Sezon 2015/2016
Relacje meczowe: 8 Liga
Ten mecz to spotkanie drużyn z przeciwnych stron tabeli. Junak jako wicelider po 7 kolejce miał chrapkę na lidera tabeli, a Orły jak najszybciej chciały wydostać się ze strefy spadkowej. Wyłonienie faworyta tego spotkania nie było trudne i tak jak przewidzieliśmy w zapowiedziach – nie pomyliliśmy się. Serię bramek rozpoczął Yuriy Trush z Junaka, który wykorzystał odbitą piłkę od słupka i trafił w sam środek bramki. Już za chwilę niesamowity gol głową zaliczył Kacper Chimczuk, który wykorzystał piłkę z autu. Junak świetnie przechwytywał piłki i wykorzystywał każdą możliwą okazję. Orły próbowały swoich sił, jednak tym razem były tylko swoim cieniem. Bramkę kontaktową zdobył Maciej Strzyczkowski w 17 minucie uderzając w linii prostej w lewy dolny róg. W drugiej połowie Chimczuk zdobył gola mijając rywali efektowną ruletą. Kacper wykorzystał w tym spotkaniu jeszcze więcej swoich niesamowitych umiejętności i dzięki temu zdobył finalnie aż 5 bramek co pozwoliło mu znaleźć się w 6-tce kolejki. Gospodarze próbowali również efektownych przewrotek na podobieństwo ostatniej Roberta Lewandowskiego jednak nie były one do końca efektywne. Junak rozgromił gości finalnie aż 9:2 i wskoczył na miejsce lidera 8 ligi. Orły jednak znajdują się na przedostatnim miejscu w tabeli i muszą zdecydowanie wymyśleć jakiś sposób by z niej odlecieć.
W ósmej lidze robi się gorąco! Przed niedzielnymi meczami Sportowe Zakapiory miały przewagę jednego punktu nad Elitarnymi, a zwyciężając, trafiliby na fotel lidera. Przegrywając natomiast znaleźli się poza podium i w ostatnim meczu rundy zmierzą się z drużyną o identycznym wyniku punktowym. Na nudę zatem narzekać nie możemy i podobnie wyglądało starcie w ósmej kolejce tego sezonu między Elitarnymi i Zakapiorami. Ku naszemu zaskoczeniu w pierwszej części meczu imponowali jedynie gospodarze. Najpierw gola zdobył Głębocki, bo bramkarzowi SZ piłka wyślizgnęła się z rąk. Później to właśnie ten golkiper uchronił swój zespół od kolejnych strat, bo Elitarni zdecydowanie nie zamierzali na jednym trafieniu poprzestać. W końcu dopięli swego, kwitując swoją przewagę, bramką na 2:0. Co ciekawe w drugiej połowie dalej Elitarni naciskali, dzięki czemu wyszli w końcu na trzybramkowe prowadzenie. Od tamtego momentu zaczęły się emocje (również te negatywne). Nerwowo zrobiło się już przy pierwszej żółtej kartce dla Zakapiorów, poprzedzającej ich strzał w poprzeczkę. Gdy wrócili do pełnego składu zdobyli w końcu bramkę na 3:1. Następnie zrobiło się jeszcze mniej przyjemnie, czego efektem były dwie kolejne żółte kartki i kilka ostrych słów. Na boisku natomiast trwał pościg gości, którym udało się strzelić gola kontaktowego. W końcówce dalej napierali, dostali kilka wolnych na skraju pola karnego, ale nie zdążyli wyrównać i wrócili do domów w nienajlepszych humorach.
W starciu młodzieńczego szaleństwa z doświadczeniem remisowo! Spodziewaliśmy się, że, walczący o podium, gospodarze, pewnie pokonają zdziesiątkowanych kontuzjami rywali z dna tabeli. Tymczasem okazało się, że w ósmej lidze nie ma już słabych drużyn, a do każdego meczu należy podchodzić z identycznym skupieniem. Strzelanie zaczęli jednak gospodarz co mogło rozluźnić ich jeszcze bardziej. Gałkowski pięknie wypuścił sobie piłkę głową z boku boiska, obiegł rywala i z półwoleja trafił do siatki. Szybko zrewanżowali się zawodnicy Gendusia - strzelcem Klimaszewski. Początek tego meczu był piekielnie intensywny. Padała bramka za bramkę, a koordynator ledwie nadążał notować kolejne trafienia obu zespołów. Postronnego widza cieszy, że nie było to starcie jednostronne i ani na moment nie było wiadomo kto w tym meczu zwycięży. Nie zaskoczymy zatem nikogo, pisząc, że po golu na 2:1 goście odpowiedzieli trafieniem na 2:2, a na bramkę dającą Gendusiowi prowadzenie, Decco zrewanżowało się trafieniem wyrównującym. W końcówce pierwszej połowy oglądaliśmy mini-oblężenie bramki NAF, które skutkowało trafieniem "do szatni", autorstwa duetu Lipka + Gałkowski. W drugiej połowie tempo nieco wyhamowało, a i role się odwróciły. Krzysztof Niewierkiewicz zdobył ładną bramkę, zbijając piłkę głową. Później Decco wyszło wprawdzie na prowadzenie (5:4), ale napór Gendusia był widoczny. Udało im się w końcu dopiąć swego, wyrównać i zdobyć pierwszy punkt w sezonie!







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)