Sezon 2016/2017
Relacje meczowe: 4 Liga
W meczu na szczycie emocji nie brakowało, a samo spotkanie miało niezwykle dramatyczny przebieg. Oba zespoły były znakomicie zmobilizowane i wystąpiły praktycznie w optymalnych składach. Hetman, jak przystało na lidera, świetnie rozpoczął mecz i już w pierwszych minutach Filip Motyczyński otworzył wynik. Chwilę później było już 0:2 – Oskar Kalicki wykorzystał doskonałe podanie od kolegi i pewnie trafił do siatki.
Furduncio starało się odrabiać straty, ale w bramce świetnie spisywał się Wiktor Stankowski. Jeszcze przed przerwą goście podwyższyli wynik, i po 25 minutach rywalizacji było 0:3. Ten bezpieczny rezultat chyba nieco uśpił drużynę Hetmana.
Druga połowa zaczęła się źle dla gości. Już na początku po kapitalnym podaniu od Douglasa Mesquity gola zdobył Rafael Andrade. Chwilę później na tablicy wyników było już 2:3 i mecz nabierał rumieńców. Gospodarze uwierzyli, że mogą odwrócić losy spotkania, a ich kolejne akcje stawały się coraz groźniejsze. Gdy Rafael Andrade wyrównał, w szeregach Hetmana dało się zauważyć złość – zawodnicy wiedzieli, że zbyt łatwo roztrwonili przewagę z pierwszej połowy.
Na szczęście dla lidera, nie spuścili głów. Hetman ponownie przejął inicjatywę i konsekwentnie dążył do zdobycia kolejnych bramek. Najpierw Grzegorz Himkowski wyprowadził zespół na prowadzenie, a po stałym fragmencie gry Damian Kucharczyk podwyższył wynik, dając przewagę dwóch trafień. Furduncio nie rezygnowało – w końcówce po rzucie wolnym Luciano Santana zdobył bramkę kontaktową, dając gospodarzom nadzieję na punkt. Na więcej jednak zabrakło czasu i to Hetman w tym prestiżowym starciu zgarnął komplet punktów.
Goście wciąż liderują w czwartej lidze bez straty punktów, natomiast Brazylijczycy, mimo porażki, pozostają w ścisłej czołówce tabeli i wciąż liczą się w walce o najwyższe cele.
To było jedno z tych spotkań, które idealnie pokazują, jak wyrównana potrafi być liga. Od pierwszych minut mecz trzymał w napięciu, a obie drużyny grały ofensywnie, szukając swoich szans. Już w pierwszej akcji Warszawska Ferajna objęła prowadzenie, gdy po błyskawicznym ataku i precyzyjnym podaniu Konrada Pietrzaka wynik otworzył Bartosz Panasiuk. Odpowiedź gospodarzy przyszła błyskawicznie - Łukasz Figura doprowadził do wyrównania, choć trzeba przyznać, że spory udział w tej bramce miał bramkarz gości, który nie zdołał skutecznie interweniować.
Zakapiory złapały wiatr w żagle i po kilku minutach wyszły na prowadzenie po pięknej akcji duetu Krzysztof Westenholz – Daniel Lasota, który wykończył całość celnym uderzeniem. Ferajna jednak nie zamierzała odpuszczać i do końca pierwszej połowy gra toczyła się akcja za akcję. W efekcie zobaczyliśmy jeszcze trzy bramki, a wynik do przerwy, który brzmiał 3:3, idealnie oddawał przebieg wydarzeń na boisku.
Druga część meczu była równie emocjonująca, choć nieco bardziej taktyczna. Obie ekipy poprawiły grę w obronie, a tempo momentami spadało. Mimo to nie brakowało walki i ambicji. Zakapiory ponownie wyszły na prowadzenie. Daniel Lasota zachował najwięcej zimnej krwi w zamieszaniu pod bramką i skierował piłkę do pustej siatki. Gdy wydawało się, że gospodarze dowiozą zwycięstwo, w końcówce ponownie błysnął Konrad Pietrzak, który po zamieszaniu w polu karnym dopadł do piłki i wyrównał na 4:4.
Obie drużyny do samego końca próbowały przechylić szalę na swoją stronę, ale defensywy już więcej nie dały się zaskoczyć. Wynik remisowy można uznać za jak najbardziej sprawiedliwy - był to pojedynek pełen determinacji, emocji i momentów przypominających, dlaczego futbol amatorski potrafi być tak pasjonujący.
W czwartej lidze emocji nie brakowało ani przez moment. Team Ivulin, zamykający tabelę i wciąż poszukujący pierwszych punktów w sezonie, mierzył się z piątą drużyną Boca Seniors. Choć na papierze faworyt był oczywisty, boisko po raz kolejny przypomniało, że w Lidze Fanów nic nie jest dane za darmo.
Od pierwszych minut inicjatywę przejęła Boca, grając z wyraźnym spokojem i pewnością siebie. Kontrola piłki, cierpliwe budowanie akcji i dobra organizacja sprawiły, że do przerwy goście prowadzili 2:0, nie pozostawiając wątpliwości, kto rządzi na boisku. Każda ich akcja była przemyślana – zespół wyglądał dojrzale i skutecznie wykorzystywał błędy rywala.
