Sezon 2018/2019
Relacje meczowe: 9 Liga
W starciu z NieDzielnymi słuszność zasady „jakość ponad ilość” pokazała Mikstura. Goście po raz kolejny musieli mierzyć się z bardzo wąską ławką rezerwowych, ale pokazali futbol znacznie lepszy jakościowo niż ekipa gospodarzy. Już od pierwszego gwizdka dało się zauważyć różnicę – NieDzielni grali zbyt statycznie i czytelnie, a Mikstura prezentowała grę kombinacyjną z wykorzystaniem skrzydłowych, a umiejętnościami indywidualnymi popisywali się Tomasz Uzarski i Patryk Zych. Goście dość szybko wyszli na prowadzenie – Tomasz dobrym podaniem odnalazł niekrytego Patryka, a ten nie dał szans bramkarzowi gospodarzy i mieliśmy 0:1. Na ekipę Marcina Aksamitowskiego podziałało to jak kubeł zimnej wody, bo już po chwili był remis po trafieniu Piotra Czarneckiego, a gospodarze mogli nawet wyjść na prowadzenie, ale zabrakło precyzji. Mikstura za to powoli rozkręcała machinę ofensywną i zanim się obejrzeliśmy było już 1:4 po trafieniach Patryka Zycha, Rafała Jochemskiego i Tomka Uzarskiego, a mogło być nawet dużo więcej, ale ofiarnymi interwencjami popisywał się Kamil Jarosz. NieDzielni gonili wynik i stwarzali sporo groźnych akcji, z których dwie skończyły się golami. Obrona wciąż miała ogromne problemy z powstrzymywaniem rewelacyjnie dysponowanego tego dnia Patryka Zycha i pierwsza połowa skończyła się wynikiem 3:6. Druga część rozpoczęła się od szybkiego gola dla gości, ale punktem zwrotnym w spotkaniu mogła okazać się czerwona kartka dla Rafała Jochemskiego. Mikstura nie tylko zmuszona była grać w osłabieniu przez dziesięć minut, to na dodatek straciła solidnego pomocnika, bo do tego momentu Rafał rozgrywał bardzo dobre spotkanie zaliczając bramkę i dwie asysty. Założenie pressingu wyraźnie gospodarzom nie wyszło – zdobyli zaledwie jednego gola autorstwa Piotra Czarneckiego, a co gorsza prawie stracili bramkę z kontry. Po wyrównaniu się składów Mikstura przeszła do natarcia i dołożyła jeszcze trzy trafienia, gładko pokonując NieDzielnych 4:10.
Co to był za mecz! Zacięta walka spowodowała, że długo musieliśmy czekać na otwarcie wyniku. Mecz zaczął się nieco spokojnie choć z każdą minutą widać było, że Bartolini Pasta ma coraz większą chrapkę na bramkę przeciwnika. Dwoili się i troili, aż w końcu Przemysław Sierpiński przy asyście Marcina Zaremby zmienili wynik na 1:0. Nie czekaliśmy zbyt długo na odpowiedź drużyny z Francji i obie drużyny miały już na swoim koncie po jednej bramce. Pomimo wyraźnej przewagi gospodarzy, po których widać było, że pewniej czują na słonecznym sektorze B, nie zobaczyliśmy więcej bramek do przerwy. Team Makaronów świetnie wszedł w drugą część spotkania. Oko za oko i ząb za ząb jak w Kodeksie Hammurabiego - tym razem w wersji na Picassa. Pasta w niecałe dwie minuty zdobyła dwie bramki z rządu i myślała, że tym sposobem załatwi sobie spokój do końca spotkania. Wtedy nastąpiło coś co można by było nazwać przebudzeniem mocy (albo przeskoczeniem czegoś jak w głowie Piotrka Zielińskiego) – Shot Dj rozpoczął swój festiwal bramek. Patryk Ciarkowski, który został wybrany MVP tej kolejki, strzelił trzy bramki. Marin Magre i Adam Rękawek dołożyli jeszcze po jednym golu, a finalnie Bartolini nie strzelił do końca spotkania ani jednej bramki. Zawodnicy gospodarzy sami nie wiedzieli co się dzieje i zastanawiali się jaki urok rzucili na nich francuscy gracze (tego jednak się nie dowiedzieliśmy ponieważ mówili w języku miłości). Obie drużyny nie zmieniły swojego miejsca w tabeli. Bartolini dalej jest wiceliderem, a Shot Dj w środku stawki na 6 miejscu.
