Sezon 2019/2020
Relacje meczowe: 8 Liga
Mecz drużyn, które ten sezon kończą w zdecydowanie innych nastrojach. Lider tabeli, który walczy o zdobycie złotego medalu w 8 lidze podejmował spadkowicza, dla którego to są ostatnie momenty na tym poziomie rozgrywkowym. Faworyt tego spotkania mógł być tylko jeden i tak też wyglądał początek pojedynku. Junak mocno naciskał swoich rywali, co oznaczało dużo pracy w bramce dla Mariusza Tkaczyka. W 4 minucie po strzale Aleksego Sałajczyka wyciągnął on piłkę z siatki po raz pierwszy. NAF Genduś szybko odpowiedział, bo wyrównujące trafienie zaliczył Mateusz Bubrzyk. Ten sam zawodnik jeszcze przed przerwą skompletował 2 żółte kartki, które wykluczyły go z gry do końca pojedynku. Mimo benefitu w postaci dłuższej gry w przewadze oraz wielu sytuacji podbramkowych gospodarze nie potrafili zdobyć gola. Udało im się to dopiero przed przerwą, kiedy to Bartłomiej Szrejner wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Drugie 25 minut wyglądały niczym dobra walka bokserska. Akcja za akcją, cios za cios. Pierwszy trafił lider tabeli, bo w 30 minucie Yuriy Trush popisał się świetnym uderzeniem z rzutu wolnego. To było niczym nokdaun dla gości, ale zdołali powstać z kolan i zdobyć kontaktowe trafienie. Nieco później ponownie na dwubramkowe prowadzenie wyszedł Junak, tym razem Tkaczyka pokonał jego vis a vis Andrzej Groszkowski. Ostatnie słowa w tym spotkaniu należały jednak do zespołu NAF Genduś, najpierw gola po podaniu Szostaka strzelił Groszyk, a w ostatnich sekundach meczu bramkę na 4:4 zdobył Szostak ustalając wynik meczu, który można uznać za dość sporą niespodziankę.
Już przed spotkaniem było jasne, że w tym sezonie zespół Borowików pożegna się z tym poziomem rozgrywkowym. Ich strata do bezpiecznego miejsca była już tak duża, że pozostała im tylko walka o poprawę morale w drużynie. Sportowe Zakapiory pomimo serii gier bez porażki stracili szansę na walkę o pudło i sezon zakończą bez medalowej zdobyczy. Początek spotkania z racji panującej pogody obie drużyny rozpoczęły bardzo spokojnie. Pierwsze pojedyncze akcje nie przyniosły zmiany wyniku. Zmieniło się to w 8 minucie, kiedy to na prowadzenie wyszli goście. Chwilę później powinno być już podwyższenie prowadzenia, ale piłka trafiła w słupek. Kolejne minuty to przewaga gospodarzy, którzy najpierw strzelili w słupek, a później nie wykorzystali rzutu karnego. Zemściło się to pod koniec pierwszej połowy, kiedy to goście aż trzykrotnie pokonali bramkarza rywali. Trafienia te ustaliły wynik pierwszej połowy na 4-0 dla gości i z takim rezultatem zespoły rozpoczęły drugą część spotkania. Od początku drugiej części meczu inicjatywę ponownie przejęli goście, którzy nie wykorzystali rzutu karnego. Sytuacja ta nie podcięła im skrzydeł i w ciągu kilku minut zdobyli kolejne trzy bramki. Chwilę później honorowe trafienie zdobyli gospodarze, którzy w końcowych minutach spotkania musieli jeszcze trzykrotnie wyjmować piłkę z bramki. Doskonałe zawody rozegrał Daniel Lasota, który aż sześciokrotnie pokonał bramkarza rywali. Ostatecznie Borowiki przegrały z drużyną Sportowych Zakapiorów 1-10 i nie mogą być zadowoleni z tego spotkania. Ich przeciwnik pokazał wyższość nad swoim rywalem i inkasując trzy punkty nadal liczy się w walce o miejsce w top 5 obecnego sezonu.
