PODSUMOWANIE - JESIEŃ 2025 - 2 LIGA!
Wielkimi krokami zbliżamy się do samego wierzchołka Ligi Fanów. Nim zagościmy w samej Ekstraklasie oraz na jej zapleczu na szybkości meldujemy się jeszcze w dywizji numer dwa, gdzie dosłownie nie ma ani jednej słabej ekipy. Każdy mecz to osobny rozdział, bo każdy może zgubić punkty z każdym. Aby bardziej wgryźć się w temat zapraszamy na podsumowanie rundy jesiennej w wykonaniu 2 ligowców.
GÓRA
Długo wydawało się że ukraiński zespół Ternovitsi dokona czegoś absolutnie wyjątkowego: przejdzie suchą stopą przez całą rundę jesienną wygrywając komplet meczów. Choć było ku temu ekstremalnie blisko, to jednak na ostatniej prostej, w ostatniej ligowej serii gier, żółto-niebiescy ulegli... żółto-niebieskim. Taki wszak kolor strojów posiada nie tylko Ternovitsia, ale i Cyrkulatka, do której jeszcze przejdziemy. Tenże mecz, który – co czas pokazał – słusznie był zapowiadany jako hit kolejki, nie zawiódł. Mnóstwo emocji, zwrotów akcji, walki i gry do upadłego. Lider musiał skapitulować po raz pierwszy w sezonie 2025/26 i uczynił to praktycznie w ostatniej akcji meczu, nie dając sobie szansy na odpowiedź. Abstrahując od tego meczu gracze z Ukrainy, tak czy siak, rozegrali fenomenalną rundę. Jasne, już przed startem ligi, ich akcje stały wysoko. Terno to ubiegłoroczny medalista dywizji numer trzy, więc wymagania były spore. Szczególnie że doszło do fuzji dwóch silnych paczek, bo połączyli siły z innym potentatem ekipą BM. Niemniej styl i rezultaty jakie wykręcili między wrześniem a listopadem wprawiły nas w osłupienie. Osiem zwycięstw z rzędu, gdzie ścieżka była usłana tyloma kapitalnymi ekipami, robi gigantyczne wrażenie. Kibice, jak i sami zawodnicy tego klubu zasługują na to, aby właśnie teraz, raz jeszcze, przejść tę "ścieżkę zdrowia" przypominając wszystkie rezultaty niejako gloryfikując ich wyczyn. Zaczęło się od 6:2 z Ukrainian Vikings, następnie 7:2 z Zorią i 6:2 z trzecim zespołem Husarii. Kolejki numer cztery, pięć i sześć to wygrane kolejno nad AGAPE 10:6, Dzikami z Lasu 6:2 oraz Warsaw Bandziors 6:5. Trzy ostatnie serie gier to kontynuacja zielonej passy z Rock"n Roll 4:2 i Contrą 10:5 oraz pierwsza i zarazem dotychczas ostatnia porażka z wcześniej wspomnianą Cyrkulatką 4:5. Ten mecz był niejako o... mistrzostwo. Pewnie, przyznawanie komukolwiek tytułu po jednej z dwóch rund to szaleństwo, ale z drugiej strony gracze Ternovitsi mieliby handicap i bufor bezpieczeństwa przed wiosną wynoszący aż dziewięć punktów! Byłoby niemal po zawodach. A tak, dzięki heroicznej postawie Cyrkulatki w ostatnim tchnieniu rundy jesiennej na wiosnę mamy prawo jeszcze oczekiwać pikanterii w drugiej dywizji Ligi Fanów. Wierzymy, że gracze Ternovitsi, Cyrkulatki, ale i Rock"n Rolla, gnieżdżąc się na pięciopunktowym metrażu (tyle wynosi różnica oczek między pierwszym a trzecim zespołem) ugotują nam gęstą oraz gorącą atmosferę nie odpuszczając sobie nawzajem ani na krok, aż do czerwca! Cyrkulatka, mimo że Polska banda, to tak jak i otaczający ich koledzy, przywędrowali do nas z wschodnich rejonów, a konkretniej z województwa lubelskiego. Żółto-niebiescy, dumni ludzie Biłgorajów, Zamościów, Frampolów, Lublinów i okolic w szóstki w Warszawie wkręcili się poprzez Playarenę. To w niej, jeszcze kilka lat temu, stawiali swoje pierwsze "szóstkowe" kroki. Dziś na ich liczniku wybiła taka ilość, że o Cyrkulatce powoli możemy mówić jak o starym wyjadaczu, który z niejednego piłkarskiego pieca chleb jadł. Ekipa dowodzona aktualnie przez Damian Sokołowskiego do Ligi Fanów dołączyła z Ligi Bemowskiej, gdzie z powodzeniem chłopaki radzili sobie na najwyższym szczeblu. U