Spotkanie, które rozpoczęło się o godzinie 11.30 przy Arenie Picassa na sektorze B było dość jednostronnym widowiskiem. W roli gospodarza wystąpiła w tym meczu dziewiąta w tabeli drużyna Moralnych Zwycięzców, która podejmowała na swoim terenie drużynę lidera Phinance.SA. Moralni przybyli na mecz w sile 9 zawodników, a lider miał tylko jedna zmianę. Jednak ilość rezerwowych w ogóle nie wpłynęła na wynik spotkania, chociaż słońce bardzo mocno grzało i naprawdę można było odczuć zmęczenie. Początek spotkania to spokojna wymiana ciosów obu ekip. Raz atakowali jedni, raz drudzy. Obie drużyny jednak bardziej stawiały na twardą obronę niż na atak. Od 5 minuty zaczęła się jednak zarysowywać przewaga lidera i tak już zostało do końca tego spotkania. Na szczęście nie czekaliśmy długo na pierwszą bramkę. Phinance już w 6 minucie spotkania otworzyli wynik i zdobyli bramkę na 1-0. Bramkarz Moralnych bardzo źle wybił piłkę ze swojego pola karnego, wylądowała ona pod nogami zawodnika gości, któremu nie pozostało nic innego jak wykorzystać taką okazję. Sześć minut później lider tabeli zdobył drugą bramkę i zaczął mocno dominować. Moralni jednak nie mieli zamiaru się poddać bez walki, starali się odpierać ataki rozpędzonych Phinance i atakować z kontry. Ten moment meczu mógł się kibicom podobać, gdyż przegrywając 2-0 gospodarze dwa razy prawie zaskoczyli bramkarza lidera tabeli 9 ligi. Wspomniany wyżej goalkeeper to facet, który nie bez powodu był na testach w Manchester City, co udowadniał całe spotkanie. Robinsonada z 15 minuty meczu oraz obrona dobitki po ziemi to absolutne mistrzostwo na tym poziomie rozgrywek Ligi Fanów. W pierwszej połowie mieliśmy jeszcze dwa zagrania fair-play. Obie ekipy przyznały się do wybicia piłki na aut, sędzia zmieniał decyzje i mecz trwał dalej . Ostatnie dziesięć minut pierwszej polowy to mocniejsze ataki drużyny gospodarzy, chcieli zapewne wykorzystać moment odpoczynku drużyny przyjezdnych. Pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 2-0 dla lidera. Druga połowa rozpoczęła się od huraganowych ataków Phinance i dwóch szybkich i kąśliwych strzałów, jednak bramkarz Moralnych nie dał się w tych akcjach zaskoczyć i pewnie strzegł bramki swojej ekipy. Pressing lidera przyniósł oczekiwany efekt i w 28 minucie rozwiązał się worek z bramkami. Na przestrzeni 4 minut Phinance zdobyli 3 bramki i prowadzili spokojnie 5-1. Chcąc zapewne złapać oddech w tych ciężkich warunkach pogodowych, goście zwolnili tempo, wkradła się chwilowa nieuwaga co Moralni skrzętnie wykorzystali. Daniel Łachacz został obsłużony przez Sebastiana Bartosika bardzo ładnym podaniem na “wypuszczenie” i wykorzystał okazję, zmniejszając tym samym dystans do lidera. Mieliśmy wiec pierwsza bramkę gospodarzy i 1-5 na tablicy wyników. Zaskoczeni zawodnicy Phinance pogubili się po raz drugi i asystujący przy wcześniejszej akcji Sebastian Bartosik, sam strzelił bramkę na 2-5 wykorzystując sprytne podanie Damiana Kucharczyka. Tego już było za wiele. Podrażniona ekipa lidera tabeli złapała drugi oddech i w ciągu 3 minut zdobyła następne dwie bramki. 7-2 to wynik dzięki któremu można spokojnie kontrolować przebieg spotkania . Gospodarze zdobyli co prawda jeszcze jedna bramkę w tym meczu, ale goście nie pozostali dłużni i tez “swoje” strzelili. To jednostronne spotkanie zakończyło się wynikiem 8-3 dla Phinance. Widać, że zależy chłopakom na awansie i nie zamierzają tej szansy wypuścić z rąk.
