reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

PODSUMOWANIE - JESIEŃ 2025 - 1 LIGA!

Wraz z każdym mijającym dniem zbliżamy się nie tylko do startu rundy wiosennej Ligi Fanów, ale także do wjazdu z podsumowaniem naszej najwyższej i najbardziej prestiżowej dywizji – Ekstraklasy. Nim jednak to nastąpi, jako przystawka tuż przed daniem głównym, wjeżdża pierwsza liga, w której także przecież roi się od całej masy jednych z najlepszych zespołów szóstkowych nie tylko w Warszawie, ale i całej szóstkowej Polsce. Zapraszamy na przedostatnie podsumowanie jesieni w wykonaniu 1 ligowców. 

GÓRA

Nie tylko największą sensacją pierwszej dywizji, ale kto wie czy nie największą sensacją całej Ligi Fanów była nadspodziewanie dobra postawa klubu Inferno Team podczas jesieni. W bardzo wymagającej, silnej lidze, jaką jest pierwsza dywizja zespół ten nie przegrał ani razu! Oczywistym było, jeszcze przed startem sezonu, że potencjał ludzki w szeregach Inferno jest duży i jeśli tylko złapią odpowiednie noszenie, to wylądują wysoko, wśród czołowej stawki. Natomiast chyba nikt – w tym bardzo możliwe że nawet i z obozu tego teamu – nie mógł się spodziewać, że w tyle pozostaną nie tylko dołujące ekipy, ale także chociażby FC Łowcy, które były głównym predententem do końcowego triumfu. Inferno bez wątpienia zagrało rundę życia, najlepszą w historii istnienia swojego projektu. Sęk w tym, że u nas sezon ma dwa podejścia: pierwsze było niemal perfekcyjne, ale jakie będzie to drugie? Z jednej strony nie ma mowy, aby ktokolwiek teraz zlekceważył lidera, z drugiej strony ten, będąc mocarnie nakręcony, może wejść na jeszcze wyższy pułap. Nic wszak tak nie buduje atmosfery i morali, jak właśnie wyniki. Nie dziwota więc, że teraz te – morale – mają prawo być wystrzelone w kosmos. Inną kwestią jest zarządzanie i ligowe doświadczenie, bo tu mamy jedną wielką niewiadomą, gdyż Inferno to drużyna, która u nas na wyższym szczeblu jeszcze nic nie wygrała. Nie licząc lig letnich, gdzie trzy czwarte ekip odpoczywa, to droga tego zespołu w naszych rozgrywkach wyglądała następująco: pierwszy sezon zasadniczy 2023/24 piąta liga – dziewiąte miejsce, kampania 2024/25 osiem porażek w dziewięciu meczach i wycofanie się z pierwszej ligi po rundzie jesiennej z dorobkiem dwóch oczek na koncie. Teraz, za trzecim razem, pierwszy etap wyścigu, tak jak wyżej wspomnialiśmy, nie mógł potoczyć się lepiej. Ich pole-position, przynajmniej jeśli chodzi o podium, jest totalnie niezagrożone, bo mają aż dziesięć oczek buforu nad czwartym i piątym zespołem. Także siedem punktów przewagi nad Łowcami wydaje się bezpiecznym dystansem. Na tę chwilę wydaje się, że pierwsze lub drugie