Sezon 2016/2017
Relacje meczowe: 10 Liga
Mecz rozgrywany przy Arenie Picassa o godzinie 8.30 na sektorze B dostarczył nam wielu piłkarskich i niemalże zapaśniczych emocji. Szóste w tabeli 10 ligi Polskie Drewno podejmowało jako gospodarz drugą w tabeli drużynę FC Alliance. Obie ekipy stawiły się do tego spotkania w pełnych składach i dużej gotowości do walki, walki którą mogliśmy obserwować przez cały mecz. Od samego początku spotkania nikt się nie oszczędzał. Raz atakowali gospodarze, chwilę później kontrowali goście. W czwartej minucie, strzał Drewna, piłka odbiła się od poprzeczki i Krzysztof Gajos dobitką zdobył bramkę na 1-0 dla gospodarzy. Wicelider widocznie zaskoczony tą bramką próbował nadal konstruować swoje akcje lecz Drewno zaskoczyło przeciwnika ponownie. Podczas wybijania piłki ze swojego pola karnego bramkarz Alliance skiksował, piłka zamiast trafić do kogoś z ich drużyny trafiła wprost pod nogi Patryka Nawrota. Napastnik ekipy Drewna długo się nie zastanawiał i sprytnym lobem z około 20 metrów pokonał goalkeepera gości po raz drugi. Podrażniony wicelider wziął się w końcu do roboty i zaczął mocniej naciskać. Efektem tego było kilka ładnych strzałów, kilka kombinacyjnych klepek i bardzo mocna “bomba” z 25 metrów. W końcówce pierwszej połowy Andrii Sofienko wykazał się wielkim sprytem, wyłuskał piłkę spod nóg walczących zawodników i na spokojnie umieścił piłkę w siatce zdobywając tym samym bramkę kontaktową. Pierwsza połowa zakończyła się więc wynikiem 2-1 dla gospodarzy. Druga połowa to można powiedzieć dominacja wicelidera. Próby strzałów z daleka, gry kombinacyjnej, obiegania na skrzydło. Bramkarz Drewna znowu musiał bardzo mocno pracować na całej szerokości bramki aby nie dać sobie nic strzelić. Alliance atakując tracili siły, a Drewno nie odgryzając się za mocno czekało na swoją okazję. W 26 minucie mieliśmy zmianę wyniku na korzyść gospodarzy. Michał Wróbel sprytnym podaniem uruchomił Piotra Kruszyńskiego, a ten drugi bez problemu umieścił piłkę w siatce bramki przeciwnika. Mieliśmy w tym momencie 3-1 dla Drewna. Podrażniony wicelider rzucił wszystkie swoje siły na jedną szalę i zaczął zaciekle atakować, Drewno nie pozostawało dłużne i też nie odstawiało nogi, widać że każdemu zależało na “zrobieniu” wyniku. Walka bark w bark, ciągły kontakt fizyczny, brak kalkulacji w stylu “czy warto tam pobiec”. Efektem takiego przebiegu spotkania były 4 czerwone kartki w 46 minucie. Po dwie dla każdej z drużyn. Niepotrzebne przepychanki i fizyczna agresja dały nam wyżej wspomniany efekt. Ukarani zawodnicy musieli opuścić plac gry i do końca obie ekipy grały 3 na 3 w “polu”. Nie zmieniło to jednak wyniku spotkania i ekipa Drewna “wzięła” bardzo ważne dla nich 3 punkty.
