PODSUMOWANIE - JESIEŃ 2025 - 4 LIGA!
Ta liga jest wyjątkowa pod wieloma względami. W żadnej bowiem innej dywizji nie ma aż tak wyraźnego lidera, nie ma też aż tak zaciętej grupy pościgowej walczącej o srebro, na które realne szanse ma nawet czwarta drużyna... od dołu. Nie ma też ekipy, która miałaby tyle pecha, co przedostatni białoruski Team Ivulin. Zapraszamy do lektury opisującej losy 4 ligi po rundzie jesiennej!
GÓRA
Totalna hegemonia, przywództwo i pokaz siły. To, co zrobił Hetman podczas rundy jesiennej to całkowite rozbicie banku, z którego wypadło maksymalne do uzyskania dwadzieścia siedem oczek. Zgadza się: ten zespół nie przegrał ani razu! Ich droga przez sezon 2025/26 to dotychczas sama seria zielonych świateł. Wiosna? Wjazd na autostradę i – kiedy inni daleko daleko z tyłu, błądząc na "krajowych" – spokojne doszlusowanie do linii mety. Każdy inny rezultaty, aniżeli złoto dla tej ekipy, byłoby giga niespodzianką. Owszem w całej Lidze Fanów znajdziemy jeszcze dwie ekipy, które po jesieni mają full punktów – Gladiatorzy w Ekstraklasie i Iglica Warszawa w dziewiątej dywizji – ale nikt nie może się pochwalić aż tak dużym buforem bezpieczeństwa. Przewaga Hetmana to w zasadzie jedenaście oczek nad drugim zespołem! Nie tylko więc sam Hetman zrobił fenomenalną robotę, ale i reszta stawki pomogła tracąc regularnie punkty między sobą. Dosłownie wydaje się, iż nie ta runda dla "białych" nie mogła potoczyć się lepiej! Wszystkie gwiazdy na niebie i wszystkie kombinacje w ligowej tabeli sprzyjały temu klubowi. O szachach mawia się, że są "królewską grą", ale w przypadku Hetmana i pozostając w nomenklaturze szachowej śmiało możemy stwierdzić, że dotychczas czwarta dywizja Ligi Fanów również jest "królewską grą" bo stoi pod przywództwem może nie Króla, ale Królowej tej gry. Dobra, wróćmy do poważniejszej analizy. FC Hetman w tej kampanii miał minimum dwa ultratrudne boje, z czego oba zakończone wynikiem 5:4. Wpierw z Boca Seniors, a następnie – kolejkę później – z Furduncio Brasil. Pozostałe spotkania raczej od początku do końca były pod dyktando Hetmana. Ich perfekcyjny przejazd sprawił, że szczerze mówiąc, aby wypadli oni z mistrzowskiego miejsca zapewne musieliby przegrać około pięciu meczów z rzędu. Abstrakcja, bo zakładamy że znów od miejsca drugiego w dół będzie duża awantura i nie będzie teamu, który wygra wszystko. Po tak fantastycznej rundzie polski team musiałby się mocno natrudzić, aby przegrać złoto. Tym samym dla drugiego FC Bulls maks jaki ma ten moment widzimy, to drugie miejsce, które aktualnie dzierżawią. Lokata ta jest współdzielona z innym zespołem (Bocą Seniors) zaś przewaga nad czwartym BJM to raptem punkt, nad piątym Furduncio dwa, a nad szóstym i siódmym zespołem – cztery. Jak więc widać w przypadku Byków ich koncentracja powinna być bardziej skupiona na tym, co za nimi, a nie przed