Sezon 2024/2025
Relacje meczowe: 4 Liga
Faworytem spotkania pomiędzy Compatiblem a LTM Warsaw byli ci pierwsi, którzy przed meczem zajmowali miejsce w środku tabeli, ale z dużą szansą na walkę o czołowe lokaty. Ich rywale od początku sezonu mają duże problemy kadrowe, przez co zajmują ostatnie miejsce w ligowej hierarchii. Początek meczu był bardzo spokojny, obydwie drużyny przede wszystkim skupiły się na skutecznej defensywie. Gra toczyła się przeważnie w środkowej części boiska a pojedyncze okazje nie przynosiły zmiany rezultatu. Gra znacznie ożywiła się w drugiej części spotkania za sprawą zawodników gospodarzy, którzy mocniej podkręcili tempo meczu. Efektem ich ataków były aż trzy strzelone bramki, które ustaliły wynik pierwszej połowy. Drugą cześć spotkania lepiej rozpoczęli zawodnicy gości, którzy jeden z pierwszych ataków zakończyli bramką. Riposta rywali była natychmiastowa i już minutę później ponownie mieliśmy w protokole meczowym zapisaną różnicę trzech goli. Kilkubramkowe prowadzenie wyraźnie uśpiło zawodników Compatibl, którzy w kolejnych pięciu minutach zostali pokonani aż trzykrotnie i na kwadrans przed zakończeniem meczu był wynik remisowy a sprawa końcowego rezultatu pozostawała otwarta. Ostatnie słowo należało do gości, którzy na pięć minut przed końcem meczu pierwszy raz wyszli na prowadzenie i nie oddali już do końca spotkania. Mecz zakończyła mała szarpanina, której efektem była jedna czerwona i dwie żółte kartki. Ostatecznie zespół LTM Warsaw pokonał Kompatybilnych 5:4 i zbliżył się do strefy gwarantującej utrzymanie. Niespodziewana strata punktowa gospodarzy sprawiła, że pewnie aż do końca sezonu będą zmuszeni oglądać się za siebie.
Nie tak wyobrażali sobie początek rundy rewanżowej sezonu zawodnicy FC Tartak, którzy pierwsze dwa spotkania wyraźnie przegrali i miejsce na podium troszeczkę im zaczęło uciekać. W zupełnie innych nastrojach do spotkania przystępowali gracze Fuszerki, którzy wygrywając dwa pierwsze mecze przegonili w tabeli swoich dzisiejszych rywali. Wynik spotkania otworzyli gospodarze, którzy po bardzo ładnej zespołowej akcji objęli prowadzenie. Chwilę później za faul taktyczny żółtą kartkę otrzymał zawodnik gości i grę w przewadze wykorzystali rywale dobrze wykonując rzut rożny. Grając już w pełnych składach zawodnicy Fuszerki popełnili prosty błąd w obronie, który bezbłędnie wykorzystali reprezentanci Tartaka odskakując na trzy bramki. Sygnał do gonienia wyniku dał zawodnik gości, który pewnie wykorzystując rzut karny zmniejszył straty. W kolejnych minutach mimo kilku dobrych sytuacji bramkowych wynik nie uległ już zmianie i drużyny na przerwę schodziły z dwubramkowym prowadzeniem gospodarzy Druga część spotkania rozpoczęła się od kolejnej bramki dla prowadzących, jednak riposta ich rywali była bardzo szybka. Duet Prusik-Musaew przeprowadził dwie skuteczne akcje, które zmniejszyły prowadzenie gospodarzy tylko do jednego trafienia. Jednak to było wszystko na co było ich stać dzisiejszego dnia. Od tego momentu na boisku istniał już tylko jeden zespół, który systematycznie powiększał swoją przewagę i ostatecznie po bardzo ciekawym spotkaniu zawodnicy FC Tartak wygrali 8:3. Dzięki temu zwycięstwu zbliżyli się do podium i kwestia awansu wciąż pozostaje dla nich otwarta. Zawodnicy Fuszerki po raz pierwszy w tej rundzie stracili punkty, ale tak jak ich rywale są bardzo blisko strefy medalowej.
