Sezon 2025/2026
Relacje meczowe: 10 Liga
W zapowiedziach pisaliśmy, że po spotkaniu FC Warsaw Wilanów z Deluxe Barbershop spodziewamy się raczej jednostronnego meczu, tymczasem podopieczni Kuby Świtalskiego pokazali nam waleczny charakter i niewiele zabrakło, aby rywalizacja ta zakończyła małą niespodzianką. Nie ulega wątpliwości, że stroną dominującą był zespół Parvina Pashayeva i to goście stawiali warunki gry, do czego drużyna z Wilanowa musiała się dostosować. Pierwsze minuty meczu to seria niewykorzystanych sytuacji po jednej i drugiej stronie boiska. Bliżej zdobycia gola byli Azerowie, ale golkiper gospodarzy Maciej Dobrowolski popisał się nie lada interwencją i nie dał piłce wpaść do siatki. Wynik niespodziewanie otworzył Wilanów – w 9 minucie Piotr Wdowiński zdecydował się na strzał z dystansu, a zasłonięty bramkarz Barberów nie zdążył zareagować. Goście raczej niespiesznie zabrali się do odrabiania strat, ale jak tylko znaleźli swój rytm zaaplikowali szybkie cztery gole i po kwadransie gry było 1:4. Gospodarze nie próżnowali – w krótkim odstępie czasu wyprowadzili dwie groźne akcje i dwukrotnie świetną obroną popisał się Aziz Latifov. Wilanów w końcu wymęczył defensywę gości i Karol Kowalski trafił na 2:4, a wynik ten utrzymał się do końca pierwszej połowy. Po wznowieniu gry Parvin Pashayev błyskawicznie podwyższył na 2:5, ale gospodarze wciąż deptali Azerom po piętach i po chwili z rzutu wolnego gola zdobył Kuba Świtalski. Goście poczuli lekką presję, w ciągu minuty zdobyli dwa gole i mając czterobramkową przewagę uszczelnili nieco grę w obronie. Dopiero w 43 minucie udało się Michałowi Supłatowi przebić przez defensywę Barberów, a po chwili pojawiła się wyśmienita okazja do dogonienia wyniku, kiedy zawodnik DB został ukarany żółtym kartonikiem. Na pięć minut przez końcem było już 5:7. Dało się odczuć, że zawodnicy Deluxe Barbershop znów poczuli niepokój o wynik i już do samego końca meczu grali w maksymalnym skupieniu. Wilanów nie zdołał dogonić wyniku, a w samej końcówce kary wyrównały się, bo żółty kartonik obejrzał Michał Supłat. Ostatecznie FC Warsaw Wilanów uległ Deluxe Barbershop 5:7, ale za boiskowy charakter należą się gospodarzom wyrazy uznania i jeśli tylko utrzymają formę z tego meczu, będą śmiało pretendować do walki o podium. Goście zgarnęli kolejne 3 punkty i pozostają jedną z trzech drużyn w Lidze Fanów, które nie zaznały jeszcze porażki w tej rundzie.
Od starcia drugiego zespołu A.D.S. Scorpion’s ze ekipą FC MokryWilly Cartel spodziewaliśmy się raczej pewnego zwycięstwa gości, jednak trzeba zaznaczyć, że drużyna Artura Kałuskiego z każdym spotkaniem gra coraz lepiej i tym razem było to widoczne na boisku. Szczególnie zacięta była pierwsza odsłona, w któej oglądaliśmy wymianę ciosów i bardzo otwartą grę ofensywną z obu stron. Strzelanie rozpoczęli goście, a konkretnie Łukasz Kobus, który nie zmarnował dokładnego podania od Igora Mućki. Odpowiedź „Skorpionów” przyszła dość szybko, kiedy to po skutecznej obronie golkipera rywali, piłkę do bramki skierował Paweł Poniatowski, doprowadzając do stanu 1:1. Jednak po stronie „Kartelu” świetny dzień miał jeden z najwyższych zawodników w całej Lidze Fanów, Łukasz Kobus. Jego drugie trafienie, po podaniu Łukasza Zimeckiego, sprawiło, że goście znów prowadzili, tym razem 1:2. Gospodarze jednak nie dawali za wygraną i za sprawą Dominika Dedka znów na tablicy wyników mieliśmy remis. Przed przerwą oba zespoły zanotowały jeszcze po jednym trafieniu i przed zmianą stron mieliśmy wynik 3:3, zatem druga odsłona zapowiadała się bardzo ciekawie. Po wznowieniu gry oglądaliśmy bardzo zacięte widowisko, nastawione na ofensywę. W konsekwencji znów oba zespoły aplikowały sobie bramki po równo, a wynik brzmiał odpowiednio: 3:4, 4:4 oraz po golu dającym Łukaszowi Kobusowi hat-tricka, 4:5. W tym momencie goście zaczęli nieco odjeżdżać z wynikiem, a spora w tym zasługa świetnie dysponowanego Igora Mućki, który do dorobku z pierwszej połowy dołożył jeszcze gola i asystę, kończąc całe spotkanie z dwiema bramkami i taką samą ilością asyst. Ostatecznie FC MokryWilly Cartel pokonał A.D.S. Scorpion’s 5:8, a piąty mecz z rzędu z hat-trickiem na koncie zanotował Łukasz Kobus. Imponujące!