Po zmianie stron wydarzyło się jednak coś, co rozgrzało mecz do czerwoności. Team Ivulin wrócił na murawę z nową energią, a Maxim Savoska po raz kolejny dał sygnał do ataku. Gospodarze ruszyli z impetem, zaczęli grać odważniej i w 26. minucie doprowadzili do wyrównania. Z 0:2 zrobiło się 2:2, a zapach niespodzianki unosił się w powietrzu. Jednak właśnie wtedy doświadczenie Boca Seniors zrobiło różnicę. Goście nie spanikowali, przetrwali chwilę naporu i odzyskali kontrolę. Zagrali dojrzale, cierpliwie czekając na swoje momenty. W drugiej części połowy ponownie przyspieszyli tempo i w 40. minucie prowadzili już 5:2.
Świetny występ zaliczył Adrian Wolszczak, który raz jeszcze potwierdził swoją klasę. Imponował ruchem bez piłki, opanowaniem i skutecznością pod bramką. Ale trzeba przyznać, że cały zespół Boca zagrał dojrzale, z dużą odpowiedzialnością i pewnością siebie.
Boca Seniors dzięki temu zwycięstwu wskakuje na pozycję wicelidera, potwierdzając, że celuje w najwyższe lokaty. Team Ivulin pokazał charakter i fragmentami dobrą grę, lecz wciąż musi szukać punktów w kolejnych spotkaniach, by wydostać się z dołu tabeli.
W samo południe na Arenie AWF stanęły naprzeciw siebie ekipy BJM Development i FC Bulls. Spotkanie to zapowiadało się niezwykle emocjonująco ze względu na sytuację w ligowej tabeli – mierzyły się bowiem sąsiadujące ze sobą drużyny, które dzielił jedynie lepszy bilans bramkowy na korzyść gości.
Pierwsza połowa zdecydowanie należała do Bulls, którzy już od pierwszych minut objęli prowadzenie po trafieniu Andriya Choliyego. BJM jednak szybko odpowiedziało i już po pięciu minutach doprowadziło do wyrównania. Widać było, że obie ekipy bezkompromisowo dążą do zwycięstwa i nie zamierzają oddać choćby punktu. Przełamanie dało kolejne trafienie Choliyego, a goście, napędzeni jego formą, narzucili swoje tempo gry i do przerwy dołożyli jeszcze dwa gole. Wynik 1:4 po pierwszej połowie wydawał się dla nich bardzo komfortowy.
Po zmianie stron do głosu doszło jednak BJM, które całkowicie przejęło kontrolę nad spotkaniem i nie pozwoliło rywalom zdobyć już żadnej bramki. Grali lepiej, z większym zaangażowaniem i zasłużenie zdobyli trzy gole. Pierwszy do siatki trafił Bartek Grzybowski, który poderwał zespół do walki i dał sygnał do odrabiania strat. Prawdziwym bohaterem meczu został jednak Mikołaj Zawistowski – najpierw zdobył bramkę kontaktową, a w ostatniej minucie spotkania popisał się kapitalnym strzałem z rzutu wolnego w samo okienko, ustalając wynik na 4:4.
Remis był w pełni zasłużony – mimo lepszej pierwszej połowy w wykonaniu FC Bulls, to BJM Development zagrało znakomitą drugą część spotkania i dzięki determinacji doprowadziło do podziału punktów.
Bad Boys liczyli na całą pulę w meczu z Ukraine United. Goście, którzy do tej pory nie zdobyli jeszcze ani jednego punktu, bardzo liczyli z kolei na przełamanie. W obozie gospodarzy zabrakło kilku podstawowych zawodników, jednak Bartek Podobas mimo to miał do dyspozycji trzy zmiany.
Początek spotkania należał do zespołu Ukraine United. Po składnych akcjach i niefrasobliwości w obronie gospodarzy szybko objęli prowadzenie. Sygnał do ataku dał doświadczony Kacper Stępień, który zdecydował się na strzał z dystansu; piłka po rykoszecie od Piotra Wardzyńskiego wpadła do siatki rywali. Chwilę później Bad Boys wyrównali i pierwsza połowa zakończyła się remisem.
Po zmianie stron gospodarze przejęli inicjatywę. Szczególnie aktywny pod bramką przeciwników był Sebastian Chmura, lecz tego dnia zabrakło mu szczęścia – kilka jego strzałów minimalnie mijało słupek. W końcu do bramki trafił Damian Sych i po raz pierwszy tego dnia Bad Boys wyszli na prowadzenie. Rywale jednak szybko odpowiedzieli, doprowadzając do remisu tuż po wznowieniu gry. Zespół Bartka Podobasa wiedział, że w tym meczu potrzebuje kompletu punktów, więc ponownie ruszył do ataku i dopiął swego – zdobywając bramkę na 4:3. To nie załamało jednak Ukraine United. Na kilka minut przed końcem spotkania goście zdobyli gola, który zapewnił im pierwszy punkt w trwających rozgrywkach.
Remis, patrząc na przebieg całego meczu, wydaje się sprawiedliwy. Obie drużyny na kolejne zwycięstwa będą musiały poczekać do następnych spotkań tej rundy.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)