Sezon Lato 2024
Relacje meczowe: 11 Liga
Niedzielni w starciu z Oldboys Derby III po prostu musieli zdobyć komplet punktów, żeby włączyć się do walki o utrzymanie, ale przede wszystkim złapać bezpośredni kontakt w ligowej tabeli. Początek spotkania trochę chaotyczny, ale to nie trwało zbyt długo, gospodarze kontrolowali przebieg meczu. Po piekielnie mocnym strzale Jaszczaka piłka wpadła za kołnierz i Niedzielni wyszli na prowadzenie. Goście byli na tyle cofnięci, że przez pierwsze pięć minut bramkarz gospodarzy, czyli Kamil Jarosz nie dotknął piłki. Chwilę później Oldboys doszli atakiem pozycyjnym na połowę rywali i oddali strzał zza pola karnego. Mieliśmy fragment wyrównanej gry, Klaudia Baltazar celnie podpowiadała kolegom z drużyny, szczególnie w fazie obronnej. Sędzia nie miał zbyt dużo pracy, ponieważ obie ekipy szanowały swoje kości. Przed przerwą gospodarze podwyższyli wynik spotkania, po przechwycie został wykreowany Jaszczak, który strzelił na 2-0. I takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa. Po zmianie stron tempo siadło, mimo że obie drużyny zainicjowały ataki, to nie potrafiły postawić kropki nad i. Goście byli coraz bliżej strzelenia bramki i to im się w końcu udało. Wykorzystali uśpionych rywali i bramkę strzelił Wołoszyn. Kolejne minuty to akcje z obydwu stron i dwie 100 % okazje gości, lecz niewykorzystane. Chociaż jeden z tych strzałów po prostu musiał wpaść do bramki. Niedzielni przetrzymali ten trudny czas i wrócili na odpowiednie tory. Dwie bramki Kujawińskiego i bramka na 5-1 zamykająca mecz Jaszczaka pozbawiła marzeń gości o osiągnięciu choćby remisu. Szkoda, że Oldboysi nie byli w stanie nawiązać wyrównanej walki w pierwszej połowie, bo wówczas mecz mógłby się potoczyć zupełnie inaczej.
Spotkanie Red Rebels z Oldbos Derby III było bardzo jednostronnym widowiskiem. Gospodarze po trzech porażkach z rzędu znajdowali się nad strefą spadkową, ale zupełnie nie odzwierciedlało to ani potencjału tej drużyny, ani przebiegu poprzednich meczów. Nikt z góry nie skazywał Oldboysów na porażkę, ale Turcy bardzo szybko pokazali, kto będzie wykładał karty w tym spotkaniu i zagrali futbol poza zasięgiem drużyny przyjezdnej. Goście mogli wprawdzie otworzyć wynik, ale w sytuacji jeden na jednego Adam Włodarczyk uderzył prosto w bramkarza Rebels. Czerwoni za to spokojnie rozgrywali piłkę między sobą i szukali dogodnych sytuacji strzeleckich. Nie minęło sześć minut gry, a było już 4:0 i dominacja gospodarzy była widoczna gołym okiem. RR grali jak z nut. Długo utrzymywali się przy piłce, wymieniali dużą ilość podań i przede wszystkim kreowali bardzo szybkie, zespołowe akcje ofensywne. Świetne spotkanie rozegrali przede wszystkim Cem Ocak i Ertugrul Akoglan, którzy często wdawali się w dryblingi, które ściągały na siebie obrońców, otwierając sporo miejsca skrzydłowym. Po kwadransie gry było już 6:0, ale Oldboys nie poddali się i walczyli na tyle, na ile przeciwnik pozwalał. W 15 minucie Cezary Dudało dostał trochę miejsca i strzałem z dystansu zmieścił piłkę przy słupku. Dla gości był to sygnał do ataku i ich gra nieco się ożywiła, ale Rebels bardzo szybko powrócili do kontrolowania gry i jeszcze przed przerwą zapakowali kolejne dwa gole. W drugiej połowie Turcy kontynuowali plan z pierwszej części spotkania i praktycznie rozstrzelali defensywę Oldboys. Wynik 16:2 mówi sam za siebie, ale Rebels zagrali futbol o kilka poziomów wyższy niż 11 liga i wysoka porażka Oldboys Derby żadną ujmą nie jest.
