Sezon 2025/2026
Relacje meczowe: 10 Liga
Mecz pomiędzy pierwszą w tabeli Fuszerką II, a drugą FC Alliance mógł i przyniósł wiele emocji. Różnica zaledwie jednego punktu pomiędzy drużynami i ewentualna wygrana gospodarzy mogła dać im tytuł mistrzowski dziesiątej ligi. Goście mieli jednak swoją wizję ustawienia w tabeli i na przebieg tego spotkania. Chcąc udowodnić, że ich aspiracje do tytułu są jak najbardziej uzasadnione, narzucali przez większość spotkania swoje tempo gry. Szybka i otwarta gra w środkowej części boiska przynosiła lepsze rezultaty dla graczy FC Alliance, którzy po wyjściu na prowadzenie w ósmej minucie tylko raz pozwolili na wyrównanie wyniku spotkania cały czas powiększając swoją przewagę i wygrywając do przerwy 5:2. Dalsza gra w wykonaniu gospodarzy wyglądała lepiej, lecz nie przełożyła się na zmniejszenie strat z pierwszej połowy. Skuteczni w polu karnym zawodnicy gości regularnie powiększali prowadzenie. Dopiero na pięć minut przed końcem meczu gospodarze zdołali skierować piłkę do siatki rywala po bezpośrednim strzale Łukasza Półchłopka, który jeszcze w ostatniej akcji meczu zaliczył asystę. Ostateczny wynik spotkania 8:4 dla gości zamienił uczestniczące w tym meczu drużyny miejscami w tabeli dając dwa punkty przewagi FC Alliance nad drugą drużyną Fuszerki, przed którą teoretycznie trudniejsze spotkanie w ostatniej kolejce przeciwko dobrze spisującej się w tej rundzie ekipie Borowików II.
Ten mecz gospodarzy można było skwitować kilkoma komentarzami, które padały ze strony młodych trenerów-kibiców, którzy dopingowali swoich tatusiów przy linii bocznej boiska sloganami takimi jak: „skuteczność – dramat!” oraz „trochę dyscypliny – no naprawdę!”. Młodzi Panowie pomimo krótkiego doświadczenia w futbolu zawarli kilka kluczowych kwestii dotyczących przebiegu tego spotkania. FFK Oldboys II znajdujące się na czwartym miejscu podejmowało na Arenie Strumykowej Wólczańskie Smoki ze strefy spadkowej. W zapowiedziach stawialiśmy na gospodarzy, ale tym razem goście miło nas zaskoczyli. Strzelać zaczęli OldBoysi, a dokładniej Marcin Kosson przy asyście Darka Filipka. Była to pierwsza i… ostatnia ich bramka. Kilka minut później wynik wyrównał jeden ze smoków Mateusz Nagraba i dalsza część meczu to totalna deklasacja rywala. Do przerwy wynik wyniósł 1:4, a strzelał oprócz Mateusza jeszcze Sebastian Uzarski. Nie pomogły rzucane przez młodych adeptów piłki nożnej wspierające okrzyki „do tamtej bramki strzelajcie, nie do naszej!” oraz „wujek, wyobraź sobie, że jesteś Lewandowskim!”. Na szczególne wyróżnienie zasługuje właśnie Mateusz Nagraba, który strzelił cztery gole i zaliczył dwie asysty. Gospodarze dzielnie walczyli, ale brakowało im odpowiedniego wykończenia akcji, z kolei duża liczba strat doprowadziła do tak wysokiej przegranej. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:9, a oba zespoły pozostały na tych samych miejscach w tabeli.
