PODSUMOWANIE - JESIEŃ 2025 - 3 LIGA!
Emocje po Q-ICE Warsaw CUP opadły. Turniej został rozegrany i podsumowany. Dlatego najwyższy czas powrócić do opisu zmagań ligowych, które miały miejsce na przestrzeni wrzesień-listopad. A jako że powoli wkraczamy w fazę ekip z samego wierzchołka Ligi Fanów zapowiada nam się emocjonująca, mocarna i prestiżowa przeprawa. Zaczynamy od dywizji numer trzy, w której prym wiedzie ukraiński duet Vikersonn-Comeback, ale gonitwa polsko-azerska (GLK, Husaria II, Deluxe Barbershop i Sinaloa) trwa w najlepsze i najpewniej potrwa jeszcze bardzo długo. Zapraszamy do lektury opisującej losy 3 ligi po rundzie jesiennej!
GÓRA
Vikersonn od sezonu 2021/22 nie schodzi z ligowego podium. Idąc chronologicznie wpierw brąz 11 ligi, następnie... znowu brąz, tym razem 9 dywizji. Kampania 2023/24 to - nie zgadniecie - znowu brąz, tym razem ligi numer sześć. Pomiędzy runda letnia, gdzie zajęli srebro w IV dywizji. Kolejne lato było już jednak znacznie lepsze, gdyż w edycji z 2024 roku zdobyli złoto drugiej ligi. Wracamy jednak do sezonów zasadniczych, najważniejszych. Sezon 2024/25 to złoto IV ligi, a teraz na półmetku... znów "pomarańczowi" meldują się na samym szczycie. Pytanie jest jednak następujące: czy ukraiński team wytrzyma narzucone przez siebie tempo? Wszystko rozpoczęło się fantastycznie, bo w pierwszych czterech seriach gier Vikersonn nie przegrał ani razu. Zwycięstwa nad Prykarpattią, Orzełami Stolicy, Husarią II oraz remis z Łowcami II sprawił, że dziesięć oczek na dwanaście możliwych od razu ustawiło ich w pozycji "mistrzowskiej". Dopiero w piątej kolejce inny kontrkandydat, FC Comeback, nieco nasypał piachu w trybki "Pomarańczowych" ogrywając aktualnego lidera 3:2. To jednak nie zachwiało aktualnym mistrzem IV dywizji Ligi Fanów. Po tej pierwszej, a zarazem ostatniej w rundzie jesiennej porażce Vikersonn wziął się w garść i wygrał wszystkie pozostałe cztery spotkania. Kolejno z Tonje Majami (10:2), Deluxe Barbershop (9:4), Warsaw Sinaloą (10:2) oraz GLK (11:2). Rezultaty nie pozostawiają złudzeń. Mistrz jesieni nie miał podjazdu, a nie licząc tylko dwóch meczów (z Łowcami II oraz Comebackiem - skądinąd także ukraińskimi drużynami, na co warto zwrócić uwagę) reszta była wygrana raczej bez większych problemów. W przypadku Vikersonn wrażenie robi nie tylko bilans punktowy, ale i ten pomocniczy - bramkowy. Comeback FC próbuje dotrzymać kroku. I choć w bilansie goli nie błyszczą aż tak, jak ich najgroźniejszy rywal, to mimo wszystko kiedy przyszło do starcia bezpośredniego CFC pokazało, że od swojego oponenta wcale nie odstają. Co więcej! Ten mecz pokazał, iż "niebiescy" mają prawo wierzyć, że to właśnie oni zgarnął mistrzowską paterę. Ten ukraiński