nie ułatwiało zadania) następne gry były bardziej wyrównane, ale koniec końców z tym samym rezultatem - bez jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Dopiero seria gier numer sześć przyniosła przełamanie, kiedy ograli aż 25:4 Warsaw Eagle! Jak się przełamywać, to tylko w takim stylu! Od tego momentu maszyna ruszyła. Trzy następne kolejki to wygrana nad Dzikami z Lasu II 6:4, remis z Lagą Warszawa 3:3 oraz zwycięstwo z After Wolą 8:1. Jeśli przeniosę tę formę na wiosnę to istnieje jeszcze uniwersum, w którym Ajaks dokonuje rzeczy wręcz niemożliwej i wbija w czerwcu na ligowe podium. Wizja odległa, ale jakiś cień szansy na to pozostaje. Natomiast w przypadku Lagi Warszawa mimo, że oba teamy dzielą jedynie dwa oczka, taka pogoń za medalami byłaby już scenariuszem zakrawającym o piłkarskie sci-fi. "Niebiescy" to zespół ultra nieprzyjemny, o czym świadczy fakt, że przez całą rundę jesienią jedynie na sam koniec Tylko Zwycięstwo zdołało "na spokojnie" zwyciężyć ten team wynikiem 7:1. Pozostałe osiem spotkań to ZAWSZE wyrównana gra. Lecąc chronologicznie od początku: 2:2, 2:4, 9:7, 3:6, 6:6, 3:3, 6:6, 3:3. Warto jeszcze raz to odwinąć i... tak... zgadza się. Laga Warszawa w tym sezonie na dziewięć meczów aż pięć z nich zremisowała! Jest to kompletne wariactwo, bo przecież remis w szóstkach to wręcz anomalia. Jak więc nazwa pięć takich wyników w dziewięciu próbach? Totalnie pokręcona statystyka. Laga będąca tuż tuż nad strefą spadkową przegrała jedynie (!) dwa mecze - tak jak i wicelider ligi... Z drugiej strony wygrali... tylko raz. Absolutne cinema. Najbardziej polubowna drużyna w historii galaktyki nie da rady na tym przyjaznym usposobieniu wlecieć na ligowe pudło. Jeśli na wiosnę Laga chce polepszyć swoją pozycję musi zerwać z łatką klubu, który uwielbia dzielić się punktami ze wszystkimi.

DÓŁ
Warsaw Eagle wcale nie zaczęło sezonu źle. To znaczy biorąc pod uwagę miejsce, na którym aktualnie się znajdują. Wszak ligę zaczęli od dwóch porażek w czterech meczach. Wiadomo cztery punkty (zwycięstwo i remis) na dwanaście możliwych dumy nie przynoszą, ale powiedzmy, iż był jeszcze zalążek na coś więcej, niż ósme miejsce w tabeli. Niestety, ale im dalej w las, tym było tylko gorzej, a momentem zwrotnym była porażka aż 4:25 z Ajaksem Warszawa. Od końca października do końca listopada w miesiąc "czerwono-czarni" na pięć meczów przegrali cztery - jedynym promyczkiem nadziei była wygrana nad Dzikami z Lasu II 10:4. To był trudny okres dla ekipy Karola, a całą rundę trzeba finalnie uznać za rozczarowującą. Na szczęście w tym teamie nie brakuje jakości, jeśli więc tylko zdoła odnaleźć rytm na wiosnę można spokojnie próbować się przebić do TOP6 ligi - aktualnie strata ta wynosi cztery oczka (liczymy mecz bezpośredni z Ajaksem) - także do zrobienia. Czy z takiej szansy skorzysta również After Wola? Biało-zieloni to bardzo (mimo wciąż w miarę młodego wieku) doświadczona ekipa dlatego sądzimy, że jak najbardziej. Szczególnie, że początek kampanii pokazał, iż zawodnicy tego klubu wiedzą na czym ta gra polega. Pierwsze cztery mecze to dwa zwycięstwa (Laga 4:2, Eagle 9:6) oraz dwie porażki w tym jedna poprzez oddanie walkowera Feniksowi przez co już na start After zarobił... minusowy punkt, co zbyt dobrym prognostykiem - umówmy się - nie było. Jednak najgorsze dopiero miało nadejść. Pięć ostatnich meczów rundy jesiennej to pięć czerwonych kółek przy nazwie tego teamu. Zero na piętnaście punktów praktycznie pogrzebało szanse na cokolwiek więcej, aniżeli szóste miejsce w lidze. Strata do TOP5 to aktualnie dziesięć oczek - przy fenomenalnej formie na wiosnę - niby jeszcze do zrobienia, ale wpierw trzeba się skupić na rywalach będących w okolicy Woli. W dodatku zaledwie jeden punkcik za nimi jest ostatnia w tej dywizji ekipa drugiego zespołu Dzików Z Lasu. Wiadomo, na tym polega sens drugiej drużyny, aby więcej minut (albo wszystkie) łapali gracze spoza "jedynki". Mimo tej wiedzy ostatnie miejsce Dzików, nawet jeżeli to "dwójka" Dzikom po prostu nie przystoi. Jest to zbyt klasowa paczka, aby okupować dół ligowej tabeli lig niższych. Na wiosnę konieczna jest interwencja lub mobilizacja, bo co prawda TOP5 odjechało, ale na TOP6, które brzmi już całkiem solidnie nadal jest szansa. Strata sześciu punktów do szóstego Ajaksu Warszawa może zostać momentalnie wyzerowana. Jedyny komplet punktów "czerwoni" uzyskali w ramach piątej kolejki, kiedy wynikiem 6:4 ograli będących nad nimi o jeden punkt team After Woli. Jeśli na wiosnę zawodnicy tego uznanego klubu w świecie warszawskich szóstek chcą osiągnąć cokolwiek więcej, niż na jesieni, to meczów takich jak z Wolą musi być zdecydowanie więcej...