miejsce jest już zagwarantowane. Z drugiej strony Inferno na jesieni jeszcze ani razu nie było "w dołku", a jako że to klub, który nie ma takiego doświadczenia jak chociażby czołowe ekipy z Ekstraklasy typu Gladiatorzy czy GWA Media Ochota, to pytanie, jak sobie poradzą z ewentualnym kryzysem bądź zachwianiem formy. Jedna porażka w losowym momencie potrafi wywrócić wszystko, co było mozolnie budowane kolejka po kolejce, dlatego dla nas samych ciekawym doświadczeniem będzie przyglądanie się, jak ten zespół poradzi sobie z liderowaniem, zarządzaniem tym i czy wytrzyma ten sezon mentalnie aż do końca. Chyba że nie będzie takiej potrzeby. Chyba że powtórzą jesień i ani razu się nie pomylą, tym samym nie będzie konieczności testowania radzenia sobie z porażką, bo jej – najzwyczajniej w świecie – po prostu nie będzie. Raz jeszcze: Inferno ma są sobą wymarzoną rundę, a oto ich komplet wyników, bo ten przemarsz zasługuje na wypisanie wszystkich rezultatów po kolei: 8:4 Korsarze, 8:6 Kebavita, 9:6 Husaria, 10:9 UKS Toho, 5:4 Sirius, 4:3 Explo, 6:6 UEFA, 7:3 Łowcy oraz 13:8 Presley Gniazdowy. Drugi Sirius idzie dokładnie tym samym niesamowitym szlakiem, co lider. W rundzie jesiennej tylko raz (!) górą był ich oponent. A miało to miejsce w meczu z Inferno Team, w którym minimalnie, bo minimalnie, ale jednak przegrali 4:5. Pozostałe osiem meczów to... osiem zwycięstw! Kapitalna forma i zielone pasmo sukcesów. Wszystko zaczęło się kapitalnie, bo już w pierwszej serii gier zawodnicy z Ukrainy rozstrzelali wybrakowaną (grającą bez zmian) drużynę Husarii Mokotów zwyciężając aż 10:3. Następnie inny rywal z czołowej piątki, Explo Team i kolejna przekonywująca wygrana, tym razem 4:0. Dwie następne gry były już trochę bardziej nerwowe, ale nadal skuteczne. Za UKS Toho (7:6) oraz UEFĘ (7:4) wpadło sześć oczek i po czterech seriach gier Sirius miał komplet zwycięstw. Dopiero w piątej kolejce, minimalnie, ale jednak, trzeba było uznać wyższość Inferno, kiedy biali (tudzież granatowi) przegrali tak jak wyżej wspomnieliśmy 4:5. Na ich szczęście był to ostatni zły akcent rundy jesiennej. Następne cztery mecze? Cztery zwycięstwa! W tym to zdecydowanie smakujące najlepiej, czyli wygrana batalia z FC Łowcami 7:5 w ostatniej kolejce rundy. Wiem, ile konkretnie to spotkanie, znaczyło dla zespołu Siriusa. Do tego pewne zwycięstwa z Kebavitą, Presleyem czy Korsarzami. W tych czterech ostatnich spotkaniach wicelider pierwszej ligi zaaplikował aż 37 goli rywalom samemu zaś tracąc raptem 15 bramek. Perspektywy tego zespołu są jak najbardziej korzystne, a patrząc na ich stabilną formę istnieje duża szansa na nawet tytuł mistrzowski. Obecnie do lidera