Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 14 Liga
W czternastej lidze doszło do starcia pomiędzy nieźle radzącymi sobie Turkmenami oraz przedostatniej ekipą w tabeli, Cockpit Country. Gospodarze zajmowali jak dotąd trzecią lokatę, co mogłoby wzbudzić w nas przeświadczenie o jednostronnym przebiegu rywalizacji. Jednakże nauczeni wieloma doświadczeniami nie mogliśmy skazać na porażkę gości. Pierwsza połowa rozpoczęła się od masowych ataków zawodników z Turkmenistanu. Jednak polska ekipa postawiła się, broniąc dostępu do swojej bramki za wszelką cenę. Dzielna postawa na własnej połowie nie tylko poskutkowała brakiem straconej bramki, ale po jednej z ofensywnych akcji, na sporym zamieszaniu skorzystał Mateusz Hofman, pokonując bramkarza rywali uderzeniem lobem. Dzięki temu na przerwę gracze Cockpit Country mogli zejść ze względnym spokojem przy wyniku 1:0. Druga odsłona tego widowiska przebiegła w niemalże identyczny sposób. Goście w dramatycznym okolicznościach starali się powstrzymać kolejne ataki. W tym samym czasie ich przeciwnik za wszelką cenę poszukiwał dostępu do bramki strzeżonej przez Macieja Gorzelińskiego. Ostatecznie ta ,,obrona Częstochowy” w wykonaniu przedstawicieli Cockpitu nie została zakończona sukcesem. Po karygodnym błędzie golkipera gości (złapanie piłki za polem karnym) do rzutu wolnego podszedł etatowy snajper oponentów. Azamat Bazarov, bo o nim mowa, pewnie wykorzystał swoją szansę, pokonując bramkarza Country i ustalając wynik tego zaciętego spotkania na 1:1.
Przed tym meczem szanse dzielone były mniej więcej po równo – oba teamy w czterech meczach zaliczyły po dwa zwycięstwa i dwie porażki. W oczach bukmacherów lekkim faworytem wydawali się jednak gracze Zarubów. Jak zatem to wyglądało na boisku? Od samego początku dało się zauważyć, że to Sokoły będą stroną przeważającą. Dość szybko objęli prowadzenie, bo już w 3 minucie Łukasz Kulesza musiał wyciągać piłkę z siatki po mocnym strzale z dystansu. Po takim starcie mogliśmy się spodziewać gradu goli, jednak przez kolejne minuty nic nie chciało wpaść do siatki. Zaruby odpowiedziały dopiero w okolicach kwadransa – za przewinienie w polu karnym została podyktowana „jedenastka”, którą pewnie na gola zamienił Mate Zakariadze. Na tym jednak zakończyła się wyrównana walka. Sokil przeważał i co najważniejsze, potrafił swoją przewagą przełożyć na kolejne gole. Do przerwy udało mu się trafić jeszcze dwukrotnie i po pierwszej części wynik brzmiał 3:1. W drugiej połowie to był już pojedynek właściwie do jednej bramki. Tego dnia Zaruby nie miały zbyt wiele do zaoferowania w ofensywie i obrona Sokila większość ataków bez trudu rozbijała. Gospodarze nie mieli aż takich problemów ze strzelaniem goli i w drugiej części dołożyli kolejne cztery trafienia. Dopiero w końcówce znów na listę strzelców wpisał się Mate Zakariadze, ale to była wyłącznie bramka ustalająca wynik spotkania na 7:2. Sokil był zespołem zdecydowanie lepszym, bardziej zdeterminowanym, wygrywającym stykowe sytuacje i walczącym o każdą piłkę. To nie był dzień Zarubów, którzy muszą szukać punktów w kolejnych meczach. Sokil natomiast zostawił po sobie dobre wrażenie i zasłużenie awansował na najniższy stopień podium.
To spotkanie było bez wątpienia hitem 14 ligi oraz całej 5 kolejki Ligi Fanów na AWFie. Nieuchwytni podejmowali drużynę o nazwie Synowie Księdza. Zwycięstwo w tej rywalizacji dawało wydostanie się z ostatniego miejsca w tabeli. Od samego początku to zespół gości wyglądał znacznie lepiej. Pewnie wykorzystywał swoje sytuacje i strzałami z dystansu regularnie zaskakiwał bramkarza rywali. Wszysto to powoduje kilkubramkowe prowadzenie Synów Księdza, na które świetnym strzałem odpowiada Oleksii Kyselov. Do przerwy wynik to 1:6. Druga część spotkania to grad goli ze strony prowadzących. W pewnym momencie Nieuchwytni dostają czerwoną kartkę za wyzwiska w stronę przeciwnika. Ale chociaż zmuszeni są do gry o jednego mniej, to początkowo wcale tego nie widać. Później zaczyna jednak brakować sił i drużyna w czarnych strojach znów zaczęła karcić Nieuchwytnych za błędy w obronie i zbyt lekkie podania. Mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 1:16. Goście pojawili się w licznym gronie i dobrym składzie, zaś gospodarzom mimo licznych zmian zabrakło kibiców oraz flag. Widać, że Nieuchwytnych napędzają okrzyki, przyśpiewki oraz banery. Liczymy, że w następnej kolejce zobaczymy całą drużynę z kibicami w komplecie.
Spotkanie na szczycie 14. ligi, niepokonane do tej pory zespoły Vikersonn oraz Sultan stanęły do rywalizacji, której stawką była pozycja lidera tabeli. Mecz rozpoczęliśmy z delikatnym opóźnieniem, ale warto było czekać, bo emocji było naprawdę dużo. Goście chcąc za wszelką cenę wyprzedzić rywali w wyścigu o pierwsze miejsce ruszyli do ataku i udało im się objąć prowadzenie. Drugi zespół Vikersonna starał się odrobić straty, duże zagrożenie stwarzał duet Ivan Vovk - Yevhenii Kyrii i to za sprawą tego tandemu udało się doprowadzić do remisu. A następnie wyjść na prowadzenie, którego gospodarze nie oddali już do ostatniego gwizdka sędziego w pierwszej połowie. W drugiej odsłonie to znów Sultan zaczął ambitniej, co przyniosło efekt w postaci samobójczego trafienie Ivana Vovka i znów mieliśmy remis. Ihor Makhlai i jego zespół słyną z tego, że nie odpuszczają nawet centymetra boiska i utrata prowadzenia nie zadziałała na nich deprymująco. Dowod temu dali w jednej z następnych akcji, kiedy to kolejną asystą popisał się Ivan Vovk a jego podanie na bramkę zamienił Paulo Furdui. Po chwili Vikersonn wyszedł już na dwubramkowe prowadzenie, a ze swojej kolejnej bramki cieszył się Yevhenii Kyrii. Sultan starał się odrobić straty, walczył co sił w nogach, zbliżył się nawet na dystans jednej bramki, ale ostatecznie górą był drugi zespół Vikersonna, który dzięki temu ma komplet zwycięstw na swoim koncie. Sultan pokazał, że jest niezwykle groźny i na pewno do końca będzie poważnym konkurentem dla Vikersonna, w kontekście walko o złoto 14.ligi.







)
)
)
)
)
)
)
)