nas także czujemy, iż potencjał klubu jest większy, niż druga liga, co widać po wynikach. Pytanie jednak czy i w pierwszej lidze (w której naszym zadaniem wylądują za rok) przemarsz będzie tak korzystny. Przeskok między drugą a pierwszą ligą, nie mówiąc już o Ekstraklasie, jest spory. Siedem na dziewięć meczów, które na jesieni wygrała Cyrkulatka jasno deklarują ich akces do bycia uważanym za kogoś więcej, niż ligowego przeciętniaka. Na jesieni tylko dwie drużyny zdołały znaleźć patent na wicelidera dywizji. Był to trzeci Rock"n Roll Warszawa, które na Grenady pokonało Cyrkulatkę wynikiem 4:2 oraz Dziki z Lasu... wróć. Zmobilizowane Dziki z Lasu. Zespół które wygrał 3:1 i które tego dnia zagrały jakby grali nie o ligowe punkty, a o finał jakiegoś dużego czempionatu. Już sama obecność mistrza świata i Europy, etatowego reprezentanta Polski w Socca, Karola Bieniasa, zmieniła diametralnie siłę Dzików. A dla Cyrkulatki okazało się to murem nie do przeskoczenia. Niemniej to były dwie jedyne wtopy jesieni, lepiej koncentrować się na pozytywnych segmentach. A że ich było dużo, to i przebierać w tym można. Pogrom nad Husarią III 8:0 czy AGAPE Team 12:3, piekielnie wyrównane batalie z Ukrainian Vikings 5:4, Ternosvitsią 5:4, Contrą 9:7 czy Zorią 7:5, ale koniec końców z jednym wspólnym mianownikiem: każdorazowo z trzema dopisanym punktami. Do tego wygrana nad Warsaw Bandziors 13:5. Cyrkulatka, jak na kulturalnego młodzieńca z manierami przystało, z Ligą Fanów przywitało się, jakby wizytowali u potencjalnych teściów; z klasą, elegancją, sznytem i kulturą. Ich dorobek punktowy może "nie zawrócił w głowie", ale robi pozytywne pierwsze wrażenie. Sęk w tym, aby owe zauroczenie przerzucić na wiosnę, a jeśli pułap lotu pozostanie zachowany z chęcią przywitamy Cyrkulatkę w przyszłym sezonie ligę wyżej, zaś w czerwcu, podczas gali rozdania nagród na Legii, należycie ich uhonorujemy. Na tę galę, znając determinację oraz upór graczy Rock"n Roll Warszawa będą chcieli się także wkręcić zawodnicy z tego teamu. Większość graczy tego zespołu zna smak zmrożonego, letniego piwka podczas gali w Legii Sports Bar, dlatego wiemy, że dołożą wszelkich starań, aby nie wypaść poza czołową trójkę. Podium, to zresztą zapewne plan minimum. Aspiracje są mistrzowskie i... jak najbardziej cel jest jeszcze w pełni realny. Duża zasługa w tym Cyrkulatki, która podkręciła kurek z atmosferą na maksa. A mogło być jeszcze ciekawej. Wszak bardzo równa, stabilna i wyśmienicie punktująca ekipa RnR wyłożyła się w najmniej oczekiwanym momencie. Miało to miejsce w ostatniej serii gier, kiedy grali na AGAPE Team, które do meczu z nimi miało... minus jeden punkt (walkower). W przypadku wygranej Vlad Voronov i jego banda mieliby dwadzieścia jeden oczek, wyprzedziliby tym samym drugą Cyrkulatkę oraz mieli raptem trzy punkty straty do liderującej Ternovitsi. Niemniej nie ma już sensu gdybać, co by było... czasu nie cofniemy, a fakty są takie, że "złociści" na jesieni przegrali tylko dwa razy. Wpierw 3:6 z Zorią Streptiv, a następnie 2:4 w szlagierze z Ternovitsią. Poza tymi dwoma, a dodając do tego remis, trzema meczami, Rock"n Roll zachwycał swoją grą i sumiennością. Ich gra była tożsama z nazwą klubu, dzięki czemu podczas pierwszej rundy byliśmy świadkami niejednego, nie dwóch i nawet nie trzech kapitalnych koncertów. Czy animuszu starczy na wiosnę? Czy dojdzie do rotacji w formacji? Nie wydaje nam się, a jak już, to będą to jedynie zmiany na plus. Rock"n Roll ma jasne cele i tak jak wspominaliśmy wyżej nie odpuszczą bez walki. Trio Eliasz Radkiewicz oraz duet Vladów, czyli Rakhmaili i Vornov już o to należycie zadbają...