nimi. Wizja mijania pierwszego Hetmana wydaje się bardzo mało prawdopodobna, natomiast mocny spadek Bullsów – już prędzej. Co więcej "czerwoni" do lidera będąc na drugim miejscu tracą tyle, co dzieli ich od... strefy spadkowej. Jest więc to sytuacja dość absurdalna. Ukraiński team bardzo dobrze wszedł w te rozgrywki, gdyż w pierwszych dwóch meczach dwukrotnie wygrał i to bez jakichkolwiek problemów. Nieoczekiwanie w trzeciej serii ulegli aż 1:6 Sportowym Zakapiorom. Jak czas pokazał była to zaledwie jedna z dwóch porażek jaką Bullsi odnotowali na jesieni. Druga miała miejsce z – co oczywiste i logiczne – samym liderem (5:8). Poza tymi dwoma świecącymi przy ich nazwie na czerwono kółkami FCB miało także dwa remisy, co można w sumie odebrać jako swego rodzaju porażkę, bo kiedy na sześć możliwych punktów zdobywasz dwa, to cztery uciekają ci bokiem. Dodając te cztery oczka Bulls miałoby jeszcze realne szanse na złoto, ale jako że stało się, jak się stało, szanse ów są minimalne. Najlepszy mecz po pierwszym etapie sezonu? Chyba to pewne i wysokie zwycięstwo nad Furduncio Brasil aż 6:1 – klasa! Aż do połowy rundy Boca Seniors jawiło się nam jako najpoważniejszy kandydat (wraz z Hetmanem) do tytułu mistrzowskiego. Pierwsze cztery mecze? Koncert! Co prawda nie licząc pierwszego spotkania wygranego aż 11:0 wszystkie mecze szły "na żyletki", ale koniec końców z tego bitewnego kurzu powtarzał się jeden schemat: zwycięskie Boca. Do czasu. Wszystko sypnęło się w połowie października, kiedy Seniorsi (ale tylko z nazwy, o czym poświadczyć może m.in. młody goalkeeper Sidor) pierwszy raz z placu boju zeszli pokonani. I kiedy naruszył ich BJM (3:5), to chwilę później poprawił ich Hetman po fantastycznym meczu godnym gry o złoto (4:5). Owszem w siódmej serii gier udało się powrócić na zwycięski szlak, robiąc to w swoim stylu – znów na żyletki – ogrywając białoruskie Team Ivulin 5:4, ale dwie ostatnie serie gier jesieni to mimo dobrych momentów duży niedosyt, gdyż dwa punkty (dwa remisy z Ukraine United 5:5 oraz FC Bulls 3:3) na sześć możliwych praktycznie przekreśliły szansę na tytuł mistrzowski. Ewentualnie, jeśli karmić się jeszcze nadzieją, ograniczyły możliwość wpadki niemal do zera. Szczególnie z perspektywy Boca Seniors bolesna powinna być przedostatnia kolejka i sensacyjne wręcz zgubienie punktów na ostatnim w tabeli ukraińskim zespole. Kiedy grasz o medale, takie mecze jak te 5:5 po prostu nie mają prawa ci się przydarzać. Mimo genialnego wejścia w ligę "biali" na piętnaście możliwych do zdobycia punktów pod koniec zmagań zdobyli raptem pięć i tym samym na tę chwilę wydaje się, że maksem, o co mogą grać to srebro. Niemniej, jeśli forma nie zostanie szybko odnaleziona, niestety, ale istnieje również możliwość mocnego osunięcia się w ligowy dół, z którego może być niesłychanie trudno się wydostać przed czerwcową galą...