team dopiero debiutuje w Lidze Fanów, ale już przed startem kampanii wiedzieliśmy, iż mamy do czynienia z mocną paczką, stąd ich ulokowanie w silnej trzeciej dywizji. Jak pokazał czas - dobrze oszczacowaliśmy siłę rażenia tej ekipy. Comeback przegrał na jesieni tylko dwukrotnie: z GLK 4:6 oraz, co było chyba największym zaskoczeniem, aż 4:9 z azerskim Deluxe Barbershop. Pozostałe mecze to siedem zwycięstw. Fakt - część z nich nie przyszła "łatwym kosztem", ale koniec końców zgadzać się mają punkty, a nie styl. Dwukrotnie drużyna dowodzona przez Kostyę Didienko wygrywała różnicą jedną bramki (Łowcy II 5:4 oraz Vikersonn 3:2) i dwukrotnie trzema (5:2 Husaria II, 5:2 Tonie Majami) - pozostałe spotkania to już jednak totalna dominacja od początku do końca. Szczególnie dobra była druga część rundy jesiennej, gdzie "niebiescy" na pięć ostatnich meczów zgarnęli full piętnastu punktów, wygrywając wszystko. Aktualnie zespół ten traci jedno oczko do Vikersonn, a mają chociażby na względzie bezpośredni mecz rewanżowy sprawa jest oczywista - wszystko jest w nogach Comebacku. Jeśli wygrają wszystkie mecze na wiosnę zostaną mistrzem ligi. Zadanie ultratudne, ale z taką formą, jak w październiku i listopadzie nie niemożliwe. Podium zamyka GLK, które zadyszkę złapało dopiero na samym finiszu rundy. Po siódmej serii gier na swoim koncie "zieloni" mieli tylko jedną porażkę i śmiało mogli myśleć nawet o złotych medalach. Aktualnie, wizja ta, nieco się rozmyła. Jasne to nadal raptem jedynie trzy oczka straty - jeden mecz bezpośredni - także zbyt wcześnie, aby cokolwiek przesądzać. Z drugiej jednak strony GLK musi się mieć na baczności, bo zaraz nie tylko złoto czy srebro może pójść "bokiem", ale nawet i brąz. Wszak kolejka ekip chętnych po podium jest długa i wynosi minimum cztery drużyny (Deluxe, Husaria II, Sinaloa), a straty tych drużyn są podobne do tej, której GLK ma do czołowej dwójki. Także w przypadku tego teamu wszystko może pójść w dwie, przeciwne sobie strony. "Zieloni" sezon rozpoczęli kapitalnie, bo od trzech zwycięstw. Pierwsza wpadka przydarzały się dopiero w czwartej kolejce, kiedy górą była Sinaloa (4:5). Po tym meczu jednak odzyskali rezon, a trzy następne gierki to trzy pewne zwycięstwa. I tym samym docieramy do kolejki numer osiem i dziewięć, które - tak jak wcześniej wspomnieliśmy - dla ekipy dowodzonej przez Mateusza Grabowskiego była bardzo zła. Wpierw remis 4:4 z drugim zespołem Łowców, które należy jeszcze uznać za solidny wynik, ale potem już bardzo rozczarowujące 2:11 z Vikersonnem. Przed GLK wymagająca wiosna - czujemy, że zawodnikom tego klubu będzie ciężej, niż na jesieni chyba że powrócą do nas z energią, jaką promieniowali na początku kampanii 2025/26.