ŚRODEK
Ze zdumieniem patrzyliśmy na formę, a w zasadzie na jej brak, ze strony Zorii Streptiv. W graczach "niebiesko-białych" doszukiwaliśmy się wręcz faworytów do wygrania ligi, tymczasem ich początek rundy był wielkim falstartem. Pierwsze trzy mecze to aż trzy porażki! Zaczęło się od przegrania z trzecim zespołem Husarii Mokotów 3:5, następnie jeszcze bardziej druzgocące 2:7 z Terno, a na dokładkę 5:6 od Dzików. Oj daleki od ideału był to start. Jednakowoż wraz z upływającymi kolejnymi seriami gier ukraińska machina nabierała tempa i apetytu na coraz więcej. Pierwszą ofiarą padł inny ukraiński team, czyli Rock"n Roll Warsaw. Potem jeszcze chwiejną w formę ekipę Zorii pokonała Cyrkulata wynikiem 7:5, ale był to ostatni raz, kiedy Streptiv dało się wyszaleć rywalowi. Cztery następne kolejki? Totalny hardcore, bo cztery wygrane o łącznym bilansie bramkowym 57 goli strzelonych oraz tylko 11 straconych. Kolejno: 12:5 z AGAPE Team, 17:4 z Contrą, 13:1 z Ukrainian Vikings i 15:6 z Warsaw Bandziors na zakończenie jesieni. Forma – tak zwana – mutant. Aktualnie tracą cztery oczka do podium. Pytaniem zasadniczym jest to czy takim samym składem dadzą radę zebrać się na pierwsze kolejki rundy rewanżowej. Zoria Streptiv wiemy, że korzysta z zawodników, którzy grają pół-profesjonalnie, więc nie zawsze ich koledzy będą mieli możliwość, by wpadać. Siła "niebiesko-białych" będzie więc bardzo zależna od personaliów, bo już na jesieni widzieliśmy dwa różne oblicza tego teamu. Gracze trzeciego zespołu Husarii Mokotów mogąbyć źli tylko na siebie. Nieoczekiwanie w ostatniej kolejce ich główny rywal do walki o podium zgubił punkty z ostatnim w tabeli AGAPE. W przypadku zwycięstwa ekipa Tomka Hübnera mogła się zbliżyć do podium na zaledwie jeden jedyny mały punkt. Aby tak się stało, należało w meczu kończącym rundę, ograć Contrę, nad którą do tego ostatniego spotkania mieli sześć oczek przewagi. Cóż, cały misterny plan poszedł wiadomo gdzie. "Granatowi" zawiedli po całości przegrywając 6:7. A wszystko dla nich w tym sezonie zaczęło się przecież idealnie. Wpierw pokonali bardzo silną Zorię 5:3, następnie – po mocnym thrillerze ograli AGAPE Team 6:5, mimo że cały mecz mieli bezpiecznie, kilku bramkowe prowadzenie. Ale wszystko co dobre, skończyło się wraz z nadejściem trzeciej serii gier. Przegrana 2:6 z Ternovitsią nie odzwierciedlała przebiegu meczu, bo kręcił się on przez większość czasu wokół wyniku remisowego. Czwarta kolejka to już natomiast totalny blamaż, choć po części zrozumiany przez ogromne absencje tego dnia w szeregach Husarii III – mimo wszystko przegrana 0:8 to dla tak uznanej drużyny, jak mokotowski klub duży powód do wstydu. Ten lodowaty prysznic podziałał mobilizująco na graczy Husarii, bo trzy następne mecze wygrali. Tym samym po siódmej serii gier współdzieli drugie miejsce z Cyrkulatką. Wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, ale wtem dwie przegrane na finiszu rundy zepchnęły "trójkę" na piąte miejsce. Strata do podium to jednak nadal tylko cztery