Sezon 2014/2015
Relacje meczowe: 2 Liga
Na początek zmagań w drugiej lidze zawodnicy Virtualne Ń podejmowali młodych graczy z ekipy Playboys Warszawa. W rozgrywkach letnich gospodarze to połączona ekipa Virtualnego Ń z ferajną braci Jochemskich - Miksturą. Wydawałoby się, że mix tych dwóch drużyn stworzy boiskowego potwora, który w tej lidze będzie bić się o najwyższe cele. Od początku spotkania dominowali goście, którzy rozgrywali piłkę szybko i zdominowali środek pola, czego efektem była szybko strzelona bramka. W grze gospodarzy często widać było sporo niedokładności, oraz braku zrozumienia. Widać było, że to ich pierwszy mecz po fuzji dwóch drużyn. Pomimo tego każdy z zawodników prezentował wysokie umiejętności indywidualne i nawet w pojedynkę mógł wygrać mecz. W 6 minucie spotkania po stracie piłki w środku pola Michał Burakowski doprowadza do remisu. Od tego momentu mecz się otworzył, a obie ekipy postawiły na ofensywny styl gry często zapominając przy tym o obronie własnej bramki. Gole padały raz z jednej raz z drugiej strony, a żadna z drużyn nie odskoczyła na więcej niż dwie bramki. W końcówce pierwszej połowy przy wyniku remisowym 4:4, z bardzo dobrej strony pokazał się duet Zych – Kolasa, który po pięknej akcji wyprowadził gospodarzy po raz pierwsze na prowadzenie w tym meczu. Na przerwę schodziliśmy przy wyniku 5:4. Po zmianie stron to gospodarze zaczynają od szybkiego trafienia. Z rzutu wolnego mocnym strzałem popisał się jeden z najlepszych na boisku tego dnia Szymon Kolasa i mieliśmy 6:4. Druga odsłona do złudzenia przypominała pierwszą, bramki zdobywały obie drużyny, a naprawdę ciekawie zrobiło się dopiero w samej końcówce, kiedy to w 48 minucie spotkania Mikołaj Kosieradzki zdobywa bramkę kontaktową na 7:6, a do końca spotkania było jeszcze trochę czasu. Goście rzucili się do rozpaczliwych ataków, aby zdobyć choćby punkt w tym meczu, jednak doświadczona ekipa „Virtualnej Mikstury” nie dała sobie wydrzeć zwycięstwa w samej końcówce. Sędzia odgwizdał koniec spotkania i mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 7:6 dla Szymona Kolasy i spółki. Trzeba przyznać, że obie ekipy pokazały się z bardzo dobrej strony, wynik na styku i patrząc na rezultaty innych spotkań możemy stwierdzić, że druga liga w letniej edycji Ligi Fanów będzie bardzo wyrównana.
W pierwszej kolejce ligi letniej Warsaw Hunters podejmowali ekipę KK Wataha Warszawa. Obydwie drużyny powstały specjalnie na potrzeby letnich rozgrywek i złożone są w większości z zawodników grających na co dzień w Lidze Fanów. Było więc widać doświadczenie zebrane podczas rozgrywek sezonowych naszej ligi. Pierwsi bramkę zdobyli zawodnicy gości. Wojciech Wolny wyłuskał piłkę w środku boiska i niewiele zastanawiając się kropnął ile sił w nogach z 16 metra. Piłka zatrzepotała w siatce po odbiciu od słupka bramki golkipera Huntersów. Mieliśmy więc 1-0 dla drużyny przyjezdnych. Jednak Łowcy to jak wspomnieliśmy ekipa złożona z zawodników Ligi Fanów, graczy którzy trochę już w