W minionej kolejce dziesiątej ligi stanęły naprzeciwko siebie drużyny rezerw FFK oraz Fuszerki. Tym samym lider podejmował trzecią drużynę tabeli. Z tego powodu mogliśmy się spodziewać nie lada emocji. Bliskie sąsiedztwo w lidze bezapelacyjnie zapewniało tym samym piłkarską jakość. Nie było inaczej, a nasze przewidywania spotkały się z realnym, boiskowym potencjałem. Początek spotkania, jak i zasadniczo cała pierwsza połowa należały do gości, którzy to z relatywnym spokojem kontrolowali przebieg rywalizacji. Świadczy o tym pięć bramek w wykonaniu Fuszerki II. Przyczyn takiej sytuacji niewątpliwie należy się doszukiwać w fakcie, iż gospodarze mieli w większości w nogach spotkanie na szczeblu siódmej ligi. Rywalizacja pierwszej drużyny, z Dzikami z Lasu mogła spowodować ogólne zmęczenie i rozprężenie w szykach FFK. Taki obrót spraw bezwzględnie wykorzystali zawodnicy pod wodzą Michała Sidora, który zdobył tego dnia aż trzy bramki. W drugiej odsłonie tego pojedynku na szczycie, oglądać mogliśmy już bardziej wyrównane spotkanie. Do głosu doszli zawodnicy trzeciej drużyny ligi i próbowali zminimalizować i tak pokaźne już straty. Trafienia Dariusza Filipka oraz Tarasa Rudetsa, niestety zdały się na nic, w kontekście bramek chociażby Marka Malenki. Z tego powodu spotkanie zakończyło się wynikiem 4:9, a drużyna piastująca fotel lidera mogła cieszyć się z powodu podtrzymania swojej hegemonia, która pozostaje niezachwiana od kilku kolejek.
Do walki o ligowe „pudło” zdają się przystępować natomiast goście kolejnego spotkania. Niesamowita passa rezerw Borowików trwa w najlepsze. W tej rundzie, drużyna grająca w dziesiątej lidze nie próżnuje, pozostając jak dotąd niepokonaną. W ostatnią niedzielę, Borowiki mierzyły się z Awanturą II Warszawa. Spotkanie miało zadecydować o tym, kto przybliży się do miejsc premiowanych awansem. Wszystko z powodu bliskiego sąsiedztwa w tabeli. Dla ekipy w czarnych strojach, spotkanie nie mogło ułożyć się chyba lepiej. Mimo początkowych problemów, ekipa grająca w czarnych strojach bardzo szybko przejęła inicjatywę. Kapitalna gra cofniętego do defensywy Bartłomieja Folca, czy chociażby postawa nowego nabytku, Michała Leśniewskiego, zadecydowały o finalnym sukcesie. To właśnie były zawodnik chociażby A-klasowej Zaborowianki Zaborów wziął sprawy w swoje ręce, a jego trzy bramki połączone z asystą, walnie przyczyniły się do tego sukcesu. Przed nimi jednak paradoksalnie może i jeszcze trudniejsze spotkanie. W przyszłej kolejce przyjdzie im się zmierzyć z walczącym o utrzymanie zespołem FC Warsaw Wilanów. Ekipa z warszawskiego Wilanowa, aktualnie ma na koncie tyle samo punktów, co depcząca im po piętach Predica. Z tego powodu nie mogą pozwolić sobie na stratę punktów. Jak widać na załączonym obrazku, rywalizacja w dziesiątej lidze zaczyna nabierać kolorytu, a spotkania na finiszu rozgrywek, mogą zadecydować o finalnym układzie tabeli.
Pokonując dość niespodziewanie tydzień temu dużo wyżej ulokowaną w 10 lidze drużynę ekipa Więcej Sprzętu Niż Talentu II odniosła swoje pierwsze zwycięstwo i przedłużyła swoje szanse na wyjście ze strefy spadkowej. Teraz, aby tego dokonać musiała wygrać mierząc się z rywalem poziomem zbliżonym do swojego, a dokładniej drużyną Predica, która również walczy o opuszczenie tej „czerwonej” strefy. Stawka meczu była, zatem nie mała, a o samej wyrównanej grze świadczy jedyna bramka zdobyta w tej części spotkania przez Patryka Orzela, który to już w trzeciej minucie wpisał się na listę strzelców ustalając wynik pierwszej połowy 0:1. Wynik mógłby być większy już na tym etapie, lecz na szczęście gospodarzy ich bramka była dobrze strzeżona przez Kamila Cyrana, który przyczynił się do tak niskiego prowadzenia gości. Druga połowa to już widoczna przewaga Predici na całym boisku. Częsta wizytacja napastników w polu karnym gospodarzy skutkowała systematycznym powiększaniem prowadzenia, a dobra gra obrony, która przerywała próby odrobienia strat przez WSNT przynosiła pożądane efekty. Mecz zakończył się wynikiem 6:1 dla gości pozbawiając szans na wyjścia z strefy spadkowej gospodarzy, a zdobyta przez Predica pełna pula punktów zrównała ich z siódmą drużyną swojej ligi.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)