Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 14 Liga
Mecz pomiędzy Boiskowym Folklorem a Cały Czas Bomba w dużej mierze mógł decydować o tym, kto zajmie drugie miejsce w lidze jednorundowej, gdyż wydaje się, że tytuł mistrzowski jest niemal zarezerwowany dla LeoDream. Spodziewaliśmy się więc wyrównanego spotkania, bo obie ekipy zgromadziły na koncie tyle samo punktów. Początek należał zdecydowanie do gospodarzy, którzy niemal natychmiast objęli prowadzenie. Boiskowy Folklor nie poszedł jednak za ciosem i taki wynik utrzymywał się przez około 10 minut, podczas których mecz był dość wyrównany. W 11 minucie mieliśmy już remis – błąd bramkarza wykorzystał Karol Filipkowski natomiast parę minut później goście wyszli na prowadzenie po golu Kuby Grzeszczyka. To podziałało motywująco na rywali, którzy lada moment ponownie wyszli na prowadzenie, a w dodatku na przerwę schodzili przy stanie 4:2. O ile w pierwszej części wydawało się, że będziemy mieli do czynienia z dość wyrównanym pojedynkiem, o tyle w drugiej Boiskowy Folklor był już dużo bardziej skuteczniejszy, w dużej mierze dzięki dyspozycji Ariela Kucharskiego, który w całym meczu zaliczył aż 6 trafień. Gospodarze w drugiej części podwyższyli wynik na 6:2 i już niemal do samego końca nie dali się zbliżyć rywalowi na mniej niż cztery gole, w pełni kontrolując przebieg boiskowych wydarzeń. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 10:4 i to naprawdę całkiem spora zaliczka przed rewanżami. Tą wygraną gospodarze niemal zapewnili sobie podium na koniec sezonu, a gdyby nie wysoka porażka z Leodream na samym początku, być może byłaby szansa nawet na złoto. Goście natomiast muszą szukać punktów w kolejnych meczach, by w miarę szybko zapewnić sobie miejsce na podium.
Faworyt tego spotkania był powszechnie znany, w końcu do tej pory LeoDream nie miał żadnych problemów ze swoimi rywalami, aplikując im w każdym meczu 10 i więcej bramek, przy czym w 4 meczach goście stracili zaledwie 3 gole. Gospodarze natomiast z jednym zwycięstwem zajmowali przedostatnią pozycję w lidze, tak więc spodziewaliśmy się dość jednostronnego pojedynku. Santiago mimo skazywania na porażkę podeszło do rywala bez kompleksów i zamiast „obrony Częstochowy” postanowili oni powalczyć z wyżej notowanym oponentem. Początek spotkania nie poszedł jednak po ich myśli, bo LeoDream dość szybko objął prowadzenie i po kilku minutach prowadził już 0:4. Bramki nie padały jednak po jakichś koronkowych akcjach, bardziej po przebitkach, stratach, niecelnych podaniach czyli inaczej mówiąc po błędach gospodarzy. To ich jednak nie zraziło i nadal szukali swoich szans. W końcu udało się zdobyć swoje premierowe trafienie po przechwycie piłki przez Bartosza Chamerę, a ten sam zawodnik jeszcze przed przerwą ponownie wpisał się na listę strzelców. Po stronie LeoDream w międzyczasie również padła jedna bramka i na przerwę obie ekipy schodziły przy wyniku 2:5. Po zmianie stron gospodarze zmniejszyli stratę do przeciwnika do dwóch bramek, ale to było wszystko, na co było ich stać. Potem do bramki trafiali już tylko zawodnicy LeoDream, aż do momentu w którym Piotr Wójtowicz ustalił wynik meczu na 4:11. Na pewno na wyróżnienie w tym meczu zasługuje bramkarz Santiago – Mariusz Dettlaff, który niejednokrotnie ratował swój zespół przed utratą bramki i to, że skończyło się na 11 bramkach dla rywala, to w dużej mierze jego zasługa. Dużo pracy w ten mecz włożyli także Bartosz Chamera i Michał Syrnyk, którzy harowali w ofensywie, dzięki czemu udało się zdobyć aż 4 bramki. A LeoDream? Jako lider i niekwestionowany faworyt do mistrzostwa po prostu zrobił swoje, nawet jeśli rywale sprawili im nieco więcej kłopotów niż poprzednicy, to i tak w pełni kontrolowali przebieg meczu i mamy wrażenie, że przez to nie pokazują jeszcze całego swojego potencjału.
Rywalizacja FFK z Partyzantem była spotkaniem, przed którym jedni i drudzy z pewnością liczyli na jakąś zdobycz punktową, bo oba zespoły wydawały się ekipami o podobnym potencjale. Szczególnie z nadziejami do tego pojedynku mógł podchodzić Partyzant, który w tym sezonie nie zaznał smaku zwycięstwa. Niestety początek spotkania nie ułożył się po ich myśli, bo już w 3 minucie sędzia wskazał na wapno, dyktując rzut karny dla przeciwnika. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Marcin Bonio i FFK objęło prowadzenie. Od tego momentu obie ekipy poszły na wymianę ciosów. Już w 9 minucie Partyzantowi udało się odrobić stratę z nawiązką, ale niemal natychmiast, tuż po wznowieniu, Oldboje doprowadzili do stanu 2:2. Pierwsza część należała jednak do ekipy z warszawskich Włoch, którzy schodzili na przerwę przy stanie 2:4. Po zmianie stron dwie bramki Darka Filipka sprawiły, że znów mieliśmy remis i od tej pory, co Partyzant wyszedł na jednobramkowe prowadzenie, to FFK po jakimś czasie doprowadzało do remisu. Na 3 minuty przed końcem utrzymywał się wynik 6:6, ale ani jednej, ani drugiej strony nie satysfakcjonował taki rezultat. Kluczową a jednocześnie decydującą o wygranej akcję przeprowadził Partyzant. Piotr Arendt złapał piłkę po strzale rywala i zobaczywszy, że ma przed sobą sporo miejsca zdecydował się na rajd do połowy boiska, zagrał do Damiana Leśniaka, a ten przelobował golkipera rywali, dając pierwsze 3 punkty swojej ekipie. Ostatecznie skończyło się na wyniku 6:7, choć z przebiegu meczu remis naprawdę nikogo by tu nie krzywdził. Bardzo dobre spotkanie rozegrał wcześniej wspomniany Damian Leśniak, który w całym meczu zdobył 4 gole, a także Piotr Arendt, który popisał się nie tylko dobrymi interwencjami, ale także dwiema asystami, co jak na bramkarza jest sporym wyczynem. FFK na pewno może żałować straconej szansy na zwycięstwo, ale w rewanżu z pewnością powalczy o pełną pulę.







)
)
)
)
)
)