reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
16:00

Zarówno Drunk Team, jak i Furduncio BrasilF.C. były zdeterminowane, aby zdobyć cenne punkty w tej rywalizacji. Już w 5 minucie spotkania, po rzucie rożnym, Eduardo Kanela znakomitym strzałem pod poprzeczkę wpakował piłkę do siatki, otwierając wynik na korzyść Furduncio Brasil. Ta bramka była jak cios dla Drunkersów, ale gospodarze nie zamierzali się poddawać. W pierwszej połowie  Drunk Team miał kilka obiecujących okazji do zdobycia bramki. Niestety, ich celowniki wydawały się być zwichrowane, a nawet w dogodnych sytuacjach piłka nie trafiała do siatki przeciwnika. Była to frustrująca sytuacja dla zawodników i co działo się w ich głowach wiedzą najlepiej sami. W szeregach obu ekip wkradło się wiele niedokładności, co utrudniało zmianę wyniku. Mimo to wydawało się, że więcej z gry mieli Brazylijczycy. Jednak w 19. minucie to Drunk Team wyrównał stan meczu, dzięki mocnemu pressingowi Chijoke, który odebrał piłkę ostatniemu obrońcy rywali i skutecznie zamienił ją na bramkę, ustalając wynik na 1-1. Niestety dla Drunk Team, Brazylijczycy szybko odzyskali przewagę. W 22. minucie Luciano Santana spróbował strzału z daleka, a piłka po rykoszecie od Martinsa zmyliła bramkarza, trafiając do siatki i ustalając wynik na 2:1 na korzyść Furduncio przed przerwą. W drugiej połowie meczu Drunk Team poprawił celność swoich strzałów, co doprowadziło do odrobienia strat. Wynik pozostawał remisowy do około 35. minuty, kiedy doszło do kolizji dwóch zawodników z przeciwnych drużyn. Gra nie została przerwana, obie ekipy kontynuowały swoje akcje, ale Drunk Team w pewnej chwili oczekiwał, że piłka zostanie wybita. Jednak Luciano Santana postanowił wykorzystać zamieszanie i strzelił bramkę, przy bierności rywala, przywracając prowadzenie Furduncio. W końcówce meczu Witek Bartnik zdołał jeszcze wyrównać wynik. Ostatecznie, punkty zostały podzielone i prawdopodobnie obydwie ekipy wróciły do domu z poczuciem niedosytu.

2
18:00
( 1 : 1 )
5 : 1
Raport

Duże zmiany w składzie FC Ballers powodowały, że ten zespół kolejny sezon Ligi Fanów zaczął o wiele niżej w porównaniu do poprzedniej edycji. Ale decyzja o zmianie przydziału okazała się słuszna, bo zespół Artioma Pastushyka po dwóch kolejkach w 7.lidze może się pochwalić dorobkiem zaledwie jednego punktu. Apetyty były pewnie większe, tyle należało potwierdzić je na boisku, a tego zabrakło zarówno na inaugurację (remis z Furduncio), jak i w ostatnią niedzielę, gdzie FC Ballers przegrali 1:5 z Bulbez Team Bemowo. Wynik sugeruje, że ekipa Michała Rychlika nie miała tutaj większych problemów, by zainkasować całą pulę, ale suchy rezultat potrafi być bardzo mylący. Podobnie było w tym przypadku, bo długo oglądaliśmy niezwykle wyrównane zawody, które rozstrzygnęły się dopiero w finałowej odsłonie. Po pierwszej połowie było 1:1, aczkolwiek wydawało nam się, że zwłaszcza pod koniec tej części gry szala zaczynała przechylać się na stronę FC Ballers. Nie dość, że zdobyli ładną bramkę po lobie z własnej połowy, to potem przejęli inicjatywę i kolejne trafienie wydawało się być kwestią czasu. Ale w tym krytycznym momencie spotkania, ekipie w złotych koszulkach przytrafił się prosty błąd. Rywale przejęli piłkę, Michał Rychlik zagrał do Maćka Paluchowskiego a ten w dość szczęśliwych okolicznościach pokonał Maksyma Linnika. A zanim się obejrzeliśmy było już 3:1. Ekipa z Bemowa do bólu wykorzystała słabszy moment oponentów i na dwubramkowe prowadzenie wyprowadził ją Łukasz Żendzian. Ballersi próbowali wrócić do meczu, ale po tym jak zgubili swój rytm, nie byli w stanie wrócić na właściwe tory. Nie pomogła im nawet gra w przewadze. Mimo iż przez 180 sekund mieli jednego zawodnika więcej, to nie potrafili znaleźć sposobu na Marcina Osowskiego, a gdy siły się wyrównały, rywal dorzucił jeszcze dwa trafienia i mecz zakończył się rezultatem 5:1. Według nas trochę za wysokim jak na to, co widzieliśmy na boisku, lecz nie ma to większego znaczenia. Bulbez zagrał po swojemu, w sposób wyrachowany i skuteczny, a należy pochwalić Mariusza Kretkiewicza, który przejął w tym zespole rolę egzekutora i dobrze się z niej wywiązywał. Z kolei FC Ballers muszą przetrzymać trudne chwile, bo widać że potrzeba czasu, zanim uda się te klocki poukładać na nowo. Liczymy, że stanie się to jak najszybciej, bo jest tutaj potencjał na zdecydowanie wyższe miejsce niż to, które chłopaki aktualnie zajmują.

