Sezon 2019/2020
Relacje meczowe: 5 Liga
Spotkanie dwóch drużyn które sąsiadują w tabeli i bezpośrednie starcie mogło być niezwykle istotne w kontekście układu tabeli. Munja od początku dominowała na boisku i efektem tej przewagi były szybkie dwie bramki. Gospodarze w ostatnich meczach prezentują się wybornie i chcieli tę dobrą passę kontynuować. Szybko strzelone gole trochę uśpiły czujność graczy Macieja Affeka i coraz częściej pojawiały się proste błędy, z których skorzystali przeciwnicy. Szczególnie skuteczny był Michał Cholewiński, który dwa razy zaskoczył bramkarza rywali. Jedną bramkę dorzucił Mateusz Pęczek i nieoczekiwanie na przerwę to goście schodzili z dobrym dla siebie wynikiem. Po 25 minutach rywalizacji było 2:3 i w przerwie widać było, że oba zespoły mobilizują się na drugą odsłonę tego pojedynku. Po zmianie stron Munja ruszyła do ataku i już na początku szybko odrobiła jedno bramkowy deficyt. Przy stanie 3:3 uaktywnił się Kacper Drozdowicz, który w ofensywie stwarzał sporo zamieszania. Bartolini Pasta jakby przestała grać swoją piłkę i pozwalał na zbyt wiele rywalom. Kolejne minuty to dwie bramki Munji, które dały komfort gry całej drużynie. Gospodarze mając wynik starali się skoncentrować na defensywie czyhając na kontry. Przy stanie 5:3 goście zaryzykowali i mieli okazje na złapanie kontaktu z rywalem, ale Jakub Ciuła był tego dnia kapitalnie dysponowany. W końcówce Munja ustaliła wynik na 6:3 i zgarnęła cenne trzy punkty. Bartolini Pasta mimo porażki nadal może się włączyć do walki o medale, ale musi w kolejnych meczach postarać się o ligowe punkty.
Trzecia drużyna 5 ligi Laga Warszawa podejmowała na swoim terenie mocno rozpędzonego lidera BJM Development. Gospodarz z jedną wygraną, jednym remisem i trzema porażkami musiał stawić czoła ekipie która wygrała swoje wszystkie spotkania w tej rundzie i bez problemu przewodzi w tabeli. Od początku zarysowywała się coraz większa przewaga gości. Strzał w poprzeczkę w 2 minucie tylko to potwierdzał. Gospodarze oczywiście nie mieli zamiaru się położyć przed mocnym przeciwnikiem, ale przebieg spotkania niestety zweryfikował ich oczekiwania i nadzieje. Już w 6 minucie BJM objęli prowadzenie po ładnej dwójkowej akcji duetu Ignacy Jastrzębowski i Olivier Aleksander. Ten drugi pięknie wypuścił w uliczkę rozpędzonego kolegę i napastnik BJM nie miał najmniejszych problemów ze zdobyciem bramki. Gospodarze byli coraz mocniej przyparci do muru. 2 minuty później padła druga bramka dla gości i widać było, że panowie łapią wiatr w żagle. Oczywiście rywale szukali swojej szansy i taką też okazję upolowali kilka minut po straconej drugiej bramce. Po jednej z kontr obrońca BJM faulował w polu karnym zawodnika gospodarzy i Patryk Szeligowski bez problemu zamienił wapno na gola. Mieliśmy więc wynik 2-1 i wydawać by się mogło, iż Laga zaczyna gonić wynik. Nic bardziej mylnego. BJM coraz mocniej rządzili w środku pola, coraz częściej mieli inicjatywę i już pod koniec pierwszej połowy zaczęli czerpać z tego duże profity. W 25 minucie zdobyli bramkę na 3-1 i z takim wynikiem obie ekipy zeszły do szatni. Druga odsłona to walka obu ekip o środek pola, którą zdecydowanie wygrała ekipa BJM. Mając dużą przewagę i coraz większą swobodę w rozgrywaniu akcji, goście zaczęli zdobywać bramkę za bramką. Wspomniany na początku duet Ignacy Jastrzębowski & Olivier Aleksander zdobył jeszcze dwa trafienia a reszta panów z BJM dołożyła swoje i mecz zakończył się wynikiem 8-1. Lider pewnie wziął 3 punkty w tym spotkaniu a Laga Warszawa mimo porażki i tak utrzymała się na "pudle".
