Sezon Lato 2024
Relacje meczowe: 10 Liga
Oni się nie zatrzymują. Ósme (!) zwycięstwo Deluxe Barbershop stało się faktem. Tuż przed przerwą zimową wykręcili imponujący bilans bramkowy +50, a komplet zdobytych punktów potwierdza, że nie powinni mieć problemów z późniejszą walką o mistrzostwo. Ich rywale z minionej kolejki wciąż mają natomiast szansę na awans, ale do tego potrzebowali punktów. Tych jednak nie zdobyli w starciu z liderem, choć zaczęli obiecująco. Wynik otworzył Opęchowski, który z bliskiej odległości posłał piłkę w okienko. Presja ze strony najlepszej drużyny ligi była jednak tak duża, że zawodnik WKS Bęgalu… wyrównał wynik golem samobójczym. Później było już tylko gorzej. Na 2:1 strzelił Aghazde, uderzając piłkę z całej siły dużym palcem u nogi. Gdy Deluxe uciekł na dwubramkowe prowadzenie, to WKS znów złapał kontakt, gdy Iwan dobił piłkę odbitą od słupka. Na tym starania gości się jednak zakończyły. Kolejne groźne próby uderzeń z dystansu zespołu lidera, porównywane do strzałów z bazooki przez jednego z rezerwowych gospodarzy, pozwalały im strzelać kolejne gole. W myśl barcelońskiej taktyki sprzed lat, potrafili też spokojnie rozgrywać piłkę, a asysty przy bramce na 7:2 Veysova nie powstydziłby się nawet Andres Iniesta. W Hiszpanii nazwaliby to dogranie “la cuchara” - dla nas to po prostu wcinka za plecy obrońców i piękny gol głową. Skoro o reprezentacji “La Furia Roja” - Deluxe Barbershop był tego dnia bezlitosny dla swoich rywali jak Hiszpanie dla Kostaryki i ostatecznie wygrał 11:2.
Z racji tego, że w 10 lidze jest tylko 8 drużyn spotkanie pomiędzy FC Mokrywilly Cartel z zespołem Kozice Warszawa rozpoczęło rundę rewanżową na tym poziomie rozgrywkowym. W pierwszej kolejce mieliśmy wynik hokejowy i lepsi o kilka bramek okazali się goście. I właśnie oni lepiej rozpoczęli mecz w 8 minucie, kiedy to wyszli na prowadzenie. Chwilę później zdobyli kolejne dwie bramki, które potwierdziły ich dominację w pierwszym kwadransie spotkania. Po kolejnej straconej bramce do roboty wziął się zespół gospodarzy, który po raz pierwszy zdołał pokonać golkipera rywali. Niestety dla nich kolejne szybkie akcje zespołu Kozic zakończyły się dwoma bramkami i goście odskoczyli na bezpieczną przewagę. Ostatnia bramka w tej części meczu była autorstwa Mateusza Mućki i ustaliła wynik do przerwy na 2:5. W drugiej połowie meczu wyglądało to tak, jakby na boisku byli sami napastnicy. Obydwie drużyny bardzo łatwo przedostawały się w pole karne rywali, przez co byliśmy świadkami wielu bramek. Podobnie jak w pierwszej części meczu bardziej konkretni byli napastnicy gości, którzy w sumie aż trzynaście razy pokonali bramkarza gospodarzy. Pierwsze skrzypce w ataku grał Kacper Napora, który mecz zakończył strzelonymi pięcioma bramkami i czterema asystami. Gospodarze też stworzyli sobie bardzo dużo sytuacji bramkowych, ale strata do zespołu Kozic Warszawa była zbyt duża i mecz zakończył się wynikiem 7:13. Zespół gości po raz drugi bardzo efektownie pokonał swoich rywali i dzięki zdobytym trzem punktom nadal pozostaje w walce o miejsce gwarantujące awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Drużyna FC Mokrywilly Cartel pomimo zdobytej dużej liczby bramek z boiska ponownie schodzi bez zdobyczy punktowej.