Ostatnie mecze to pasmo niepowodzeń Virtualnego Ń. Ta ekipa nie jest raczej przyzwyczajona do gry o utrzymanie, a w tej edycji taka właśnie przypadła jej rola. Co innego Cosmos. Drużyna Salvadora de Fenixa idzie jak burza, zalicza zwycięstwo za zwycięstwem i tak jak w pewnym momencie zakładała po prostu jak najlepszą zabawę i miejsce w górnej połowie tabeli, tak teraz jest na najlepszej drodze do awansu, a może nawet tytułu. I w niedzielę postawiła w tym kierunku następny krok. Virtualne Ń tylko momentami potrafiło stawić czoła dobrze dysponowanym rywalom. A już największy problem w tej ekipie był po stracie piłki. Bo gdy Cosmos się napędzał, to miał przewagę liczebną i skutecznie zamieniał ją na bramki. Do przerwy wynik brzmiał 5:2, a gdyby nie fakt, że faworyci mieli szeroką ławkę rezerwowych i często rotowali składem, to byłoby pewnie jeszcze wyżej. W drugiej odsłonie nic nie zapowiadało, że losy spotkania mogą się odwrócić i tak naprawdę był tylko jeden moment, gdzie Virtualni uwierzyli, że jeszcze nie wszystko stracone. Gdy wykorzystali grę w przewadze po żółtej kartce dla Huberta Cichockiego, mieli okazję dojść rywala na dwa gole, lecz nie wykorzystali swoich szans, a gdy siły się wyrównały, Cosmos od razu wziął się do pracy i rozstrzygnął losy spotkania. W końcówce triumfatorzy mocno się rozluźnili, co pozwoliło Virtualnym przypudrować wynik, który ostatecznie stanął na 9:6. Niespodzianki więc nie było. Zwycięzcy byli dużo lepsi i prawdopodobnie nawet przez moment nie poczuli, że może im się tutaj stać jakakolwiek krzywda. Natomiast przegrani dali z siebie tyle ile mogli, chociaż znając ten zespół od lat, chyba możemy stwierdzić, że nie wykorzystuje on w pełni swojego potencjału. I jak tak dalej pójdzie, to w kolejnym sezonie przyjdzie mu odbudowywać swoją pozycję już na poziomie 5.ligi…
Mecz dwóch doświadczonych drużyn zawierał wszystko to, co powinno mieć w sobie Widowisko przez duże W. Walka, zmiana wyniku, znakomite bramki i lekka sprzeczka na boisku w końcówce spotkania, a po końcowym gwizdku klasyczna piątka i wzajemny szacunek. Pierwsza połowa spotkania to wręcz dominacja gospodarzy. Goście jakoś nie mogli złapać swojego rytmu i ich akcje nie miały polotu ani pomysłu, przez co Jacek Pryjomski, który zazwyczaj odpowiada za zdobywanie goli, nie za bardzo miał z czego poprawić swój dorobek. Z drugiej strony oglądaliśmy szybką i pomysłową grę, gdzie przedstawiciele Mobilisu często zmieniali pozycje i widać było u nich spory wigor oraz zaangażowanie. To dało efekty w postaci bramek. Szczególnie pierwsza autorstwa Rafała Dudy była niesamowita a Michał Piątkowski nawet chyba nie widział jak wpada do bramki. Do przerwy było 3:0 i nic nie zwiastowało odrodzenia gości. Ale jak mawia klasyk - jak nie idzie z gry, to trzeba szukać stałych fragmentów. I tak stary dobry schemat wrzutki z autu Marcina Wiktoruka na głowę Jacka Pryjomskiego dał dwie bliźniacze bramki i wynik na styku po kilku minutach gry. To dało wiarę, że da się w tym meczu odrobić straty. Szczególnie Marcin Wiktoruk był wszędzie na boisku i nie tylko swoją dobrą postawą, ale i motywacją pobudził kolegów do lepszej dyspozycji. Mobilis po małym przestoju odnalazł się ponownie i tak do końcowego gwizdka mieliśmy bramkę za bramkę. Na finiszu dało to remis 6:6 i nie można powiedzieć, że był to rezultat krzywdzący którąś z ekip. Zdecydowanie kawał fajnego futbolu na koniec zmagań na boisku AWFu i dzięki dla obu drużyn za tak zacięte i stojące na wysokim poziomie widowisko.
Lider czwartej ligi FFK Oldboys podejmował Ogień Bielany, który dołączył do naszych rozgrywek na wiosnę i jak do tej pory wygrał swoje wszystkie spotkania z drużynami walczącymi o podium. Mecz ten był pełen tego, za co kochamy piłkę nożną. Wyrówna gra, piękne akcje ofensywne jak i parady bramkarzy, oraz częste zmiany wyniku. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli goście, którzy zdobyli gola po bezpośrednim strzale z rzutu wolnego. Gospodarze zdołali doprowadzić do wyrównania sześć minut później. Szybka gra prezentowana przez oba zespoły pozwoliła zobaczyć nam jeszcze trzy trafienia w tej części meczu, a różnica tylko jednej bramki na korzyść zawodników z Bielan zaostrzyła sportowy apetyt. Druga odsłona okazała się jeszcze bardziej zacięta i przewrotna. Na samym początku goście podwyższyli swoje prowadzenie, a następnie na przestrzeni sześciu minut stracili je i zmuszeni byli do odrabiania jedno bramkowej straty. Chwila zwolnienia tempa w szeregach FFK skutkowała stratą dwóch goli i na dziesięć minut przed końcem to właśnie zawodnicy Oldboys starali się zdominować boisko. Wynik ustalił Vitalii Yakovenko, który po podaniu z rzutu rożnego przez Przemka Szabata umieścił piłkę w siatce doprowadzając do remisu. Zapewne żadna z drużyn nie jest w pełni zadowolona z wyniku, lecz oddaje on wydarzenia na boisku, które były godne tych dwóch rywali. Obu zespołom dziękujemy za wspaniały mecz i życzymy powodzenia w nadchodzących spotkaniach.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)