ŚRODEK
Mimo że BJM Develompent znajduje się poza podium, to srebro w ich przypadku (jak i innych czterech ekip) jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. Aż cztery zespoły, to jest FC Bulls, Boca Seniors, BJM Develompent oraz Furduncio Brasil gnieżdżą się na mikroskopijnym metrażu wynoszącym różnicę dwóch oczek. A czym są dwa punkty względem dwudziestu siedem, które jeszcze pozostały do zdobycia? W walce o srebro mamy więc totalnie czystą kartę, a aktualne różnice są praktycznie jedynie symboliczne. BJM rozpoczęło z jednej strony ligę pozytywnie, bo w trzech meczach dwukrotnie byli górą, ale z drugiej strony czas pokazał, że te dwa zwycięstwa były odniesione w starciach z ostatnią i przedostatnią drużyną ligi. Ten fakt nieco zmienia perspektywę, a do tego dodając porażkę w drugiej serii gier (Furduncio Brasil) czy czwartej (Hetman FC) tezę o dobrym początku trzeba lekko modyfikować. Na szczęście od mniej więcej półmetku rundy BJM solidnie wzięło się do roboty. Cztery kolejne mecze obyły się bez porażki (trzy zwycięstwa i remis), w tym grając na aktualnie trzecie miejsce Boca Seniors 5:3 czy drugie Bulls 4:4, ale znów – kij w tym przypadku ma dwa końce. Bo świetny obraz z kolejek 5.-8. został lekko zamazany przez fatalny ostatni mecz w roku z teamem Bad Boysów (zespół ten był wówczas tuż tuż nad strefą spadkową), który dość nieoczekiwanie BJM przegrało 4:8. Tym samym zamiast zakończyć jesień na drugim miejscu ekipa w czarnych koszulkach zakończyła na czwartym mając tylko punkt przewagi nad piątym Furduncio czy trzy nad Sportowymi Zakapiorami i wyżej rzeczonymi Bad Boysami. Paczka byłych zawodników młodzieżowych drużyn Polonii Warszawa mając w swoich szeregach tak duże nazwiska musi wymagać od siebie znacznie więcej, niż bilans 5-1-3 na piątym poziomie rozgrywkowym. Brazylijskie Furduncio zaczęło kampanię 2025/26 fantastycznie we wrześniu i październiku na sześć prób przegrywając tylko raz i to po świetnej wyrównanej gierce z aktualnym medalistą ligi drużyną Boca Seniors (3:4). W pozostałych pięciu meczach zawodnicy żółto-zielonych byli górą. Ówczesne piętnaście oczek na osiemnaście możliwych klasyfikowało ich w samym czubie ligowej tabeli z realnymi szansami nawet na złoto. Zresztą w siódmej serii gier, gdyby wygrali mecz bezpośredni z Hetmanem wyprzedziliby swego rywala i samodzielnie zameldowali się na tronie IV dywizji. Tak się jednak nie stało. Furduncio znów zagrało kapitalny mecz – tak jak z Boca Seniors – ale znów minimalnie uznając wyższość rywala. Tym razem przegrywając 4:5. Nie to jednak było najgorsze, bo to wręcz można powiedzieć, iż było całkowicie zrozumiałe i jak najbardziej ok. Wszak kiedy spotykają się dwie tak doskonałe ekipy wynik może być różny. Najgorsze jednak było to, że Brazylijczycy po porażce z Hetmanem zamiast rzucić wyższy bieg zminimalizowali go do minimum dając się ograć w dwóch kolejnych meczach i to już bardziej dotkliwymi rezultatami, niż wcześniej. Mianowicie wpierw aż 1:5 z Bykami, a na zakończenie rundy 4:8 ze Sportowymi Zakapiorami. Dzięki trzem porażkom wieńczącym jesień 2025 Furduncio niestety błyskawicznie poszybowało w dół tabeli spadając z drużyny bijącej się o złoto do miana ekipy, która spróbuje jeszcze wrócić do gry o jakikolwiek medal. Na krążek rzecz jasna szanse są nadal duże i to nawet ten srebrny. Strata to ledwie dwa oczka – tyle co nic – ale złoto uciekło naszym zdaniem bezpowrotnie. Tak samo jak i dla szóstych Sportowych Zakapiorów. 