W pojedynku drużyny aspirującej do mistrzostwa, czyli KTA Wszedło, z ostatnim na chwilę obecną zespołem Pogromców Poprzeczek, nie spodziewaliśmy się wyrównanej batalii. Tym bardziej byliśmy mile zaskoczeni przebiegiem pierwszej połowy, która była bardzo zacięta, a goście zadziwiająco dobrze spisywali się w obronie. Jednak dobra podstawa nie wystarczyła, aby powstrzymać Rafała Jagórę. Jego dwa trafienia, po podaniach Daniela Kowalskiego oraz Filipa Pacholczaka sprawiły, że do przerwy gospodarze cieszyli się już z dwubramkowej przewagi. Po zmianie stron faworyci nieco zdominowali grę, chociaż trzeba przyznać, że ekipa Mateusza Niewiadomego bardzo dzielnie stawiała do pewnego czasu opór rywalom. Niestety dla Pogromców, o swoich umiejętnościach ofensywnych przypomniał sobie Filip Pacholczak. Stał się on motorem napędowym formacji atakującej KTA, czego efektem była druga asysta oraz dwa trafienia. Dobrze też spisywał się Daniel Kowalski, który w drugiej połowie również dwukrotnie wpisywał się na listę strzelców. Wysokie, bo już siedmiobramkowe prowadzenie nieco rozluźniło skupienie bloku defensywnego gospodarzy, czego efektem była bramka strzelona przez Maćka Kędzielskiego, który wykorzystał dobre dogranie Karoliny Figiel. Jednak ten gol był jedynie trafieniem honorowym, a mecz ostatecznie zakończył się wysoką wygraną KTA Wszedło aż 7:1. Cenne trzy punkty pozwoliły gospodarzom utrzymać miejsce na podium. Pogromcy niestety, ale nadal tylko z jednym zwycięstwem, odniesionym w pierwszej kolejce sezonu.
Drużyna Gentleman Warsaw Team tydzień temu poniosła swoją pierwszą porażkę w tym sezonie, a jej przeciwnik, który również do tej pory zaliczył tylko jedną „wpadkę” w pierwszej kolejce, od tamtego momentu punktuje swoich rywali. Goście rozpoczęli mecz z wysokiego „C” zdobywając bramkę już w 1 minucie i narzucili swoje tempo gry. Gospodarze obudzili się dopiero po stracie drugiej bramki i w szybkim tempie doprowadzili do remisu, lecz ich przebudzenie nie trwało długo. Od tego momentu zawodnicy Szeregu zaczęli odskakiwać na coraz większe prowadzenie i nie dopuścili, aby ich rywal zdobył choćby jednego gola. Pierwsza połowa zakończyła się czterobramkową różnicą, a gra Gentleman-ów nie zapowiadała odwrócenia losów spotkania. Dalsza część spotkania to jeszcze większa dominacja gości, którzy równie szybko jak w pierwszej połowie powiększyli dorobek bramkowy. Gospodarze zdołali tylko raz skutecznie odpowiedzieć na sześć trafień rywala, u którego duet Leszczyński/Śląz był autorem aż dziesięciu z dwunastu trafień! Drużyna Homogenizowanych po tym zwycięstwie awansowała na drugą pozycję w ligowej tabeli i traci do lidera trzy punkty. Warto zaznaczyć, że mają jeden mecz w nogach mniej i wszystko może jeszcze się zmienić. Gospodarze utrzymali piątą lokatę, lecz ich strata do podium to już cztery punkty. Teraz przed oboma zespołami spotkania z rywalami, którzy lokują się tuż za ich plecami i mają po jednym punkcie straty, więc będą to zapewne trudne mecze, a ich wynik może zaważyć na końcowej lokacie.
Będąca od początku naszych rozgrywek w TOP2 jedenastej ligi drużyna Borowików występowała w roli gościa przeciwko zespołowi Green Team, który miał przed meczem trzy punkty straty do swojego niedzielnego konkurenta. Mający tego dnia kłopoty kadrowe gospodarze długo i skutecznie stawiali opór szerokiemu składowi gości. Pomimo przewagi w prowadzeniu gry i większej ilości zmian Borowiki długo nie były wstanie umieścić piłki w siatce rywala. Pierwszy gol padł dopiero w 19 minucie, a jego autorem był Bartek Lechowicz. Goście w tej części meczu dołożyli jeszcze dwa trafienia, lecz nieustępliwość Zielonych zaowocowała zdobyciem jednego trafienia na parę sekund przed końcem połowy. Pomniejszona strata dawała szansę gospodarzom na odrodzenie w dalszej części meczu. Na ich nieszczęście strzelec pierwszej bramki już w czwartej minucie drugiej odsłony podwyższył prowadzenie gości. Opadająca z sił ekipa Green-ów starała się nawiązać wyrównaną walkę o ugranie choćby punktu. Ich starania mimo paru ładnych ofensywnych zapędów nie wystarczyły do dogonienia uciekającego rywala, który pomimo zwolnienia tempa gry podwyższył swoje prowadzenie o kolejne dwa gole. Na dziewięć minut przed końcem Kacper Masenek pewnym strzałem z rzutu karnego ustalił wynik spotkania. Borowiki dzięki zwycięstwu są liderem tego poziomu rozgrywkowego, lecz mają jeden mecz przewagi nad większością rywali, a gospodarze spadli tuż za podium i w nadchodzącym meczu będą chcieli zrobić wszystko, by jak najszybciej wrócić na "pudło".







)
)
)
)
)
)
)
)
)