Sezon 2016/2017
Relacje meczowe: 12 Liga
XII Liga Fanów jest poziomem, w którym kompletnie nie wiemy, czego się spodziewać po grających tam ekipach. Tak też było w starciu zespołu o wdzięcznej nazwie Shitable, z zespołem Nagel, który mieliśmy okazję obejrzeć na marcowym Pucharze Fanów. Przewaga wieku oraz warunków fizycznych po stronie gości była aż nadto widoczna, a do tego dysponowali oni bardzo szeroką kadrą, więc mogli sobie pozwolić na częste rotacje i duże tempo gry. To właśnie ekipa Nagel narzuciła warunki gry od pierwszych minut, i dość szybko wyszła na prowadzenie, kiedy to po zagraniu Kamila Komorowskiego piłkę do bramki skierował Bartek Kucharski. Podwyższenie na 0:2 było dziełem Radka Przybylskiego, który bez pomocy kolegów z zespołu zdołał wpisać się na listę strzelców po indywidualnej akcji. Wynik pierwszej odsłony na 0:3 ustalił Dima Symonczuk, który wykorzystał niezbyt pewne zagranie piłki przez bramkarza rywali i pewnie skierował futbolówkę między słupki rywali. Po zmianie stron nieco ocknęli się gracze Shitable, kiedy to Ivan Bilyk, silnym, płaskim strzałem po ziemi nie dał szans Olegowi Chyrko i mieliśmy 1:3. Jednak do końca spotkania to zespół gości poczynał sobie na murawie lepiej, a udokumentował to jeszcze dwoma trafieniami autorstwa Dimy Symonczuka, który nie zmarnował podania od Mateusza Rynga, a także Arthema Ugai, który po rajdzie przez całe boisko wykorzystał fakt, że bramkarz rywali był zaangażowany w akcję ofensywną swojego zespołu i spokojnie posłał piłkę po ziemi do bramki, ustając wynik meczu na 1:5. Zasłużone zwycięstwo gości, jednakże w młodej ekipie Shitable widzimy bardzo duży potencjał i jesteśmy pewni, że jeszcze namieszają w tabeli!
Egzotyczna jak na realia Ligi Fanów drużyna, pochodząca z Afryki ekipa CF Kempton, podejmowała studentów Wydziału Elektroniki i Technik Informatycznych Politechniki Warszawskiej, występujących pod nazwą WEITI FC. Kompletnie nie mieliśmy pojęcia czego się spodziewać po tym meczu, ale to co nam zafundowali gracze oraz warunki pogodowe sprawiło, że na długo zapamiętamy to spotkanie. Od początku meczu zauważyliśmy dwóch wyróżniających się graczy, a byli to Desire Kamiayo po stronie gospodarzy oraz Szymon Auguścik po stronie goście. Nienaganna technika, dobre przygotowanie motoryczne i niezły przegląd pola sprawiły, że to oni w dużej mierze stanowili o sile swoich ekip. Jako pierwsi strzelanie rozpoczęli "Studenci", którzy po golu z główki Szymona Auguścika i asyście Karola Kasperka wyszli na prowadzenie. W odpowiedzi, po podaniu Kupakwashe Dhliwayo, pięknym strzałem od słupka popisał się Desire Kamiayo. Jednak to goście ustalili wynik pierwszej odsłony na 1:2, kiedy po podaniu Szymona Auguścika piłkę do bramki rywali skierował Karol Kasperek. W pierwszej połowie działo się jednak o wiele więcej, chociaż piszemy to z przymrużeniem oka. Na plac gry, po silnym podmuchu wiatru, wleciał namiot organizatorski, jednak nie był to jedyny latający obiekt na boisku. Po próbie strzału jednego z graczy Kempton, but zsunął się ze stopy, przeleciał przez całe boisko w szerz i niemal trafił w głowę stojących tam graczy rezerwowych. Oglądaliśmy także sytuacje, w której z jakiegoś powodu jeden z graczy gospodarzy grał... boso. Miejmy nadzieję, że na kolejne spotkanie uda się graczom CF Kempton lepiej dopasować obuwie, gdyż wyraźnie utrudniało im to zaprezentowanie swoich możliwości. Druga połowa to już festiwal bramek i bardzo ciekawa pogoń za wynikiem. Po bardzo dobrej grze gości, w pewnym momencie było 2:4, jednakże determinacja gospodarzy i świetna gra Michaela Musiwago i Desire Kamiayo sprawiły, że na kilka minut przed końcem stan meczu brzmiał 5:5! Sprawy w swoje ręce ostateczne wzięli gracze WEITI. Najpierw na 5:6, po podaniu Szymona Auguścika, piłkę do bramki przeciwników posłał Karol Kasperek. Ozdobą meczu było trafienie Antka Kwietniewskiego z rzutu wolnego. Antek z bardzo ostrego kąta znalazł sposób, aby zapakować piłkę pod poprzeczkę, a trafienie to ustaliło wynik spotkania na 5:7. Działo się wiele, mecz ciekawy, pełen zwrotów akcji i nieoczekiwanych wydarzeń, ale ostatecznie zasłużone zwycięstwo gości. W ekipie CF Kempton widzimy bardzo duży potencjał i jesteśmy pewni, że jeszcze pokażą, na co ich stać!