Trzymeczowa seria zwycięstw Piwo Po Meczu FC dobiegła końca. I choć zespół wciąż znajduje się na podium, to grupa pościgowa daje o sobie znać. Widzieliśmy to w meczu 6. kolejki, gdy PPMFC mierzyło się z Kozicami Warszawa. Zespół ten, w czterech poprzednich spotkaniach uznawał wyższość swoich rywali, więc miał dużą motywację, by zakończyć złą serię. Udało im się to! Piwo Po Meczu przestało wygrywać, a Kozice wróciło na zwycięską ścieżkę. I to w jakim stylu! Pierwsze dwie bramki dla gospodarzy zdobył Kamil Faryniarz. Pierwszy gol wynikał z błędu bramkarza, od którego piłkę przejął czujny zawodnik Kozic. Drugi natomiast to już w 100% jego zasługa, ponieważ “zebrał” wybitą piłkę i bez przyjęcia oddał płaski strzał. Kolejny dublet bramkowy na swoim koncie zapisał Kacper Napora, który rządził i dzielił tego dnia na boisku. Przed przerwą Kozice zdobyły jeszcze piątego gola. Tym razem do siatki trafił Tomasz Szafranek, który czerpał ogromną radość z celnego strzału w długi róg. W drugiej części meczu niewiele się zmieniło. Kolejne pięć bramek zdobył zespół Kozic, który był tego dnia nie do zatrzymania. Różnica klas była już bardzo widoczna. Szóste trafienie wynikało z udanego dryblingu Chekwube, który minął bramkarza Piwa. Widzieliśmy też piękne okienko po strzale Napory. Były zatem ładne gole, ale wszystkie do jednej bramki. Walka o awans w 10. lidze zapowiada się niezwykle ciekawie!
Dziesiąta liga składająca się z ośmiu ekip ma dwóch swoich faworytów w walce o najwyższy stopień podium. Jednym z nich jest drużyna N2N, która tydzień temu uległa aktualnemu liderowi, a teraz mierzyła się ekipą mająca ostatnio spadek formy. Zapowiadający się łatwy „spacerek” po zwycięstwo w wykonaniu gospodarzy wcale taki nie był. Od pierwszej minuty po rozpoczynającym mecz gwizdku sędziego nie było widać różnicy dzielącej te dwa zespoły w ligowej tabeli. Równa wymiana „ciosów” przyniosła nam w tej części spotkania remis, a jako pierwsi zaczęli strzelać zawodnicy gospodarzy. Drużyna Bęgal nie była wstanie wyjść na prowadzenie, lecz potrafiła wyrównywać wynik spotkania. Po zamianie stron oglądaliśmy podobny schemat grania i zmian na tablicy wyników. Mecz robił się coraz bardziej emocjonujący, a każdy zdobyty gol był na wagę złota. Na cztery minuty przed końcowym gwizdkiem zawodnicy N2N mogli po raz pierwszy w tym spotkaniu stracić prowadzenie. WKS Bęgal bardzo ich przycisnęło i zepchnęło do bardzo głębokiej defensywy, czego efektem była dwa razy z rzędu (w ciągu jednej akcji) wybita przez gospodarzy piłka z linii bramkowej. Po szybkim odbudowaniu ustawienia drużyna N2N w tej samej minucie przeprowadziła skuteczny atak na bramkę rywala i zdobyła gola dającego prowadzenie i jak się później okazało trzy bezcenne punkty. Dzięki zwycięstwu gospodarze umocnili się na drugiej pozycji i nie dali „odjechać” liderowi, a goście z powodu różnicy bramek są tuż nad strefą spadkową. Dziękujemy obu zespołom za mecz pełen emocji i trzymający w napięciu do ostatniego gwizdka.







)
)
)
)
)
)
)
)