ŚRODEK
Są drużyny, od których nie do końca wiemy, czego można się po nich spodziewać. Ekipy anonimowe, tajemnicze i nam całkowicie nieznane. Są też jednak takie, które znamy doskonale, wręcz na wylot. Swoją grą prezentują stabilność oraz przewidywalność. I tak jest z zespołem - w teorii drugim w praktyce trzecim - mokotowskiej Husarii. Klub dowodzony przez Tomka Hubnera i Norberta Wierzbickiego dołączył do nas w sezonie 2023/24. Na dzień dobry zdobyli brązowe medale IV dywizji. Nagroda? Awans o ligę. Piętro wyżej nie okazało się dla nich ponad siły. Zajęli w niej wszak - w kampanii 2024/25 - silne czwarte miejsce, znów będąc blisko tego trzeciego. I teraz, w sezonie obecnym, na półmetku Husaria II znów jest w tym samym miejscu, co rok temu. Poprzednio jednak trzeba było gonić Dziki z Lasu, Ternovitsię oraz BM - naszym zdaniem zespoły o większym potencjale, niż te obecnie. Dlatego znając ambicje tego teamu może oczekiwać w ich wykonaniu mocnego szturmu na wiosnę po ligowe pudło. Aktualnie do niego tracą cztery oczka. A czym są cztery punkty w kontekście dwudziestu siedmiu, które jeszcze pozostały do zdobycia? Siła rażenia mokotowskich jest spora, o ile tylko będą przychodzić w swoim optymalnym zestawieniu, ich dużym atutem jest to, że moc Husarii II jest rozbita pomiędzy kilku liderów, więc jak któregoś zabraknie to z dużym prawdopodobieństwem dowództwo przejmie ktoś inny. Czy runda rewanżowa padnie także łupem Deluxe Barbershop? Azerzy grają u nas jeszcze ciut dłużej niż Husaria II, bo od sezonu 2022/23. Ale tak jak Husaria II Deluxe przywitało się z nami w wielkim stylu od razu wygrywając dziesiątą dywizję. Kampania później? Przeskok aż o pięć lig, w której finalnie zajęli równie świetne trzecie miejsce. Sezon temu - zagrali tak jak i Husaria II - w dywizji trzeciej, w której ostatecznie zajęli szóste miejsce. Rok temu trzeba było jednak pojedynkować się na, tak jak wyżej wspomnieliśmy, z m.in. trio Ternovitsia, BM i Dziki z Lasu oraz duetem niemniej groźnym Husarii II oraz futsalowego Elite Team. Nic dziwnego, że tym razem nadzieje mogły być na coś więcej patrząc po ligowej stawce. Na połowie sezonu humory mogą być jednak dość... mieszane. Z jednej strony kontakt z czołówką został zachowany (do podium - cztery oczka, do lider - siedem) z drugiej strony cztery porażki w dziewięciu meczach to zapewne więcej, niż Barbershop przypuszczał, że może być. Zaczęło się źle, bo pierwsze trzy kolejki to raptem trzy punkty na dziewięć możliwych. Dwie porażki z GLK oraz Warsaw Sinaloą od razu postawiły Azerów pod ścianą. Wtedy jednak udało się odpowiedzieć dwoma zwycięstwami, w tym jakże ważną i prestiżową wygraną z FC Comeback aż 9:4. Niestety, ale bilans dwóch zwycięstw i dwóch porażek z końcówki trochę zamazał obraz udanej rundy Deluxowi. Pozycja wyjściowa jest więc obiecująca, ale także i łatwa do zepsucia. Długo wydawało się, że Warsaw Sinaloa nie tylko będzie biło się o podium, ale nawet i o złoto! Przecież bordowi po czterech seriach gier współdzieli z Vikersonn pierwsze miejsce. Pierwsze pięć meczów? Bez porażki! Trzy zwycięstwa oraz dwa remisy. Zaczęło się niewinnie, a w