14 punktów straty i cały sznur ekip przed tą charakterną drużyną sprawia, że marzenia o mistrzostwie ligi trzeba pozostawić na przyszły rok. Na ich szczęście sprawa ma się zupełnie inaczej w przypadku gry o wicemistrzostwo. W tej sytuacji jak najbardziej wszystko jest jeszcze możliwe, ale aby wydarzył się ten piękny scenariusz dla klubu Daniela Lasoty szczęściu trzeba trochę pomóc. Nie zrobi się tego lepiej, niż regularnie punktując. Strata czterech oczek, kiedy do zgarnięcia jest ich dwadzieścia siedem wydaje się kwestią formy na wiosnę. Nie chcę się nam wierzyć, aby któryś zespół – nie licząc Hetmana – nagle zaczął wszystko wygrywać. Tym samym szansa będzie, a piłka jest po stronie Sportowych. Czy z niej skorzystają? Jeśli zagrają tak jak z Furduncio Brasil (aktualnie piąta ekipa) czy FC Bulls (aktualnie druga ekipa) kosząc takie rezultaty jak kolejno 8:4 i 6:1, to jak najbardziej widzimy szansę na piękny marsz ku górze. Gorzej, jak wylosują się Zakapiory, które na miejsca siedem i osiem robią jeden punkt z sześciu możliwych (4:4 Ferajna, 2:3 Bad Boys), gubiąc przy tym jakże cennych pięć punktów. To właśnie te pięć punktów sprawiło, że zamiast aktualnie być na drugim miejscu biali są na lokacie numer sześć. A co poza tym? Poza tym raczej dość stabilnie. Z ścisłą czołówką trzeba było uznać wyższość rywala (Hetman, BJM i Boca Seniors) zaś z najniższej notowanymi udało się zwyciężyć (Ukraine United i Team Ivulin). Runda jesienna w wykonaniu Sportowych Zakapiorów była jak najbardziej solidna, momentami wręcz dobra. Jest cień szansy na coś fajnego, ale aby tak się stało trzeba wejść na jeszcze ciut większy pułap. Czy to możliwe? Czy może się okaże to "szklanym sufitem"? To już czas nam wszystko elegancko zweryfikuje.... Bad Boys już we wrześniu, na sam start, czekał mroźny i jak bardzo nieprzyjemny zimny prysznic, kiedy w inauguracyjnym meczu sezonu ulegli aż 0:11 ekipie Boca Seniors. Na szczęście ten przysłowiowy plaskacz podziałał jak należy, bo zieloni (tudzież seledynowi) nie rozpadli się, jak domek z kart, tylko pokazali charakter, już w drugiej serii gier notując znaczący progres i wygrywając aż 7:3 nad Warszawską Ferajną. Tym samym udowadniając nam, sobie i reszcie ligowej stawki, iż pierwszy mecz był totalnym nieporozumieniem. A jak było później? Porażka z trzeciej kolejki 5:8 z niekwestionowanym liderem Hetmanem z pewnością żadnego wstydu nie przynosi. Ot normalny rezultat, dobra walka, ale finalnie bez korzyści punktowych. Tym bardziej że już podczas kolejnego weekendu udało się zareagować na porażkę zwycięstwem. Tym razem nad Team Ivulin 6:5. Niestety, ale gorszy okres dla Złych Chłopców miał dopiero mieć miejsce. Seria gier 5., 6. oraz 7. to raptem jeden punkt na dziewięć możliwych, w tym owe jedno oczko było "wywalczone" na ostatnią drużynę ligi, Ukraine United. To był bardzo zły okres, który w końcu został przerwany. A kiedy zawodnicy tego klubu przerwali niekorzystną passę, to zrobili to w wielkim stylu robiąc sześć oczek na sześć możliwych w dwóch ostatnich grach na silne Sportowe Zakapiory i BJM Develompent. Jeśli te mecze miały dać nadzieję na wiosnę, to nie dało się tego zrobić lepiej, za co ogromne słowa uznania dla bandy Złych Chłopców!