Niezwykle zacięte i trzymające w napięciu do ostatnich sekund meczu oglądaliśmy w starciu Gastro Sparty i Zaruby United. Ci pierwsi powracają na nasze boiska po chwilowej przerwie i wydawali się faworytem w pojedynku z debiutantem. Goście jednak pokazali już od pierwszej minuty że są drużyną która gra bez kompleksów i nie widać było tremy związanej z debiutem w Lidze Fanów. Pierwsi do bramki trafili jednak Spartanie. Karol Rodak wykorzystał swoją sytuację i było 1:0. Zaruby jednak nie podłamali się stratą bramki, ale zaczęli coraz groźniej atakować. To dało efekty i do bramki trafił Andriy Voloschhuk. Remis na tablicy wyników i mecz zaczął się od nowa. Obie ekipy stwarzały sobie sytuacje, ale skuteczniejsi byli goście i do przerwy prowadzili 1:2. Po zmianie stron Gastro Sparta próbowała odrabiać straty. Miała swoje okazje, lecz świetnie między słupkami spisywał się Artur Sęk. Zaruby kontratakowały i w pewnym momencie zrobiło się już 1:4 dla debiutantów. Wtedy dopiero przebudzili się gospodarze. Bramka na 2:4 dodała animuszu zawodnikom Michała Opińskiego. Zaruby poczuły niepewność i ich gra trochę obniżyła loty. Gdy padła bramka na 3:4 zrobiło się nerwowo. Spartanie nie mieli nic do stracenia i chcieli zawalczyć o pierwszy punkt, ale gościom udało się dotrwać do końcowego gwizdka ze skromnym jednobramkowym prowadzeniem. Zaruby United wygrywają 3:4 i inkasują pierwsze trzy punkty w lidze. Gastro Sparta pokazała że ma spory potencjał i nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, a w naszej ocenie mimo porażki nadal będzie się liczyć w walce o Top 3 dwunastej ligi.
Spotkanie pomiędzy drużynami Złączonych oraz Sportano Football Club było wielką niewiadomą. Gospodarze długo występowali na naszych boiskach i po krótkiej przerwie debiutują na tym poziomie rozgrywkowym. Ich przeciwnik to całkowicie nowa ekipa, która jak się później okazało potrafi grać w piłkę. Ale zacznijmy od początku, kiedy to pierwsza groźna akcja gości zakończyła się strzeloną bramką. Trzeba przyznać, że drużyna ta zaczęła przygodę z naszą ligą z wysokiego C. Chwilę później do wyrównania doprowadzili gospodarze, jednak riposta przeciwników była natychmiastowa, którzy już minutę później ponownie objęli prowadzenie. Bo bardzo szybkim i intensywnym początku obydwie drużyny nieco zwolniły i na kolejną bramkę czekaliśmy do ostatnich fragmentów pierwszej części meczu. Najpierw goście uzyskali dwubramkową przewagę, żeby następnie w ostatniej minucie tej części spotkania aż dwukrotnie pokonać golkipera wywali. Na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 1:5. W drugiej połowie gra znacznie się wyrównała, dzięki czemu widzieliśmy dużo ładnych akcji z obydwu stron boiska. Po przerwie pierwsi na listę strzelców wpisali się gospodarze, jednak po raz drugi w tym spotkaniu bardzo szybko zareagowali zawodnicy Sportano, po raz kolejny pokonując bramkarza rywali. W ostatnich fragmentach obydwie drużyny jeszcze po razie zdołały umieścić piłkę w bramce przeciwników i mecz zakończył się zwycięstwem zespołu Sportano Football Club 7:3. Głównym autorem tego sukcesu jest niewątpliwie Kacper Czarnecki, który w debiucie ustrzelił hat-tricka. Drużyna Złączonych powrotu do Ligi Fanów nie może uznać za udany, ale widać w tej drużynie potencjał i kwestią czasu jest zdobycie przez nich pierwszych punktów w obecnych rozgrywkach.







)
)
)
)
)
)
)