tracą raptem jedno oczko, to tyle, co nic. Szczególnie kiedy do zgarnięcia jest dwadzieścia siedem punktów. Zespół prowadzony do triumfu przez ukraiński duet Vadym-Vitali mistrzem pierwszej ligi? Are You Sirius? Takie właśnie pytanie może sobie bowiem zadawać prezes innego potentata, który wydawało się, że będzie na miejscu swojego oponenta. Mowa oczywiście o FC Łowcy. Gigant nie tylko lokalnej sceny Socca, ale i wyróżniająca się ekipa poza granicami naszego kraju. Dla zespołu Aleksa już sam start mógł zwiastować kompilacje, jakie wyniknął w ramach kampanii 2025/26. Dlaczego? Start był, a w zasadzie... to go wcale nie było. Zwariowane rotacje między Ekstraklasą a pierwszą ligą, zamieszanie z przejmowanie slotu FC Otamanów, potem jednak (po porażce w debiucie z Ogniem Bielany w Ekstraklasie) szybki powrót do pierwszej ligi, ale nie bez konsekwencji. Te "dzikie roszady" kosztowały karny walkower za mecz z UEFĄ Mafią Ursynów. Potem, jak to Łowcy mają w zwyczaju, ruszyła zielona seria zwycięstw. Kolejka numer dwa, trzy, cztery, pięć, sześć i siedem padły ich łupem. Nie wszystkie mecze były genialne, bo z Kebavitą udało się wygrać tylko jedną bramką 7:6, a z Presleyem 7:5, ale co najważniejsze – miały zawsze wspólny mianownik – były wygrane. Jeden mecz był jednak zdecydowanie wyjątkowy. Miał on miejsce w piątej kolejce, gdzie udało się pokonać mokotowską Husarię wynikiem aż... 18:3! Piętnastoma bramkami! Była to wielka amplituda, różnica między pozostałymi spotkaniami, które przeważnie były wygrywane skromnie. I kiedy się wydawało, że Łowcy idą, jak po swoje, zgodnie z oczekiwaniami wtedy wbrew wszelakim przypuszczeniom w dwóch ostatnich seriach gier Łowcy... nie zdobyli ani jednego punktu! Największą sensacją było przegranie meczu 3:7 z Inferno Team w przedostatniej kolejce. Obraz grozy spuentowało i dopełniło to, że i tydzień później w hitowym ukraińskim starciu z Sirius ulegli im 5:7. Tym samym Łowcy w dziewięciu meczach odnotowali trzy porażki, co jak na ich aspiracje było zdecydowanie poniżej ich oczekiwań. Miała być formalność względem forsowania ataku na Ekstraklasę, a wyszło jak wyszło. Oczywiście – cel, jakim był awans nadal jest blisko, bo aktualnie zajmują Łowcy ostatnie premiowane awansem miejsce, ale ich bufor bezpieczeństwa wynosi tylko trzy oczka nad Husarią Mokotów oraz Explo Team. Co będzie dalej z tym kolosem osadzonym w pierwszej dywizji? Czy uda się zrobić jeszcze większy progres? A może dobrnęliśmy już do "szklanego sufitu" ekipy Aleksego? Lub, kto wie, może jesteśmy w przysłowiowym przededniu renesansu ich formy? Wszystkie pytania są zasadne, ale odpowiedź będzie tylko jedna i poznamy ją już wkrótce...