zasadzie to źle, bo od dość niespodziewanego remisu z Tonie Majami 6:6. Kolejki numer dwa, trzy i cztery były jednak fantastyczne, bo udało się wygrać z kolejno Orzełami Stolicy, Deluxe Barbershop i GLK. Piąta kolejka to remis z drugim zespołem Łowców i... w zasadzie wtedy wszystko się zawaliło. W następnych czterech meczach Sinaloa wygrała już tylko raz i to 5:3 z ostatnią drużyną ligi FC Prykpattią. Do tego porażki z ukraińskim duetem Vikersonn oraz Comeback i przegrana z drugim (trzecim) zespołem Husarii Mokotów sprawiły, że dla bordowych sytuacja mocno się skomplikowała. Aktualnie do mistrzostwa tracą tyle samo punktów, co do strefy spadkowej. Dlatego w ich przypadku trudno widzieć przyszłość przez "różowe okulary". Oczywiście gorsza forma pod koniec rundy mogła mieć duże znaczenia w kontekście absencji lidera zespołu Patryka Abassiego. Z nim na pokładzie na wiosnę powinno być łatwiej - czy tak faktycznie będzie? To już tylko czas zweryfikuje. Łowcy II to zdecydowanie największe zaskoczenie, chyba nie tylko tej dywizji, ale kto wie czy nawet i nie całej Ligi Fanów! Oczywiście, tu się należą poniekąd słowa uznania dla prezesa tej ukraińskiej paczki Aleksa, bo do swojego drugiego zespołu podszedł z bardzo dużym zasobem zrozumienia, empatii i cierpliwości. Wydawać by się mogło, że taki gigant w nie tylko już ogólnopolskiej, ale wręcz światowej w skali w Socca nie może sobie pozwolić na to, aby team figurujący pod ich nazwą wygrał zaledwie dwa na dziewięć ligowych meczów! A jednak - nie było i jak widać - nie ma ciśnienia. Owszem mieliśmy zrzut i to w postaci nie byle kogo, bo samego lidera pierwszego zespołu Denysa Blanka, ale tylko dwukrotnie na jesieni. Najmocniej na tym ucierpiała chyba mokotowska Husaria, której pech polegał na tym, że u naszego partnera strategicznego firmy Superbet pojawił się łakomy kurs na wygraną Łowców II nad Husarią II przez co szeregi ukraińskiej bandy, z Blankiem na czele, zostały mocno zmobilizowane. Nie ma co ściemniać. Potencjał czarno-pomarańczowych jest na tyle nieograniczony, że o ile tylko Łowcy II chciałbym wygrać wiosnę z kompletem punktów dwudziestu siedmiu na dwadzieścia siedem, cóż... najprawdopodobniej by to zrobili. Na szczęście ingerencja osób "spoza dwójki" Łowców jest znikoma przez coś rywalizacja z resztą ligi jest bardziej wyrównana, w duchu fair play. Trzeba też jeszcze jedno podkreślić: Łowcy II, w swoim faktycznie drugim garniturze, mieli ogrom pecha, który brzmi wręcz irracjonalnie. Trzy razy bowiem przegrali różnicą tylko jednej bramki (Comeback 4:5, Orzeły Stolicy 6:7, Deluxe Barbershop 6:7) do tego czterokrotnie zremisowali (Vikersonn 3:3, Prykarapttia 5:5, Sinaloa 1:1, GLK 4:4). Można więc powiedzieć, że w tych siedmiu przytoczonych meczach gdyby dodać w każdym z tych spotkań po jeden lub dwa gole więcej Łowcy II mieliby nagle 27/27 punktów. Rzecz jasna jest to jednakowoż tylko czysta gdybologia, która poza sferą ciekawostkową nie ma totalnie żadnego znaczenia. Mimo wszystko drugim team ukraińskiego giganta jest jak uśpiony wulkan - chwilowo niegroźny, ale kiedy się "przebudzi" wszyscy wkoło będą mieli przej...