oczka (na wiosnę do zrobienia dwadzieścia siedem) więc znając ambicje oraz jakość tego teamu jesteśmy pewni, że jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa w kontekście gry o medale. Dziki z Lasu za cel przed startem sezonu stawiały sobie złoto, bo kiedy grają, to zawsze tylko i wyłącznie o jak najwyższe stawki. Ta sztuka – możemy to już powiedzieć z pełną odpowiedzialnością – się im nie uda. I podium wydaje się misja niemożliwą do zrealizowania. Tym samym dla Dzików sezon 2025/26 w pewnym sensie jest do wyrzucenia i szybkiego zapomnienia. Do szóstej serii gier ekipa "z Lasu" miała na swoim koncie raptem dwie wygrane. W ich przypadku były to zwycięstwa nad Zorią 6:5 oraz Bandziorsami 6:3. Pozostałe cztery gierki to cztery czerwone kółeczka obok nazwy ich klubu. Dziki nie byłby jednak dzikami gdyby nie pokazały trochę charakteru i swojej jakości. Boleśnie na własnej skórze przekonali się o tym zawodnicy Cyrkulatki przegrywając 1:3. Siłą rozpędu ekipa Kazika Kopera (możecie kojarzyć go biegającego z aparatem po naszych obiektach) i Piotrka Jamroza (zwycięzcy Socca Champions League 2025) wygrała jeszcze następny mecz z dołującym i będącym na deskach AGAPE Team 8:2. Kiedy wydawało się, że Dziki wracają na salony oraz na nowo zaczynają marzyć o medalach nieoczekiwanie ulegli Ukrainian Vikings 5:7 w ostatnim spotkaniu rundy jesiennej tym samym niemal całkowicie zamykając sobie furtkę do zrobienia czegokolwiek więcej w tej kampanii. Wiosna – o ile nagle nie wydarzy się jakiś cud – będzie raczej niestety dogrywaniem sezonu i grą o honor bądź czysty fun. Przynajmniej na tę chwilę na nic więcej się nie zanosi, z drugiej strony Dziki nieraz w przeszłości nas zaskakiwały, więc kto wie – może i tym razem? Contra dzięki wygranej w ostatniej kolejce z mokotowską Husarią III wróciła do żywych. Ich sytuacja długo wydawała się nie do pozazdroszczenia. Pierwsze trzy kolejki to dwie porażki. Kolejno z Cyrkulatką 7:9, co wstydu z całą pewnością nie przynosi i trochę bardziej zaskakujące 6:12 z Ukrainian Vikings. Czwarta i piąta kolejka przyniosły oddech ulgi, gdyż wpierw udało się ograć Dziki z Lasu 7:6, a następnie za free wleciały punkty od AGAPE Team, które nie przystąpiło do spotkania oddając walkower. Po pięciu meczach mając bilans 3-0-2 apetyty miały prawo być skalibrowane na "coś więcej". Niestety trzy kolejne porażki z rzędu między serią gier sześć a osiem mocno skomplikowały tę fabułę. Wyżej rzeczone zwycięstwo nad Husarią III było niejako jedynie "papierkiem lakmusowym" – "pocieszycielem" złej passy. Granatowi dzięki tym trzem oczkom zdołali wygrzebać się ze strefy spadkowej, ale nie oszukujmy się, do szczytu wydaje się, iż droga jest zbyt daleka. W przypadku Contry, trochę jak i u Dzików, kwestia będzie raczej tego typu, aby po prostu pocieszyć się z samej gry, a przy dobrych wiatrach szturmować TOP5. Nie można jednakże także zapominać o tyłach, bo aktualny bufor bezpieczeństwa to tylko trzy punkty nad strefą spadkową, a konkretniej przed Ukrainian Vikings.