DÓŁ
Jeśli zawodnicy Warszawskiej Ferajny liczyli na coś więcej, to wraz z pierwszymi czterema kolejkami ta nadzieja z nich musiała całkowicie wyparować. Niestety, ale ten doświadczony team grający któryś już sezon z rzędu w Lidze Fanów nową kampanię 2025/26 rozpoczął od czterech porażek w czterech pierwszych meczach. Rezultaty wcale nie były złe, co chodzi o zbliżony poziom do rywala, niemal zawsze w okolicach od dwóch do czterech goli różnicy, może więc nie na wyciągnięcie ręki, ale gdzieś całkiem blisko oponenta. Sęk w tym, że nie było z tego żadnych korzyści punktowych. Do czasu. Wraz z piątą kolejką na konto Ferajny wpadły pierwsze trzy oczka, a następnie siłą rozpędu kolejne trzy i w szóstej serii gier. Pokonani zostali Ukraine United (ostatnie miejsce po jesieni) oraz Team Ivulin (przedostatnie), ale to nie koniec! Warszawska dorzuciła do tego jeszcze remis w meczu z Zakapiorami, tym samym nie przegrywając trzech meczów z rzędu i robiąc w tym czasie aż siedem z dziewięciu punktów. Były to jednakowoż ostatnie uzbierane oczka podczas rundy jesiennej. W ósmej i dziewiątej kolejce trzeba było uznać wyższość rywala, kolejno BJM oraz lidera Hetmana FC. Sytuacja drużyny Kacpra, co chodzi o szturmowanie czołówki jest niemal pogrzebana, ale co zaś tyczy się TOP6, a może nawet TOP5 to jeszcze tli się mała resztka nadziei, której będzie trzeba na wiosnę wydatnie pomóc. Team Ivulin miał... absurdalną jesień. Absurdalną, bo trudno sobie wyobrazić tak niewygodny zespół do rywalizacji, tak... solidny, dobry, ale będący jednocześnie na samym dnie tabeli. Białorusini mieli tylko jeden (!) mecz, gdzie przegrali większą różnicą, niż jeden lub dwa gole. Mianowicie z samym niekwestionowanym liderem Hetmanem (1:9). Pozostałe wyniki? Zobaczcie sami! Porażka jednym golem z Bad Boys 5:6, Furduncio Brasil 7:8, BJM Develompent 3:4 i Boca Seniors 4:5! A czary goryczy dopełnia fakt, że w pozostałych trzech przegrali dla odmiany... ledwie dwoma bramkami. Ferajna 1:3, Zakapiory 3:5 oraz FC Bulls 6:8. I jak więc ocenić taką ekipę? Z jednej strony przegrali niemal wszystko (wyjątek wygrana z Ukraine United 8:3) z drugiej strony praktycznie z każdym (!) grali jak równy z równym! Śmiało można rzec, że jeśli pech w futbolu istnieje, to tu miał swoje realne źródło. Ivulin gra naprawdę dobrze, nie odstaje od nikogo, ale nie potrafi swojej jakości materializować w punkty. Dziwna sytuacja i życzymy, aby na wiosnę gracze z Białorusi odblokowali ten kurek z hurtową dostawą punktów. Bo najzwyczajniej w świecie po prostu na to zasługują. Niestety, ale po pierwszej rundzie jesiennej Ukraine United również na coś zasługuje, ale już nie w tym pozytywnym aspekcie. Wszak ostatnie miejsce jakie mają po pierwszym etapie sezonu trzeba uznać za uczciwe. Porażki 1:12 Bulls, 2:9 Hetman, 1:6 BJM, 1:4 Zakapiory, 3:12 Furduncio oraz 3:8 Team Ivulin nie pozostawiają wątpliwości – to "czarni" jak na tę chwilę w tej kampanii odstają od reszty stawki najbardziej. Mimo wszystko duże brawa dla nich, że mimo trudów, jaki niesie za sobą sezon 2025/26 ci walczyli do końca, a nagrodą są dwa remisy w siódmej i ósmej serii gier. I to nie na byle kogo! Bo przecież jak w przypadku Bad Boysów, siódmej ekipy ligi, może jeszcze takiego wrażenia to nie robi, ale już zatrzymanie aktualnie będącej na trzecim miejscu drużyny Boca Seniors to nielada wyczyn! Jak więc widać – da się! Długo na to United czekało, ale w końcu mieli swój moment. I wierzymy, że przez zimę utrzymają tą samą wolę walki oraz determinacji. A jeśli tak się stanie, to sądzimy że na wiosnę po raz pierwszy sięgnął po trzy oczka! I tego im z całego futbolowego serca życzymy!

