reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
2
11:00

Spotkanie pomiędzy FC Bulls a Furduncio Brasil F.C. zapowiadało się jako hit kolejki i rzeczywiście dostarczyło sporo emocji. Gospodarze przystępowali do meczu z 3. miejsca w tabeli, natomiast goście zajmowali 2. lokatę, co tylko podkreślało rangę tego starcia.

Od pierwszego gwizdka było widać, że żadna z drużyn nie zamierza odpuszczać. Gra była bardzo wyrównana, a sytuacji podbramkowych nie oglądaliśmy zbyt wiele. Jeśli już się pojawiały, to brakowało skuteczności. Przełamanie nastąpiło dopiero w 11. minucie, kiedy Szymański otworzył wynik spotkania. Kolejne fragmenty pierwszej połowy wyglądały podobnie – było dużo walki w środku pola i niewiele klarownych okazji. Tuż przed przerwą sędzia podyktował rzut wolny, który na bramkę zamienił Hololobov, doprowadzając do wyrównania.

Druga połowa należała już jednak wyraźnie do FC Bulls. W 30. minucie Churiukanov wyprowadził gospodarzy na prowadzenie, a chwilę później samobójcze trafienie Kaneli podwyższyło wynik. Cztery minuty później ponownie do siatki trafił Churiukanov, dając swojej drużynie komfortową przewagę. Goście próbowali wrócić do gry, a samobójczy gol Markovycha na 4:2 na moment przywrócił emocje.

Końcówka należała jednak do gospodarzy. Najpierw Datskiv podwyższył na 5:2, a następnie Kozenko ustalił wynik na 6:2. Furduncio Brasil odpowiedziało jeszcze trafieniem Chiaradii, ale ostatecznie to FC Bulls zwyciężyli 6:3, umacniając swoją pozycję w czołówce tabeli.

3
12:00

Spotkanie lidera tabeli z ostatnią drużyną zapowiadało się jako formalność dla Hetmana, jednak mecz przyniósł więcej emocji, niż można było się spodziewać. Od pierwszych minut gospodarze przejęli inicjatywę i szybko udokumentowali swoją przewagę. Kapitalnie funkcjonował duet Damian Kucharczyk-Filip Motoczyński, który raz po raz rozrywał defensywę rywali. Motoczyński świetnie dogrywał piłki, a Kucharczyk pewnie je wykorzystywał. Do przerwy Hetman prowadził 2:0 i w pełni kontrolował przebieg spotkania. Po zmianie stron gospodarze nie zwalniali tempa i zdobyli trzecią bramkę, jeszcze bardziej przybliżając się do zwycięstwa. Wtedy jednak Team Ivulin niespodziewanie odpowiedział. Goście zaczęli grać odważniej, poprawili pressing i skuteczność, co szybko przyniosło efekty. W krótkim czasie odrobili straty i doprowadzili do wyrównania, czym zaskoczyli wszystkich obecnych. Końcówka należała jednak do Hetmana. Duet Kucharczyk – Motoczyński ponownie przejął kontrolę nad wydarzeniami na boisku i całkowicie rozmontował defensywę przeciwnika. Seria skutecznych akcji przesądziła o wyniku. Ostatecznie Hetman wygrał 8:4, udowadniając, że wcześniejsza porażka była tylko wypadkiem przy pracy i wrócił na zwycięską ścieżkę.

4
13:00

Spotkanie Boca Seniors z S04 było starciem drużyny pogrążonej w kryzysie z zespołem, który w ostatnich tygodniach wyraźnie nabrał rozpędu. Początek meczu pokazał jednak zupełnie inne oblicze Boca Seniors. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana, a zawodnicy tej drużyny przypomnieli sobie najlepsze fragmenty swojej gry z początku sezonu. Dużą rolę odegrał również Damian Bartodziej, którego głośne i konkretne wskazówki z ławki rezerwowych wyraźnie napędzały zespół. Boca grała odważnie, tworzyła sytuacje i w końcu dopięła swego, Dawid Pigiel wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Niestety dla Boca Seniors, jak się później okazało, było to ich jedyne trafienie w tym meczu. Mimo wielu dogodnych okazji nie potrafili ponownie znaleźć drogi do siatki. Nieskuteczność szybko się zemściła. S04 zaczęło grać coraz pewniej, z dużą swobodą i fantazją. Widać było wysokie umiejętności techniczne tego zespołu oraz rosnącą pewność siebie. Jeszcze przed przerwą zdołali odwrócić losy spotkania i prowadzili 2:1. Druga połowa to już pełna dominacja S04. Drużyna kontrolowała tempo gry, była skuteczna i bezlitosna dla rywali. Boca Seniors całkowicie się posypało, a przeciwnicy raz po raz wykorzystywali ich błędy. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 7:1, co tylko potwierdziło, jak głęboki kryzys przechodzi Boca Seniors oraz jak dużym potencjałem dysponuje S04.

5
14:00

To, co na wiosnę wyprawia ekipa gości, przeczy jakiejkolwiek logice. Kiedy prognozujemy im przed meczem kolokwialne „ciężary”, ci zarzucony bagaż piłkarskich kilogramów dźwigają jak superbohaterowie kina akcji (7:0 Boca Seniors, 7:4 BM Development). Kiedy jednak Warszawską Ferajnę stawiamy w roli faworyta (Bad Boys 2:4), ci zawodzą. Ekipa Kacpra Domańskiego na wiosnę jest jak pogoda za oknem - nie przewidzisz jej następnego ruchu.

Przechodząc już do samego spotkania, na szali wisiało naprawdę dużo. Dla gości był to ostatni dzwonek w kontekście utrzymania. W przypadku porażki moglibyśmy mówić o ostatnim gwoździu wbitym do ich trumny z podpisem „spadek”, a resztki nadziei na cokolwiek więcej zostałyby doszczętnie pogrzebane. Z kolei dla gospodarzy trzy potencjalne oczka były bezcenne w kontekście gry nawet o wicemistrzostwo. Patrząc na ich ostatnią formę oraz cele, jakie przed nimi stoją, wydawało się, że to oni zainkasują kolejną wygraną.

I z początku wszystko szło zgodnie z planem. To gospodarze wyszli na prowadzenie 1:0. Ich szczęście nie trwało jednak długo, gdyż Ferajna zdołała szybko odwrócić wynik na 2:1, a po chwili nawet podwyższyć na 3:1. Przed przerwą BM zdobyło bramkę kontaktową na 2:3, co zwiastowało jeszcze większe emocje w drugiej odsłonie spotkania. Te jednak Ferajna, świetnie tego dnia dysponowana, błyskawicznie wygasiła, zdobywając bramki na 2:4, 2:5 i 2:6. Z czasem temperatura spotkania – zważywszy na dużą różnicę w golach – znacząco opadła. Finalny wynik to 7:4 dla Warszawskiej Ferajny, który przedłuża ich szanse na utrzymanie się w lidze. Choć dystans nadal jest spory, tym bardziej że S04 jest na tę chwilę nieomylne, nie jest to cel nieosiągalny, zwłaszcza przy takiej grze jak w ostatnią niedzielę.

Z kolei dla BM jeszcze nic straconego – podium, choć lekko się oddaliło, nie odjechało bezpowrotnie. Natomiast margines błędów został już wyczerpany.

Reklama