3
21:00

Nie tak wyobrażały sobie zespoły TRCH oraz FC Tartak początek sezonu, ponieważ musiały uznać wyższość swoich rywali na inaugurację i do bezpośredniego spotkania przystępowały z zerowym dorobkiem punktowym. Bojowe nastawienie widać było przede wszystkim w TRCH. Agresywna gra w ataku zaowocowała już w 3 minucie, kiedy to pierwszy raz w tym spotkaniu wyszli na prowadzenie. Chwile później był już remis i mecz zaczął się od początku. W kolejnych minutach obydwie drużyny mocniej skupiły się na defensywie i następna bramka padła dopiero po upływie pierwszego kwadransa gry. Po raz drugi autorem bramki był zawodnik TRCH Szymon Kaczyński. Chwilę później gospodarze podwyższyli prowadzenie i wydawało się, że na przerwę będą schodzić w świetnych humorach. Nic bardziej mylnego – ostatnie minuty to bardzo dobra gra zespołu gości, który rzutem na taśmę doprowadził do wyrównania. Druga połowa rozpoczęła się od dwóch trafień – po jednym dla każdej drużyny. I od tego momentu coraz więcej do powiedzenia miał zespół gospodarzy, który raz po raz stwarzał groźne sytuacje pod bramką oponentów. Najpierw pięknym strzałem z rzutu wolnego popisał się Kamil Pasik, potem padły jeszcze dwie bramki dla TRCH i losy tego pojedynku były przesądzone. Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego Luc Konczal zdobył bramkę, ale było to ostatnie trafienie w tym meczu, które ustaliło wynik spotkania na 8:5 dla gospodarzy. Zespół TRCH po bardzo ciekawym meczu zdobył pierwsze punkty w sezonie i powoli pnie się w ligowej tabeli. FC Tartak ponosi z kolei drugą porażkę i na otwarcie dorobku punktowego musi jeszcze poczekać.

4
22:00

W spotkaniu kończącym zmagania drugiej kolejki w 7 lidze stanęły na przeciwko siebie Zaruby United oraz KK Wataha Warszawa. Jedni i drudzy w pierwszej kolejce pokonali swoich oponentów i z podobnymi nadziejami przystępowali do bezpośredniego spotkania. Zaruby United pokazało jak wchodzić w mecz na pełnej werwie. Już w pierwszej akcji napastnik gospodarzy przejął piłkę po złym przyjęciu rywala, pobiegł w kierunku bramki i bez żadnych problemów wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Nie minęło 15 minut spotkania, a Zaruby prowadziło już 4:0 pokazując, że w tym meczu rywale nie będą za bardzo mieli co myśleć o jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. W szeregach gospodarzy bezsprzecznie najjaśniejsza postacią był Valerii Rusal, który zakończył mecz z imponującą liczbą pięciu bramek na swoim koncie. W pierwszej połowie KK Wataha Warszawa zdołała zdobyć tylko jedno trafienie, autorem którego był Wojciech Wolny, ale to nie zmieniło nam obrazu gry. Zaruby kontrolowały całkowicie przebieg w 1 połowie i schodziły na przerwę z wynikiem 5:1. Druga połowa trochę się wyrównała, goście zagrali lepiej w destrukcji, wyszli wyższym pressingiem czym przysporzyli niemałych problemów całej formacji defensywnej Zaruby United i udało im się nawet zbliżyć na 2 bramki do swojego rywala. Na więcej nie było ich jednak stać. W dodatku sytuacji z końcówki meczu gdzie w ferworze walki dwóch zawodników Watahy zderzyło się głowami i była potrzebna interwencja naszego zespołu medycznego nie pomogła w odrabianiu strat. Obu zawodnikom życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. Zaruby w drugiej połowie też swoje strzelili, mecz wygrali ostatecznie 8:3 i udowodnili swoją dyspozycje sprzed tygodnia. Oby tak dalej.

5
22:00

W niedzielny wieczór na arenie AWF mieliśmy okazję śledzić emocjonujący pojedynek pomiędzy drużyną Virtualne Ń a Tornado Squad. Od samego początku można było zauważyć ogromne zaangażowanie obu zespołów, ale to Virtualne Ń wiodło prym w pierwszej połowie. Wynik do przerwy wynosił 3:1 na korzyść Virtualnych, co już samo w sobie obiecywało dobre widowisko. Drugą połowę rozpoczęliśmy z równie dużym zapałem i determinacją obu zespołów. Tornado Squad starało się odrabiać straty, ale Virtualne Ń nie zamierzało ustępować. Warto zaznaczyć, że duet Płotnicki i Kolasa był niezwykle skuteczny w tym meczu. Obaj zawodnicy poprowadzili swoją drużynę do zwycięstwa, zdobywając bramki i asystując przy kolejnych. To głównie dzięki nim Virtualne Ń mogło cieszyć się kolejnym triumfem. Co ciekawe, Płotnicki został uznany za MVP kolejki, podobnie jak jego kolega Kolasa w poprzedniej kolejce. To już drugi raz z rzędu, kiedy gracze Virtualne Ń otrzymują to prestiżowe wyróżnienie. Świadczy to o ich doskonałej formie i umiejętnościach na boisku. Tornado Squad po pierwszych dwóch kolejkach na pewno czuje niedosyt, tym bardziej że w tym meczu kilka razy udało im się doprowadzić do remisu i prowadzić równą grę. Wierzymy, że z każdą kolejką ich dyspozycja będzie lepsza i słaby początek sezonu pójdzie w zapomnienie. Już teraz czekamy z niecierpliwością na kolejne starcia obu ekip w Lidze Fanów.

Reklama