Sezon 2015/2016
Relacje meczowe: 5 Liga
W niedzielnym starciu stanęły naprzeciwko siebie ekipy Broke Boys oraz KS Centrum. Z powodu bardzo widocznej dysproporcji formy, można było się spodziewać jednostronnego meczu. Gospodarze jak dotąd zremisowali tylko raz, wygrywając swoje dwa pozostałe spotkania. Goście natomiast wciąż czekali i liczyli na przełamanie własnej niemocy, ponieważ ulegli w każdym ze swoich spotkań. Mecz rozpoczął się w bardzo szybkim tempie, kiedy to zaledwie kilka chwil po rozpoczęciu Grakhovski umieścił jako pierwszy piłkę w siatce. Następnie przyszedł czas na odpowiedź rywali, którzy to po składnej akcji zdołali wyrównać, a później wyjść na prowadzenie. Radość nie trwała jednak długo, ponieważ ich przeciwnicy dokonali tej samej sztuki i tuż przed przerwą odwrócili losy spotkania, wychodząc na jednobramkową przewagę. Tuż przed gwizdkiem oznaczającym przerwę w zawodach, po indywidualnym zrywie, KS Centrum znowu uwierzyło w szanse na sukces, gdyż do bramki strzeżonej przez Lukę Danylenko trafił Sałata. W drugiej odsłonie gra zdecydowanie bardziej się otworzyła, ukazała się również słabsza wydolność gości, którzy zostali wręcz "zabiegani" przez zawodników Broke Boys. Efektem tego były aż cztery bramki, które w kontrze do zaledwie jednego trafienia Centrum, dały liderowi pewne trzy punkty. Z naszej strony należą się serdeczne gratulacje, ponieważ gospodarze grający w czarnych strojach, kolejny raz pozytywnie zaskakują swoją formą, tym razem zwyciężając 7:4.
W niedzielę o godzinie 19:00 mieliśmy okazję zobaczyć starcie pomiędzy A.D.S. Scorpion's a BRD Young Warriors. Szykował się niezwykle zacięty mecz z uwagi na pozycje obu ekip w tabeli 5 ligi. Przewidywania okazały się trafne, nie można tu mówić o dominacji, jednakże bez wątpienia przewagę mieli gracze gospodarzy i to oni rozpoczęli strzelanie w tym spotkaniu. Dokładnie zrobił to Roman Krieger, sprytnie ogrywając bramkarza przeciwników i pakując piłkę do siatki. Chwilę później podwyższył on wynik na 2:0, po asyście od Tomka Świeczki. Gdy wydawało się, że kwestią czasu jest kolejna bramka dla graczy w czerwono-żółtych koszulkach, do głosu doszli gracze BRD, bowiem "kontakt" złapali po trafieniu Adama Wojciechowskiego, zaś do remisu doprowadził Mateusz Fejcher. Mieliśmy wynik 2:2, co okazało się ostatecznym rezultatem pierwszej połowy. Obraz drugiej części meczu wyglądał bliźniaczo podobnie do tego z pierwszej, z uwagi na ponowne objęcie dwubramkowej przewagi przez graczy Artura Kałuskiego Jak się okazało, była to wystarczająca zaliczka, aby zdobyć komplet punktów, przez co po 4 kolejce zajmują oni 4 miejsce, tym samym mając punkt przewagi nad swoim niedzielnym rywalem, graczami BRD Young Warriors.
W 4. kolejce letniej Ligi Fanów Lisy Bez Polisy podejmowały Ajaks Warszawa. Obie drużyny przed tym spotkaniem zajmowały kolejno drugie i trzecie miejsce w tabeli, dlatego ciężko było przed meczem wskazać faworyta. Początek spotkania rozpoczął się bardzo zachowawczo. Lisy chciały trochę obwąchać teren, zanim ruszą do pełnego ataku na rywala, a Ajaks obrał podobną taktykę. Z czasem tempo coraz bardziej przyspieszało, a my mogliśmy oglądać coraz więcej ofensywnych akcji. Pierwszą bramkę strzelił Long Kevin Tran, który z połowy boiska mocnym uderzeniem pokonał linię obrony i bramkarza rywali. Po tym golu można było przypuszczać, że Ajaks utrzyma przewagę i przedłuży swoją serię dwunastu (!) meczów bez porażki. Lisy jednak z natury są bardzo przebiegłe i w słabszym momencie bez skrupułów atakują przeciwnika. Tak było i tym razem. Po przejęciu piłki Kamil Jarosz pewnym strzałem zdobył bramkę. Do połowy wynik wynosił 2:1 dla Lisów. W drugiej części spotkania po kolejnych strzelanych golach przez gospodarzy, zapał i motywacja w Ajaksie nieco osłabła. Mieli dużo woli walki i chęci, żeby podtrzymać passę bez porażki, ale czegoś jednak w tamtym momencie zabrakło. Finalnie mecz zakończył się wynikiem 6:3 i to Lisy pokazały swoją dominację w stadzie. Z kolei Ajaks skwitował porażkę słowami: “Każda passa musi się kiedyś skończyć”, co miało nieco bardziej żartobliwy wydźwięk niż miny zawodników. Obie drużyny pozostały na swoich miejscach w tabeli, ale Lisy Bez Polisy z dorobkiem 10 punktów zrównały się już z liderem grupy - Broke Boys.
To, co wydarzyło się na koniec czwartej kolejki w 5. lidze, z pewnością jest historycznym wydarzeniem w Lidze Fanów. Takiego "łamaka" nie przewidziałby żaden bukmacher, a niektórzy mogliby pomyśleć, że była to jakaś ustawka. Nic bardziej mylnego! W pierwszej połowie Mistrzowie Chaosu wręcz rozgromili Heavyweight Heroes, a udział przy wszystkich bramkach miał Tomek Faltynowski, który skompletował trzy gole oraz asysta. Gospodarze byli kompletnie zagubieni i jedynie przyglądali się wyczynom gości, a od większych rozmiarów porażki ratował ich fenomenalny tego wieczoru Daniel Stasiński. Nie wiemy do końca, co wydarzyło się w przerwie, ale druga połowa to kompletne odwrócenie ról i jazda w drugą stronę. Nadzieje w serca Herosów wlał Adam Piekarniczek, który asystował przy pierwszej, a sam zdobył drugą bramkę. Trzecia to ozdoba tego spotkania, zdobyta praktycznie z połowy boiska przez Damiana Słojkowskiego. Wyrównanie dał Marek Malenka, a losy spotkania przypieczętował Filip Blus. Gratulujemy postawy zwycięzcom, zwłaszcza, że to ich pierwsze punkty w sezonie, zdobyte w wyjątkowym stylu. Co do przegranych, to nie chcielibyśmy być w ich skórze, bo taka porażka na pewno musi boleć.







)
)
)
)
)
)
)
)