Tuż przed przerwą zimową układ tabeli w 10. lidze jest praktycznie znany. Wiemy już, że Na2Nóżkę spędzą najbliższe miesiące na podium, a A.D.S. Scorpion’s II w strefie spadkowej. Domyślać się zatem mogliśmy, jakim wynikiem zakończy się bezpośrednie starcie obu zespołów w 8. kolejce sezonu 2022/23. Nasze prognozy się sprawdziły już w pierwszych minutach. Wynik otworzył Sląz, a chwilę później celnym strzałem głową prowadzenie podwyższył Żuk. Szansę na gola kontaktowego mieli gospodarze, ale nie wykorzystali rzutu karnego! Czujny był jednak jeden z graczy ADS-u i dobił piłkę, doprowadzając do wyniku 1:2. Dość szybko mieliśmy jednak 1:3, a później kolejne gole. Czwartą bramkę dla N2N strzelił Sląz, wykorzystując błąd bramkarza rywali. Piąte trafienie zaliczył natomiast Jaczyński, finalizując dwójkową akcję z kolegą z zespołu. Gole nie przestawały padać, ale prawdziwy festiwal pecha oglądaliśmy w końcówce. Dwie bramki samobójcze zanotowali piłkarze Skorpionów, dzięki czemu ostatecznie odebrali sobie szanse na odrobienie strat. Finalnie mecz zakończył się wynikiem 2:10, co niespecjalnie nas dziwi, biorąc pod uwagę sytuację w tabeli. Na2Nóżkę wciąż marzą o mistrzostwie, a trzecie zwycięstwo z rzędu konkretnie ich do tego przybliża. A.D.S. Scorpions wierzą w utrzymanie, ale trzecia kolejna porażka nie zwiastuje niczego dobrego…
Był to ostatni mecz rozgrywany na arenie AWF i późna pora zdecydowanie nie przysłużyła się ekipie Piwo Po Meczu FC, która zebrała solidne lanie of FC Warsaw Wilanów. Ciężko inaczej podsumować spotkanie, które zakończyło się wynikiem 1:16. W zapowiedziach stawialiśmy ekipę Kuby Świtalskiego w roli faworyta, ale nikomu nie przeszło nawet przez myśl, że rywalizacja z trzecią drużyną 10 ligi będzie tak jednostronnym widowiskiem. Na pewno spora w tym zasługa wyśmienitej dyspozycji Karola Kowalskiego, ale cała drużyna z Wilanowa grała tego wieczoru jak natchniona i chłopaki pokazali świetny, a przede wszystkim zespołowy futbol. Już pierwszy kontakt z piłką skończył się golem Karola, a zabójcza skuteczność nie opuszczała gości praktycznie przez całą pierwszą połowę. Po kwadransie gry było już 6:0 i sami zawodnicy Wilanowa byli mocno zaskoczeni takim obrotem spraw, a zanim sędzia odgwizdał przerwę dołożyli jeszcze trzy trafienia. Gra obu ekip wyglądała jak dwa, zupełnie różne światy. Zawodnicy Wilanowa precyzyjnie i dynamicznie rozgrywali piłkę między sobą i konstruowali dwójkowe ataki, nie bali się indywidualnych popisów. Do tego czujnie grali w defensywie, a na wyróżnienie zasługuje również golkiper Maciej Dobrowolski, który zaliczył kilka dobrych i jedną, niezwykle ofiarną i męską interwencję. Z drugiej strony Piwo Po Meczu jakby nie dojechało myślami na ten mecz. Choć nie zabrakło kadry, to już pomysłu na grę tego dnia zwyczajnie nie było. Statyczne i czytelne rozgrywanie piłki w środku pola powodowało częste straty, ale główną bolączką był brak ofensywnych akcji na jeden kontakt. Honorowa bramka, która udało się Piwoszom strzelić padła właśnie z takiego kontrataku, ale w dość paradoksalnych okolicznościach. Żółtą kartkę obejrzał Jan Majecki i Wilanów zepchnął gospodarzy do defensywy, ale Michał Izydorczyk urwał się i popędził prawym skrzydłem, wyłożył piłkę Antoniemu Majeckiemu, a ten zdobył jedynego gola dla PPMu. Akcja ta pokazała, że gospodarzom nie brakuje umiejętności, ale po fatalnym początku zabrakło motywacji i Piwo Po Meczu chyba zbyt wcześnie oddało ten mecz. FC Warsaw Wilanów zgarnął łatwe trzy punkty, przegonił swojego bezpośredniego oponenta i wyraźnie poprawił bilans bramkowy, a niewiele brakuje, aby rzutem na taśmę w ostatniej kolejce zawitał na najniższym stopniu podium.







)
)
)
)
)
)
)
)