ŚRODEK

Explo Team jest spadkowiczem z Ekstraklasy, a każdy kto tam się znalazł, zagrał sezon, a w przypadku tej wesołej paczki dwa, ten nie ma powodów, aby bać się kiedykolwiek, jakkolwiek i... kogokolwiek. Doświadczony zespół, który młodość w niektórych przypadkach zostawił już dawno temu w tym rzeczonym Explo, delikatne niedostatki w mobilności nadrabia boiskową mądrością, jakością, ograniem. Nim o bieżącej kampanii, to może lekki historyczny zarys. Pierwszy sezon w Lidze Fanów Explo Team zakończyło na mało prestiżowym ósmym miejscu na trzecim poziomie rozgrywkowym. Jeśli więc pierwsze wrażenie było łagodnie mówiąc nie najlepsze, tak drugie, zostało wykorzystane w pełni. W pierwszej lidze w sezonie 2022/2023 zajęli drugie miejsce ulegając jedynie ukraińskim Otamanom i awansując tym samym do Ekstraklasy. W niej, niestety, nie udało się nigdy zaistnieć. Wpierw – w pierwszej kampanii – cudem utrzymali się w lidze w ostatniej serii gier wyprzedzając Pojemną Halinę, ale już przy drugim podejściu tego szczęścia brakło. I to brakło na milimetry, bo mieli tyle samo punktów, co siódmy utrzymujący się KS Browarek, ale mieli gorsze mecze bezpośrednie. W sezonie aktualnym, 2025/26, próbują odnaleźć się w nowo-starych realiach pierwszoligowych. Początek? Niemal jak z marzeń. Aż 15:7 z innym szóstkowym wyjadaczem, Kebavitą. Niestety, ale to łagodne wejście w kampanię szybko napotkało lodowaty prysznic, kiedy ET uległo 0:4 ukraińskiemu Sirius. Co gorsza, w następnej serii gier mieli FC Łowcy, a wiadomym było, co to najpewniej oznacza. Cudu nie było, paczka Łukasza Dziewickiego uległa 2:7. Na szczęście odpowiedź była prawidłowa, bo czwarta i piąta kolejka padła ich łupem. Na rozkładzie wpierw znalazły się Korsarze (9:5), a następnie UEFA (9:3). Zresztą, jak prześledzimy losy Explo Team w tym sezonie to zauważymy, że szli oni bardzo regularnymi seriami. Wyprzedzając fakty. Dwa mecze przegrali, by dwa następne wygrać, aby... potem dwa przegrać i... dwa, a jakże, wygrać. Duetem który pokonał Explo było Inferno Team (3:4) oraz Husaria Mokotów (1:3). Na ich szczęście dwie porażki oznaczały, że wkrótce przyjdzie ta zielona passa i w rzeczy samej – tak było. Najpierw zwycięstwo z Presleyem aż 12:3, a potem z UKS Toho 11:8. Runda jesienna dla tego zespołu była jak najbardziej udana i w przypadku tej paczki TOP5, które aktualnie jest w ich posiadaniu wydaje się realnym, fajnym celem, bo gwarantuje ogólnopolskie puchary oraz darmowy turniej Superbet CUP w czerwcu. Husaria Mokotów to drużyna, której docelowym miejscem bez wątpienia jest Ekstraklasa. Odkąd zespół (ten pierwszy, bo jak wiemy Husaria ma ich u nas aż cztery) Tomka Hübnera dołączył do naszych rozgrywek od początku było widać, że to team pod najwyższy poziom. Pierwszy ich sezon? Kampania 2023/24 to mistrzostwo drugiej ligi i tylko trzy porażki w osiemnastu meczach. Z bilansem 45 oczek na koncie, dziewięciopunktową przewagą nad drugim KSB Warszawa, oraz z kosmicznym bilansem bramek 113 na plusie nie pozostawili złudzeń reszcie stawki. Wiosna 2025, już w pierwszej lidze, to z kolei