amatorskiej piłce widzieli. Szybko więc pozbierali się po stracie bramki i kilka minut po straconym golu odrobili straty. Na 1-1 trafił Jakub Sobczak. Walka trwała na całego, siłowych jak i taktycznych rozwiązań nie brakowało po obydwu stronach, co bardzo cieszyło zebranych kibiców. Arbiter miał już odgwizdać koniec pierwszej połowy, ale MVP spotkania Filip Motyczyński wygrał walkę o piłkę na skrzydle i pędząc sam na sam z bramkarzem nie zmarnował takiej okazji, bez problemu trafiając na 2-1 dla gospodarzy. Chwilę później sędzia odgwizdał koniec pierwszej części spotkania. Na drugą połowę obydwie ekipy wyszły mocno zmotywowane. Pierwsi bramkę w tej części meczu zdobyli goście. Ponownie Wojciech Wolny przejął piłkę i bez zastanowienia uderzył sprzed pola karnego, trafiając na 2-2. Bramkarz Huntersów mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem. Chwilę później bardzo aktywny zawodnik gospodarzy Jakub Sobczak trafił jednak na 3-2 i gospodarze ponownie objęli prowadzenie. Od tego zaczął się ich marsz po trzy punkty, bo przez następne 15 minut zainkasowali pięć bramek i mając wynik 8-2 spokojnie grali "swoje". Pod koniec meczu, dwa razy do siatki Huntersów trafili goście i wyciągnęli wynik na 8-4, ale niestety zabrakło im już czasu aby powalczyć o coś więcej. Wyraźnie lepsi tego wieczora Warsaw Hunters lądują na pozycji lidera 2.ligi, natomiast KK Wataha Warszawa zajmuje 9 miejsce w tabeli. Jednak jest to dopiero początek ligi letniej i jeszcze wszystko może się wydarzyć, więc w przyszłość należy patrzeć z optymizmem.
Debiutancki sezon letnich rozgrywek Ligi Fanów na boiskach warszawskiego AWF-u, miał swoją premierę minionej niedzieli. W ramach drugoligowych zmagań zmierzyły się ze sobą ekipy ukraińskiego East Crew oraz Sante. Zawodnicy zza naszej wschodniej granicy od samego początku narzucili swoje warunki gry. Mimo tego reprezentanci gości nie zamierzali się kłaniać rywalom, się co poskutkowało długo utrzymującym się remisem. Pierwsi do bramki trafili Ukraińcy, którzy po sprytnej, dwójkowej akcji pokonali bramkarza rywali. Radość jednak nie trwała zbyt długo, ponieważ Sante zdołało relatywnie szybko wyrównać. Finalnie, po około kwadransie gry, East Crew po raz kolejny wyszło na prowadzenie, dzięki bramce autorstwa Bohdana Havryliva, kończąc pierwszą odsłonę tego spotkania przy wyniku 2:1. Druga część upłynęła w podobnie zaciętej aurze. Niestety obie ekipy utrudniały sobie boiskowe poczynania nie tylko w sposób sportowy, jednakże nie będziemy poświęcali temu zagadnieniu zbyt obszernej części relacji. Warto zaznaczyć, że Ukraińcy w drugiej odsłonie podwyższyli swoje prowadzenie do stanu 4:1. Pomimo szalonej pogoni w wykonaniu Sante, udało im się doprowadzić zaledwie do jednej bramki różnicy. W końcowym etapie spotkania, gdy goście zdecydowanie otworzyli się na wymianę ciosów, to gospodarze zdołali zdobyć gola. Tym samym mecz zakończył się wynikiem 5:3, a East Crew mógł świętować swój pierwszy komplet punktów w ramach rozgrywek drugiej ligi.
