Sezon 2014/2015
Relacje meczowe: 9 Liga
Walczący o wejście w strefę medalową Legion podejmował w ostatniej kolejce Moralnych Zwycięzców, którzy cały czas szukają swojej formy i ich sytuacja przed meczem w tabeli nie była najlepsza. Faworytem był oczywiście Legion i spotkanie zaczęło się tak, jak należało się spodziewać. Skomasowane ataki, szybkie operowanie piłką i ciągłe zagrożenie pod bramką rywali. Legion szybko wyszedł na prowadzenie, następnie kontrolując wydarzenia na boisku raz po raz punktując swoich rywali. Moralni w pierwszej połowie w ogóle nie mieli pomysłu na grę, ich ataki nie wyglądały tak, jakby sobie tego życzyli, tym samym nie stworzyli poważniejszego zagrożenia pod bramką gospodarzy. Pierwsza połowa kończy się wynikiem 4:0 dla Legionu i sytuacja w tym meczu wydawała się jasna. Druga połowa to niemal kopia gry z pierwszej odsłony spotkania. Legion cały czas w natarciu, różnica polegała na tym, że tym razem Moralni zaczęli dochodzić do głosu zdobywając dwie bramki autorstwa Sebastiana Bartosika. To jednak było wszystko na co było stać gości, a Legion odpowiedział jeszcze 6 trafieniami ostatecznie wygrywając 10:2. Wygrana sprawiła, że Legion zaczyna deptać po piętach Miksturze i na dobre włączył się do walki o medale, natomiast sytuacja Moralnych staję się coraz gorsza, po tym spotkaniu znaleźli się w strefie spadkowej i to ostatni dzwonek, żeby zacząć punktować i zapewnić sobie spokojną zimę.
Walcząca o medale Mikstura chciała wrócić na zwycięski tor po przedświątecznym remisie z OldBoys Derby II co w przypadku Mikstury można mówić o stracie dwóch oczek, a nie zdobyczy jednego. Mareckie Wygi grają dobrze, są zawsze groźni dla swoich rywali, a mimo to od 3 spotkań nie mogli cieszyć się choćby z remisu. Wiedzieliśmy, że czeka nas ciekawy mecz, zespół z Marek naszym zdaniem jest niżej w tabeli niż na to zasługują. Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy za sprawą Damiana Kotowskiego objęli prowadzenie. To, że Mikstura słabo wchodzi mecze wiemy już doskonale, większość meczów zaczynają od odrabiania strat, ale chyba już się do tego przyzwyczaili. Chwile po stracie bramki doprowadzili do wyrównania, choć wyręczył ich w tym jeden z zawodników Mareckich Wyg strzelając do swojej bramki. Zespół Darka Jochemskiego poszedł za ciosem. Dokładny wyrzut z autu Piotrka Stefaniaka i nieomylny Rafał Jochemski nie pomylił się w sytuacji sam na sam. Gospodarze nie zamierzali odpuszczać i po chwili to oni doprowadzili do wyrównania. Następny etap meczu to przewaga Mikstury, która wyszła na dwubramkowe prowadzenie i do przerwy oba zespoły schodziły przy wyniku 2:4 dla gości. Druga połowa podobnie jak pierwsza lepiej rozpoczęła się dla zespołu w biało-niebieskich trykotach, którzy zdobyli bramkę kontaktową. Na 10 minut przed zakończeniem spotkania Damian Giljer doprowadził do wyrównania, co podziałało jak płachta na byka na Miksturę, a szczególnie na Rafała Jochemskiego. Popularny Johny wskoczył na jeszcze wyższy poziom swojej gry, dzieląc i rządząc na placu gry, w 10 minut Mikstura zdobyła jeszcze trzy bramki, choć mogła zdobyć ich więcej, cały czas na przełamanie czeka Mikołaj Jochemski, który po dłużej przerwie wrócił do gry, póki co brakuje mu spokoju pod bramką rywali, ale strzelać bramki potrafi, i jeszcze nie raz zaskoczy bramkarzy rywali. Na słowo uznania zasługuję też Czarek Kubalski, bramkarz Mikstury, który w poprzedniej kolejce z konieczności grał w polu i zdobył kilka bramek, teraz wrócił na swoją nominalną pozycję i też w dużej mierze dzięki jego postawie w bramce goście mogli cieszyć się z 3 punktów. Mareckie Wygi po raz kolejny zagrały dobry mecz, napędzili stracha rywalom i znowu zabrakło wyniku. Ten zespół na pewno zacznie punktować, bo ich gra prezentuje się bardzo dobrze. Brakuje szczęścia.
