Sezon Lato 2025
Relacje meczowe: 9 Liga
Zdecydowanym faworytem meczu 9 ligi pomiędzy Gastro Sparta oraz Legionem byli Ci drudzy. Goście ostatnimi meczami kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa, nie pozostawiając złudzeń ligowym rywalom. Gospodarze natomiast odnotowali 3 kolejne porażki z rzędu. Na początku pierwszej połowy mecz był bardzo żywy i nie stronił od dobrych sytuacji tak z jednej, jak i z drugiej strony. Później zgodnie z przewidywaniami przewaga Legionu, którzy jako pierwsi wychodzą na prowadzenie. Błąd bramkarza Gastro Sparty wykorzystuje Oleksandr Chamara i wyprowadza swój zespół na prowadzenie. Kolejne minuty spotkania to kolejny błąd, tym razem obrońcy gości, który również skutkował utratą bramki. Po stracie bramki Legion mocno przycisnął zdobywając dwie bramki. Na przerwę schodziliśmy przy wyniku 1-3. Drugie 25 minut spotkania to ponownie walka o każdą piłkę i każdy centymetr boiska. Początek drugiej połowy to przewaga Sparty, która pierwsza strzela gola w tej części meczu. Był to gol niezwykłej urody, bo zdobyty bezpośrednio z rzutu rożnego. Gospodarze swoją dominację udokumentowali drugą bramką, tym razem Grzegorz Smenda ładnie wypatrzył Karola Rodaka i zrobiło się 3-4. Końcówka meczu to już wymiana ciosów i bramka za bramkę. Przy stanie 4-5 Gastro Sparta dążyła mocno do zdobycia kontaktowej bramki, często zapominając o grze obronnej. Taka postawa skutkowała licznymi kontrami, a po jednej z nich goście strzelają bramkę tym samym ustalając wynik meczu na 4-6. Dla Legionu była to już szósta z rzędu wygrana, dzięki której goście umacniają się na trzecim miejscu w lidze. Jesteśmy pewni, że z taką grą Legion do końca będzie się liczył w walce o wygraną w 9 lidze.
Broniący się przed wejściem do strefy spadkowej gospodarze podejmowali drużynę NieDzielnych, którym w ostatnim czasie nie powodzi się na Naszych boiskach, czego skutkiem jest ostatnie miejsce w tabeli. Niestety i tym razem piłkarska fortuna nie chciała być miła dla gości i patrzyła tylko w stronę Francuskiej drużyny, czego skutkiem było ich szybkie wyjście na prowadzenie, którego nie planowali oddawać. Szanowanie piłki, zgranie, celne podania i perfekcyjnie wykonywane stałe fragmenty spowodowały, iż bramkarz NieDzielnych musiał, co chwila wyciągać piłkę z siatki i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 7:0 Początek drugiej części spotkania rozpoczął się od szybkiego ataku gości. Po ładnej akcji i wyjściu jeden na jeden piłka trafiła w słupek, szybko dopadli ją „DJ-e" i zaczęli systematycznie powiększać prowadzenie. Jedynego strzelonego gola udało się zdobyć Bartoszowi Kujawińskiemu przy asyście Jana Wójcika, czego następstwem były coraz częstsze wizyty gości w polu karnym. Po jednym z strzałów piłka minęła bramkarza gospodarzy i pewnie leciała do bramki, w ostatniej chwili Thomad Grocholski chcąc wybić ją trafił w słupek a następnie przy próbie wykopania piłki nad poprzeczkę strzelił drugiego i ostatniego gola dla NieDzielnych. Bramkarz Kamil Jarosz przez całe spotkanie robił, co mógł, aby zatrzymać rywala, lecz mimo efektownych obron, a także obronionego rzutu karnego nie był wstanie tego uczynić. Gdyby nie jego wysiłki na linii bramkowej wynik mógł być dużo wyższy. Spotkanie zakończyło się w bardzo przyjaznej atmosferze przy wyniku 15:2 dla Shotów.
Mecz o sześć oczek, pomiędzy Wygami, a Oldbojami rozpoczął się bardzo niemrawo. Większość pierwszej połowy spędziliśmy na podziwianiu walki w środku boiska ze wskazaniem na drużynę gospodarzy, którzy w końcowym rozrachunku mieli zdecydowanie więcej akcji niż goście. Ich jakość jednak zostawiała sporo do życzenia - dzięki umiejętnie rozstawionym zasiekom Oldboysów, większość strzałów padała ze skrzydeł, co w połączeniu z dobrze dysponowanym Rafałem Wieczorkiem sprawiało, że o żadnym trafieniu dla gospodarzy w pierwszej połowie nie mogło być mowy. Kiedy zawodnicy myślami szykowali się już do zejścia na przerwę, ku zaskoczeniu wszystkich, Marcin Sobczak przelobował bramkarza wykonując rzut wolny z połowy boiska.- 0:1. Drużyna gospodarzy nie po to jednak przebyła całą prawą stronę Warszawy, aby wracać do domu bez oczek. Szybko wzięli się oni za tworzenie niebezpiecznych sytuacji pod bramką gości. Szczególnie dobrze radzili sobie Damian Kotowski i Krzysztof Korpal, którzy dwójkowymi akcjami rozmontowywali obronę drużyny Oldboys Derby II. Panowie mieli czynny udział przy wszystkich trafieniach Mareckich Wyg, z czego pierwszy z nich w drugiej połowie zdobył cztery oczka do kanadyjczyka (hattrick i asysta), natomiast drugi z nich trzy (dwa kluczowe podania oraz gol). Już w 26. minucie Damian wyrównał wynik spotkania na 1:1, po fantastycznym woleju, którego nie powstydziliby się zawodnicy z najwyższych poziomów naszych rozgrywek. W kolejnych minutach gospodarze szybko wypunktowali gości odjeżdżając na 4:1, mimo prób i okazji gości - nawet dobrze broniący Rafał Wieczorek był bezradny przy trafieniach gospodarzy. W ostatnich minutach spotkania, po długim przerzucie Łukasza Tarasiuka, piłkę do bramki z najbliższej odległości skierował Adam Włodarczyk, ale było to wszystko na co było stać w tym meczu reprezentantów Oldboys Derby II. W ostatniej akcji spotkania, MVP kolejki - Damian Kotowski - przypieczętował efektowne zwycięstwo Mareckich Wyg, pokonując po raz trzeci bramkarza i ustanawiając wynik spotkania na 5:2.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)