DÓŁ
W przedsezonowych predykcjach akcje Orzełów Stolicy stały wysoko, a nawet i bardzo wysoko. Jest to przecież team, który nie tak dawno temu, bo w sezonie 2023/24 (dwa lata temu) w bardzo silnej drugiej dywizji zajął trzecie miejsce! Tym bardziej tak drastyczne obniżenie pułapu lotu przez Orły może dziwić. Czy ekipie Janka Wnorowskiego spadła chęć i mobilizacja? Bo tak to trochę wygląda. Przynajmniej patrząc po wynikach. Z drugiej strony liderzy pozostali i starają się przychodzić dość regularnie. Bracia Kiełpsz rozegrali odpowiednio siedem i sześć meczów na dziewięć. Mahor, Niedziółka, Ciołek oraz sam Janek (do momentu kontuzji) także byli bardzo aktywni. Stara gwardia, co chodzi o frekwencję, nie zawiodła. Rezultaty tego jednak nie odzwierciedlają. Błękitni do zwycięstwa w ostatniej serii gier z Tonie Majami dorzucili także... wygraną z drugim zespołem Łowców, wśród których wyjątkowo mogliśmy oglądać w akcji samego Blanka z jedynki. Nawet Denys, jak widać, kiedy Orły mają swój dzień, nie był w stanie nic wskórać. Czyli da się... Aktualna lokata teamu z Ursynowa z pewnością nie oddaje ich pełni mocy oraz potencjału. Orły to ekipa na czołówkę trzeciej dywizji i mamy nadzieję, iż kiedyś jeszcze wzniosą się ku górze, gdzie ich miejsce. FC Prykarpattia natomiast długo wydawało się, że może zakończyć rundę jesienną bez choćby jednej wygranej. Na ich szczęście tak się nie stało. Żółto-czarni zdołali się zmobilizować, za co im chwała i ograć w przedostatniej serii gier wyżej wspomnianych Orłów Stolicy wynikiem 6:5 i tym samym zgarnąć swój pierwszy komplet punktów w naszych rozgrywkach. Dorzucając do tego dwa remisy z kolejek numer trzy (Łowcy II 5:5) i cztery (Tonie Majami 4:4) ten ukraiński debiutant przez jesień uzbierał pięć oczek. Oczywiście, nie będziemy mydlić oczu, jakoby ten uzyskany wynik robił na nas przesadne wrażenie. Właściwie to jakiekolwiek. Myślimy, że w tym względzie i sama Prykarpattia przyzna nam rację. Niemniej zapunktowanie na tych trzech zespołach powyżej jasno wskazuje na to, że da się. FCP trudno będzie o inny wynik na koniec sezonu, aniżeli degradacja i strefa spadkowa. Strata pięciu punktów do Łowców II (czyli drugie tyle punktów, co mają obecnie) może i nie jest duża, ale... z całym szacunkiem, szybciej uwierzymy w regularne punktowanie przez Łowcy II, niż przez Prykarpattię, a to przecież ci drudzy mają niwelować dystans. Tak czy siak dla Prykarpatti wiosna będzie świetnym czasem, aby pograć we własnym gronie oraz wzmocnić siłę zespołu przed następnym sezonem. W tym już się nie uda, ale losy kolejnej kampanii zaczynają się już od dziesiątej serii gier. Warto mieć to na uwadze. I jak niespodzianką była forma Łowców II oraz Orzełów Stolicy, tak i ostatnie miejsce oraz brak choćby jednej wygranej przez Tonie Majami trzeba rozpatrywać nawet nie w tyle, co podobnych kategoriach, a idąc jeszcze krok dalej: w kategoriach sensacji. Przecież "Flamingi" na trzy poprzednie próby w rozgrywkach Ligi Fanów zajmowali kolejno: pierwsze miejsce w czwartej lidze (lato 2024), pierwsze miejsce w piątej lidze (sezon 2024/25) oraz piąte miejsce w silnej drugiej lidze (lato 2025), dlatego oczywistym było, że TM przed sezonem dawaliśmy dużo szans na ugranie fajnego wyniku, w tym i podium. Tymczasem rzeczywistość okazała się zgoła odmienna i dla graczy "różowych" bardzo brutalna. Zaledwie dwa oczka na dwadzieścia siedem punktów możliwych do uzyskania. Dwa remisy i siedem porażek. W tym kilka bolesnych lekcji, jak od Łowców II, Vikersonn, Husarii II czy Orzełów Stolicy. Dwa uzyskane remisy to 5:5 z Prykarpattią oraz pierwszy mecz sezonu z Warsaw Sinaloą 6:6. Z tego, co jednak słyszeliśmy, w szeregach Majami na wiosnę ma dojść do sporych roszad. Nie porzucenia projektu w kąt, a danie mu drugiego życia. I to nawet ze świadomością, iż w tym sezonie toru biegu wydarzeń już się nie zdoła odmienić. My taką postawę szanujemy i mamy nadzieję, że zostanie ona zrealizowana, a w przyszłej kampanii takie podejście - mówiąc kolokwialnie - odda. Bo Tonie Majami zasługuje jeszcze na drugie tchnienie...