dwadzieścia jeden punktów na dwadzieścia siedem możliwe, przegrana na wiosnę tylko z Łowcami 4:6 i Lakoksami 4:7. W tym przypadku wszystko jednak przekreśliła beznadziejna jesień w ich wykonaniu, gdzie pogrzebali swoje szanse na coś więcej, czytaj: na awans do Ekstraklasy. Finalnie, zajęli szóste miejsce ze stratą pięciu punktów do wicelidera ligi – Lakoksów. Awans, jak widać, był w zasięgu, ale tym razem trzeba było się obejść smakiem. Kampania 2025/26 miała być kontynuacją wiosny, a się okazała kalką jesieni. Na szczęście dla mokotowskich z lepszym rezultatem niż w analogicznym okresie sprzed roku. Wówczas Husaria po jesieni miała jedynie osiem punktów na swoim koncie, teraz ma piętnaście. Niemal dwa razy więcej. Dlatego, jeśli nawiążą swoją grą do tego, co rok temu, to kto wie – może jeszcze zdołają odkręcić ten sezon i wślizgnąć się na podium. Rundę zaczęli fatalnie, bo na mecz z bardzo silnym i ambitnym Siriusem przyjechali w sześciu, bez zmian, co było mocno odczuwalne. Do przerwy, kiedy siły były byli w stanie jeszcze prowadzić z oponentem 3:2, ale kiedy z biegiem czasu zaczęło brakować tlenu Sirius momentalnie to wykorzystał i z 3:2 zrobiło się aż 3:10! Husaria zdołała otrząsnąć się po tym solidnym łupniaku w pierwszej serii gier, w drugiej ogrywając ursynowską UEFĘ 11:4. Szczęście jednak nie trwało długo, bo najgorszy spadek formy tego klubu odnotowaliśmy w kolejce trzy i cztery, gdzie ulegli wpierw Inferno Team 6:9, a następnie – co było jeszcze większą sensacją – 3:8 Kebavicie. Szósta seria gier to przełamanie na Presleyu i wygrana 9:6, następnie blamaż, wstyd i kompromitacja z Łowcami, lanie aż 3:18 (!) i... kiedy wydawało się, że druga jesień z rzędu jest to kosza, w końcu gracze tego teamu wzięli się do roboty, wygrali trzy mecze z rzędu (Explo 3:1, Toho 8:7 i Korsarze 7:5) i tym samym wracając do świata żywych, odnajdując światełko w ultraciemnym tunelu – dając sobie jeszcze nadzieję na cokolwiek więcej wiosną. Runda, koniec końców raczej z kategorii tych słabych, niż średnich bądź dobrych, ale finalnie bilans jednak dodani, bo 5-0-4 i zachowanie szans na awans do upragnionej Ekstraklasy. Jeśli zmobilizują swoje siły, jak rok temu, to jest szansa na wielki comeback, ale do tego jeszcze daleka droga. Jeszcze dalsza jest natomiast przed ursynowską UEFĘ Mafia, która– co tu dużo gadać – nie mogła rozpocząć sezonu lepiej, bo za friko dostała trzy punkty od FC Łowców. Było to pokłosiem rotacji i zamieszania, o którym było parę słów nieco wyżej. W każdym razie nie było to problemem UEFY, a wręcz ich błogosławieństwem, bo powiedzmy sobie szczerze: ogranie ukraińskich Łowców wiązałoby się z nielada sensacją. Dobry humor jednak szybko się ulotnił, kiedy już w drugiej kolejce Husaria Mokotów ograła młody zespół "białych" aż 4:11. Na odpowiedź jednak fani UEFY nie musieli długo czekać, bo już w następny weekend, dzięki wygranej 9:8 nad UKS Toho udało się dopisać kolejne trzy oczka, które... znów zostały zaprzepaszczone kolejkę później. Tym razem górował Sirius, wygrywając 7:3. Co gorsza, chwilę później trzeba