Mecz rozegrany pomiędzy ekipami Sportowe Zakapiory vs Junak można spokojnie traktować w kategoriach "mecz przyjaźni". Faktem jest iż obie drużyny walczyły o trzy punkty, ale było to walka czysto sportowa, bez boiskowego "bandytyzmu", panowie po prostu za długo się znają i za bardzo szanują swoje zdrowie. Obie ekipy mocno fizycznie i ładnie taktycznie walczyły o środek pola i raz jedna drużyna raz druga miała przewagę w tej części boiska. Pierwsze trzy bramki zdobyli zawodnicy Junaka. Niezawodny "Jurek" Yuriy Trush bardzo ładnie podał do dobrze ustawionego napastnika Krzysztofa Krzewińskiego i mieliśmy 1-0. Na 2-0 trafił Paweł Groszkowski, by kilka minut później po ponownym podaniu "Jurka" zdobyć gola na 3-0. W tym momencie i z taka przewagą Junaki trochę zwolniły i Zakapiory momentalnie zaczęli to wykorzystywać. Jeszcze przed przerwą na 1-3 trafił Łukasz Figura i takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa spotkania. Na druga odsłonę obie drużyny wyszły mocno zmotywowane aby zdobywać kolejne trafienia, ale to Zakapiory rozpoczęły swój festiwal strzelecki. Zdobywca pierwszej bramki Łukasz Figura tym razem ładnie podał do Jacka Daniszewskiego i mieliśmy na tablicy wyników 3-2 i spotkanie było na tzw. kontakcie. Mocno fizyczna, lecz w ramach przepisów walka trwała i to gospodarze zaczęli zyskiwać przewagę. Dzięki temu szybko ponownie zdobyli bramkę i mieliśmy remis a mecz zaczynał się od początku. Zakapiory mocno rozpędzeni zaczynali rządzić i dzielić na placu, a Junaki jakby bez paliwa i z coraz mniejszą wiarą w końcowy sukces. Następne dwie bramki to dzieło Pana Łukasza Figury, który w tej części spotkania był wszędzie. Mieliśmy wiec wynik 5-3 i Junaki musieli wrzucić 3 bieg aby dogonić przeciwnika. Po części im się to udało, jednak trafili już tylko raz na 5-4. Niezawodny "Jurek" Yuriy Trush wykorzystał sytuację sam na sam i tym samym zdobył bramkę kontaktową. Zabrakło jednak czasu na gonienie przeciwnika i mecz zakończył się wynikiem 5-4 dla Zakapiorów. Junaki nie musza się jednak wstydzić tego spotkania, może zabrakło trochę szczęścia albo konsekwencji by je wygrać. Był to naprawdę ładny dla oka mecz i co najważniejsze widać było że jest to spotkanie znajomych ligowców, wzajemnego szacunku ale i sportowej, męskiej walki.
"Melange bez Jakubiela to nie Melange". Te słowa padły niegdyś z ust jednego z koordynatorów Ligi Fanów i chyba znalazły potwierdzenie w starciu FC Melange z Miksturą. Po części były to małe derby warszawskich Bielan, gdyż wielu zawodników obu ekip ma korzenie w tej właśnie dzielnicy na zachodnim brzegu warszawskiego odcinka Wisły. W obliczu bardzo skromnego składu gospodarzy i imponującego zestawienia gości było raczej jasne, że ten mecz odbędzie się pod dyktando Mikstury. Potwierdziły to pierwsze trzy trafienia autorstwa Mateusza Pawlika, Rafała Jochemskiego oraz Mariusza Matraszka, po których stojący w bramce "Melanżowników" Bartek Podobas zdawał się bezradny. Jednakże, o dziwo, gracze FCM zdołali powrócić do gry po dwóch trafieniach Łukasza Słowika oraz golu Kamila Kapczyńskiego, który doprowadził do stanu 3:3. Jednak jeszcze przed przerwą, dosłownie w ostatniej akcji, po dobitce Mariusza Matraszka, to goście zakończyli premierową odsłonę golem na 3:4. Druga połowa to, mówiąc kolokwialnie, "rzeźnia". Mający tylko jednego gracza na zmianę gospodarze oddychali rękawami, co skrzętnie wykorzystali ich rywale. Szczególnie skuteczny w dobijaniu rywala okazał się Rafał Jochemski. Popularny "Johny" zaaplikował przeciwnej drużynie aż cztery bramki tylko w drugiej połowie, w całym meczu wpisując się na listę strzelców pięciokrotnie. Świetnie radzili sobie także Patryk Zych, autor trzech asyst, a także Mateusz Pawlik, zdobywca dwóch bramek oraz trzech asyst. Swoje nazwisko na liście strzelców zapisał także Mateusz Jochemski, dla którego był to osobisty pojedynek z Bartkiem Podobasem, więc trafienie cieszyło tym bardziej, im smutniejszy był popularny "Bart". Ostatecznie Mikstura rozgromiła FC Melange 4:11, dzięki czemu umocniła się na pozycji wicelidera 5-tej Ligi Fanów.
W niedzielne południe na arenie AWF-u zmierzyły się drużyny ze strefy spadkowej 5 ligi. Sante z jednym oczkiem liczyło na komplet punktów w tym spotkaniu, natomiast zawodnicy Bulbez Team Bemowo po słabym początku rundy chcieli podtrzymać dobrą passę. Lepiej w spotkanie weszli gracze z Bemowa i po niespełna kilku minutach gry prowadzili już 0:2. Świetnie spisywał się Oliwier Wójcik, który sprawiał sporo kłopotów ekipie Tomka Kawalca. Sante nie mogło złapać odpowiedniego rytmu i przynajmniej początkowo miało sporo problemów, by wykreować sobie okazje bramkowe. Niemoc strzelecką przełamał Adam Lewandowski, który po doskonałym podaniu pokonał bramkarza rywali. Jeszcze przed przerwą gospodarze doprowadzają do remisu. Tym razem akcję całego zespołu wykończył Adam Winogrodzki i do przerwy było 2:2. Po zmianie stron emocje były jeszcze większe. Najpierw pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze, kiedy po stracie piłki w środku pola kontrę wykorzystał Tomasz Cacko. Gospodarze długo solidnie się bronili, przez co goście nie potrafili przełamać obrony gospodarzy. Kiedy Bulbez już wychodził z kontrą często brakowało ostatniego podania oraz zrozumienia partnera z drużyny. O jeszcze większą dawkę emocji w tym spotkaniu zadbał Tomek Kawalec, który w bezmyślny sposób został ukarany żółtą kartką, przez co gospodarze grali w osłabieniu. Niestety mimo wielu sytuacji niemoc strzelecka trwała w najlepsze. Dopiero w samej końcówce meczu po składnej akcji Leszek Zalewski pokonuje bramkarza gospodarzy i mamy 3-3. Taki rezultat utrzymał się już do końca spotkania. Wynik remisowy w kontekście całego meczu wydaje się być sprawiedliwy, jednak obie ekipy schodziły z boiska z wielkim niedosytem. Szansa na kolejne punkty już w następnej kolejce.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)