WYRÓŻNIENIA INDYWIDUALNE
TOP5 STRZELCÓW
- Łukasz Walo (Tylko Zwycięstwo) - 24 goli
- Bartek Kopacz (Ajaks Warszawa) - 22 goli
- Kacper Kubiszer (Kryształ Targówek) - 21 goli
- Oleksandr Hutarov (Mareckie Wygi) - 17 goli
- Igor Ruciński (Kryształ Targówek) - 17 goli
TOP5 ASYSTENTÓW
- Maksymilian Wróblewski (Kryształ Targówek) - 20 asyst
- Bartek Kopacz (Ajaks Warszawa) - 17 asyst
- Olek Kubicki (Na2Nóżkę) - 11 asyst
- Kacper Kubiszer (Kryształ Targówek) - 11 asyst
- Oleksandr Huratov (Mareckie Wygi) - 10 asyst
TOP5 KANADYJCZYK
- Bartek Kopacz (Ajaks Warszawa) - 39 punkty
- Kacper Kubiszer (Kryształ Targówek) - 32 punkty
- Łukasz Walo (Tylko Zwycięstwo) - 29 punkty
- Oleksandr Hutarov (Mareckie Wygi) - 27 punkty
- Szymon Pietrucha (Mareckie Wygi) - 22 punkty
- Dmytro Artyugin (FC Fenix) - 22 punkty
TOP5 MVP
- Kacper Kubiszer (Kryształ Targówek) - 31 punktów
- Oleksandr Hutarov (Mareckie Wygi) - 30 punktów
- Łukasz Walo (Tylko Zwycięstwo) - 30 punktów
- Mateusz Klefas (Mareckie Wygi) - 28 punktów
- Andrzej Morawski (Tylko Zwycięstwo) - 28 punktów
- Alexandru Budihalax (Na2Nóżkę) - 28 punktów
TOP5 BRAMKARZE
- Mateusz Klefas (Mareckie Wygi) - 0.69
- Aleksander Sordyl (Na2Nóżkę) - 0.62
- Siarhei Schochaleu (FC Fenix) - 0.38
- Antoni Duda (Laga Warszawa) - 0.37
- Szymon Ryciuk (Tylko Zwycięstwo) - 0.33
Odwijając taśmy mało możemy odnaleźć lig, w których rywalizacja na tle nagród indywidualnych byłaby aż tak zacięta. Praktycznie w każdej klasyfikacji mamy wyrównany bój i mało kto (a w zasadzie nikt) może o sobie powiedzieć, że ma tytuł "w kieszeni". W dodatku aż cztery kluby mają swoich przedstawicieli aktualnie na piedestale. Są to Mareckie Wygi, których bramkarz Klefas aktualnie zajmuje pierwszą pozycję, lecz jego przewaga jest minimalna nad drugim Sordylem. Mamy Kopacza z Ajakasu Warszawa, który przewodzi ligowej stawce w klasyfikacji kanadyjczyka. Mamy napastnika Tylko Zwycięstwo Walo, który dwoma golami na tę chwilę zabezpiecza swoje pierwsze miejsce w "strzelcach" oraz mamy duet z radosnej ekipy Kryształu Targówek. Kubiszer i jego MVP po rundzie jesiennej nie jest jakimś większym zaskoczeniem, natomiast rzeczy wiekopomne, wielkie i niesamowite dzieją się w klasyfikacji asyst, gdzie Wróblewski (aka Michał Pazdan) wiedzie prym w kategorii najlepiej (najskuteczniej) asystujących w dywizji!
PREDYKCJE (5 LIGA)
Na ten moment w grze o złoto mamy zaangażowane bezpośrednie dwie ekipy, a są nimi Mareckie Wygi oraz Tylko Zwycięstwo. Następnie o brąz walczy trio Na2Nóżkę, Kryształ Targówek oraz FC Fenix. O miejsce szóste... w zasadzie walczą wszyscy pozostali. Oczywiście różnice punktowe między na przykład wiodącym duetem a goniącym peletonem nie są na tyle duże, by nie wykluczyć ingerencji i migracji między różnymi obozami. Bardzo możliwe, że na przykład będące ostatnio w znakomitej dyspozycji Kryształ Targówek czy Ajaks Warszawa będą próbować przebijać się jeszcze wyżej. Nie wykluczamy oczywiście także tego, iż stanie się coś, czego totalnie nie jesteśmy w stanie na ten moment przewidzieć. Wszak to są szóstki - tu może się stać dosłownie niemal wszystko...