WYRÓŻNIENIA INDYWIDUALNE
TOP5 STRZELCÓW
- Mateusz Grabowski (GLK) – 25 bramek
- Kostiantyn Didenko (Comeback) – 22 bramek
- Yurii Rubinski (Vikersonn UA) – 21 bramek
- Asim Mizzayev (Deluxe Barbershop) – 18 bramek
- Raul Mammadov (Deluxe Barbershop) – 16 bramek
TOP5 ASYSTENTÓW
- Ivan Vovk (Vikersonn UA) – 13 asyst
- Patryk Borowski (Husaria Mokotów II) – 12 asyst
- Tomasz Hübner (Husaria Mokotów II) – 11 asyst
- Mykhailo Harkavka (Comeback) — 11 asyst
- Said Aliyev (Deluxe Barbershop) — 11 asyst
TOP5 KANADYJCZYK
- Mateusz Grabowski (GLK) – 33 punkty
- Kostiantyn Didenko (Comeback) – 31 punkty
- Yurii Rubinski (Vikersonn UA) – 28 punkty
- Ivan Vovk (Vikersonn UA) – 26 punkty
- Raul Mammadov (Deluxe Barbershop) – 26 punkty

TOP5 MVP
- Kostiantyn Didenko (Comeback) – 38 punkty
- Mateusz Grabowski (GLK) – 38 punkty
- Raul Mammadov (Deluxe Barbershop) – 29 punkty
- Tomasz Hübner (Husaria Mokotów II) – 29 punkty
- Elgiz Alasgarli (Deluxe Barbershop) – 29 punkty
TOP5 BRAMKARZE
- Andriy Prikaziuk (Łowcy II) – 1.67
- Łukasz Trzpioła (GLK) – 1.11
- Vadym Chorniy (Łowcy II) – 0.66
- Maksym Schur (Vikersonn) – 0.62
- Cavid Atakishiyev (Deluxe Barbershop) – 0.50

W każdej ze statystyk indywidualnych zapowiada się na to, że batalia o końcowy triumf, będzie trwała aż do samego końca. Delikatną, troszkę większą przewagę, ma jedynie goalkeeper Łowców II Andriy, ale też nie na tyle, aby tę przewagę uważać za "zamykającą temat". W golach, kanadyjczyku oraz MVP nieustannie przewija się nam duet Grabowski-Didenko. To najprawdopodobniej właśnie między zawodnikami GLK a Comeback rozstrzygną się nagrody indywidualne, chyba że nieoczekiwanie do gry wejdzie ktoś z drugiego rzędu, na co chwilowo się nie zanosi.
PREDYKCJE (3 LIGA)
Na ten moment wydaje się, że losy mistrzostwa rozstrzygną się pomiędzy Vikersonn a Comeback. Natomiast furtka z wstępem na podium poprzez zajęcie trzeciego miejsce w naszej opinii długo pozostanie otwarta. Realną szansę na brąz mają aż cztery ekipy: GLK, Deluxe Barbershop, Husaria Mokotów II oraz Warsaw Sinaloa. I to między tą czwórką - najprawdopodobniej - będzie batalia o medal z tymże GLK ma zasłużony i duży handicap w postaci czterech i pięciu oczek przewagi nad resztą stawki, co może mieć znaczący wpływ na ten wyścig. Ekipy z miejsc siedem dziesięć z dużą dozą prawdopodobieństwa nie zmienią diametralnie swojego położenia na wiosnę. Oczywiście największą szansę mają na to Łowcy II, ale w ich przypadku nie ma ciśnienia, aby żyłować się o marsz w górę.




Warszawa
Łódź