Na rozpoczęcie ligowych zmagań stanęły naprzeciw siebie drużyny Młodzieżowców i Korsarzy. Wejście w nowy sezon i głód gry zawsze w takich momentach jest ogromny i tak też właśnie było w tym przypadku. Wynik otworzył ładnym strzałem w prawy dolny róg zawodnik Korsarzy, Sebastian Dziki. Ekipa gospodarzy długo nie pozostała jednak bierna na wynik meczu i już za chwilę na tablicy wyników mieliśmy 1:1. Od tego momentu inicjatywę na boisku przejęli zawodnicy Młodzieżowców. Świetnie rozumiejący się na boisku duet Mata – Krzyżański doprowadził do tego, że po chwili mieliśmy wynik 3:1. Korsarze to bardzo doświadczona ekipa, która nawet w trudnych chwilach na boisku nie panikuje tylko gra swoją piłkę. Tak też było w tym wypadku, bo od stanu 1:3 goście najpierw doprowadzili do remisu 3:3, by jeszcze przed przerwą odskoczyć rywalom na trzy bramki. W tej części meczu ze świetnej strony pokazał się Bartłomiej Kowalewski, napastnik gości miał duży wpływ na grę swojego zespołu. Na pauzę schodziliśmy przy wyniku 3:6. Druga odsłonę meczu ponownie lepiej rozpoczęli Korsarze i na tablicy wyników mieliśmy 3:7. Trzeba przyznać, że rozmowa podczas przerwy u zawodników gospodarzy nie poszła na marne, ponieważ Młodzieżowcy całkowicie przejęli kontrolę w tej fazie meczu. Ponownie z rewelacyjnej strony pokazał się Kamil Mata, który raz po raz atakował bramkę gości. Ekipa Michała Komorowskiego i Tomka Krzyżańskiego dokonała wydawałoby się rzeczy niemożliwej i na dosłownie klika minut przed końcem spotkania doprowadziła do remisu! Zawodnicy gospodarzy grali szybki, a przede wszystkim skuteczny futbol. Niewątpliwie duża w tym zasługa Kamila Maty, który zdobył kolejno aż cztery bramki. Kiedy wszyscy kibice zgromadzeni na arenie AWF myśleli, że w tym starciu padnie remis Sebastian Dziki po dużym zamieszaniu w polu karnym oddaje rozpaczliwy strzał na bramkę rywali, czym wyprowadza swój zespół na jednobramkowe prowadzenie. Po chwili sędzię odgwizdał koniec spotkania i po bardzo ciekawym i emocjonującym meczu drużyna Korsarzy pokonuje 8:7 zespół Młodzieżowców. Kto wie jak potoczyłby się wynik, gdyby ten mecz potrwałby jeszcze kilka minut dłużej. Finalnie goście wygrywają i mogą świętować udaną inaugurację ligi.
Spotkanie ukraińskiego FC Patriot z zawodnikami z warszawskiej Woli reprezentującymi barwy After Wola było jedną wielką niewiadomą. After Wola to zespół debiutujący w Lidze Fanów, a z kolei w szeregach FC Patriot tylko kilku zawodników ma za sobą występy w naszych rozgrywkach. Od pierwszego gwizdka obie ekipy starały się przejąć kontrolę nad boiskiem i doprowadzić do zdobycia bramki. Jako pierwszy piłkę skierował do siatki Yurii Buts, który pokonał bramkarza mocnym strzałem po ziemi. Jednak zawodnicy z Woli już po kilku minutach doprowadzili do remisu. Od tego momentu After Wola coraz śmielej atakowała na bramkę oponentów. Jedną ze świetnie zapowiadających się akcji w odpowiednim momencie przerwali zawodnicy z Ukrainy i po szybkiej kontrze znów wyszli na prowadzenie. Jeszcze przed zakończeniem pierwszej połowy patent na przeciwników znaleźli wolscy piłkarze. Lekiem na wszystko okazały się strzały z dystansu, dzięki którym nie tylko odrobili stratę, ale również na przerwę schodzili z przewagą trzech trafień. W drugiej odsłonie spotkania FC Patriot nie miał zamiaru składać broni i znów jako pierwsi zdobyli bramkę. Na ich nieszczęście dobrze dysponowany był bramkarz gości. Jakub Cygan kilkukrotnie popisał się udanymi interwencjami, ratując swoją ekipę. After Wola w dalszym ciągu uskuteczniała patent z pierwszej połowy, wbijając w ten sposób kolejne bramki. Zawodnicy z Woli po pierwszej kolejce meldują się na fotelu lidera, ich przeciwnicy z Ukrainy zajęli za to miejsce w czerwonej strefie. Jesteśmy jednak pewni, że już w przyszłą niedzielę FC Patriot zrobi wszystko, by zmienić swoje położenie w tabeli.







)
)
)
)
)
)
)
)
)