Po zeszłotygodniowym, bardzo zaciętym pojedynku Gastro Sparty z liderem 9-tej Ligi Fanów, mieliśmy bardzo duże apetyty na to, co pokaże ekipa Karola Rodaka w starciu z OldBoys Derby III. Starcie zapowiadało się wybornie, zwłaszcza, że gościom punkty były bardzo potrzebne w kontekście utrzymania kontaktu z zespołami z podium. Oba zespoły bardzo skupiły się na dobrej grze w obronie, czego efektem był brak goli w pierwszym kwadransie gry. Chęć świetnego występu najwyraźniej nieco przerodziła się w pecha, gdyż co prawda to gracz gości jako pierwszy trafił do bramki lecz….niestety swojej. Po dośrodkowaniu Karola Rodaka futbolówkę obok swojego bramkarza skierował Marcin Sobczak. Na szczęście, tuż przed przerwą stan na 1:1 wyrównał Michał Bugajski, który wykorzystał niezbyt dobrze wykonany aut przez graczy Gastro Sparty. Kiedy wydawało się, że limit pomyłek z obu stron w tym meczu został wyczerpany, z kolejnym niefortunnym zagraniem przybył obrońca gości, Łukasz Tarasiuk. To po jego zagraniu piłka po raz drugi tego dnia wturlała się do bramki strzeżonej przez Rafała Wieczorka. Łukasz był potwornie zły po tym zagraniu, gdyż przez całe spotkanie był ostoją defensywy OldBoys’ów. Wtedy jednak niefortunne zagrania się zakończyły, a wszystko to, co przynosiło frustrację w szeregach gości w końcu się przekuło na efekty w postaci bramek. Piorunujące dwie minuty w wykonaniu ekipy Derby sprawiły, że momentalnie szala zwycięstwa przechyliła się na ich korzyść. Najpierw po świetnej akcji kombinacyjnej z udziałem Piotrka Jastrzembskiego oraz Patryka Jędrzejczyka, stan meczu na 2:2 wyrównał drugi z wymienionych Panów. Niespełna sześćdziesiąt sekund później ręce w górę uniósł Jarek Wołoszyn, który strzałem w długi róg pokonał dobrze spisującego się w bramce Ivana Khomyna. Asystę przy tej akcji na swoim koncie zapisał popularny „Taran”, który tym samym zrehabilitował się za samobója na początku drugiej połowy. Po bardzo emocjonującym starciu, Gastro Sparta uległa OldBoys Derby III 2:3, ale trzeba pochwalić obie ekipy, gdyż dostarczyły zgromadzonym na Arenie Picassa świetnego widowiska!
To było spotkanie drużyn środka tabeli 9 ligi, które dzieliło 4 punkty. Mogło się tu zdarzyć wiele i teamy mogły narobić zamieszania, natomiast tak jak przewidzieliśmy w zapowiedziach to spotkanie należało do Wyg z Marek. Passa Legionu obecnie jest dosyć mierna. Gospodarze zdecydowali się kontynuować ją też w tym spotkaniu i gola stracili już w drugiej minucie. Do bramki trafił Michał Zduniak, a asystował mu włoski pierwiastek drużyny czyli Filippo De Felice z rzutu rożnego. Stały fragment gry był wykorzystany perfekcyjnie. Damian Burcon z kolei zachwycił nas swoim fenomenalnym rajdem przez boisko, okraszonym dryblingiem, który zakończył umieszczając piłkę w siatce rywala. W międzyczasie, kiedy Wygi tworzyły kolejne akcje - Legion również miał kilka celnych strzałów oddanych na bramkę rywala. Atutem gospodarzy były na pewno dobre akcje ze stałych fragmentów gry, na które mieli plan i taktykę. Żaden z nich jednak nie zakończył się golem w tej części spotkania. Do przerwy wynik wynosił 0:4 dla Mareckich Wyg. Strzelanie w drugiej połowie rozpoczął Michał Zduniak przy asyście Alberta Rejczaka z rzutu wolnego. W końcówce spotkania Nazar Fiialkovskyi wykorzystując chwile nieuwagi rywali umieścił piłkę w siatce aż dwa razy. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:7. Mareckie Wygi zbliżyły się nieco do podium, a od 4 drużyny w tabeli dzieli ich tylko jeden punkt. Jeśli dobra passa się utrzyma, być może zobaczymy ten team w pierwszej trójce 9 ligi.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)