DÓŁ
Strefę spadkową otwiera Ukrainian Vikings. Wikingowie – jak czas pokazał –mieli szalenie trudny terminarz już na start. Wpierw wszak trzeba było podjąć mistrza jesieni, Ternovitsę (przegrali 2:6), a następnie obecnie trzecie Rock"n Roll Warszawa (przegrali 2:5). Dopiero w trzeciej kolejce, kiedy skala wyzwania poszybowała w dół, udało się zapunktować za trzy ogrywając Contrę 12:6. Niestety, ale po trzeciej kolejce trzy następne gry dały tylko jedno oczko w starciu z Warsaw Bandziors. Kolejki numer sześć i siedem to dwa zgoła odmienne stany. Pierwszy to wściekłość i rozczarowanie, bo jedną bramką różnicy trzeba było uznać wyższość piekielnie silnej Cyrkulatki. Natomiast w siódmej serii gier los "oddał" bo tym razem to "biali" byli o gola do przodu w pojedynku z AGAPE Team. Podobnie zmienne nastroje gracze z Ukrainy mogli mieć w przedostatniej i ostatniej kolejce. Wpierw dotkliwe przegrali aż 1:13 z rozpędzoną Zorią, ale już w meczu z Dzikami Z Lasu kończącym rundę pokazali lwi pazur wygrywając 7:5. Aktualnie tracą trzy oczka do tego, by wyjść ze strefy spadkowej i znając ich zadziorność istnieje duża szansa, że wiosną pomaszerują ku górze. Niestety, ale z dużym smutkiem trzeba przyznać, że jednym z największych rozczarowań rundy jesiennej zostało Warsaw Bandziors. Rzecz jasna, owe rozczarowanie, jest podyktowane głównie tym, iż wiemy, na co stać ten klub. Cztery oczka na dwadzieścia siedem, które było do zgarnięcia, jest z całą stanowczością poniżej ich potencjału. Biorąc w obronę chłopaków, warto jednak przytoczyć choćby kilka meczów z jesieni. Dwukrotnie bowiem zespół z Ursynowa przegrywał różnicą tylko jednego (5:6 z Ternovitsą oraz 5:6 z Contrą) dwóch (Husaria III 3:5) czy trzech (Dziki Z Lasu 3:6) goli. Niemniej, fakty są takie, że udało się wygrać tylko raz – z ostatnim AGAPE – oraz raz zremisować w batalii z Ukrainian Vikings. Nie można też "zwalić" na brak składu. Jesienią w barwach Bandziorów widzieliśmy liderów, osoby które jeszcze w niedalekiej przeszłości z powodzeniem grały w Ekstraklasie czy pierwszej lidze. Mowa m.in. o Szymonie Kołosowskim (jego lewą nogę zna każdy!) sześć meczów czy Maćku Kiełpsz siedem meczów. Kadra była, nazwiska się zgadzały, tylko coś koniec końców nie przekładało się to na punkty. Czy wraz z wiosną przyjdzie nie tylko odwilż na barometrach, ale i przy bilansie punktowym? Z pewnością tak uznana ekipa, jaką są Bandziorsi, zasługuje na więcej, niż strefę spadkową trzeciej poziomowo ligi. Tabelę zamyka AGAPE Team co jest podwójnym zaskoczeniem. Pierwszym, bo tej ekipy, na tym miejscu, to my przede startem sezonu się totalnie nie spodziewaliśmy, a dwa "styl" w jakim to zrobili, jest dla nas jeszcze większym zaskoczeniem. AGAPE to przecież paczka która nie tak dawno "robiła medale" na naszych wielkich eventach czy łapała podium ligi. A teraz... pierwszych osiem meczów to osiem porażek z rzędu i... i dodając do tego oddanego walkowera, gracze z Białołęki po ośmiu seriach gier na swoim koncie mieli... minus jeden punkt. Kuriozalna sytuacja, ażeby ekipa po ośmiu seriach gier miała mniej oczek na swoim koncie, niż kiedy liga startowała. Tak niestety jednak było w tym przypadku. Mimo wszystko, na koniec, warto jednak podziękować i docenić postawę AGAPE Team, bo ci mimo że mogliby totalnie odpuścić, zmobilizowali się i w ostatniej serii gier jesieni zapunktowali po raz pierwszy. I to z kim! Z zespołem, który do końca będzie walczył o tytuł mistrzowski. Mowa o ukraiński Rock"n Roll. Remis 5:5 był pokazem determinacji oraz jakości, którą wiedzieliśmy że w szeregach "białych" uświadczymy, kiedy ci się tylko nie poddadzą. I za taką postawę duże podziękowania. Liczymy że na wiosnę AGAPE znów pokaże charakter i nie zwiesi broni w geście rezygnacji tylko udowodni, iż ta nieszczęsna jesień była jedynie chwilowym zamroczeniem.