Dla drugiej ekipy Borowików starcie z Polskim Drewnem było szalenie ważnym spotkaniem. Wygrana zapewniłaby gospodarzom brązowe medale 10 ligi i wyraźnie dało się zauważyć zaangażowanie i mobilizację w drużynie. Borowiki od pierwszych minut byli zdecydowanie bardziej aktywną stroną – atakowali często wyprowadzając dynamiczne akcje, ale rozbijali się o obronę gości. Drewno miało ogromne kłopoty z rozgrywaniem piłki. Akcje zielonych były zbyt statyczne i czytelne, wobec czego próbowali kontrataków i dalekich wrzutek, ale i one nie przynosiły wymiernych efektów. Obie drużyny nie grzeszyły skutecznością i pierwsza bramka padła dopiero w 22 minucie. Mateusz Jastrząb obronił strzał z dystansu, ale dobitki Zbigniewa Siwca nie był już w stanie sięgnąć i Borowiki wyszły na prowadzenie…którym nacieszyły się tylko minutę, bo tyle zajęło Polskiemu Drewnu wyrównanie – Piotr Kruszyński uruchomił podaniem Macieja Zaroda, a ten nie dał szans Dominikowi Trzaskowskiemu. W końcówce pierwszej połowy Borowiki miały wyśmienitą okazję do odzyskania prowadzenia, ale nie wykorzystały sytuacji dwóch na jednego i remis 1:1 utrzymał się do gwizdka kończącego pierwszą część spotkania. Po przerwie gospodarze znów przeszli do natarcia i w 28 minucie wyszli na prowadzenie po golu Krzysztofa Porębskiego. W 31 minucie Borowiki koncertowo rozmontowały obronę Polskiego Drewna i zrobiło się 3:1. Gościom we znaki dawały się braki kadrowe, szczególnie w kwestii napadu. Mimo szczerych chęci duet Kruszyński-Zarod nie był w stanie znaleźć dogodnej sytuacji strzeleckiej. Duża w tym zasługa Bartłomieja Folca, który świetnie zagrał w obronie, często kasując akcje ofensywne Drewna. W 39 minucie Borowiki w dość przewrotny sposób wykorzystały rzut rożny, bo wrzutka w pole karne odbiła się od nóg obrońcy, a Mateusz Jastrząb nie zdołał sięgnąć piłki i zrobiło się 4:1. Po chwili Zbigniew Siwiec podwyższył na 5:1 i było praktycznie po meczu. Polskiemu Drewnu zabrakło tak pomysłów jak i sił na dogonienie wyniku. W samej końcówce udało się jeszcze zdobyć jednego gola, ale ostatnie słowo należało do Kamila Janasza, który w ostatniej akcji meczu ustalił wynik na 7:2, a zwycięstwo dało Borowikom brązowe medale 10 poziomu Ligi Fanów!
Druga drużyna Awantury musiała wygrać to spotkanie, by przedłużyć swoje szanse na brązowe medale. Rywalem była Predica – zespół ze strefy spadkowej, więc naturalnym faworytem wydawali się goście, ale mogło to być złudne wrażenie. W końcu gospodarze całkiem nieźle radzą sobie w rundzie wiosennej i w zapowiedziach przewidywaliśmy, że może tutaj dojść do niespodzianki. Wiele wskazywało na to, że będziemy mieć rację. To Predica jako pierwsza objęła prowadzenie po całkiem niezłej akcji z klepki. Wyrównanie przyszło dość szybko po kontrze Awantury, ale to oponenci przeważali w pierwszej połowie. Mieli parę dogodnych okazji, lecz całkiem nieźle między słupkami gości spisywał się Marcin Kabański, a do tego raz piłkę z linii bramkowej wybijał obrońca Awantury. Bramka dla Predicy jednak wisiała w powietrzu i jeszcze w pierwszej części gospodarze aż trzykrotnie skierowali piłkę do siatki. Dla Awanturników taki obrót spraw mógł być zaskakujący i chyba w przerwie musiała nastąpić duża mobilizacja, bo tuż po wznowieniu goście trafili na 4:2. To spotkało się z szybką ripostą Predicy, a następnie gospodarze podwyższyli jeszcze wynik na 6:2 po rzucie rożnym. Kolejna bramka na 7:2 Pawła Lenarta sprawiła, że goście już chyba zaczęli się godzić z porażką, ale jeszcze sygnał do ataku dał Patryk Królak, który trafił z dystansu w samo okienko bramki. Przy stanie 8:3 Awantura zrobiła jeszcze jeden zryw doprowadzając do stanu 8:5, ale to było wszystko na co było ich stać tego dnia. Wynik na 9:5 ustalił Paweł Lenart i zapowiadana niespodzianka stała się faktem. Predica była lepsza w tym spotkaniu i zasłużenie wygrała, a Awantura definitywnie przekreśliła swoje szanse na awans.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)