Prowadzona przez Artura Kałuskiego drużyna A.D.S. Scorpion’s walczyła o zwycięstwo z ostatnią ekipą swojej ligi – Orły Białe AUUU. Cały mecz od samego początku układał się po myśli gospodarzy, a ich styl gry okazał się niekorzystny dla gości, którzy nie mając zmian starali się jak mogli, aby rozwinąć skrzydła i ugrać, choć remis. Najbardziej jadowitym Skorpionem dla Orłów był bardzo dobrze grający tego dnia na ataku Bartłomiej Filip, który w przeciągu pierwszych siedmiu minut skompletował hat-tricka, a w dalszej części meczu jeszcze dwukrotnie pokonał bramkarza gości. Ta sztuka udała mu się miedzy innymi za sprawą najlepszego tego dnia na poziomie ósmej ligi jego kolegi Mateusza Łuczaka, będącego głównym rozgrywającym tego meczu. Drużyna gości przełamała się dopiero w siedemnastej minucie, kiedy po trafieniu samobójczym parę sekund później wyładowali swoją złość pokonując dwa razy bramkarza gospodarzy zmniejszając stratę. Na przerwę schodziliśmy przy wyniku 6:2, a po wznowieniu gry dalej lepiej radziła sobie drużyna Artura. Szybko zdobyta bramka przez A.D.S-ów i gra w wysokiej temperaturze podcięła skrzydła gościom, a ich próby zagrożenia bramki rywala nie przynosiły rezultatów. Gospodarzom jeszcze udało się zdobyć cztery bramki, a mecz zakończył się wynikiem 11:2
Starcie FC Po Nalewce z Elitarnymi Gocław można było śmiało nazwać meczem „o sześć punktów” dla każdej z ekip, gdyż gospodarze potrzebowali zwycięstwa w kontekście zapewnienia sobie udziału w Pucharze Ligi Fanów, natomiast goście wciąż liczyli się w walce o złoty medal. Starcie rozpoczyna się od składnej akcji Sławka Ogorzelskiego, po którego podaniu gola na 1:0 strzelił Arek Bobryk. Chwilę później popularny „Salek” już nie asystował, a sam zajął się egzekucją, gdy strzałem głową podwyższył na 2:0. Autorem trafienia na 3:0 był Łukasz Gaba, który nie zmarnował rzutu karnego po zagraniu ręką w polu karnym i wydawało się, że nic nie będzie w stanie zatrzymać gospodarzy. Wtedy jednak, mówiąc kolokwialnie, gracze gości ogarnęli się. Co prawda na bramkę Wojtka Sekulaka na 3:1 padła odpowiedź w postaci gola na 4:1 w wykonaniu Łukasza Gaby, jednak do końca pierwszej odsłony strzelali już tylko Elitarni, a konkretnie Mariusz Głębocki oraz Marcin Brzozowski, dzięki czemu wynik do przerwy brzmiał tylko 4:3. Od początku drugiej połowy trwała bardzo zacięta walka, czego udokumentowaniem były trafienia Mateusza Rudnika na 5:3 oraz Jacka Wójtowicza na 5:4. W tym momencie doszło do sporej kontrowersji, gdyż zdaniem gości miało miejsce zagranie ręką w polu karnym, czego sędzia nie odgwizdał. To ewidentnie wytrąciło z równowagi cały zespół z Gocławia, co wykorzystali gracze gospodarzy, odjeżdżając z wynikiem z 5:4 na 7:4 po golach Kacpra Tabaki oraz Alexa Bobryka. „Truskawką na torcie” była bramka na 8:5 w wykonaniu Łukasza Gaba, który stojąc tyłem do bramki uderzył piłkę z poza pola karnego tak, że piłka zmieściła się tuż pod poprzeczką rywali! Ostatecznie gospodarze wygrali 9:6, a bohaterami meczu byli Sławek Ogorzelski – trzy asysty oraz bramki – oraz Łukasza Gaba, autor hat-tricka, w tym przepięknej bramki. Elitarni w ostatniej kolejce powalczą o srebrne medale !
Zarówno Tsubasa Ozora jak i Decco Team sezon zakończą na bezpiecznej pozycji, która gwarantuje pozostanie na tym poziomie rozgrywkowym. Gospodarze nie grali już praktycznie o nic, natomiast ich rywal cały czas liczy na miejsce w topowej piątce. Już pierwsze fragmenty spotkania pokazały, która drużyna bardziej dąży do zdobycia kompletu punktów. Sygnał do ataku dał Jakub Piotrowski, który w pierwszych pięciu minutach zdobył dwie bramki. Piorunujący początek sprawił, że zawodnicy gości poczuli się pewnie i w pełni kontrolowali przebieg spotkania. Pomimo dużej przewagi nie byli w stanie powiększyć swojego prowadzenia. Kiedy już wszyscy czekali na gwizdek kończący pierwszą część spotkania bramkę kontaktową zdobyli gospodarze. Druga połowa rozpoczęła się z jednobramkowym prowadzeniem gości, którzy z biegiem czasu zaczęli się rozpędzać. Grający tylko z jedną zmianą gospodarze z czasem opadali z sił czego efektem były kolejne tracone bramki. A było ich sporo, ponieważ pomiędzy trzydziestą, a pięćdziesiątą minutą aż dziesięciokrotnie ich bramkarz wyciągał piłkę z siatki. Goście na tle swoich rywali imponowali szybkością, grą kombinacyjną i wytrzymałością przez co wynik nie jest dużą niespodzianką. W ostatniej akcji tego meczu drugą bramkę zdobyli gospodarze, którzy ustalili wynik spotkania na 2-12. Zespół Tsubasa Ozora tylko w pierwszej połowie był w stanie dotrzymać kroku swoim przeciwnikom. Druga połowa w wykonaniu Decco Team była koncertowa i to oni schodzili z boiska z podniesionymi głowami.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)