WYRÓŻNIENIA INDYWIDUALNE
TOP5 STRZELCÓW
- Volodymyr Hrydovyi (Ternosvitsia) – 21 goli
- Marcin Wieliczuk (Cyrkulatka) – 18 goli
- Maciek Kiełpsz (Warsaw Bandziors) – 15 goli
- Kamil Kapica (Husaria Mokotów III) – 13 goli
- Tomasz Zagórski (Contra) – 13 goli
TOP5 ASYSTENTÓW
- Vladyslav Burda (Zoria Streptiv) – 15 asyst
- Maciej Wieliczuk (Cyrkulatka) – 14 asyst
- Ernest Rząd (Cyrkulatka) – 11 asyst
- Oleksii Solop (Zoria Streptiv) – 10 asyst
- Platon Marchenko (Zoria Streptiv) – 7 asyst
- Szymon Kołosowski (Warsaw Bandziors) – 7 asyst
TOP5 KANADYJCZYK
- Volodymyr Hrydovyi (Ternosvitsia) – 28 punktów
- Vladyslav Burda (Zoria Streptiv) – 26 punktów
- Marcin Wieliczuk (Cyrkulatka) – 25 punktów
- Ernest Rząd (Cyrkulatka) – 22 punktów
- Kamil Kapica (Husaria Mokotów III) – 19 punktów
- Oleksii Solop (Zoria Streptiv) – 19 punktów
- Szymon Kołosowski (Warsaw Bandziors) – 19 punktów

TOP5 MVP
- Maksim Hladchenko (Rock"n Roll Warsaw) – 33 punkty
- Danylo Artmenko (Ternosvitsia) – 29 punkty
- Konrad Piskorz (Husaria Mokotów III) – 27 punkty
- Volodymyr Hrydovyi (Ternosvitsia) – 27 punkty
- Ernest Rząd (Cyrkulatka) – 24 punkty
TOP5 BRAMKARZE
- Yevhen Malenko (Rock"n Roll Warsaw) – 1.20
- Karol Krawczyk (Cyrkulatka) – 0.55
- Konrad Piskorz (Husaria Mokotów III) – 0.52
- Roman Boichenko (Husaria Mokotów III) – 0.50
- Danylo Artmenko (Ternosvitsia) – 0.48
W klasyfikacjach indywidualnych po rundzie jesiennej na samym szczycie każdej z konkurencji mamy ukraińskich zawodników. Mieszankę Ternosvitsii, Rock"n Roll oraz Zorii. Gonić ich dzielnie próbują gracze Cyrkulatki oraz Husarii Mokotów III. Na tę chwilę tylko w klasyfikacji bramkarzy mamy wyraźną przewagę, bo wszystkie cztery pozostałe kategorie są aktualnie bardzo wyrównane i stanowczo za wcześnie, aby cokolwiek obwieścić. Jeśli Panowie przełożą jesień na wiosnę, to rozstrzygać indywidualne nagrody będą się dopiero pod koniec ligi, w okolicach przełomu maja i czerwca. A taki obrót cieszyłby nas najbardziej, bo gwarantowałoby to tylko dodatkowe emocje.
PREDYKCJE (2 LIGA)
Mimo że aktualnie na czwartym – a defacto piątym dodając do tego mecz bezpośredni z Husarią III – miejscu znajdują się gracze Zorii to ich forma od mniej więcej połowy rundy wydawała się zdecydowanie najwyższa i poza zasięgiem reszty stawki. Pytanie jedynie czy utrzymają to tempo. Jeśli tak, to najprawdopodobniej zostaną oni realnym zagrożeniem dla pozostałych w grze o medale. Siłą rozpędu mogą minąć Husarię III oraz Rock"n Roll, natomiast na Cyrkulatkę i Ternovitsę może zabraknąć czasu. Aktualnie ligę należy podzielić następująco: o pierwsze miejsce zagrają żółto-niebieskie ekipy, bo Ternovitsa i Cyrkulatka. O podium trio Rock"n Roll, Zoria i Husaria III. O TOP5 trio Dziki, Contra, Ukrainian Vikings. Niestety, ale miejsca Bandziorsów i AGAPE z dużą dozą prawdopodobieństwa nie ulegną zmianie i obie te ekipy spadną z drugiej dywizji wraz z końcem sezonu