było także skapitulować na Explo Team, a rezultat 3:9, mówi wszystko. Następne trzy serie gier były jednak już jak najbardziej owocne. Na dziewięć możliwych punktów do zgarnięcia w tym czasie, ekipa Norberta Wilka zgarnęła siedem. Ogrywając UKS Toho oraz FC Korsarzy oraz dość niespodziewanie remisując 6:6 z Inferno Team na Arenie Grenady. I kiedy wydawało się, że wszystko zmierza ku dobremu, że jest szansa realnie zbliżyć się pod podium na odległość dwóch punktów do FC Łowców, wtem UEFA przegrała na ostatniej prostej z FC Kebavitą 6:8 i mocno skomplikowała swoją sytuację przed startem rundy rewanżowej. Oczywiście, jak najbardziej wszystko jest jeszcze do odkręcenia, ale aktualnie nie wszystko jest już zależne od tego zespołu. UEFA przeszła podobną drogę w naszych rozgrywkach jak wyżej wspomniana Husaria. Jedni i drudzy zadebiutowali u nas w sezonie 2023/24 i to od razu grając na siebie w jednej dywizji. Następnie mokotowscy poszli piętro wyżej, a ekipa z Ursynowa dołączyła do nich rok później. Tym razem jednak wydaje się, że już tylko jedno miejsce da się złapać w kontekście gry o Ekstraklasę, więc z pewnością nie zobaczymy obu tych teamów w przyszłym sezonie w najwyższej lidze, a co najwyżej znów w pierwszej dywizji. Czy powtórzy się więc scenariusz, gdzie Husaria czeka rok na UEFĘ, a może jednak tym razem rolę się odwrócą i to ursynowski team wytyczy szlak? Przekonamy się już za niespełna kwartał! UKS Toho Grodzisk Mazowiecki zdaje się wykorzystało limit pecha na lata. Aż trzy porażki, bo z Husarią, Inferno oraz Sirius, czyli odpowiednio czwartą, pierwszą i drugą ekipą, zostały przegrane raptem tylko jedną bramką. Kolejno 7:8, 9:10 i 6:7. Zawsze na wyciągnięcie ręki, ale jednak z tym samym finalnym, przykrym rozczarowaniem. W dodatku mecze z Łowcami 3:6 czy Kebavitą 3:3, z pewnością także pozostawiły lekki zawód. Ekip, od których – przynajmniej czysto wynikowo – gracze Kacpra Flisa w tej rundzie byliby zdecydowanie słabsi poza UEFĄ w zasadzie nie było. Biało-czerwoni, tudzież fioletowi, zawsze cechowali się podczas pierwszej rundy konsekwentną grą w obronie, dużym zaangażowaniem i niemałą jakością. Było przyzwoicie, ale w tak silnej dywizji, jaką jest zaplecze Ekstraklasy, to jeszcze za mało. Ostatnie cztery mecze to tylko jeden punkt na dwanaście możliwych, co niemal wyzerowało szanse dla UKS Toho w kontekście gry o podium oraz bardzo utrudniło marsz ku TOP5 dający darmowy puchar Superbet CUP oraz przepustkę na ogólnopolskie zawody (1-3 eliminacje mistrzostw Polski, 4-5 ogólnopolskie 3RK). Osiem punktów starty, które aktualnie brakuje do TOP5 może i byłoby do nadrobienia gdyby nie fakt, że przecież zarówno Husaria, jak i Explo, też z pewnością będą jeszcze punktować. Dlatego pościg za tym duetem wydaje się aktualnie misją niemal niemożliwą do zrealizowania. Bardziej realnym planem wydaje się za to zagwarantowanie sobie utrzymania w pierwszej lidze i wylanie podwalin pod przyszłą kampanię, która miejmy nadzieję będzie już bardziej optymistyczna dla debiutującego w naszych strukturach UKS Toho Grodzisk Mazowiecki.