WYRÓŻNIENIA INDYWIDUALNE
TOP5 STRZELCÓW
- Damian Kucharczyk (Hetman FC) – 25 goli
- Daniel Lasota (Sportowe Zakapiory) – 12 goli
- Kuba Solecki (Bad Boys) – 12 goli
- Filip Motyczyński (Hetman FC) – 11 goli
- Łukasz Pruszyński (Boca Seniors) – 11 goli
TOP5 ASYSTENTÓW
- Filip Motyczyński (Hetman FC) – 14 asyst
- Vadym Churiukanov (FC Bulls) – 14 asyst
- Kacper Urban (Hetman FC) – 11 asyst
- Damian Kucharczyk (Hetman FC) – 10 asyst
- Arsieni Vanicki (Team Ivulin) – 9 asyst
- Oskar Kalicki (Hetman FC) – 9 asyst
TOP5 KANADYJCZYK
- Damian Kucharczyk (Hetman FC) – 35 punktów
- Filip Motyczyński (Hetman FC) – 25 punktów
- Vadym Churiukanov (FC Bulls) – 24 punktów
- Oskar Kalicki (Hetman FC) – 18 punktów
- Kacper Urban (Hetman FC) – 18 punktów

TOP5 MVP
- Vadym Churiukanov (FC Bulls) – 38 punktów
- Wiktor Stankowski (Hetman FC) – 32 punkty
- Damian Kucharczyk (Hetman FC) – 30 punktów
- Filip Motyczyński (Hetman FC) – 26 punktów
- Kuba Sidor (Boca Seniors) – 24 punktów
TOP5 BRAMKARZ
- Wiktor Stankowski (Hetman FC) – 1.24
- Michał Gołąb (Sportowe Zakapiory) – 1.00
- Kuba Sidor (Boca Seniors) – 0.95
- Filip Odoliński (BJM Develompent) – 0.88
- Adam Czerwiński (Furduncio Brasil) – 0.57

Nie tylko Hetman zdominował ligę jako klub, ale i jego gracze uczynili to w klasyfikacjach indywidualnych. Jasne, możnaby założyć, że skoro Hetman strzelił: najwięcej goli (72 – o 17 więcej niż drudzy Bullsi) i najmniej stracił (29 – o dwa gole mniej, niż drudzy Seniorsi), to siłą rzeczy ich gracze będą brylować w indywidualnych, ale często jest tak że rozkłada się to na kilku zawodników. W tym przypadku Hetman miał jednak wyraźnych liderów. Przede wszystkim duże uznanie dla Damian Kucharczyka, który jest najlepszy w klasyfikacji strzelców, kanadyjczyku, a i w asystentach zajmuje wysokie czwarte miejsce czy w MVP trzecie. Ponadto duet Stankowski (w bramce) i Motyczyński (1. miejsce w asystach, 4. w strzelcach, 2. w kanadyjczyku i znów 4. w MVP) z Hetmana FC również błyszczy aż miło. Jedynie Vadym Churiukanov z Bullsów realnie może jeszcze walczyć o klasyfikacje indywidualne, co chodzi o te "w polu", bo na bramce rywalizacja może potrwać jeszcze dłuższy czas.
PREDYKCJE (4 LIGA)
Hetman zostanie mistrzem. Tylko totalny zanik dostawy prądu połączony z giga formą któregoś z goniących zespołów mógłby zmienić bieg wydarzeń. Złoto mamy naszym zdaniem pewne. Za Hetmanem nie tylko przemawiają punkty, bilans meczów, ale i genialne statystyki w bramkach gdzie odstawili reszty stawki. Niepewnie natomiast jest w walce o srebro. Tu zaangażowanych ekip mamy aż do miejsca... siódmego! Siódme wszak Bad Boysy do Bullsów tracą raptem cztery oczka. A tak jak wyżej wspominaliśmy czym są tak nikłe różnice na przestrzeni 27 punktów, które jeszcze do zdobycia? Dlatego między miejscami dwa a siedem może być niezły kocioł. Niestety, ale trio w strefie spadkowej o ile nie zaliczy dużego progresu przez zimę nie będzie miał szans wydostać się z dołu tabeli. Nawet jakby ósmej Ferajnie podwoić punkty to pięterko wyżej usytuowanych Złych Chłopców wyprzedzają raptem o punkt. To zdecydowanie za mało. Aby zaistnieć podczas drugiego etapu sezonu trzebaby było wejść na zupełnie inny pułap.






