reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
2
09:30

Ostatni dzień zmagań przed przerwą zimową rozpoczęliśmy na arenie Picassa od starcia pomiędzy FC Alliance, a FC Warsaw Wilanów. Gospodarze przed spotkaniem zajmowali fotel lidera i byli stawiani w roli faworytów względem przeciwnika. Od pierwszych minut meczu, obie drużyny postawiły na bardzo ofensywną grę, aby jak najszybciej napocząć przeciwnika w celu przejęcia kontroli nad przebiegiem spotkania. W dodatku zawodnicy musieli zmagać się z zimową aurą, która zagościła na ostatniej kolejce rundy jesiennej, co przekładało się na liczne straty w środku pola. Mogliśmy również oglądać dużą ilość strzałów, które niestety nie były konstruktywne względem zagrożenia rywalowi. Na pierwszego gola w meczu trzeba było czekać, aż do 21 minuty. Ku zaskoczenia większości, to właśnie goście wyszli na prowadzenie po niskim strzale Mariusza Jaskóły zza pola karnego. FC Warsaw Wilanów przez ostatnie cztery minuty pierwszej połowy nie cofnęło się na własną połowę, a wręcz dążyli do podwyższenia wyniku. Po przerwie w szeregach gospodarzy, którzy wiedzieli, że czas gra na ich niekorzyść, nastąpiło przebudzenie. Gospodarze ruszyli do zmasowanego ataku. Największy problem gościom sprawiał Mykola Sadowiec, którego piłka szukała w polu karnym. Konsekwentna realizacja planu na odwrócenie losów spotkania przyniosła gospodarzom upragnione wyrównanie po bramce Davrona Saydimakhmudova. Od tej pory zaczęły się problemy gości, którzy zostali zepchnięcie na własną połowę przez rywala. W fenomenalnej dyspozycji dnia znalazł się Sadowiec i w ciągu trzech minut dwukrotnie pokonał bramkarza gości studząc zapędy graczy FC Warsaw Wilanów na urwanie choćby jednego oczka. Kropkę nad „i” w 44 minucie postawił Saydimakhmudov ustalając wynik spotkania na 4:1.

3
09:30
( 1 : 4 )
3 : 10
Raport

Bardzo żałujemy, że obie ekipy miały ogromne problemy z zebraniem liczebnego składu. Mroźny poranek bardzo szybko wysysał energię zarówno z Wólczańskich Smoków, jak i Awantury Warszawa II. Zespoły zaczęły o jednego zawodnika mniej, więc było sporo biegania. Kiedy do gości dojechał jeden zawodnik, nie od razu pojawił się na murawie, gdyż „Awanturnicy” zachowali się bardzo fair-play i postanowili poczekać, aż do gospodarzy dołączy szósty gracz – wyrazy uznania za gest. Nie możemy tez pominąć faktu, że podczas gdy większość graczy była ubrana „na cebulę”, Daniel Szadkowski, napastnik gości, był ubrany niemal jak na plażę, a zero stopni w powietrzu zdawało się nie robić na nim większego wrażenia! I to właśnie on rozpoczął strzelanie w tym spotkaniu, kiedy po dwójkowej akcji z Patrykiem Dominiakiem wbił piłkę do bramki na 0:1. W odpowiedzi na płaski strzał z dystansu pokusił się Przemek Urbaniak, a jego próba dała wyrównanie. Kiedy oba zespoły zaczęły grać już w komplecie, zdecydowanie lepiej prezentowała się Awantura II. Szczególnie dobrze radził sobie Patryk Dominiak. Popularny „Helmi” zdobył dwie bramki z rzędu w tej części spotkania i wyprowadził swoją ekipę na 1:3. Wynik premierowej odsłony na 1:4 ustalił Adam Aleksandrowicz, który pięknym, potężnym strzałem obił słupek, a po rykoszecie piłka zatrzepotała w siatce. Po zmianie stron tylko raz zrobiło się ciekawie, kiedy po golach Przemka Urbaniaka oraz Alberta Piórkowskiego Smoki zmniejszyły dystans z 1:6 na 3:6, a w ich grze dostrzec można było wiarę w pogoń za punktami. Ze złudzeń odarł ich jednak duet Patryków: Królaka oraz Dominiaka. Ci dwaj Panowie jeszcze cztery razy pokonywali golkipera rywali, a mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 3:10. Świetny zawody rozegrał Patryk Dominiak, a o jego postawie przeczytaliście już wcześniej podczas prezentacji MVP.

4
16:00

Spotkanie tych drużyn w 9 kolejce tej odsłony sezonu mimo różnicy między nimi dziesięciu punktów w ligowej tabeli wyglądało bardzo obiecująco. W tym meczu nikt nie odstawiał nogi, a równa walka trwała przez obie połowy. Wynik spotkania otworzył Damian Słojkowski po bardzo ładnej asyście kolegi z zespołu – Rafała Spodara. Warto zauważyć, że na pierwszą bramkę czekaliśmy aż do 14 minuty, co tylko może zobrazować jak zwarte w szykach obronnych były obie ekipy. Chwilę później po składnej akcji gospodarzy mieliśmy remis. Arkadiusz Dąbek dogrywał na nogę Pawła Szydziaka, a ten mocnym strzałem pokonał bramkarza gości. Piłka z impetem jeszcze odbiła się od poprzeczki. Do przerwy już nie oglądaliśmy bramek, wynik pozostał 1:1. W drugiej połowie gracze gości poczuli wiatr we włosach. Po żółtej kartce otrzymanej przez Michała Wróbla, a następnie golkipera gospodarzy – Roberta Sadrena grali w przewadze. Postanowili skrzętnie taką sytuację na boisku wykorzystać. Na listę strzelców dokładając bramkę do asysty w tym meczu wpisał się Rafał Spodar po samodzielnie wykonanym kontrataku, a wynik spotkania na 1:3 dla zespołu Fuszerki II ustalił Jakub Lejman.

5
18:30

Predica w tym sezonie nie wygląda najlepiej, ale w spotkaniu z FFK II nie było tego widać na boisku. Gospodarze zaliczyli ciężkie wejście w mecz, ale im dalej w las, tym było lepiej, chociaż końcówka nie była już dla nich taka kolorowa. Zaczęło się od dobrej skuteczności graczy zespołu gości, a na prowadzenie wyprowadził ich Vitalii Yakovenko. Kilka minut później podanie Marcina Bonio wykorzystał Darek Filipek i FFk II prowadziło już 0:2. Wtedy jednak mieliśmy możliwość przekonania się, że Predica potrafi przejąć inicjatywę i przy małej pomocy zespołu gości, Predica doprowadziła do remisu. Na przerwę schodziliśmy z wynikiem 1:2, ale ostrzyliśmy sobie ząbki na drugą część spotkania. W przerwie musiały paść męskie słowa w obu szatniach, bo Predica po przerwie dość szybko wyrównała. Ciekawostką jest fakt, że Predica w tej kolejce spotkań naprawdę tworzyła sobie sporo sytuacji, ale skuteczność kulała. Sytuację wyjaśnił jednak Vitalii Yakovenko, który zdobył w drugiej połowie klasycznego hat-tricka i sprawił, że drużyna gości wygrała to spotkanie aż 2:5. Predica udowodniła jednak nam i przede wszystkim sobie, że wcale nie musi zostać w strefie spadkowej na stałe, bo widać, że długimi fragmentami ich gra wygląda lepiej, niż sytuacja w tabeli pokazuje.

Reklama