DÓŁ

Dziwna była to runda dla ekipy Buraka Cana. Czemu? Wystarczy podać kilka rezultatów FC Kebavity z jesieni. Husaria Mokotów 8:3, FC Łowcy 6:7, Inferno Team 6:8, UEFA Mafia 8:6 czy 3:3 z UKS Toho. To rezultaty ekipy, która aktualnie znajduje się w strefie spadkowej. I patrząc tylko przez pryzmat powyższych wyników człowiek nie wpadłby na to, że taki team może mieć problem z punktowaniem. Oprócz Sirius i Explo, z czołówki – mówiąc w żargonie piłkarskim – męczyli się z nimi wszyscy. A mimo to, finalnie, ich dorobek punktowy wynosi zaledwie siedem oczek. Dlaczego? Bo chociażby tylko na nich zapunktowała za trzy ekipa Korsarzy, będąca na ostatnim miejscu. Bo to na nich zapunktował Presley Gniazdowy, który na jesieni wygrał raptem dwa z dziewięciu meczów. Już w tych dwóch spotkaniach, z teoretycznie dołem tabeli uciekło sześć oczek, które mogłoby mieć diametralny wpływ na postrzeganie pierwszej rundy przez Kebavitę. Czasu jednak nie cofniesz, a fakty są takie, iż na cokolwiek więcej, niż utrzymanie (siódma lokata - strata dosłownie zerowa - kwestia lepszego bilansu goli) będzie trudno. Do TOP5 tracą aktualnie osiem punktów, czyli drugie tyle, co zrobili przez pół sezonu. W dodatku mała jest szansa, że: po pierwsze Kebavita zacznie seryjnie wygrywać wszystko, jak leci, a po drugie że duet Explo-Husaria nie będzie co jakiś czas punktować. Maksymalnie siódma lokata, która na tę chwilę wydaje się celem maksimum tak czy siak będzie dużym rozczarowaniem dla ambitnej ekipy tureckiego prezesa. Niemniej sezon trzeba dograć z godnością i powoli zacząć myśleć o ewentualnym progresowaniu na przyszłe edycje. Potencjał z całą pewnością jest, bo kiedy zbierze się cała paczka, to mogą konkurować z czołowymi ekipami, o czym przekonała się chociażby bardzo boleśnie mokotowska Husaria. Przedostatni w tabeli Presley Gniazdowy przychodziłdo Ligi Fanów z łątka zespołu, który namiesza w czołówce i będzie miał realne szanse, aby wejść do elity. Niestety – patrząc z perspektywy tego klubu – rzeczywistość okazała się brutalna, a weryfikacja ciężka do zaakceptowania. Na dwadzieścia siedem punktów, które były do zgarnięcia, udało się uciułać sześć oczek, dzięki dwóm zwycięstwom. I to jedynie z sąsiadami ze strefy spadkowej. Wpierw 6:4 z Korsarzami, a następnie – trochę nieoczekiwanie – 10:7 z Kebavitą. Nie brakowało jednak na jesieni dobrych meczów, w których zgadzało się wszystko, oprócz finalnego rozstrzygnięcia. Presley zagrał znakomite mecze na przykład z Łowcami 5:7, UEFĄ 8:9 czy Toho 3:5. Mimo, że obraz tych gierek był niezły, to finalnie zostało za nie przyznane okrągłe zero punktów. Sytuacja Gniazdowego jest więc nie do pozazdroszczenia, a maks – tak jak w przypadku Kebavity – który aktualnie wydaje się do zrobienia będzie wyjście ze strefy spadkowej kosztem Toho, wyżej rzeczonej Kebavity oraz Korsarzy. Ale nawet i to zadanie wydaje się dość trudne... to nie będzie łatwy sezon dla debiutantów i wiemy to już teraz.... A z debiutantów przenosimy się może nie do weteranów, ale ekipy, która w naszych rozgrywkach figuruje od dawien dawna. A konkretniej – od lata 2023. FC Korsarze przywędrowali do nas z warszawskiej Playareny i na "dzień dobry" ambitnie rzucili się w głębokie wody, bo do drugiej dywizji Ligi Fanów. Jak jednak przystało na Korsarzy Piratom niestraszne głębokie wody, a szóste miejsce w drugiej dywizji trzeba było uznać za jak najbardziej przyzwoity wynik. Zwłaszcza jak na debiutantów. Co więcej! Następna kampania, to jest 2024/25, była jeszcze lepsza, bo znów będąc w drugiej lidze zajęli świetne czwarte miejsce tracąc do premiowanego miejsca awansem ligę wyżej sześć oczek. Jednak jako że AGAPE Team podziękowało za awans wyżej Korsarze przejęli ich slot i z perspektywy czasu... trudno powiedzieć czy była to dobra decyzja. Jasne, z jednej strony dzięki temu banda ta, może weekend w weekend rywalizować z topowymi ekipami w Warszawie, ale z drugiej strony wydaje się, że tym razem wody okazały się delikatnie zbyt porywcze. Jedno zwycięstwo, w meczu z Kebavitą, na dziewięć spotkań, to zdecydowanie zbyt mało, by myśleć o czymkolwiek więcej. Trudna była to jesień dla łajby piratów, ale chcielibyśmy wierzyć, że była ona kluczowa, by po "opłaceniu frycowego" ruszyć z pełną parą na wiosnę. Może dobrym przykładem będzie Husaria Mokotów, która rok temu również była debiutantem w pierwszej lidze i również jesienią zapłaciła bolesną cenę za brak ogrania na wyższym poziomie. Wówczas team z Mokotowa miał na koncie ledwie siedem punktów po jesieni, ale na wiosnę – kiedy już okrzepł – zrobił dwadzieścia jeden punktów. Pozostaje nam życzyć, aby Korsarze i w tym sezonie przeszli podobną drogę, choć z pewnością patrząc na konkurencję: nie będzie o to łatwo. Znając jednak charakter i upór tych zawodników nic nie jest niemożliwego. 