Lider tabeli i niepokonany do tej pory Tekton Capital podejmował ostatnich w tabeli NieDzielnych. Przed meczem można było się zastanawiać nie czy, ale jak dużą wygraną Tektonu zakończy się ta rywalizacja. Zwłaszcza, że gospodarze od początku byli nastawieni na strzelenie jak największej ilości goli. Pierwsza bramka padła po 5 minutach, ale przy dużej pomocy rywala. Po tym jak w polu karnym zawodnik NieDzielnych wykonał wślizg, sędzia zmuszony był podyktować rzut karny. Jedenastkę pewnie wykonał... bramkarz Tektonu, otwierając tym samym wynik spotkania. Parę minut później Filip Odoliński ponownie zapisał się w protokole, ale już jako asystent, kiedy to długim wyrzutem obsłużył Marcina Skowrońskiego. Na kolejne bramki musieliśmy trochę poczekać, bo minęło parę dobrych minut, zanim Tekton ponownie trafił do siatki, mimo że właściwie przez cały mecz przeważał. Pod koniec pierwszej części było 4:0, ale jeszcze przed przerwą Niedzielni zdobyli bramkę, psując nieco humory rywalowi. Po zmianie stron Tekton wyszedł na boisko w pełni zmobilizowany i nie minęła minuta jak podwyższył prowadzenie na 5:1 po świetniej, dwójkowej akcji Ignacy Jastrzębowski – Patryk Ciborski. Gospodarze w dalszej części meczu powiększali swoją przewagę bramkową – na wyróżnienie zasługuje jeszcze świetny strzał z dystansu Gracjana Kowalewskiego na 7:1. Ostatecznie skończyło się na wyniku 1:9 i nie udało się Tektonowi spełnić przedmeczowych celów, które zakładały dwucyfrową ilość strzelonych bramek. Mimo to wygrana nie podlegała dyskusji i zasłużenie komplet punktów trafił na konto gospodarzy.
Kolejnym pojedynkiem w 9 lidze było starcie piątej drużyny w lidze z liderem. Oldboys Derby II gra w kratkę, natomiast Bartolini Pasta nie zaznało jeszcze w tym sezonie smaku porażki i to ich należało upatrywać w foli faworyta tego spotkania. Zawodnicy ekipy Bartolini od początku meczu starali się narzucić swój styl gry, co zaowocowało bardzo dużą liczbą akcji pod bramką gospodarzy. Goście podczas pierwszej części meczu oddali kilkanaście strzałów, jednak większość z nich była niecelna albo na posterunku na bramce znajdował się Rafał Wieczorek. Receptę na zdobywanie bramek znalazł Marcin Zaręba, który to w polu karnym rewelacyjnie obrócił się z piłką mając obrońcę na plecach i nie dał szans bramkarzowi gospodarzy. Chwilę później ten sam zawodnik świetnie wypatrzył Przemysława Sierpińskiego, a ten precyzyjnym strzałem wyprowadził swój zespół na dwubramkowe prowadzenie. Strzelone dwie bramki spowodowały, że goście cofnęli się i oddali inicjatywę gospodarzom licząc na szybkie kontrataki. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie i na tablicy wyników mieliśmy 0-2. Druga połowa to już zdecydowanie śmielsze i groźniejsze ataki Oldboysów, którzy jednocześnie zdecydowanie poprawili grę w obronie. Mocno zmotywowana ekipa gospodarzy, w końcu strzela bramkę kontaktową. Na piękną indywidualną akcje po przechwycie piłki zdecydował się Artur Gacoń i to on jest autorem tego trafienia. Gospodarze nie mający w końcówce nic do stracenia ruszyli do odrabiania strat. Zawodnicy Bartolini Pasta, przetrwali napory gospodarzy i sami wyprowadzili groźną kontrę strzelając bramkę na 1-3. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie. Goście podtrzymali zwycięską serię i dają jasny sygnał, że będą się liczyć w końcowym rozrachunku. Zespół Oldboys Derby II musi szukać punktów w kolejnych spotkaniach.
Zarówno Gastro Sparta jak i Shot Dj to drużyny, które zajmują dolne rejony tabeli. Dlatego spotkanie to było dla nich bardzo istotne i ewentualny zwycięzca zbliżyłby się do bezpiecznej strefy, która zapewnia utrzymanie się w lidze. Oczywiście jest jeszcze sporo meczów do rozegrania i wszystko może się zdarzyć, ale zazwyczaj takie spotkania decydują o końcowym być albo nie być. Pierwsze minuty to wyraźna dominacja zespołu gości, którzy po pierwszych pięciu minutach prowadzili już dwoma bramkami. Po tym ciosie długo nie mogli się pozbierać gospodarze, którzy w pierwszym kwadransie nie byli w stanie poważnie zagrozić bramkarzowi rywali. Kolejne skuteczne trafienie należało ponownie do gości, jednak tym razem szybko odpowiedzieli przeciwnicy zdobywając dwie bramki autorstwa Karola Rodaka. Pod koniec pierwszej połowy obydwu drużynom udało się jeszcze po razie pokonać bramkarza rywali i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 3:4 dla gości. Druga połowa rozpoczęła się ponownie od ataków gości, jednak tym nie udało się powiększyć prowadzenia, gdyż na przeszkodzie stanął słupek bramki gospodarzy. Kluczowe dla losów tego spotkania było pięć minut w środkowym części drugiej połowy, kiedy to goście aż trzykrotnie zdołali pokonać bramkarza rywali. Stracone bramki podłamały zespół gospodarzy, którzy w ostatnich fragmentach spotkania nie byli w stanie zagrozić bramce rywali. Ostatecznie mecz się zakończył wynikiem 3:7, dzięki czemu zawodnicy Shot DJ wyszli ze strefy spadkowej. Gastro Sparta przegrywając ten mecz spadli na przed ostatnie miejsce w tabeli, ale strata do bezpiecznego miejsca jest bardzo mała i już za tydzień w przypadku wygranej mogą znaleźć się w środkowej części tabeli.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)