WYRÓŻNIENIA INDYWIDUALNE

TOP5 STRZELCÓW 

  1. Oskar Górecki (Explo Team) – 26 goli
  2. Sebastian Maśniak (Husaria Mokotów) – 20 goli 
  3. Aleksander Czyż (UKS Toho) – 19 goli
  4. Denys Blank (FC Łowcy) – 17 goli
  5. Christian Nnamani (Kebavita) – 16 goli

TOP5 ASYSTENTÓW 

  1. Bartosz Salamon (UKS Toho) – 15 asyst
  2. Krzysztof Bartkiewicz (UEFA) – 12 asyst
  3. Vadym Rossokhatyi (Sirius) – 10 asyst
  4. Oskar Pyrzyna (Inferno Team) – 9 asyst
  5. Jakub Wiktorowski (Presley) – 9 asyst
  6. Oskar Górecki (Explo Team) – 9 asyst 

TOP5 KANADYJCZYK 

  1. Oskar Górecki (Explo Team) – 35 punktów 
  2. Bartosz Salamon (UKS Toho) – 30 punktów 
  3. Aleksander Czyż (UKS Toho) – 27 punktów 
  4. Christian Nnamani (FC Kebavita) – 24 punktów 
  5. Sebastian Maśniak (Husaria Mokotów) – 23 punktów 
  6. Denys Blank (FC Łowcy) – 23 punktów 

TOP5 MVP

  1. Christian Nnamani (FC Kebavita) – 30 punktów 
  2. Norbert Wierzbicki (Husaria Mokotów) – 25 punktów 
  3. Oskar Górecki (Explo Team) – 24 punktów 
  4. Jakub Komendołowicz (UEFA) – 24 punktów 
  5. Denys Blank (FC Łowcy) – 24 punktów 
  6. Patryk Abbassi (Inferno Team) – 24 punktów 

TOP5 BRAMKARZE 

  1. Michał Papierz (UKS Toho) – 0.60
  2. Andrzej Czekalski (Korsarze) – 0.50
  3. Yaroslav Smolin (Sirius) – 0.48
  4. Michał Łuczyk (Explo Team) – 0.42
  5. Norbert Wierzbicki (Husaria Mokotów) – 0.34
  6. Bohdan Bezkrovnyi (FC Łowcy) – 0.34

PREDYKCJE (1 LIGA)

Wejść na szczyt, a utrzymać się na nim, to dwie różne kwestie, o czym wie każdy, kto regularnie uprawia sport. Łatwiej zrobić to pierwsze, aniżeli to drugie. Teraz zarówno Inferno, jak i Sirius będą nieustannie na świeczniku, a każdy ich najmniejszy błąd może błyskawicznie zostać wykorzystany przez czyhających na wpadkę Łowców. Skład podium wydaje się na tę chwilę zacementowany. Co prawda duo Husaria-Explo, a nawet podbijając UEFĘ trio, traci niewiele, ale jako że jest to strata do Łowców, trudno przypuszczać, aby któraś z tych trzech ekip lepiej punktowała, niż gigant z Ukrainy. O utrzymanie zaś będzie zaciekła walka aż do końca między Kebavitą, UKS Toho oraz Presleyem, a nawet i Korsarze mogą podłączyć się pod tę walkę, o ile wejdą na inny, wyższy pułap punktowania, niż na jesieni. 

Facebook

Reklama

Tabela

Social Media

Youtube

Reklama